Wesprzyj Kontakt

8 minut czytania  •  13.03.2026 10:43

„Afera tkankowa” w klinice okulistycznej. Szpital pozbywa się znanego profesora

„Afera tkankowa” w klinice okulistycznej. Szpital pozbywa się znanego profesora
Prof. Tomasz Żarnowski był przewodniczącym komitetu naukowego zjazdu okulistów Cornea Academy 3. edycja w Lublinie. Tuż po tym wydarzeniu został dyscyplinarnie zwolniony z pracy w USK1.

Udostępnij

Personalne trzęsienie ziemi USK 1 w Lublinie. Dyrektorka szpitala dyscyplinarnie zwalnia profesora Tomasza Żarnowskiego, uznanego okulistę i wieloletniego szefa jednej z klinik. Powód? Nieuprawnione pobranie materiału z Banku Tkanek Oka na odpłatną konferencję. Naukowiec twierdzi, że sprawa została ukartowana, by pozbyć się go ze szpitala. – Moja wina jest zerowa. To nie ja decydowałem o wydaniu tkanek, a w szkoleniu bezpłatnie brali udział lekarze z USK 1 – broni się profesor.

Prof. dr hab. n. med. Tomasz Żarnowski to uznany w Polsce okulista specjalizujący się diagnostyce i leczeniu jaskry oraz zaćmy. Od 3 grudnia jest także lubelskim konsultantem wojewódzkim w dziedzinie okulistyki, czym na swojej stronie chwalił się też jego szpital. Od 2008 roku kierował Katedrą Okulistyki i Kliniki Diagnostyki i Mikrochirurgii Jaskry Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie. Czas przeszły jest tu jak najbardziej wskazany, bo 6 lutego profesor został dyscyplinarnie zwolniony z pracy.

zarnowski
Prof. Tomasz Żarnowski (z lewej) odbiera od wojewody luelskiego Krzysztofa Komorskiego nominację na wojewódzkiego konsultanta w dziedzinie okulistyki. 3 grudnia 2025. Fot. LUW

W piśmie o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia Beata Gawelska, dyrektorka UKS1, zarzuca profesorowi nieuprawnione pobranie z Banku Tkanek Oka dwudziestu sztuk błony owodniowej przeznaczonej do celów terapeutycznych i wykorzystaniu ich podczas zewnętrznego, odpłatnego szkolenia dla okulistów „Cornea Academy” w Lublinie. Miało się to odbyć bez wiedzy i zgody dyrekcji szpitala i narazić placówkę na straty materialne. Gawelska zakwalifikowała postępowanie Żarnowskiego jako „ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych”.

Szpital się chwali, a potem usuwa artykuł

Żarnowski był przewodniczącym komitetu naukowego konferencji, która odbyła się 16 i 17 stycznia w Lubelskim Centrum Konferencyjnym. Była to już trzecia edycja tego wydarzenia, nad którym patronat honorowy objęli marszałek województwa, prezydent Lublina i Lubelski Urząd Wojewódzki. Jak czytamy na stronie Cornea Academy, udział w wydarzeniu kosztował od 600 do 800 zł (w zależności od czasu rejestracji na wydarzenie). Z bogatego programu konferencji wynika, że zajęcia prowadzone były od wczesnego rana do późnego popołudnia. Wśród osób prowadzących wykłady i ćwiczenia było około 40 osób, a w gronie tym znaleźli się także lekarze-naukowcy z USK 1, m.in. jako prowadzący kurs o naszywaniu błony owodniowej i szyciu rogówki. W wydarzeniu brali udział specjaliści z całej Polski, a także z zagranicy, a zjazd zapowiadało na swojej stronie Polskie Towarzystwo Okulistyczne.

Z printscreenów, jakie pokazuje nam prof. Żarnowski, wynika, że również USK 1 zamieścił na swojej www informację o konferencji i docenił jej wagę. „Panie Profesorze, dziś zrobiłam zapowiedź tak na naszej www” – pisze 8 stycznia w SMS-ie do naukowca Anna Guzowska, rzeczniczka szpitala (screen poniżej). „Dzięki” – odpowiada profesor. Do wiadomości dołączony jest link do informacji pod tytułem: „Cornea ACADEMY 3. Edycja – uznani eksperci o schorzeniach rogówki i przedniego odcinka oka”. Ale gdy próbuję wejść w link, zamiast zapowiedzi wyskakuje komunikat – odmowa dostępu.

Usunęli to po tym, jak mnie zwolnili – mówi prof. Żarnowski. I pokazuje drugi SMS, z 19 stycznia, czyli dwa dni po konferencji, w którym rzeczniczka prosi – o ile profesor uzna to za stosowne – o podpisanie osób ze zdjęcia z Cornea Academy, by mogła je dołączyć do informacji.

Gdy pytamy później szpital, kto podjął decyzję o skasowaniu artykułu o konferencji ze strony www, odpowiedzi nie dostajemy.

Związek murem za profesorem

Zostan patronem 844 x 275
Zostan patronem 500 x 500 px 1

Wróćmy do samej dyscyplinarki. Ponad tydzień po konferencji, 26 stycznia, Żarnowski zostaje wezwany na rozmowę do dyr. Gawelskiej. W gabinecie oprócz niej jest też prawnik. Jak relacjonuje profesor, dyrektorka wypytywała go wówczas o konferencję i o użycie tkanek przeznaczonych dla pacjentów USK1. – A gdzie miałem ich używać, w klinice? Gdzie ja pomieszczę 250 osób? Pani obowiązkiem jest wiedzieć, że celem banku tkanek jest również dydaktyka – tak naukowiec, w emocjonalny sposób, relacjonuje rozmowę z dyr. Gawelską. Szefowa szpitala miała też poruszyć kwestię zapłaty za materiał biologiczny z Banku Tkanek Oka (koszt jednej owodni wyliczyła na 500 zł). – Zapytała, co ja proponuję. Powiedziałem, że za to, co podpisałem, zapłacę, bo się nie uchylam. Przecież wzięliśmy tę błonę, to dlaczego mam nie zapłacić?

Dyrektorka miała wówczas powiedzieć, że musi się jeszcze naradzić. – Ale to była zbyt zła rozmowa, żeby miało się to dobrze skończyć – ocenia dziś Żarnowski. Jak przyznaje, jeszcze tego samego dnia dotarły do niego informacje, że Gawelska wystąpiła do związków zawodowych, czy jest ich członkiem i czy jest w związku z tym chroniony. – Nigdy nie należałem do żadnego związku, ale po tych informacjach, które do mnie zaczęły docierać, zapisałem się od razu – przyznaje naukowiec.

4 lutego Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy Oddział Terenowy w USK 1 w piśmie do dyr. Gawelskiej (publikujemy je niżej) uznaje zamiar zwolnienia „za całkowicie bezpodstawny i wyraża negatywną opinię co do zamiaru Pracodawcy”. Pod opinią podpisuje się dr n. med. Dorota Rykwa. Jak zaznacza na wstępie, została ona sporządzona po zapoznaniu się z wyjaśnieniami organizatorów Cornea Academy III oraz z informacjami na temat wykorzystania tkanek.

„Bank Tkanek Oka USK 1 podlega całkowicie Panu Profesorowi dr. hab. n. med. Robertowi Rejdakowi, Kierownikowi Kliniki Okulistyki Ogólnej. Funkcję Kierownika natomiast pełni lekarz tej Kliniki Pan dr hab. n. med. Tomasz Chorągiewicz, który podpisał zgodę na wykorzystanie tkanek w czasie kursu i sam brał w nim udział zarówno jako instruktor w części praktycznej, jak i jako członek Komitetu Naukowego całej imprezy” – podkreśla przewodnicząca OZZL w USK1.

A dalej dodaje: „Znaczną część uczestników (konferencji – red.) stanowili lekarze wszystkich Klinik Okulistycznych USK 1, także Kliniki Okulistyki Ogólnej, której podlega Bank. Korzystali oni z kursu i konferencji całkowicie bezpłatnie! Niestety ani Klinika, ani sam Szpital nie dysponuje odpowiednio dużym i wyposażonym centrum, w którym udałoby się zorganizować takie wydarzenie”. A na koniec dr Rykwa stwierdza, że „pracownik nie dopuścił się zarzucanego naruszenia obowiązków”.

Dyrektorka stawia na swoim

Opinia związku zawodowego nie jest jednak dla pracodawcy wiążąca. I tak też jest w tym przypadku, bo dwa dni później dyr. Gawelska podpisuje dyscyplinarkę. Żarnowski jest wówczas na urlopie, więc pismo idzie do niego pocztą. Osobiście odbiera je po powrocie do pracy, 10 lutego. Podczas spotkania w dyrektorskim gabinecie, także w obecności prawnika, padają z jej ust dwie propozycje. Gawelska informuje Żarnowskiego, że jest skłonna zamienić dyscyplinarkę na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Jest też druga opcja: zmiana warunków pracy – profesor ma zrezygnować z funkcji kierownika klinki i przejść na etat starszego asystenta w oddziale okulistyki. Czyli przyjąć degradację.

Żarnowski odrzuca te propozycje. – Po 32 latach pracy w szpitalu nie zrobiono nic, żeby wyjaśnić tę sprawę – komentuje. – A moja wina jest tu zerowa – podkreśla.

Czy za udział w konferencji otrzymał pan jakieś wynagrodzenie? – pytamy naukowca.

Żadnego. Może bym i dostał, jakby to przyniosło zysk, ale nie przyniosło – mówi. Jak podkreśla, „konferencja nie przyniosła i nie miała przynieść żadnego zysku”.

W naukowym zjeździe wzięło udział 250 osób. Przyjmując najniższą stawkę za osobę (600 zł) wynika, że przychód organizatora konferencji – spółki Inspirecongress z Wrocławia – wyniósł co najmniej 150 tys. zł z samych opłat od uczestników. Dodatkowo za udział w kursach praktycznych, jak np. naszywanie owodni, trzeba było zapłacić 150 zł (z tej opłaty zwolnieni byli lekarze z USK1). – Z tych wpłat może zebraliśmy połowę budżetu. Natomiast żeby go zamknąć, to mamy firmy, które umieszczają stoiska i na tych stoiskach się reklamują – tłumaczy.

Zaglądamy do Krajowego Rejestru Sądowego. W raporcie finansowym za 2024 roku (za zeszły rok jeszcze nie ma), Inspirecongress odnotowała 832 tys. zł przychodów i stratę netto w wysokości 73 tys. zł.

Do dziś jednak nie rozwiązano sprawy zapłaty za wykorzystane w szkoleniach dwudziestu sztuk błon owodniowych o wartości 10 tys. zł. 21 stycznia, a więc cztery dni po kongresie, profesor podpisał tzw. dokument rozchodu tych tkanek. 13 lutego, czyli już po zwolnieniu profesora, szpital wystąpił do niego z pismem o spowodowanie pokrycie straty finansowej, jakiej doznał w związku z pobraniem tkanek z banku. Ale naukowiec tym razem zakwestionował to żądanie. – Gdyby pan poszedł do banku po pieniądze i poprosił o milion złotych i by go panu wypłacili, to czy to jest wina pana czy kasjera? Bo moim zdaniem kasjera – mówi.

Zapytaliśmy szpital, czy w związku z tym, że pobranie tkanek miało się odbyć bez wiedzy i zgody dyrekcji placówki, to czy wystąpiła ona ze stosownym zawiadomieniem do policji lub prokuratury. Chcieliśmy się również dowiedzieć, czy osoba lub osoby odpowiedzialne za wydanie tkanek poniosły jakiekolwiek konsekwencje służbowe. Na te pytania również nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Sprawa idzie do sądu

Wobec braku porozumienia między zwolnionym pracownikiem a dyrekcją szpitala, 12 lutego adwokat Rafał Choroszyński w imieniu Żarnowskiego składa w sądzie pozew o przywrócenie do pracy. Samo zwolnienie mecenas określa jako „skandaliczne i absurdalne”. Podkreśla też, że zostało dokonane „za cudze winy”.

„W sensie fizycznym pobrania owodni, przetransponowania i dostarczenia na Konferencję w siedzibie Lubelskiego Centrum Konferencyjnego dokonali pracownicy Banku Tkanek Oka z akceptacją i pod kierunkiem jego Dyrektora” – pisze w pozwie mec. Choroszyński. Podkreśla, że stwierdzenie, że pobranie tkanek z BKO „bez wiedzy i zgody szpitala” jest bezpodstawne, bo organizatorzy konferencji prowadzili wcześniej rozmowy z przedstawicielami BTO na temat wykorzystania błon owodniowych, a w szkoleniach brali udział pracownicy Banku.

Chcieliśmy skonfrontować wersję wydarzeń podawaną przez prof. Żarnowskiego z dyr. Beatą Gawelską, dwukrotnie prosząc ją przez biuro prasowe szpitala o spotkanie. Prośba ta, podobnie jak nasze pytania, pozostała bez odpowiedzi. Otrzymaliśmy jedynie komunikat: – Z uwagi na obowiązujące przepisy prawa, w szczególności dotyczące ochrony danych osobowych oraz dóbr osobistych pracowników, Szpital nie jest uprawniony do udzielania informacji dotyczących indywidualnych spraw pracowniczych, trybu rozwiązania stosunku pracy, ani przebiegu czynności podejmowanych w ramach wewnętrznych procedur – przekazało tydzień po wysłaniu pytań Sekcja Komunikacji i Promocji USK1.

– Szpital działa każdorazowo w oparciu o obowiązujące przepisy prawa, procedury wewnętrzne oraz zasady gospodarowania mieniem i materiałem medycznym. Wszelkie podejmowane decyzje są analizowane pod kątem zgodności z przepisami oraz interesem pacjentów i podmiotu leczniczego. W zakresie toczącego się postępowania sądowego Szpital będzie prezentował swoje stanowisko wyłącznie przed właściwym Sądem. Na obecnym etapie nie przewidujemy udzielania dalszych informacji w tej sprawie – oświadczył szpital.

Rektor UMLUB został poinformowany przez panią dyrektor na piśmie o fakcie rozwiązania umowy o pracę z prof. Tomaszem Żarnowskim przez szpital i informacja ta została przyjęta przez pana rektora. 
Była to decyzja pracodawcy, czyli USK Nr 1 w Lublinie niezwiązana ze stosunkiem pracy prof. Żarnowskiego w UMLUB
– to z kolei informacja przekazana przez Piotra Lewandowskiego, pełnomocnika Rektora ds. Komunikacji i rzecznika prasowego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, któremu podlega USK1. A pytaliśmy o to, czy rektor rozmawiał z dyr. Gawelską o zwolnieniu szefa kliniki.

Żarnowski choć nie pracuje już w USK1, to nie żegna się definitywnie z UMLUB. Na uczelni wciąż ma cały etat (w szpitalu miał 0,8), ale – jak zaznacza – są to wiązane etaty. I żeby na przykład prowadzić zajęcia dydaktyczne dla studentów musi mieć dostęp do pacjentów. A ten wraz z dyscyplinarką właśnie stracił.