Wesprzyj Kontakt

6 minut czytania  •  07.09.2025 15:37

„Szanujemy wolność słowa, ale…”. Gdy chodzi o górki Ratusz wyłącza komentarze

„Szanujemy wolność słowa, ale…”. Gdy chodzi o górki Ratusz wyłącza komentarze

Udostępnij

Reklama 844 x 275
Reklama 500 x 500

Nie dostali możliwości zabrania głosu podczas obrad Rady Miasta. O tym, co ich boli, nie mogli też napisać na profilach społecznościowych miasta i prezydenta Krzysztofa Żuka. Ratusz wyłącza możliwość komentowania niektórych swoich postów, bo nie chce „narracji opartej na emocjach i populizmie”.

– Szanujemy wolność słowa, ale nie możemy akceptować treści zawierających wulgaryzmy, drastyczne treści, hejt i mowę nienawiści czy powielania nieprawdziwych, zmanipulowanych informacji. Zależy nam na merytorycznej i konstruktywnej dyskusji, a nie na narracji opartej na emocjach i populizmie, która często towarzyszy internetowym komentarzom w tym kontekście – tak lubelski Ratusz tłumaczy dlaczego pod postami na Facebooku dotyczącymi górek czechowskich wyłączyła możliwość komentowania. Zablokowane są komentarze na oficjalnym profilu Miasta Lublin i prezydenta Krzysztofa Żuka. To samo zrobił obecny na sesji wiceprezydent Tomasz Fulara i przewodniczący klubu radnych Żuka Piotr Choduń (Wspólny Lublin).

Justyna Góźdź, rzeczniczka prasowa prezydenta Żuka: Temat ten jest żywy od kilku lat i międzyczasie wszystkie zainteresowane osoby wielokrotnie i na różne sposoby miały możliwość wypowiedzenia swojej opinii – katalog form jest bardzo szeroki i nie jest to wyłącznie publikacja komentarza pod jednym, konkretnym postem na profilu fb Miasta Lublin.

Zaznacza, że „już w przeszłości komentarze zawierały treści, które godziły w innych użytkowników o odmiennych poglądach lub służyły dezinformacji”. I tłumaczy, że administrator profilu, ma nie tylko prawo, ale i „obowiązek moderować treści”.

https://jawnylublin.pl/kto-krytykuje-temu-ban-czego-juz-nie-ma-na-facebooku-prezydenta-zuka/

Zdęcia chomików, memy i pytania do miasta mnożą się więc pod innymi postami lubelskiego Ratusza i prezydenta. Tych o weekendowych wydarzeniach kulturalnych, zakończonych sukcesem drogowych inwestycjach, parkach „polecających się na spacer”. – Dziś na FB miasta święto greenwashingu jakie to miasto jest super i eko – komentuje jedna z internautek w piątek, dzień po pełnej emocji sesji.

„Dajcie nam głos” i „Europejskie Miasto Betonu”

W czwartek, 4 września, głosami radnych klubu prezydenta Krzysztofa Żuka Rada Miasta Lublin przyjęła Zintegrowany Plan Inwestycyjny dla 105 ha górek czechowskich. Oznacza to, że na 25 ha deweloper (TBV Investment) będzie mógł zabudować osiedlami, a pozostały teren odda miastu miasto, by prowadziło tam „park naturalistyczny”. Gdy na sali obrad prezydenci Żuk i Fulara zapewniali o korzyściach dla miasta z uchwalenia ZPI dla górek i „sukcesie rozmów z deweloperem” a radni z opozycyjnego klubu PiS grzmiali o „skandalicznej partycypacji społecznej” i domagali się raportów z przebiegu negocjacji, przed budynkiem Ratusza trwała demonstracja.

– Bądźmy głośno, bo tego wymaga sytuacja. Mamy dziś 4 września, Światowy Dzień Talentów, Dzień Orzechów Macadamia i Dzień Dzikiej Przyrody. Więc radni miejscy i podmiejscy wybrali sobie doskonały dzień, by podjąć decyzję, która może unicestwić najważniejszą enklawę dzikiej przyrody w Lublinie – rozpoczął zgromadzenie Krzysztof Gorczyca z Towarzystwa Natury i Człowieka. Stojąc przy dużym kolorowym zdjęciu chomika europejskiego przypomniał o wydarzeniach sprzed sześciu lat gdy radni o godz. 5 rano przegłosowali studium. – Które wprowadziło budownictwo mieszkaniowe na ponad tysiąc tysiącu hektarów. Więc bloki na górkach nie są potrzebne, a w planie ogólnym nie są możliwe – tłumaczył.

Po 75 minutach protestujący weszli do budynku Urzędu Miasta. Strażnicy Miejscy początkowo nie chcieli ich wpuścić do sali obrad, zapraszając do sali obok „gdzie jest transmisja”. Ludzie dostali się na widownię tylko dzięki interwencji radnych PiS Justyny Budzyńskiej i Piotra Gawryszczaka.




Ludzie skandowali hasła przeciwko zabudowie, śpiewali piosenkę o chomikach i wielokrotnie bezskutecznie domagali się głosu. Przewodniczący rady Jarosław Pakuła (PO) poddał pod głosowanie wniosek o zamknięcie dyskusji (przeszedł głosami radnych klubu Żuka), a gdy mieszkańcy coraz głośniej domagali się mikrofonu, prawnik Urzędu Miasta tłumaczył, że to niemożliwe, bo „jesteśmy już w procedurze głosowania”.

Przez kolejną godzinę głos zabierali radni Prawa i Sprawiedliwości, którzy m.in. domagali się wglądu do protokołów z negocjacji z deweloperem, wiceprezydent Fulara, który przekonywał, że te dokumenty wcale nie są tajne, ale „był czas od 26, by o nie poprosić”, przewodniczący Pakuła, który uciszał publiczność i radny prezydenckiego klubu Bartosz Margul (PO), który mówił o „micie przewietrzania” i przekonywał, że na wysoczyznach od strony ul. Poligonowej „już teraz możliwa jest zabudowa”. Prezydent Żuk już głosu nie zabierał, milczeli też jego radni, w tym negocjatorka ZPI z ramienia rady Anna Ryfka (PO). Oprócz Margula odezwała się tylko Anna Glijer (PO) – by zgłosić sprzeciw wobec wniosku o dopuszczenie do głosu Magdaleny Nosek z kolektywu Górki Wietrznie Zielone. Więc ludzie krzyczeli.

„Hańba!”, „Park już jest!”, „Dajcie nam głos”, „Zdrajcy Lublina”, „Sprzedawczyki”, „Włodarze betoniarze”, „Europejskie Miasto Betonu”, „Proszę dać nam mikrofon to nie będziemy krzyczeli”, „Jesteśmy dla was nikim!”

Tak jak przewidywaliśmy przed sesją – za uchwaleniem ZPI zagłosowali wszyscy członkowie klubu Żuka – 18 radnych. Przeciwko było 11 radnych PiS.

Kto robi „monitoring popołudniami i w weekendy”

Wróćmy na chwilę do profili społecznościowych lubelskiego Ratusza. W prowadzeniu tego najważniejszego (Miasto Lublin na Facebooku ma 120 tys. obserwujących) od lutego urzędnikom pomaga MaK Media Agencja Public Relations. O tym podmiocie już pisaliśmy. To jednoosobowa działalność gospodarcza Magdaleny Kaczanowskiej, bliskiej współpracowniczki innego lubelskiego dewelopera i zarazem dobrego znajomego prezydenta – Piotra Kowalczyka. Jak wyniku z rejestru umów lubelskiego Ratusza, pierwsze zlecenie od miasta na prowadzenie jednego z profili (Lublin 700) Kaczanowska dostała dziesięć lat temu. Od dekady dostaje za swoje usługi od 24,6 tys. zł do 33 tys. zł (brutto) rocznie. Nawet gdy o ten Facebookowy profil upomina się zespół Europejskiej Stolicy Kultury Lublin 2029 Mak Media nie zostaje na lodzie. Podpisuje z miastem umowę na administrowanie kontami Dworzec Lublin w portalach społecznościowych, a gdy przejmuje je Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, MakMedia dostaje kolejne zlecenie z Rausza. Od lutego do końca roku służy „wparciem w prowadzeniu profilu Miasto Lublin” na Facebooku. W ramach swoich obowiązków ma zamieszczać 30 wpisów miesięcznie i prowadzić „stały monitoringu profilu również popołudniami i w weekendy, w tym reakcje na negatywne komentarze” (skan umowy poniżej). Wartość umowy zawartej 7 lutego br. to 33 550 zł. Magdalena Kaczanowska jest też redaktorką naczelną Lubelski.pl (serwis internetowy należący do dewelopera Piotra Kowalczyka) i prezeską jednej z jego spółek – Medialny 24.

https://jawnylublin.pl/radni-klubu-prezydenta-gorki-czechowskie-wietrznie-betonowe/
https://jawnylublin.pl/126-zl-za-jeden-wpis-na-miejskim-facebooku-od-dekady-zarabia-ta-sama-firma/
https://jawnylublin.pl/historia-jednego-komentarza-czyli-dlaczego-prezes-tbv-kopal-w-krzesla-i-ile-oszczedzil-na-podatku-od-gorek-czechowskich/
https://jawnylublin.pl/jedna-decyzja-radni-klubu-prezydenta-zuka-podadza-tbv-na-tacy-setki-milionow-zlotych/