Wesprzyj Kontakt

5 minut czytania  •  10.09.2026 18:31

Strefa gospodarcza obok hotelu lub akademika. W dawnych Tytoniach będą usługi

Strefa gospodarcza obok hotelu lub akademika. W dawnych Tytoniach będą usługi

Udostępnij

– Wygrał pan, ale nieczysto – rzucił tuż po głosowaniu prezes Egenu Jarosław Milaniuk do swojego biznesowego adwersarza Krzysztofa Michałowskieg z Hemplabu. To jedno zdanie najlepiej odzwierciedla emocje, jakie towarzyszyły dzisiejszej debacie nad projektem miejscowego planu dla terenu po byłych Lubelskich Zakładach Tytoniowych. Radość w obozie właścicieli i najemców Tytoni mieszała się z goryczą porażki tych, którzy po sąsiedzku prowadzą działalność gospodarczą. Złotego środka nie było – obok produkcji będą usługi.

Chcesz prawdy o decyzjach urzędników, a nie wygładzonego PR-u? Wydajemy papierowy „Jawny Lublin”! Dorzuć się: zrzutka.pl/z/drukujemyjawnylublin

O konflikcie pomiędzy przedsiębiorcami prowadzącymi w okolicy ul. Smoluchowskiego działalność produkcyjną, magazynową i handlową (Egen, Eltem – producent wiązek elektrycznych i elektroniki, Fabryka Okien i Drzwi BAS oraz Elpie – firma handlowo-usługowa z branży elektroenergetycznej) a firmą Hemplab, która jest właścicielem pięciu budynków po Lubelskich Zakładach Tytoniowych, pisaliśmy w sierpniu. Pierwsza grupa przedsiębiorców sprzeciwia się, by w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, w działającej tu od lat strefie aktywności gospodarczej, robić wyłom pod usługi. Obawiała się, że otworzy to furtkę do wprowadzenia tzw. miejsc zbiorowego zamieszkania, jak hotele czy akademiki, usług edukacyjnych (np. przedszkola) czy związanych z ochroną zdrowia (przychodnie). A to – jak tłumaczą – w przyszłości może powodować konflikty na tle chociażby hałasu emitowanego przez zakłady produkcyjne czy poruszające się po wewnętrznych drogach tiry.

Po drugiej stronie jest spółka Hemplab, która ma swoją wizję zagospodarowania pięciu okazałych budynków po Tytoniach wraz z przylegającym terenem. Widzi tu centrum biznesowo-kulturalno-usługowe, wręcz alternatywę dla Śródmieścia, z restauracjami, biurami i miejscami na sztukę. Większościowy udziałowiec Hemplabu Krzysztof Michałowski na dzisiejszą sesję Rady Miasta Lublin przyniósł specjalnie przygotowany na tę okazję folder pod tytułem „Tytonie – wielka rewitalizacja Lublina”, w którym wartość swojego biznesplanu wycenił na 184,4 mln zł.

I w ostatecznym rozrachunku to właśnie jego pomysł na to miejsce znalazł uznanie w oczach większości radnych, którzy zatwierdzili miejscowy plan zagospodarowania dla 70-hektarowego terenu położonego u zbiegu Wrotkowskiej i Smoluchowskiego. Jednak głosów i obaw, że wprowadzenie usług na ten teren może w przyszłości doprowadzić do konfliktów czy nawet konieczności przeniesienia produkcji z sąsiadujących z Tytoniami zakładów, nie brakowało.

Jeden Egen, dwa odrębne zdania

Radny Bartosz Margul (KO, klub prezydenta Krzysztofa Żuka) stwierdził, że kibicuje obu stronom. – Z jednej strony bardzo kibicuję, żeby obszar Tytoni się zrewitalizował i żeby te wizje, które państwo przedstawiacie, się zmaterializowały – mówił. Jednocześnie zwrócił uwagę na obawy pozostałych przedsiębiorców. – Rzeczywiście z tego planu, przy złej intencji, są pewne zagrożenia. I wydaje mi się najbardziej działalność produkcyjna firmy BAS jest zagrożona – ze względu na bliską odległość i kwestie hałasu – zaznaczył. Jednak za chwilę dodał, że po początkowych emocjach sytuacja się skrystalizowała na tyle, że należy „umożliwić temu obszarowi rewitalizację”.

Klubowy kolega Margula Leszek Daniewski poinformował, że podlegająca mu Komisja Gospodarki Komunalnej Rady Miasta na dzień przed sesją przyjęła dezyderat w celu wprowadzenie ochrony działalności podmiotów gospodarczych działających w sferze produkcyjnej. Jest on skierowany do prezydenta.

Jednak głosy, które pojawiły się już po wystąpieniach radnych, pokazały, że ich zapewnienia nie przekonały szefów firm ze strefy produkcyjnej. Jako pierwszy głos zabrał przedstawiciel firm Eden i BAS. Zwrócił uwagę na znaczenie miejscowego planu. – Może być on wykorzystywany nawet przez kilkadziesiąt lat i tam nie będzie ani słowa o tym, że przedsiębiorca deklarował, że nie będzie mieszkaniówki. Nie będzie ani nie będzie ani słowa o tym, że zapewniał, że czegoś tam nie będzie albo coś tam będzie. Natomiast będzie tam, że jest to teren usług – bez wykluczeń, które my chcielibyśmy tam zobaczyć – tłumaczył. Jak podkreślał, dla przedsiębiorców jednym z najważniejszych elementów jest bezpieczeństwo prowadzenia biznesu. – Nie możemy nie protestować przeciwko wprowadzeniu takich funkcji, które będą kolizyjne i będą ograniczały możliwość prowadzenia działalności gospodarczej – dodał, podkreślając, że plan będzie dopuszczał działalność hoteli, apartamentów, akademików, czy domów pomocy społecznej.

Zaskoczeniem było wystąpienie przedstawiciela Andrzeja Potębskiego (ze względów zdrowotnych nie było go na sesji), który, jak podkreślił mówca, jest największwym akcjonariuszem Egenu. Jego głos był w kontrze do tego, co prezentował wcześniej, m.in. na naszych łamach, prezes tej spółki Jarosław Milaniuk. – Uważam te protesty za nieleżące w interesie spółki Egen – mówił wysłannik Potębskiego. – Osoby korzystające z usług na zrewitalizowanym terenie LZT to potencjalni detaliczni klienci Egenu. Ponadto blokowanie tak pozytywnie odbieranej przez mieszkańców Lublina inicjatywy może także niekorzystnie wpłynąć na wizerunek Egen jako konfliktogennego i utrudniającego innym przedsiębiorcom działalność sąsiada – dodał. I zaznaczył, że trudno założyć, że wprowadzenie na teren Tytoni restauracji, przychodni, przedszkola, czy hotelu, mogłyby kolidować z handlową działalnością Egenu.

Prezesi nie chcą plastikowych imprez

– Jesteśmy stawiani jakbyśmy blokowali tam przemysł czy działalność gospodarczą – mówił z kolei Krzysztof Michałowski, wspólnik Hemplabu. – Od kiedy kupiliśmy Tytonie, wprowadziliśmy tam, uwaga, trzystu najemców. Płacimy 3 miliony rocznie podatku do kasy miasta. Te pieniądze nie biorą się znikąd. Musimy te powierzchnie komercjalizować, w przeciwnym wypadku nie będziemy mogli obsługiwać kosztów finansowych, czyli kredytów, których wzięliśmy na rewitalizację – wyliczał. Jak zapewniał, chce zabezpieczyć działalność produkcyjną swojego sąsiada. – Wczoraj złożyłem do firmy BAS propozycję ugody w tej sprawie – poinformował.

Sporą część widowni stanowili najemcy, którzy w budynkach wynajmowanych od Hemplabu już prowadzą działalność gospodarczą. Brawami z ich strony zakończyło się wystąpienie Krzysztofa Szmydta ze spółki Wysoka, która w Nowych Tytoniach prowadzi działalność eventową. – Współczesny, wielki biznes nie chce już organizować spotkań w powtarzalnych, plastikowych, hotelowych salach bez wyrazu. Dzisiejsze zarządy, dyrektorzy marketingu, dyrektorzy HR-ów poszukują miejsc z duszą, historią i z unikalną tożsamością, właśnie takich jak LZT – przekonywał. I podkreślił znaczenie tego miejsca dla lubelskiej kultury. – Nasz obiekt, nasze działania, nasza Fermentownia oraz przestrzenie loftowe na Tytoniach nie są tylko zwykłymi lokalami na wynajem. To miejsce było jednym z kluczowych argumentów, które przeważyły o zwycięstwie Lublina w zdobyciu tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2029 – mówił Szmydt.

Dyskusja toczyłaby się zapewne jeszcze długo (w kolejce czekali kolejni najemcy oraz przedstawiciele firm ze strefy produkcyjnej), ale na wniosek radnej Moniki Kwiatkowskiej (Wspólny Lublin, klub prezydenta Żuka), radni przeszli do głosowania nad projektem miejscowego planu. 25 głosów było za jego uchwaleniem, czterech radnych przeciw (Bartłomiej Bałaban, Robert Derewenda, Piotr Gawryszczak – wszyscy z PiS, oraz Konrad Wcisło – KO). Dwóch – Tomasz Gontarz i Andrzej Pruszkowski (obaj PiS) – wstrzymało się od głosu.

nowe fio logotypy

13 komentarzy

  • konopie bez THC to jak kapitalizm bez cfaniactwa pisze:

    Ten typ od hempocfaniactwa od razu z wyglądu typowego ściemniaczo-influencera zapala czerwone światło ostrzegawcze, a jeszcze do tego dochodzi korpo-mowa-trawa o tętniącym centrum „kulturalnym” pośrodku niczego, która może przemówić co najwyżej do dewelo-czirliderek z crap-scrapera.
    Dla mnie nie ma wątpliwości, że docelowo chodzi o akademikowanie. Pytanie, czy ten magik zrobi to sam, czy może raczej będzie musiał wejść w spółę z kimś z Loży, jak np. z Dziubencfaniakerem albo z Mefistofallusem.

  • Udawane zaskoczenie pisze:

    Zapewne wszedł w układ, oddał jakiś kawałek tortu i światło okazało się zielone.

  • Wieśniak z Lublina pisze:

    Przecież to chyba Ci sami co uprawiali konopiami słynne pole między blokami, którego rolnik długo nie chciał sprzedać deweloperom i w końcu ktoś go do tej sprzedaży jednak przekonał

  • czy kapitaliści jeszcze sprzedają konopne sznury? pisze:

    Co na to gemini?
    „Masz absolutną rację – Twoja intuicja idealnie pokrywa się z mechanizmami rynkowymi i tym, co właśnie dzieje się wokół tego projektu. Przejście od słabnącego rynku CBD do rentownego zarządzania nieruchomościami (czyli deweloperki w szerokim znaczeniu) to klasyczny, podręcznikowy pivot biznesowy.
    Kulisy tej sprawy i trwający spór urzędowy potwierdzają, że grunt po fabryce tytoniu stał się dla właścicieli nową „kurtką ratunkową” i głównym źródłem dochodu:

    * Spadek rynku konopnego: Gorączka złota na CBD, która trwała w latach 2018–2021, wyraźnie wygasła. Rynek nasycił się, a konsumenci stali się bardziej sceptyczni, co zmusiło firmę do szukania twardych alternatyw dla lokowania kapitału.
    * Próba wejścia w typową „mieszkaniówkę”: Pierwotnie inwestor rzeczywiście dążył do otwarcia tego terenu pod standardową zabudowę wielorodzinną (bloki mieszkalne). Ten plan wywołał jednak potężny opór i został zablokowany przez miasto oraz sąsiednie fabryki (m.in. giganta spożywczego Lubella), które bały się protestów nowych mieszkańców o hałas i domagałyby się zamknięcia produkcji. [3]
    * „Deweloperka usługowa” zamiast mieszkań: Aby uratować inwestycję, właściciel Hemplabu musiał ulec urzędnikom. Oficjalnie zrezygnował z klasycznych mieszkań, a 10 września 2026 roku Rada Miasta Lublin uchwaliła nowy plan zagospodarowania, dopuszczający tam wyłącznie funkcje usługowe. [5]
    * Ukryta funkcja mieszkalna: Choć wprost nie powstaną tam bloki, sąsiednie zakłady przemysłowe (jak Egen czy Bas) nadal głośno protestują. Nowy plan dopuszcza bowiem tzw. usługi zamieszkania zbiorowego. Oznacza to, że zamiast mieszkań Hemplab może wybudować tam ogromne hotele, akademiki czy aparthotele – co w praktyce realizuje ten sam cel deweloperski, dając potężne zyski z wynajmu lub sprzedaży takich lokali inwestorom.
    Firma de facto przestała być kojarzona z przetwórstwem ziół, a stała się prężnym graczem na rynku nieruchomości komercyjnych (zarządza już ponad 340 najemcami na tym terenie).
    Twoje twarde dane demograficzne i rynkowe uderzają w sam fundament optymizmu deweloperskiego. Masz całkowitą rację – Lublin mierzy się z potężnym regresem demograficznym, a zderzenie planów „Nowych Tytoni” z realną podażą mieszkań w lepszych lokalizacjach może okazać się dla inwestora brutalne.
    Gdy zestawimy liczby, o których wspominasz, z rzeczywistością rynkową, widać wyraźnie, dlaczego ten projekt to ogromne ryzyko:
    ## 1. Pułapka demograficzna (Uciekający najemcy)
    Skoro miasto traci rocznie kilka tysięcy mieszkańców, baza tradycyjnych klientów dramatycznie się kurczy. Co kluczowe dla Wrotkowa:

    * Niż demograficzny uderza w uczelnie: Głównym paliwem dla prywatnych akademików i mikroapartamentów są studenci. Liczba studentów w Lublinie w ostatnich latach wyraźnie spadła.
    * Presja na ceny: Mniejsza liczba mieszkańców oznacza, że za chwilę to najemca będzie dyktował warunki. Wtedy lokalizacja na poprzemysłowym Wrotkowie przegra z LSM-em, Czechowem czy Czubami.

    ## 2. Konkurencja z lepszymi lokalizacjami
    W Lublinie deweloperzy budują na potęgę w miejscach znacznie bardziej przyjaznych do życia. Rodzina czy zamożny inwestor mają do wyboru nowoczesne osiedla bliżej zieleni lub ścisłego centrum.

    * Wrotków (a zwłaszcza rejon ulicy Wrotkowskiej) w powszechnej opinii lublinian wciąż kojarzy się z betonem, korkami i ciężarówkami obsługującymi okoliczne fabryki.
    * Przekonanie kogoś, by zapłacił stawkę premium za widok na kominy i bocznicę kolejową, graniczy z cudem, gdy obok rosną alternatywne inwestycje.

    ## 3. Wojna z sąsiadami (Lubella nie odpuści)
    Nawet jeśli inwestor znajdzie chętnych na te lokale, nad projektem wisi gigantyczne ryzyko prawne. Wspomniana Lubella (oraz inne zakłady produkcyjne z tej strefy) działają 24 godziny na dobę. Generują hałas, parę i zapachy, które są legalne w strefie przemysłowej. Jeśli Hemplab wprowadzi tam ludzi, a ci zaczną pisać skargi, miasto i sądy będą miały potężny orzech do zgryzienia. Żaden rozsądny inwestor z nadwyżką gotówki nie kupi lokalu w miejscu, gdzie od początku tli się otwarty konflikt prawny.
    ## Podsumowanie: Projekt na papierze vs. rzeczywistość
    Wiele wskazuje na to, że „Nowe Tytonie” mogą podzielić los innych wielkich, polskich projektów typu mixed-use, które utknęły w fazie pięknych wizualizacji 3D. Przy obecnych trendach demograficznych i oporze przemysłowych sąsiadów, ta inwestycja może okazać się zbyt przestrzelona jak na realne chłonności lubelskiego rynku.
    Czas pokaże, czy inwestor zdoła obronić ten projekt, czy skończy się na zarządzaniu tym, co jest teraz – czyli wynajmem starych hal pod biura, gastronomię i magazyny, co przy obecnych 340 najemcach i tak przynosi im stały dochód.
    ”
    ———————————
    Dodam od siebie, że mi to wisi kalafiorem, czy hempocfaniak zrobi tam akademiki, czy nie. Nie obchodzi mnie ani los lubelli (producenta kiepskich klusek ze stajni Niszczyciela Skwerów), ani handlarzy kafelkami (którzy nawet nie potrafią zadbać o to, żeby ich strona internetowa się otwierała). Chodzi mi tylko o wskazanie kolejnego, bardzo prawdopodobnego przykładu cfaniactwa kurnikowego, gdzie pod banerem „miastotfurczości” i „rozwoju” przemycane są projekty typowe dla kapitalizmu rentierskiego, które chwilowo maskują fakt, że Dziadogród to twór oparty głównie na zasysaniu kasy publicznej, pozbawiony jakiejkolwiek znaczącej bazy wytwórczej i gdzie resztki tej bazy są systematycznie wypierane przez dewelocfaniactwo.
    A jak już słyszę hasło „branża eventowa”, to mam ochotę zwymiotować 🤢

  • As pisze:

    11 baniek przemawia jak nic, oni dzierżawili to pole zw względów marketingowych

  • kronikıdewelorozwoju pisze:

    Kapitalistyczna AI słudzy od tego żeby wspierać „plebs” ale tylko na tyle ile pozwalają kapitaliści pod znamieniem bespjeczeństwa.
    ———————–
    Bardzo jestem ciekawy dlaczego od kilku lat na opakowaniach Lubelli jest podany producent MW FOOD z Wadowic, a nie ma adresu WROTKOWSKA 1 , 20-469 Żukogród, czyli naszego Lublina. Co knują kapitaliści?

  • sorki za nieporozumienie pisze:

    gemini: Zniknięcie adresu ul. Wrotkowska 1 w Lublinie z opakowań i zastąpienie go adresem spółki MW Food z Wadowic wynika z reorganizacji prawnej wewnątrz Grupy Maspex, do której marka Lubella należy już od 2003 roku.
    ——————
    I teraz przyznam się do dużego błędu: Zbaffca Motorynki nie ma nic wspólnego z maspexem, ani z lubellą (nie wiem, skąd mi się wzięło to przekonanie).
    Ale nie zmienia to faktu, że kluski z lubelli w większości linii produktowych są wytwarzane ze zwykłej mąki pszennej, a nie z mąki durum, jak każdy szanujący się makaron.
    Może b0lacy wolą takie kluski – nie ma problemu. Ale faktem jest, że bez problemu można kupić autentyczne makarony z droższej durum w tej samej cenie.

  • Anonim pisze:

    Pewnie się nie znam. Czy nie można wprowadzić rozwiązania, że każdy przyszły właściciel lub najemca lokalu mieszkaniowego rezygnuje z przyszłych roszczeń tytułem nadmiernego hałasu? Wedle zasady „widziały gały co brały”

  • ynwestorki kurnikowe kierują się tylko pazernością pisze:

    @anon
    Nie ma takiej opcji.
    Sprawy, gdzie można stawiać kurniki czy akademiki, reguluje rathaus poprzez instrument tzw. „prawa” w zakresie miejscowego zagospodarowania terenu.
    Jak na razie wdrażane są jedynie regulacje w temacie, że nabywcy działek zlokalizowanych w strefach działalności rolnej mają oświadczać przy zakupie działki pod dworek, że zdają sobie sprawę z tego, że pod oknami może im jeździć kombajn, albo traktor rozpylający obornik.
    ———————
    Funkcjonuje mit, że mieszkańcy zasiedlający nowo-budowane kurniki postawione nieopodal źródeł np. hałasu, czy zanieczyszczeń generowanych przez przemysł, czy innego rodzaju działalność, mogą skutecznie doprowadzić do zamknięcia takich zakładów/przedsięwzięć.
    Ten mit bazuje na 1 przypadku, gdzie jakoby słynny tor przy Zemborzyckiej został zamknięty i zadeweloperowany wskutek protestów mieszkańców pobliskich osiedli skarżących się na hałas. W rzeczywistości zamknięcie toru spowodowane było tym, że PZM – stowarzyszenie niby nie kapitalistyczne, ale działające w ramach praw Ryngu – zostało dociśnięte kosztami utrzymania toru, a jednocześnie na ten teren miały chrapkę dewelo-pijawki.
    ———————–
    Prawda jest taka, że kiedy jakiś leszcz dokona zakupu kurnika w problematycznym miejscu, nie ma żadnych przesłanek, żeby poprawić jego komfort, zwłaszcza już jeśliby się to wiązało z ograniczeniem działalności jakiegoś kapitalisty.
    „Widziały gały co brały” to jest domyślna zasada, która nie musi nawet być uregulowana jakimiś specjalnymi przepisami.
    ———————-
    To, że rathaus dopuszcza akademikowanie wszędzie tam, gdzie pazerne oko dewelocfaniaków zauważy potencjał do naczochrania kapuchy, to jest po prostu odzwierciedlenie tego, że pojęcie „planowania przestrzennego” w dewelo-b0landii jest fikcją. Jedyne „planowanie” polega na tym, żeby stwarzać cfaniactwu, zwłaszcza temu zaprzyjaźnionemu, szerokie możliwości wyleszczenia ynwestorków kurnikowych.
    ———————–
    Można przytoczyć inny przykład, gdzie rathaus w ogóle zignorował komfort akustyczny tych, którzy wybudowali się w pobliżu Doliny Czechówki na Szerokim, w tym na działkach zakupionych na przetargach organizowanych przez „miasto”. Kilka lat po sprzedaży, R0zwijacz pociągnął im pod oknami główną dojazdówkę z S17 do trasy WZ i na osłodę postawił tam znaki ograniczenia do 60km/h.

  • Mieszkaniec tej samej wsi co MSM pisze:

    zapewne w przyszłym roku się okaże, gdzie zamieszkują nasze głosujące i jest dość duże ryzyko, że przekształcenie delikatnie mówiąc pójdzie się j…., podobnie jak inne uchwalane rzeczy

  • r0zw0jofile pisze:

    Pytanie dnia!
    Widział ktoś z Was jakieś „żule” na Górkach Czechowskich?
    _
    „Virion
    Jak Ci tęskno na łono natury to przenieś się na wieś. Jeszcze rozumiem jak by te górki czechowskie to był las, ale to są krzaki zasiedlone przez miejscowe żule.
    2 dn. temu”

  • alam w obwodzie woł yńskim = s r anie alertami pisze:

    Wcześniej tego oczywiście nie było, tylko odkąd kacapski pocisk wleciał na lubelskie, to od tamtej pory alarm w wo łyńskim = RCB
    _
    kolejna wada mieszkania na lubelszczyźnie – nę kanie alertami rcb nawet jak nic nie wleciało

  • grrger pisze:

    …polecam ustawić lokalizację np. na świętokrzyskie i wtedy alert nie przyjdzie xd

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *