6 minut czytania • 17.02.2026 18:12
Stany zapalne. Petycja w obronie porodówki przy ul. Lubartowskiej i pytania o szpital przy ul. Herberta
Udostępnij
Pod petycją w obronie porodówki przy ulicy Lubartowskiej podpisało się już ponad tysiąc osób. W tym kobiety, których dzieci przyszły tutaj na świat. Nie zgadzają się na przeniesienie placówki do budynku szpitala przy al. Kraśnickiej. Z kolei Rada Dzielnicy Dziesiąta protestuje przeciwko likwidacji szpitala przy ul. Herberta.
„Rodziłam w tym szpitalu. Teraz jestem w ciąży i również chciałabym tam urodzić ze względu na profesjonalizm i opiekę, z jaką się spotkałam” – to jeden z komentarzy pod internetową petycją w obronie Oddziału Położniczego przy ul. Lubartowskiej 81 w Lublinie. We wtorkowe popołudnie podpisów było już 1106.
„Jak można zamknąć szpital z taką historią?” – to kolejny wpis. I następny: „Jedyne miejsce, gdzie kobiety są godnie traktowane i mogą czuć się swobodnie ze względu na kameralność szpitala. Zawsze był i jest dostęp do opieki, a nie traktowanie na SOR każdego pacjenta jak najgorsze zło. Można zamknąć wiele innych oddziałów, ale położnictwo to podstawa obecnych czasów, jeśli jeszcze komuś zależy na dobru ludzi”.
Bo dzieci mniej i NFZ krzywo patrzy
W połowie stycznia jako pierwsi napisaliśmy, że odnowiony, wyremontowany, profesjonalnie wyposażony Oddział Położniczy z ulicy Lubartowskiej ma zostać przeniesiony i włączony do oddziału w szpitalu przy al. Kraśnickiej.
Żeby jednak zrozumieć, co się dzieje, trzeba poznać „mapę zdrowotną” Lublina. Jeszcze kilka lat temu działało tu kilka szpitali podlegających marszałkowi województwa. Z czasem te mniejsze zostały wchłonięte przez największą w regionie lecznicę – Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego. Placówka przy al. Kraśnickiej przejęła w 2022 roku Szpital im. Jana Bożego, który wcześniej (w 2014 r.) połączył się ze Szpitalem Kolejowym. Ten pierwszy prowadził porodówkę przy ul. Lubartowskiej, która została przejęta przez WSS.
– 1 maja 2026 roku planowane jest połączenie Oddziału Położniczego z Oddziałem Patologii Ciąży oraz Oddziału Noworodków i Wcześniaków mieszczących się przy ul. Lubartowskiej 81 z oddziałami jednoimiennymi funkcjonującymi przy al. Kraśnickiej 100, tj. z Oddziałem Ginekologii i Położnictwa z Izbą Przyjęć oraz Oddziałem Neonatologii, Patologii i Intensywnej Terapii Noworodka – poinformowała Małgorzata Stelmach, kierowniczka działu organizacji i rozliczeń WSS przy al. Kraśnickiej, gdy zapytaliśmy o los placówki przy ul. Lubartowskiej.
Takie posunięcie tłumaczyła „drastycznym spadkiem urodzeń”. W 2022 roku w szpitalu przy ul. Lubartowskiej przyszło na świat 1152 dzieci, w 2025 roku już tylko 596.
– Jednocześnie minimalne warunki wymagane do zapewnienia realizacji umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia w tym okresie nie uległy zmianie (np. zmniejszenie liczby zatrudnionego personelu) – wyliczała.
O swoje miejsca pracy obawiają się położne i pielęgniarki. Są przekonane, że przy al. Kraśnickiej nie będzie miejsca i zajęcia dla wszystkich zatrudnionych dziś przy ul. Lubartowskiej.
– Co do pielęgniarek, to rynek pracy nie jest jeszcze tak dramatyczny. Jednak położne to już zupełnie inna sytuacja. To wyszkolone kierunkowo, wyspecjalizowane pracownice, które niestety mają często ograniczone możliwości znalezienia pracy w swoim zawodzie – mówi nam jedna z pracujących tam kobiet.
– Prawda jest taka, że ofert dla położnych jest dużo, ale po lewej stronie Wisły. Im bardziej na zachód, tym rynek pracy wygląda atrakcyjniej. U nas, na wschodzie, jest z tym źle – dodaje kolejna. I zauważa: – To też może się zmienić, bo polityka Ministerstwa Zdrowia dąży do zamykania oddziałów położniczych i tworzenia pokojów narodzin. Takie nie wymagają dużej obsady.
Zgodnie z oficjalnymi danymi MZ od 2010 r. liczba porodówek w Polsce spadła z 406 do 305. W 2025 roku zostało zamkniętych 27, a w tym roku już 12.
„To nie przenosiny, to likwidacja”
Niedawno przy ul. Lubartowskiej na świat przyszło dziecko Jacka Krajla, inicjatora petycji umieszczonej w sieci przez Annę Gąskę 10 lutego „Nie zamykajcie porodówki przy Lubartowskiej w Lublinie – w obronie pacjentek i personelu”.
– Obserwowałem, jak personel reaguje na tę sytuację. Jak się zorientowałem w temacie, dostrzegłem, że sprawa jest wielowątkowa – mówi nam Krajl. – Najpierw inwestujemy, remontujemy i w końcu osiągamy odpowiedni standard, a następnie przenosimy oddział do gorszych warunków. Gdzie tu dbałość o środki publiczne? Jest też problem semantyczny: dyrektor mówi o przenosinach, a nie o likwidacji, podczas gdy właśnie do niej ma dojść – dodaje.
Krajl mówi także, że nawet jeżeli spada liczba porodów, to i tak jest ich 600 rocznie. – Czyli 600 kobiet ma rodzić gdzie indziej. A młode położne pytają, czy dobrze wybrały zawód. Jest kilka pytań, które po prostu trzeba zadać.
„My, niżej podpisani mieszkańcy, mieszkanki, rodzice, rodziny i osoby związane z Lublinem i Lubelszczyzną, stanowczo sprzeciwiamy się decyzji o likwidacji Oddziału Położniczego przy ul. Lubartowskiej 81 w Lublinie oraz przeniesieniu jego funkcji wyłącznie do placówki przy al. Kraśnickiej” – czytamy w petycji, której autorzy domagają się:
- Utrzymania funkcjonowania Oddziału Położniczego przy ul. Lubartowskiej 81 w dotychczasowej lokalizacji i formule.
- Przeglądu decyzji o przeniesieniu oddziału z udziałem społeczności lokalnej, ekspertów medycznych i przedstawicieli pacjentów.
- Gwarancji, że każda decyzja dotycząca przyszłości Oddziału Położniczego będzie uwzględniać bezpieczeństwo pacjentek, prawa pracowników medycznych i szerokie konsultacje społeczne.
- Zagwarantowania utrzymania dotychczasowych miejsc pracy dla pielęgniarek i położnych zatrudnionych na oddziale przy ul. Lubartowskiej oraz niedopuszczenia do pogorszenia ich warunków zatrudnienia.
– Jest jeszcze pytanie o to, czemu nie można wykonać ruchu w drugą stronę? Czemu nie można oddziału z al. Kraśnickiej przenieść na ul. Lubartowską? Jest tu przestrzeń, wyremontowane pomieszczenia, sprzęt – wylicza jedna z pielęgniarek.
Krajl w petycji przekonuje, że oddział stanowi „lokalny punkt opieki medycznej, którego utrzymanie zwiększa bezpieczeństwo okołoporodowe”, a likwidacja wydłuży rodzącym czas dojazdu do szpitala, co jest szczególnie ważne dla osób z ograniczonym dostępem do transportu.
Petycja skierowana jest do Piotra Mateja, dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie, marszałka województwa Jarosława Stawiarskiego i dyrektora lubelskiego oddziału NFZ Pawła Piroga.
Dzielnicowi radni idą do marszałka
Plan dyrektora szpitala wojewódzkiego, jest jednak znacznie szerszy. Przy ul. Lubartowskiej pozostaną poradnie specjalistyczne, jak Chorób Zakaźnych dla Dzieci. Z kolei w miejsce po porodówce trafią oddziały przeniesione z innych lokalizacji: ul. Herberta i Biernackiego. Chodzi o Zabiegowy Oddział Leczenia Planowego (tzw. chirurgię jednego dnia), który ma mieć 34 łóżka i trzy sale operacyjne obecnego Oddziału Położniczego. Na ul. Lubartowską ma się też przenieść Oddział Medycyny Paliatywnej z ul. Biernackiego.
W ten właśnie sposób dochodzimy do dawnego Szpitala Kolejowego przy ul. Herberta, który jest częścią szpitala wojewódzkiego.
– Szpital spełnia swoją funkcję dla dziesiątek tysięcy mieszkańców tej części miasta. Szpital na ul. Herberta gwarantuje natychmiastową pomoc medyczną, w szczególności w przypadkach: nagłych zasłabnięć, złamań i urazów, ostrych stanów internistycznych, nagłych powikłań zdrowotnych u osób starszych – piszą członkowie Rady Dzielnicy Dziesiąta do marszałka Stawiarskiego.
Są zaniepokojeni docierającymi do nich nieoficjalnymi informacjami, że zmiany zajdą za daleko i będą oznaczać likwidację oddziałów chorób wewnętrznych I i II, kardiologii, intensywnej terapii kardiologicznej, chorób płuc i gruźlicy, ginekologii, chirurgii, ortopedii. Dzielnicowi radni pytają także o ewentualne zamknięcie Szpitalnej Izby Przyjęć, likwidację laboratorium mikrobiologicznego i gruźliczego, Oddziału Urazowo-Ortopedycznego czy Oddziału Chirurgii Ogólnej.
– Jeżeli prawdą okaże się to, o czym nieoficjalnie jest mowa, to szpital przy ul. Herberta zostanie zamieniony w Zakład Opiekuńczo-Leczniczy – słyszymy od jednego z lekarzy. – Na pewno nie będzie łatwo to zrobić i na pewno będzie to proces, bo do tego potrzebne są decyzje na samej górze – w sejmiku województwa – dodaje.
ZOL to placówka zapewniająca pielęgnację pacjentów, którzy nie wymagają hospitalizacji, ale potrzebują długoterminowej opieki medycznej i pielęgnacji.
Dla Elżbiety Puacz Szpital Kolejowy był pierwszym miejscem w pracy. – W laboratorium – wspomina obecna radna dzielnicy Dziesiąta. – I nie mogę patrzeć, jak ten szpital się rozpada. Była świetna neurologia i już jej nie ma. Ortopedzi dziś nie wiedzą, jak i gdzie będą pracować za miesiąc. Tu nie chodzi tylko o to i nie tylko o bezpieczeństwo mieszkańców naszej dzielnicy – mówi nam. I potwierdza, że także słyszała pogłoski o utworzeniu ZOL-u przy ul. Herberta.
– Mieszkańcy nic nie wiedzą. Dlatego będziemy ich informować i zbierać np. pod kościołami podpisy pod protestem. Bo ochrona zdrowia ma służyć pacjentowi. Dobro pacjenta najwyższą wartością – dodaje Puacz.
Wszystkie powyższe pytania zadamy w naszej rozmowie z dyrektorem Piotrem Matejem.
Na zdjęciu: Kompleks szpitalny przy ul. Lubartowskiej 81. W tym miejscu Oddział Położniczy ma działać tylko do maja (Fot. sko)



