5 minut czytania • 13.04.2026 15:48
Stadionowe problemy MOSiR. Żużlowy wchodzi w poślizg, a na Arenie nie da się grać
Udostępnij
Trzy firmy odwołały się od warunków przetargu na remont i rozbudowę stadionu żużlowego przy Alejach Zygmuntowskich. Z kolei piłkarski Motor Lublin informuje kibiców o wstrzymaniu sprzedaży biletów na najbliższy mecz ze względu na stan płyty. MOSiR przekonuje, że uda się ją zregenerować, by klub mógł grać u siebie, a nie na wyjeździe.
Chcesz prawdy o decyzjach urzędników, a nie wygładzonego PR-u? Wydajemy papierowy „Jawny Lublin”! Dorzuć się: zrzutka.pl/z/drukujemyjawnylublin
Po latach zwodzenia kibiców budową nowego wielofunkcyjnego stadionu na terenie po byłym Lubelskim Klubie Jeździeckim i zerwaniu umowy z konsorcjum firm projektowych, prezydent Lublina Krzysztof Żuk (KO) wrócił do koncepcji gruntownej modernizacji obiektu przy Z5 – jak w środowisku żużlowym popularnie określa się ten stadion.
26 marca Ratusz poinformował, że zarządca obiektu – miejska spółka MOSiR Bystrzyca – ogłosiła przetarg w formule „zaprojektuj i zbuduj”. Po remoncie na bazie obecnego stadionu ma powstać wielofunkcyjny obiekt sportowo-rekreacyjny na 16,6 tys. widzów (teraz mieści 8 tys.) z nowym torem skróconym z 382 do 350 m, powiększoną do czterech metrów strefą bezpieczeństwa, zadaszeniem oraz nowoczesnym zapleczem technicznym. Nowe mają być też trybuny (w tym VIP), pojawią się dodatkowe wejścia na stadion i obiekty gastronomiczne. Wszystko ma być gotowe do 2028 roku.
Termin wykonania modernizacji „obiektywnie za krótki”
Termin składania ofert na remont i przebudowę stadionu żużlowego mija 6 maja. – Oczekujemy od wykonawcy przygotowania rzetelnej dokumentacji oraz terminowej realizacji inwestycji. Zależy nam na sprawnym przeprowadzeniu procedury i wyborze doświadczonego partnera, który wykona projekt na wysokim poziomie – mówił cytowany w komunikacie prasowym Urzędu Miasta z 26 marca prezydent Żuk.
Ale już na starcie przetargu pojawiły się formalne przeszkody, które mogą spowodować, że stadion nie będzie gotowy w zakładanym terminie. Trzech potencjalnych wykonawców złożyło odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej w Warszawie od warunków przetargu podanych przez MOSiR.
Pierwsza z firm, Baudziedzic z Głogowa Wielkopolskiego, zakwestionowała przede wszystkim wymogi doświadczenia. MOSiR zażądał, by wykonawcy wykazali się realizacją dwóch dużych inwestycji: obiektu sportowego na co najmniej 8 tys. miejsc oraz innego obiektu o wartości co najmniej 50 mln zł. Zdaniem firmy warunek ten jest nieproporcjonalny i eliminuje podmioty zdolne do wykonania zamówienia, naruszając zasadę równego traktowania i uczciwej konkurencji.
Podobny zarzut podniósł ERBUD z Warszawy, rozszerzając zastrzeżenia o wymagania wobec głównego projektanta. Spółka podkreśliła, że w ostatnich 10 latach w całej Polsce zrealizowano około 120 inwestycji dotyczących obiektów sportowych, „z czego wydaje się, że tylko osiem z tych realizacji spełnia warunki doświadczenia w zakresie ilości wymaganych w niniejszym postępowaniu miejsc”.
– Tak określone warunki uczestnictwa znacząco ograniczają konkurencje w Postępowaniu i mogą skutkować złożeniem ofert, które nie będą zawierały korzystnej ceny oferty, z uwagi na brak potencjalnych uczestników walczących o realizację przedmiotowego zamówienia. W ocenie wykonawcy prowadzi to do nieuzasadnionego zawężenia rynku i ryzyka utraty możliwości ubiegania się o kontrakt – podkreśla spółka w odwołaniu.
Najbardziej rozbudowane odwołanie złożył STRABAG z Pruszkowa. Firma wskazała m.in. na nierealne i niemożliwe do osiągnięcia terminy wskazane w przetargu – 9 miesięcy na wykonanie projektu i 24 miesiące na budowę – które przy koniecznych uzgodnieniach administracyjnych są według spółki nie do zaakceptowania. „Termin na wykonanie całości zamówienia jest obiektywnie za krótki” – podniósł Strabag w odwołaniu do KIO. Jako potencjalny wykonawca obawia się, że przy takich założeniach na spółkę mogą być nakładane kary umowne za zdarzenia przez niego niezawinione.
Wszystkie trzy podmioty w odwołaniach wnoszą o zmianę zapisów przetargu. Pisma noszą daty 7 kwietna, a zgodnie z przepisami KIO ma 15 dni na rozpatrzenie odwołania od momentu dostarczenia ich prezesowi Izby. Ale w praktyce, np. przy skomplikowanych sprawach (odwołanie STRABAG ma 24 strony) termin ten może się wydłużyć – nawet do półtora miesiąca. Dlatego ostateczny termin składania ofert w przetargu wydaje się być mało realny. Tym bardziej że orzeczenie KIO można zaskarżyć do sądu.
– Na tym etapie nie został jeszcze wyznaczony termin rozprawy, dlatego trudno wskazać, ile potrwa procedura odwoławcza oraz w jakim stopniu wpłynie ona na harmonogram postępowania przetargowego. Dopiero po rozstrzygnięciu odwołań będzie można ocenić ewentualny wpływ na kolejne etapy procedury, w tym wybór wykonawcy oraz terminy realizacji inwestycji – odpowiada na nasze pytanie o dalsze losy przetargu Katarzyna Łepek-Gaweł, p.o. rzecznik prasowy MOSiR.
Przypomnijmy, że 9 kwietnia w MOSiR pojawił się nowy, trzeci już członek zarządu. Wiceprezesem spółki został Marcin Kęćko (prezesem jest Maciej Wątróbka, a drugim wiceprezesem Monika Lipińska, była wiceprezydent Lublina). Zgodnie z komunikatem prasowym spółki powołanie Kęćko ma związek m.in. z przebudową i rozbudową stadionu żużlowego oraz planami pozyskania zewnętrznego finansowania do prowadzonych przez spółkę modernizacji obiektów. Spółka od lat jest deficytowa (5,6 mln zł straty w 2024 roku), jej głównym źródłem dochodów są tzw. rekompensaty z budżetu miasta (w tym roku 50,5 mln zł).
Bo murawa nie nadaje się do gry
Ale stadion żużlowy to niejedyny problem MOSiR. W niedzielę po meczu Motoru Lublin z Rakowem Częstochowa na Arenie, lubelski klub zamieścił na swoim profilu na FB komunikat: „Z uwagi na bardzo zły stan murawy na stadionie w Lublinie jesteśmy zmuszeni do wstrzymania zaplanowanej na jutro otwartej sprzedaży biletów na mecz Motor Lublin – Lech Poznań (2 maja – red.). Nie wykluczamy rozegrania meczu na innym stadionie”.
Pod postem pojawiło się ponad dwieście komentarzy, w tym te sugerujące, że to celowa zagrywka klubu, by wymusić na MOSiR, który zarządza Motor Lublin Areną, wymianę murawy po zimie, tak jak to zrobiła część klubów Ekstraklasy.
W poniedziałek do komunikatu odniósł się MOSiR. W oświadczeniu przesłanym do mediów spółka pisze, że stan murawy „spełnia wytyczne Ekstraklasy, tym samym pozwalając na realizację rozgrywek meczowych”, a przed meczem z Rakowem sędziowie, delegat oraz drużyna gości nie zgłaszała do niej uwag.
Spółka przywołuje „trudne warunki pogodowe”, które wystąpiły podczas dwóch pierwszych
meczów rundy wiosennej, w tym niskie temperatury nocą, co zahamowało wegetację trawy. Ale zaznacza, że już 31 marca zaczęła szukać firmy, która dokona „punktowej wymiany najbardziej uszkodzonych fragmentów murawy”.
– Nadchodząca 20-dniowa przerwa w rozgrywkach na Motor Lublin Arenie jest okresem
optymalnym, aby przygotować płytę główną stadionu do meczu z Lechem Poznań w warunkach
gwarantujących najwyższą jakość sportowego widowiska. Jesteśmy przekonani, że podjęte działania oraz prognozowane ocieplenie pozwolą na pełną regenerację płyty boiska – przekonuje Katarzyna Łepek-Gaweł z MOSiR.




Będą szukać? A to nie powinna być cały czas ta sama firma i ci sami greenkeeperzy?
Ok jestem za modernizacja stadionu żużla ale dlaczego ma to robić miasto z naszych podatków kosztem niezbędnych dla mieszkańców inwestycji miejskich w nawiasie np. brakuje tak zwanych lokalów socjalnych. Przecież drużyna żużla to jest prywatna Firma czy tam osoba prawna jakaś. Mają tysiące kibiców niech zrobią od nich zbiórkę albo wezmą kredyt. Z tego co się orientuję tak są wbudowane stadiony w klubach piłkarskich w Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii. Można np. fanom sprzedać karnety na zaś tak jak się wybierało kiedyś sędziów TK w 2015 r.
Krzysztof Żuk jest najlepszym prezydentem Lublina wszech czasów.
I nie jest to opinia fana – to fakt potwierdzony wynikami, liczbami i historią miasta, które za jego kadencji przeszło największą metamorfozę w swojej powojennej historii. Od 13 grudnia 2010 roku, gdy po raz pierwszy objął urząd, mieszkańcy czterokrotnie potwierdzili swój wybór w wyborach (w 2014, 2018 i 2024 roku – już w pierwszej turze z wynikami 67–69 %). Żaden inny prezydent Lublina nie rządził tak długo, tak skutecznie i z takim poparciem.
Rekordowe inwestycje – Lublin z prowincji stał się metropolią
W ciągu 15 lat (2010–2025) miasto wydało na inwestycje ponad 6 miliardów złotych i zrealizowało ponad 300 dużych projektów. To absolutny rekord w historii Lublina. Dzięki skutecznemu pozyskaniu 4 miliardów złotych z funduszy unijnych powstały:
setki kilometrów nowych i wyremontowanych dróg, chodników i ścieżek rowerowych,
kluczowe połączenia komunikacyjne (m.in. przedłużenia ul. Dywizjonu 303, Mełgiewskiej, Bohaterów Monte Cassino, al. Solidarności, nowe mosty i estakady),
obwodnica Lublina, która odciążyła centrum,
Port Lotniczy Lublin i Dworzec Metropolitalny.
Lublin wreszcie jest naprawdę połączony z resztą Polski i Europy. To nie obietnice – to zrobione.
Gospodarka i miejsca pracy
Żuk postawił na rozwój gospodarczy: Specjalna Strefa Ekonomiczna na Felinie, tereny inwestycyjne na Bursakach i Rudniku, tysiące nowych miejsc pracy. Dzięki temu Lublin stał się liderem Polski Wschodniej – jedynym dużym miastem, w którym bezrobocie rosło wolniej niż średnia krajowa. Miasto przyciąga inwestorów, a młodzi ludzie mają powód, żeby zostawać.
Jakość życia na najwyższym poziomie
Żuk nie budował tylko dróg – budował miasto dla ludzi:
Stadion Miejski, Basen Olimpijski z parkiem wodnym,
rewitalizacja Ogrodu Saskiego, Teatru Starego, klasztoru powizytkowskiego,
ponad 100 km ścieżek rowerowych,
dziesiątki Orlików i placów zabaw,
nowoczesna flota autobusów – 40 % taboru to pojazdy zeroemisyjne (trolejbusy + elektryki) – Lublin jest w europejskiej czołówce zrównoważonego transportu.
Przygotowania do Europejskiej Stolicy Kultury 2029 to wisienka na torcie – Lublin już teraz jest kulturalną i młodzieżową stolicą (Europejska Stolica Młodzieży 2023).
Nagrody i uznanie
Krzysztof Żuk otrzymał m.in.:
Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (2024),
tytuł Samorządowca Roku 2020,
liczne nagrody „Człowiek Roku”, Smart City i wyróżnienia za zielony transport oraz rozwój.
Żaden inny prezydent Lublina nie dostał tylu prestiżowych odznaczeń za realne dokonania.
Podsumowanie
Krzysztof Żuk wziął Lublin z 2010 roku – miasto z wielkimi ambicjami, ale kiepską infrastrukturą i poczuciem prowincjonalności – i zamienił je w dynamiczną, nowoczesną metropolię, która wygrywa konkursy, przyciąga inwestycje i jest dumna z siebie. Zrobił to konsekwentnie, przez 15 lat, bez wielkich skandali i z wizją, którą realizuje krok po kroku.
Dlatego gdy ktoś pyta „kto był najlepszym prezydentem Lublina wszech czasów?”, odpowiedź jest jedna: Krzysztof Żuk. Punkt. Koniec dyskusji.
Lublin za jego rządów po prostu… rozkwitł. I to jest fakt, którego nie da się podważyć.
Lublin był i pozostanie prowincją i nawet 10 Zuków tego nie zmieni. Bieda wygląda z każdego kąta panie optymisto.