Wesprzyj Kontakt

8 minut czytania  •  26.02.2026 15:54

Spółdzielnia uparła się wyciąć. „Nie wyobrażamy sobie, by go nie było obok nas”

Spółdzielnia uparła się wyciąć. „Nie wyobrażamy sobie, by go nie było obok nas”

Udostępnij

Ludzie widzą piękne, dorodne drzewo. Spółdzielnia – zagrożenie. Pamiętający czasy budowy os. Niepodległości klon miał być wycięty już dziewięć lat temu. Rośnie do dziś, ale temat jego usunięcia wrócił.

Jest duży i majestatyczny. Gałęziami sięga piątego piętra. Gdy tak jak teraz nie ma jeszcze liści, to w rozłożystej koronie widać gniazdo. Mieszkańcy opowiadają, że co roku są w nim pisklęta. Mówią też, że ich klon ma tyle lat, co ich wieżowiec. Może niewiele mniej.

– To najstarsze drzewo w okolicy. Zdrowe i piękne – przekonuje pan Piotr. – Przeżyło ileś wichur, ileś burz i nadal stoi. Nietknięte.

– Mieszkam tu od ’76. Niedługo potem je posadzili – wspomina pani Danuta. – Naprawdę nie można go wyciąć. Boże broń! Przecież nic się z nim nie dzieje.

– Tu jest korytarz powietrzy, czasem bardzo mocno wieje od strony wąwozu. Jakby się miało przewrócić, to już by się przewróciło – dodaje Piotr.

Pytam, co usłyszeli od urzędników z Wydziału Zieleni lubelskiego Ratusza, którzy późnią jesienią przyszli obejrzeć drzewo. To właśnie niedługo po tej wizycie na pniu pojawiła się pomarańczowo-żółta kropka. Pani Lucyna pamięta, że była mowa o obniżeniu korony. Pan Paweł zapamiętał, że rozmawiano o zamówieniu opinii dendrologa. Pani Danuta dowiedziała się, że to nie mieszkańcy będą decydować.

641418061 3335390549957589 5610196294680200314 n
Członkowie Komitetu Domowego Tumidajskiego 4 przed drzewem, które pod ich oknami rośnie od ok. 50 lat. Fot. Jakub Szafrański

Administracja jest „zmuszona zgłosić do wycinki”

Pierwszą próbę wycięcia klonu Robotnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa „Motor” podejmuje blisko dekadę temu. Już w 2018 roku Administracja Osiedla „Niepodległości” diagnozuje „rozległe stany chorobowe, które mogą skutkować złomem lub wywrotem”. W komunikacie do mieszkańców jest też mowa o „zagrożeniu zdrowia i mienia” i korzeniach niszczących infrastrukturę podziemną.

Komitet Domowy, który wiele lat temu zawiązał się w wieżowcu przy ul. Tumidajskiego 4, reaguje natychmiast. – Wszyscy mieszkańcy bloku sprzeciwiają się wycince tego drzewa. Zieleń jest nam potrzebna. Za wiele nie ma jej przed blokiem – piszą do administracji. I dopytują, dla kogo klon jest zagrożeniem i kto drzewo diagnozował.

Ale na spółdzielni nie robi to większego wrażenia. Kierownik Leszek Kowalczyk informuje, że podczas „oględzin wizualnych drzewa z gatunku klon” zauważono w pniu „wgłębny, wypróchniały ubytek”, „stany próchniczo-chorobowe w koronie” i inne objawy „które wskazują na zamieranie drzewa”. I podkreśla, że administracja nie tyle chce, co „jest zmuszona zgłosić to drzewo do wycinki”. I dwa tygodnie później rozpoczyna starania w Urzędzie Miasta o zgodę.

Taka jest właśnie procedura – spółdzielnia nie może na swoim terenie niczego wyciąć bez zgody biura Miejskiego Architekta Zieleni. Jej częścią jest wizja lokalna, gdy nad skazanym na wycinkę drzewem pochylają się specjaliści z MAZ. W 2018 roku tym wydziałem kieruje Hanna Pawlikowska, której podwładni wielokrotnie nie zgadzają się z pracownikami lubelskich spółdzielni mieszkaniowych. Tak jest i tym razem. Pierwszy dzień wiosny 2018 roku, bo właśnie wtedy na Tumidajskiego 4 pojawiają się specjaliści z MAZ, przynosi dobre wieści. Urzędnicy stwierdzają, że brak jest jakichkolwiek podstaw do wycinki klona (obwód pnia 180 cm). Mieszkańcy wieżowca oddychają z ulgą.

Mieszkańcy: Zapraszamy latem

Temat wraca latem zeszłego roku. Na nowo rusza też wymiana pism i przerzucanie się argumentami. Tym razem osiedlowa administracja stara się w Ratuszu o zgodę na wycięcie dwóch drzew przy tym wieżowcu – na liście jest klon i jarzębina. Jarzębina uschła, wiec nikt o nią nie walczy. A klon ma już 222 cm w obwodzie pnia, a gałęzie sięgają piątego piętra.

Piękna zielona korona daje nam dużo zdrowego powietrza i cienia, którego nam brakuje, a zieleni nie mamy za wiele pod blokiem. Za dużo to mamy kostki brukowej i parkujących samochodów – piszą członkowie Komitetu Domowego Tumidajskiego 4 do administracji. Proszą też o „profesjonalną przecinkę” i powiadomienie, kiedy na wizji lokalnej pojawi się „specjalista dendrolog z Wydziału Zieleni i Gospodarki Komunalnej”.

– Oględziny drzewa odbyły się 28 października 2025 r. Ze strony Wydziału Zieleni i Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta Lublin uczestniczył pracownik referatu ds. wydawania zezwoleń na usuwanie drzew i krzewów – informuje Monika Głazik z biura prasowego Kancelarii Prezydenta Miasta. Nazwisk urzędników nie zdradza. – Dodatkowo obecni byli: administrator Osiedla „Niepodległości” i liczna grupa mieszkańców – dodaje.

Dyrektorka Wydziału Zieleni i Gospodarki Komunalnej Blanka Rdest zgodę na wycinkę wydaje 12 grudnia ub.r. Za taką decyzją przemawia wzdłużnie pęknięty pień, owocniki grzybów (huba) i otwarty ubytek u podstawy pnia, gdzie urzędnicy stwierdzili zaawansowany rozkład drewna.

Miesiąc później mieszkańcy korzystają ze swojego prawa do odwołania w piśmie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. W odpowiedzi do SKO dyr. Rdest pisze, dlaczego swojej decyzji zmienić nie może. – Usunięcie drzewa objętego zezwoleniem nie jest obowiązkiem, a jedynie jego uprawnieniem – argumentuje. Zauważa też, że cofnięcie takiego zezwolenia „uniemożliwi wykonanie cięć w koronie mających na celu minimalizację zagrożenia”. Słowem – spółdzielnia zgodę dostała, ale wycinać nie musi. Może zamiast tego znacznie zredukować koronę – nawet o połowę.

W odwołaniu Komitetu Blokowego do SKO nie ma paragrafów, ani żadnych prawniczych sformułowań. Jest za to wiele emocji. – Po wizji lokalnej pan Inspektor z Komisji mówił, że będzie jeszcze jedna komisja i oceni stan tego drzewa, ale do tej pory nie otrzymaliśmy żadnej informacji o takiej czynności. Ponadto sugerował, że zasadne byłoby częściowe skrócenie korony drzewa, a nie likwidacja w całości. Dlatego nie zgadzamy się na zbyt pochopną decyzję o wycince tego drzewa. Prosimy o profesjonalna przecinkę (…) i zapraszamy latem na wizję lokalną pięknej korony naszego drzewa, którego nie wyobrażamy sobie, by nie było obok nas – piszą mieszkańcy.

W podobnym tonie utrzymany jest wniosek o uznanie ich drzewa za Pomnik Przyrody, który w połowie lutego składają do Rady Miasta Lublin. Mieszkańcy argumentują, że „drzewo jest pamiątką z czasów zasiedlenia budynku w 1976 r. i kroniką historii”. – Trudno znaleźć w pobliżu (…) klonu srebrzystego, tak pięknego i tak okazałego w swojej bryle, jak rosnącego przed naszym budynkiem. (…) Proponujemy nadanie mu imienia ADAM.

641575032 3335390683290909 6996244980288325535 n
Pomarańczowo-żółta kropka na korze pojawiła się niedługo po tym, gdy Urząd Miasta Lublin zgodził się na wycinkę drzewa. Fot. Jakub Szafrański

Egzekucja odroczona

Administracja osiedla pytana o to, dlaczego od lat stara się w Ratuszu o zgodę na wycinkę klonu mimo silnego oporu lokatorów tego budynku, tłumaczy, że robi to „w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców i ich mienia”. – Administracja Osiedla jest zobowiązana do bieżącej kontroli stanu nasadzeń i odpowiada za zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom w tym zakresie – tłumaczy Piotr Wiechnik, zastępca prezesa ds. Techniczno-Eksploatacyjnych RSM Motor.

Jeśli na wycinkę drzewa upierał się ktoś z mieszkańców budynku (a tak zwykle bywa), to tego nie przyznaje. „Zmiany chorobowe” i pęknięcia pnia pracownicy administracji mieli zauważyć podczas rutynowych oględzin w 2020 r. – Od chwili zauważenia zmian drzewo dwukrotnie poddawane było formatowaniu i zabiegom pielęgnacji (grudzień 2020 i listopad 2023) – wylicza Piotr Wiechnik. – Pomimo podjętych działań, stan drzewa ulegał pogorszeniu. Pojawił się również przechył nad ciąg pieszo-jezdny. (…) Przybyli na wizję przedstawiciele UM Lublin potwierdzili obawy pracowników Spółdzielni co do stanu drzewa.

reklama JL newsletter 844x275 1
10.2023 wsparcie 844 x 490 px 260 x 260

O innej możliwości – redukcji korony – wiceprezes nie wspomina. Na pytanie, kto w spółdzielni decyduje o wycinkach, nowych nasadzeniach, pielęgnacji zieleni na osiedlach, nie odpowiada.

Pan Paweł pełni funkcję wiceprzewodniczącego Komitetu Domowego Tumidajskiego 4. Klonu ze swoich okien nie widzi – mieszka po drugiej stronie wieżowca. Ale dużo rozmawia ze swoimi sąsiadami. –Tu nie ma za wiele zieleni, a od maja do września w mieszkaniach od zachodniej strony jest patelnia. Słońce pali od południa do wieczora. Sąsiadka z IX. piętra już maju na działkę ucieka. Opowiadała, że 45 stopni w mieszkaniu miała. Ale nie każdy może uciec. Tu coraz starsi ludzie mieszkają, coraz trudniej jest im wyjść z mieszkań, nawet do sklepu. Każdy ma żaluzje, rolety, ale i tak w okna pali. Dzięki temu drzewu mają o te kilka stopni mniej – opowiada. I przyznaje: – Tu są dwa obozy, jeden przeciw, drugi za wycinką. I ja sam też byłbym „za”, gdyby ktoś go gruntownie przebadał i się okazało, że rzeczywiście jest chory, spróchniały, zarobaczony. Myśleliśmy, że miasto się tym profesjonalnie zajmie. Ale oni przyszli, popatrzyli i wydali decyzję. Żaden dendrolog drzewa nie badał.

Wiele wskazuje na to, że klon z Tumidajskego 4 doczeka wiosny. Zezwolenie na wycinkę jest ważne tylko do końca miesiąca – 28 lutego. Samorządowe Kolegium Odwoławcze żadnej decyzji w tej sprawie jeszcze nie wydało.

JMi 1934k
Budowa wieżowców przy ul. Tumidajskiego. Fot. Jacek Mirosław/ Teatr NN

Osiedle „Niepodległości” a dzielnicy Kalinowszczyzna to największe osiedle Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej Motor. Jego budowę rozpoczęła się w 1972 r. wg projektu architektów Rity i Tadeusza Nowakowskich. W naturalną rzeźbę terenu wkomponowanych zostało 15 wieżowców i 15 pięciokondygnacyjnych bloków. W 1978 r. Osiedle zajęło II miejsce w konkursie „Gospodarność zasobami mieszkaniowymi”. Rok później os. „Niepodległości” zajęło I miejsce w konkursie „Srebrnej róży”, a w ramach czynów społecznych powstały boiska do gry w piłkę nożną, do gry w badmintona, tor przeszkód, kąciki do gry w szachy i warcaby, ustawiono rzeźby studentów UMCS i zasadzono drzewa, krzewy, kwiaty. W tym samym roku osiedle zajęło II miejsce w konkursie spółdzielni mieszkaniowych „Sport i rekreacja na naszym osiedlu”. Źródło: RSM Motor

Na zdjęciu głównym: Pani Zenobia, przewodnicząca Komitetu Domowego Tumidajskiego 4 mieszka tu od 1974 r. – Niedługo potem posadzili to drzewo – opowiada. Fot. Jakub Szafrański