6 minut czytania • 06.03.2026 18:00
SMS-y i seks z uczennicą. Marian M. odwołuje się od surowej dyscyplinarki
Udostępnij
Marian M., były nauczyciel lubelskiej „Odzieżówki”, nie zgadza się z decyzją o wydaleniu z zawodu. Odwołuje się do komisji dyscyplinarnej działającej przy ministrze edukacji. Pedagog przez kilka lat miał sypiać z niepełnoletnią uczennicą. Kuratorium oświaty bada też sprawę zachowania nauczycielki informatyki i byłej dyrektorki szkoły.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
możesz przekazać nam 1,5% podatku: KRS 0000428743, cel szczegółowy: Jawny Lublin
Marian M. nie powinien być nauczycielem – tak orzekła Komisja Dyscyplinarna dla Nauczycieli działająca w Lubelskim Kuratorium Oświaty, która w grudniu 2025 roku wydała orzeczenie o wydaleniu mężczyzny z zawodu.
Mariana M. i aferę wokół niego opisujemy od września ubiegłego roku. Wówczas ujawniliśmy, co się działo w Zespole Szkół Odzieżowo-Włókienniczych przy ul. Lwowskiej w Lublinie. Opisaliśmy, jak przez lata były już nauczyciel fotografii Marian M. utrzymywał bardzo bliskie, także seksualne, kontakty z niepełnoletnimi uczennicami.
Uczniowie lubili „Kierownika”
Jedną z nich była Monika (imię zmienione), która przez cztery lata (2018-2022) była w związku ze starszym od siebie o 19 lat mężczyzną.
Nauczyciel był w szkole lubiany przez uczniów, miał odmienny od innych pedagogów styl bycia, był wyluzowany, żartował na lekcjach. Często pozwalał do siebie mówić „Kierowniku”. Skracał dystans.
Monikę uczył od pierwszej klasy. Po wycieczce szkolnej zaczął do niej pisać SMS-y. Na początku były to niewinne wiadomości, które z czasem stawały się coraz bardziej natarczywe, o treściach seksualnych.
– Zaczął zapraszać mnie do siebie, kiedy nie było jego współlokatorki – relacjonowała młoda kobieta. – Mój organizm cały drżał i głos mi się łamał, wtedy nie wiedziałam, że to złe. Mówił, że mu się podobało. Pytał, czy się nie przestraszyłam, potem pytał o ponowne spotkania. Dawał mi bardzo dużo prezentów – opisywała te spotkania, dotyk i seks.
Takich dziewczyn było więcej. Trzy z nich w ubiegłym roku zgłosiły się do prokuratury. Najpierw jednak szukały pomocy w szkole.
W październiku 2022 roku Monika, już po zakończeniu nauki, poszła do dyrektorki placówki Haliny R. Opowiedziała o wszystkim. Potem tak samo zrobiły inne dziewczyny.
I cisza. Dyrektorka nie zgłosiła tej sprawy nikomu. Nie zaalarmowała ani Urzędu Miasta, ani prokuratury. Nie poszła z tym na policję. Za to rozmawiała z Marianem M. Powiedziała mężczyźnie, że decyzję dotyczącą jego zawodowej przyszłości podejmie po długim weekendzie – po 1 listopada.
Marian M. na decyzję nie czekał. Sam odszedł ze szkoły. Z czystą kartą. Szybko znalazł zatrudnienie w szkole w powiecie łęczyńskim.
I nadal cisza. Po roku Halina R. dostała od prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka nagrodę za szczególne osiągnięcia w zakresie pracy dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej.
A plotki po szkole krążyły. Uczniowie przesyłali sobie screeny wiadomości, jakie Marian M. wysyłał do uczennic. W 2025 roku do jednego z nauczycieli, także fotografii, Michała Patronia podeszła uczennica. – Sorze, widział sor? – pokazała screeny na telefonie.
„Dużo wypiłaś? Bo nie wiem, czy nie za wcześnie, żeby zaproponować trójkącik” – pisał Marian M., a na końcu wiadomości dodał uśmieszek.

Prywatne śledztwo i szkolny mur
Patroń rozpoczął własne śledztwo, rozmawiał z uczennicami – byłymi i obecnymi (jedna z dziewczyn nadal chodzi do tej szkoły). Rozmawiał też z dyrektorką, na jednej z rad pedagogicznych otwarcie zapytał, jak powinna się zachować osoba wiedząca o przypadkach wykorzystywania seksualnego?
– Jeśli pan o czymś wie, proszę powiedzieć – miała odpowiedzieć Halina R.
Zatem Patroń zaczął działać. O swoich podejrzeniach zawiadomił Rzecznika Praw Dziecka, Lubelskie Kuratorium Oświaty, Urząd Miasta. Po otrzymaniu takiego sygnału zastępca prezydenta Lublina Mariusz Banach zawiadomił prokuraturę.
>>Dyrektorka szkoły: Zawiedliśmy<<
Niedługo potem, w sierpniu 2025 roku, Halina R. została przez prezydenta miasta powołana na kolejną, 5-letnią dyrektorską kadencję. Urząd tłumaczył nam potem, że nie było formalnych przeszkód, bo w tym czasie kuratorium umorzyło prowadzone wobec Haliny R. postępowanie dyscyplinarne. Powód? Przedawnienie. Od rozmowy Moniki z dyrektorką minęły dwa lata i po tym czasie nie można nauczyciela ukarać. Choć przepisy wskazują, że w przypadku czynów o charakterze seksualnym ta zasada nie obowiązuje. Nikt się jednak od decyzji rzecznika nie odwołał.
We wrześniu 2025 ujawniliśmy tę sprawę. Wstrząsnęła nie tylko szkołą i Lublinem. Posłowie zaczęli pisać o niej do Ministerstwa Edukacji Narodowej, a kurator Tomasz Szabłowski zwołał w ZSOW nadzwyczajną radę pedagogiczną. Przed szkołą uczniowie urządzili pikietę. Krzyczeli: „Chcemy się czuć bezpiecznie” i „Murem za Patroniem”. Kiedy nauczyciel przechodził koło młodych ludzi, rozległy się brawa.
Potem wydarzenia potoczyły się lawinowo. Do szkoły weszli kontrolerzy z Urzędu Miasta i kuratorium. Zaraz potem Halina R. została zawieszona, a za chwilę odwołana ze stanowiska. Ratusz powiadomił także prokuraturę. Tym razem wskazał, że dyrektorka „naraziła poszkodowaną uczennicę na ujawnienie jej danych osobowych oraz innych szczegółów z życia prywatnego przed organem samorządu szkolnego oraz innymi uczniami”.
Chodzi o spotkanie z uczniami, na którym, za zgodą dyrektorki, była obecna dziewczyna, a dyrektorka mówiła o jej kontaktach z nauczycielem fotografii.
Jednocześnie komisja dyscyplinarna w Kuratorium Oświaty w Lublinie wszczęła postępowania wobec dyrektorki, szkolnej pedagog Marzeny K. i nauczycielki informatyki Renaty K. Miały nie podjąć właściwych działań, nie zapewnić uczniom ochrony i opieki, a ta ostatnia miała po pikiecie grozić uczniom, że poniosą konsekwencje swoich działań.
Dyrektorka chora, nauczycielka informatyki się nie stawia
Jak informuje Artur Pawłowski, rzecznik prasowy Kuratorium Oświaty w Lublinie, wobec Renaty K. zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne. – Rozprawa była planowana na 23 lutego 2026 r. Nie odbyła się z powodu usprawiedliwionej nieobecności obwinionej – mówi.
Postępowanie wyjaśniające wobec Haliny R. jest zawieszone z powodu długotrwałego zwolnienia lekarskiego. Sprawa pani pedagog została umorzona.
Jak wspomnieliśmy, Marianowi M. została wymierzona najsurowsza kara dyscyplinarna – nie może już nigdy być nauczycielem. Mężczyzna nie zgadza się z tym orzeczeniem i odwołał się od niego do Odwoławczej Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli przy Ministrze Edukacji.
– Sprawa, której dotyczy zapytanie, nie została jeszcze rozpoznana przez Komisję, nie ma także jeszcze wyznaczonego terminu rozprawy – informuje krótko Anna Kołodzińska z Biura Ministra Edukacji Narodowej.

Prokuratura: nie ma zarzutów
Prokurator Marcin Kozak z Prokuratury Rejonowej w Lublinie informuje, że nadal prowadzone są czynności dowodowe – przesłuchiwani są świadkowie i pokrzywdzeni, a w wątku dotyczącym Mariana M. i wykorzystania stosunku zależności i relacji uczeń–nauczyciel oraz doprowadzenia do innej czynności seksualnej prowadzący śledztwo czeka jeszcze na opinię biegłych z zakresu informatyki śledczej.
– Dotychczas nie przedstawiono nikomu zarzutów – informuje prokurator Kozak.
Na zdjęciu: Po naszym pierwszym artykule kurator oświaty zwołał specjalną radę pedagogiczną, a uczniowie urządzili pikietę (Fot. sko)

