Wesprzyj Kontakt

7 minuty czytania  •  11.09.2025 21:11

Skandal seksualny w „Odzieżówce”. Dyrektorka szkoły: Zawiedliśmy

Skandal seksualny w „Odzieżówce”. Dyrektorka szkoły: Zawiedliśmy

Udostępnij

– Dobrze, że do tego spotkania w końcu doszło. Długo na nie czekaliśmy. Zobaczymy, czy coś się zmieni. Po tym wszystkim jesteśmy nieufni – mówi uczennica Zespołu Szkół Odzieżowo-Włókienniczych w Lublinie. Podczas apelu dyrektorka szkoły przeprosiła uczniów i poprosiła o „współpracę”. Szkołę sprawdza kuratorium, swoją kontrolę wysyła także miasto.

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.

Liczyłam na może coś więcej, ale dobre i to. Można było zadać pytanie, ktoś nam coś powiedział. Do tej pory sprawa była zamiatana pod dywan, choć nawet woźna o niej wiedziała – mówi nam jedna z uczennic ZSOW w Lublinie przy ul. Lwowskiej. Ma na myśli czwartkowy apel.

Odbył się dzień po Radzie Pedagogicznej z udziałem Lubelskiego Kuratora Oświaty, gdy pod szkołą pojawiło się kilkudziesięciu uczniów z transparentami. Chodzi o sprawę opisaną przez nas w tekście „Dla dobra szkoły”. Dlaczego dyrektorka milczała, że nauczyciel sypiał z uczennicą

To, co dla uczniów dziś najważniejsze na apelu, to słowa Haliny Rybczyńskiej. Dyrektorka szkoły przyznała, że dorośli zawiedli. – Powiedziała dosłownie „chciałbym bardzo, bardzo przeprosić za tę sytuację” – cytuje jeden z uczniów.

Nauczyciel znika. Sprawy nie ma

Marian M., który już w tej szkole nie pracuje, zaczął się zbliżać do Moniki (imię zmienione) w 2018 roku po szkolnej wycieczce. Z czasem jego SMS-y były coraz bardziej śmiałe. W domu miała trudno, zamieszkała u niego, a rodzicom powiedziała, że pomieszkuje o koleżanki. Była wtedy niepełnoletnia. On był od niej starszy o 19 lat.

Potem M. podobny mechanizm wykorzystał w przypadku Magdaleny (imię zmienione). Też zaczęło się od rozmów i skracania dystansu, a skończyło na spotkaniach i relacji seksualnej. Nie były jedyne. O niestosownych zachowaniach nauczyciela, z jasnym podtekstem seksualnym, opowiedziało nam sześć młodych kobiet.

Monika zgłosiła sprawę dyrekcji szkoły w październiku 2022 roku, już po jej ukończeniu i rozstaniu z M. Dyr. Halina Rybczyńska wysłuchała dziewczyny, ale nigdzie sprawy nie zgłosiła ani do Kuratorium Oświaty, ani do Urzędu Miasta, ani do prokuratury. Miesiąc później M. odszedł ze szkoły do innej, ale tam też już nie pracuje.

Stało się dopiero w maju br. kiedy zrobił to inny nauczyciel. Gdy Michał Patroń zorientował się co się w szkole działo, powiadomił Rzecznika Dyscyplinarnego ds. Nauczycieli (działa w kuratorium), a ten zawiadomił Urząd Miasta, który zaalarmował prokuraturę. Dlatego uczniowie podczas pikiety krzyczeli: „Murem za Patroniem!

Oprócz miasta zawiadomienie do prokuratury złożyły też trzy pokrzywdzone młode kobiet. Śledztwo prowadzone jest „w sprawie”. Niewykluczone, że prokurator zdecyduje się na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej także dyrektorki – za to że sprawy nigdzie nie zgłosiła. Kuratorium wątek odpowiedzialności dyscyplinarnej dyrektorki umorzyło, gdyż sprawa się przedawniła (minęły ponad dwa lata). Postępowanie wobec Mariana M. trwa.

Podczas środowej pikiety uczniowie krzyczeli również „Chcemy się czuć bezpiecznie!”. I skarżyli się nam, że nikt w szkole nie chce z nimi na ten temat rozmawiać. Nie jest też im oferowana żadna pomoc psychologiczna. Choć o takiej możliwości miasto szkołę poinformowało. – Obecnie naszym głównym celem jest zapewnienie uczennicom i uczniom poczucia bezpieczeństwa w tej trudnej dla nich sytuacji. Dlatego planujemy rozszerzyć nasze wsparcie psychologiczne o dyżury specjalistów z niezależnych instytucji: poradni psychologiczno-pedagogicznej oraz Centrum Interwencji Kryzysowej na teren szkoły – informuje Justyna Góźdź, rzeczniczka prezydenta Lublina.

„Na tym się nie skończy”

Uczniowie opowiadają nam o czwartkowym apelu. Przytaczają najważniejsze dla nich zdania, jakie padły z ust dyrektorki. – Prosiła, żeby wyjaśnianie tej afery zostawić komu trzeba, czyli kuratorium i prokuraturze. Może też chciała przez to powiedzieć, żebyśmy już nie rozmawiali z dziennikarzami – relacjonuje jedna z uczennic. I dodaje: – Dobrze, że do tego spotkania w końcu doszło. Długo czekaliśmy. Teraz może spotkanie z rodzicami? Bo ciągle pytają, czy coś się już wyjaśniło.

Inny z uczniów potwierdza, że padły przeprosiny i przyznanie się do błędu. – Pani dyrektor mówiła, że może teraz inaczej by zrobiła, ale wtedy nie wiedziała wszystkiego. Trudno trochę w to wierzyć, ale wtedy nie chodziłem do tej szkoły. Może tak było – opowiada. Dyrektorka miała też obiecać, że teraz można się do niej, i do każdego innego nauczyciela, zwrócić ze wszystkim. – Powiedziała dosłownie „od dziś”. Mieliśmy też okazję zadać kilka pytań. Nie były dla niej miłe, bo pytaliśmy o to, czemu nie zgłosiła, że przecież mogło dojść do przestępstwa. Ktoś zarzucił pani dyrektor, że nie interesuje się sprawami uczniów. Nawet jak zgłaszali jej, że przez remont sali gimnastycznej źle się czuli i kręciło im się w głowach – opowiada.

Następny uczeń: – Na tym się nie skończy. Tam nie było żadnych konkretów. Niczego nie wytłumaczyła, oprócz tego, że dziś może by podjęła inną decyzję i zgłosiła sprawę.

Kuratorium Oświaty w Lublinie prowadzi w szkole kontrolę pod kątem „realizacji standardów ochrony małoletnich”. To zbiór zasad ujętych obszernie w ustawie potocznie nazwanej lex Kamilek z 2024 roku. Zgodnie z jej zapisami szkoła, gdy dowiaduje się o naruszeniu praw dziecka, ma obowiązek objąć je pomocą psychologiczno-pedagogiczną, a w skrajnych przypadkach zawiadomić policję czy prokuraturę.

Kontrolerów do ZSOW wysyła także miasto. Justyna Góźdż przypomina o toczącym się postępowaniu w prokuraturze i zaznacza: – Niemniej jednak ze swojej strony wszczynamy kontrolę w szkole, pod kątem obowiązywania i przestrzegania określonych procedur. W tym zakresie będziemy prowadzić działania w porozumieniu z Kuratorem Oświaty, który również zapowiedział wszczęcie czynności kontrolnych. Chcemy wspólnie ustalić zakres naszych zadań, żeby mogły się one wzajemnie uzupełniać, po to by pozyskać jak najwięcej informacji w sprawie. Kolejne możliwe działania z naszej strony będą uzależnione od dalszego rozwoju sytuacji.

Lubelski Urząd Wojewódzki pytamy o to, czy sprawdzi działania kuratorium w sferze postępowania dyscyplinarnego. Marcin Bubicz, rzecznik prasowy wojewody, któremu podlega Kuratorium Oświaty, tłumaczy, że wojewoda nic nie może w szkolnej sprawie zrobić. Nie jest stroną postępowania wyjaśniającego, nie przysługuje mu prawo jego weryfikacji i zaskarżeni wydanej decyzji o umorzeniu wątku dyrektorki. – Zgodnie z art. 85 ust. 5 Karty Nauczyciela na w/w postanowienie zażalenie do komisji dyscyplinarnej pierwszej instancji złożyć mogą w terminie 7 dni od dnia doręczenia postanowienia – następujące podmioty: nauczyciel (dyrektor szkoły), a także organ prowadzący szkołę – przytacza przepisy rzecznik Bubicz, który jest też radnym miejskim klubu prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka (PO).

Jak pisaliśmy już wcześniej, zająć się sprawą nie zamierza także Ministerstwo Edukacji Narodowej. Resort tłumaczy, że na tym etapie przepisy nie przewidują interwencji resortu w pracę kuratorium i Rzecznika Dyscyplinarnego dla Nauczycieli. Rzecznik Praw Dziecka na nasze pytania nadal nie odpowiada.

Uczniowie mówią nam, że dyrektorka prosiła wszystkich o współpracę. – To było trochę dziwne, bo kiedy pod koniec zadała to pytanie, czy może liczyć na współpracę, to nikt nie odpowiedział. Nie odezwałam się, bo nie mam zaufania. Nie wiem, czy o tym wszystkim pani dyrektor powiedziała też nauczycielom. Czy skończą z głupimi żartami, z obrażaniem nas? – pytają młodzi ludzie.

Halina Rybczyńska (rocznik ’70) Zespołem Szkół Odzieżowo-Włókienniczych w Lublinie kieruje od ponad dekady. Właśnie wygrała ogłoszony przez miasto konkurs na to stanowisko i będzie je zajmować do 2030 roku. Z jej ostatniego oświadczenia majątkowego wynika, że w 2024 r. jej roczna dyrektorska pensja wyniosła 178 tys. zł (brutto). Jesienią 2023 r. z rąk prezydenta Żuka odebrała nagrodę „za szczególne osiągnięcia w zakresie pracy dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej”.

Marian M. po w przesłanym do nas oświadczeniu zaznacza, że nie ma postawionych zarzutów karnych i nie został ukarany dyscyplinarnie. „Ze względu na to, iż trwają działanie zmierzające do wyjaśnienia sprawy i całe wydarzenie zaistniało w odległym czasie, wszelkie działania medialne mające miejsce obecnie są wielce niekorzystne i rzutują fałszywy obraz zaistniałych wydarzeń w opinii publicznej. Nie służą one również dobru osób i instytucji związanych ze sprawą i mogą wręcz utrudniać jej obiektywne i rzetelne rozstrzygnięcie” – ocenia mężczyzna, żądając abyśmy przestali pisać o jego sprawie.

Na zdjęciu: Pikieta uczniów ZSOW w Lublinie podczas spotkania Rady Pedagogicznej z udziałem kuratora oświaty. Dzień później został zwołany apel (Fot. sko)

3 odpowiedzi do “Skandal seksualny w „Odzieżówce”. Dyrektorka szkoły: Zawiedliśmy”

  1. Nn pisze:

    Wszystko zamiecione pod dywan. Brawo! Tylko uczniów żal .

  2. Jan Kowalski pisze:

    Mnie zdumiewa jedna rzecz.
    Pani dyrektor, która do tego wszystkiego dopuściła, jest nadal panią dyrektor. I nikomu nie przychodzi do głowy, że powinno się wyciągnąć wobec niej konsekwencje.
    A co najmniej nie powinna dłużej sprawować swojej funkcji.
    No cóż, przecież nie jest księdzem ani biskupem, więc nikomu nie zależy na robieniu halasu. Wystarczy, że przeprosi i jest ok. Prawda?

  3. Friend pisze:

    Bardzo to ciekawe. Jak sprawa dotyczny księdza- piszą o tym największe portale.
    Jak chodzi o inne środowiska jedynie Jawny Lublin staje po stronie prawdy i ochrony nieletnich…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy

Brak polecanych postów.