8 minut czytania • 06.05.2026 11:06
Zielonym do góry, plastikiem dookoła. Lublin nadal w klubie „czarnej szmaty”
Udostępnij
– To technologia od której się odchodzi. Zamyka procesy biocenotyczne, blokuje naturalne zjawiska, jest nieestetyczna – słyszę we Wrocławiu. Kraków opowiada o „negatywnych skutki jej stosowania. Warszawa przyznaje, że zrezygnowała z agrowłókniny już w 2018 roku. A Lublin? Chwali się zdjęciami nowych nasadzeń w połaciach czarnych płacht.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
Na zdjęciu kilka metrów kwadratowych błyszczącej w wiosennym słońcu czerni. Z wyciętych w grubym plastiku dziur wystają rachityczne sadzonki. „Serio?” – pyta autorka postu, redaktorka w ogrodniczym magazynie. „Bo są ogrodnicy oraz wykładacze czarnej szmaty” – komentuje ktoś.
Jak Polska długa i szeroka wykładanie gleby agrowłokniną (a czasem nawet folią) trwa w najlepsze. Nieodzowna na wysokobudżetowych miejskich rabatach. Niezbędna w inwestycjach deweloperskich. Coraz częściej pojawia się w prywatnych ogródkach.
Co naukowcy już wiedzą, a do urzędników nie dociera
– Obserwujemy rosnącą świadomość wśród ekspertów i aktywistów, którzy jednoznacznie wskazują na szkodliwość nadużywania agrotkanin w przestrzeni publicznej – komentuje Judyta Więcławska, redaktorka prowadząca miesięcznika „Zieleń Miejska”. – Agrowłóknina, tak powszechna w ogrodach prywatnych, niestety wciąż przenika do realizacji miejskich, stając się anty-wzorcem dla mieszkańców. O ile w metropoliach takich jak Warszawa, Kraków czy Wrocław standardy utrzymania zieleni ewoluują w stronę rozwiązań proekologicznych, o tyle w mniejszych ośrodkach wciąż brakuje systemowej wiedzy o negatywnym wpływie agrowłókniny na retencję wody i życie biologiczne gleby.



Jak to wygląda w Lublinie? Agrowłókniną szczelnie wyłożone są nowe nasadzenia na przebudowanej kilka lat temu ul. 1 Maja. Ulica straciła wówczas wiele drzew, ale zyskała krzaczki do kolan i wiele mkw. czarnego materiału. I choć w kilku miejscach nowe nasadzenia rozrosły się na tyle, by zasłonić maty, to w większości to się nie udało. Podarte płachty, którymi przykryto nawet pnie, powiewają na wietrze albo robią za miejsce do ekspozycji psich odchodów. Idąc do centrum miasta jest jeszcze gorzej. Agrowłókniną wyłożone są powiększone (z Budżetu Obywatelskiego) przestrzenie dla drzew przy ul. Zamojskiej i przy ul. Królewskiej, krzewy i byliny przy łączniku z ul. Wesołą czy ziemia pod lipami na ul. Bernardyńskiej.
O sens i potrzebę stosowania takiego rozwiązania pytamy lubelski Ratusz od lat. Odpowiedź zawsze jest podobna: agrowłóknina się sprawdza i kierowany przez dyrektor Blankę Rdest Wydział Zieleni i Gospodarki Komunalnej nie zamierza z niej rezygnować.
– Mata z agrowłókniny (w kolorze czarnym lub brązowym, o gramaturze minimum 150 g) stosowana jest głównie przy nowo zakładanych rabatach w pasach drogowych oraz na skwerach. Jej użycie ułatwia późniejszą pielęgnację zieleni – ogranicza rozwój chwastów oraz pomaga w utrzymaniu wilgotności gleby – przekonuje biuro prasowe lubelskiego Ratusza.
Urzędnicy zapewniają też, że „po rozrośnięciu się roślin lub w przypadku zużycia materiału, mata jest stopniowo usuwana”. Przez ostatnie lata nigdzie w centrum miasta takich działań nie zaobserwowaliśmy, więc pytamy o konkrety. Skąd taka mata już zniknęła? – Obecnie pracownicy Wydziału Zieleni i Gospodarki Komunalnej prowadzą przegląd rabat w pasach drogowych. Takie działania prowadzone są obecnie m.in. na ul. Narutowicza – odpowiada Monika Głazik z Kancelarii Prezydenta Lublina. I podkreśla: – Na terenach miejskich parków, gdzie jest bardzo dużo rabat z krzewów i bylin, mata nie jest stosowana.
„Obserwujemy negatywne skutki stosowania”
A jak jest w innych dużych ośrodkach miejskich?
Marek Szempliński, rzecznik Zarządu Zieleni Miejskiej we Wrocławiu: – To technologia, od której generalnie się. odchodzi, bo się nie sprawdziła. Zamyka procesy biocenotyczne, blokuje naturalne zjawiska, jest nieestetyczna. Ale życie nie jest czarnobiałe i choć generalnie unikamy mat (zwłaszcza takich tradycyjnych jako wyściółki, bo to rzeczywiście jest bez sensu), to wszystko zależy od okoliczności.
Piotr Subik, biuro prasowe Urząd Miasta Kraków: Wcześniej agrowłóknina była stosowana do ograniczania wzrostu chwastów. Jednak obserwując negatywne skutki jej stosowania, czyli utrudnienie naturalnych procesów biologicznych w glebie, ograniczenie rozwoju roślin w dłuższej perspektywie oraz przez rosnąca świadomość ekologiczną, zaprzestano używania mat w nasadzeniach. Od dłuższego czasu sukcesywnie prowadzimy działania polegające na usuwaniu agrowłókniny i agrotkaniny z terenów zieleni miejskiej. Agrowłóknina wykorzystywana jest obecnie w wybranych sytuacjach – np. w procesach ograniczania występowania roślin inwazyjnych, takich jak rdestowiec czy nawłoć. W tych przypadkach materiał ten stanowi element działań ochrony przyrody i jest stosowany celowo oraz tymczasowo. Sprawdzamy również inne rozwiązania z materiałów naturalnych, m.in. maty kokosowe, które są bardziej przyjazne dla środowiska.
Marzena Gawkowska, rzeczniczka prasowa Urząd m.st. Warszawy: Praktyka wykazała, że materiał ten nie sprawdza się w wieloletnim utrzymaniu zieleni miejskiej. Nasi ogrodnicy zaobserwowali , że agrowłóknina utrudnia rozwój drobnych korzeni, komplikuje bieżące zabiegi pielęgnacyjne oraz po kilku sezonach ulega degradacji, generując odpady syntetyczne w podłożu. Dlatego Zarząd Zieleni m.st Warszawy odstąpił od stosowania agrowłóknin w nasadzeniach od 2018 roku, uznając, że rozwiązanie to przynosi jedynie krótkotrwały efekt porządkowy, natomiast w dłuższej perspektywie pogarsza warunki siedliskowe roślin i zwiększa koszty utrzymania terenów zieleni. Maty tego typu stosuje się natomiast głównie jako warstwy separacyjne i stabilizujące pod nawierzchniami mineralnymi, żwirem, grysem lub kruszywem, gdzie ich zadaniem jest oddzielenie poszczególnych warstw materiału oraz ograniczenie mieszania się podłoża z warstwą konstrukcyjną.
Malwina Kaczor, PR Manager Urząd Miasta Katowice: Agrowłóknina ze względu na swoje właściwości – ograniczanie wzrostu chwastów, wspieranie mikroklimatu gleby oraz zatrzymywanie wilgoci – sprzyja prawidłowemu rozwojowi roślin. Z tego powodu jest również wykorzystywana przez Zakład Zieleni Miejskiej w Katowicach. W trosce o środowisko przy zakładaniu rabat ZZM stosuje agrowłókniny biodegradowalne.
Podsumowując: Wrocław zrozumiał, że maty bardziej roślinom szkodzą niż pomagają. Kraków podobnie, więc gdzie się tylko da, to zrywa agrowłókniny. Warszawa nie stosuje ich w nasadzeniach już od 2018. Katowice upierają się przy dobroczynnym wpływie mat na rośliny, ale tam nikt nie stosuje plastiku, a agrowłókny biodegradowalne.




Czarna szmata – śmierć na lata
W 2024 wrocławska Fundacja EkoRozwoju wydaje kilkustronicowy poradnik o mocnym, przemawiającym do wyobraźni tytule: „Czarna szmata – śmierć na lata”. Jego autorka Małgorzata Piszczek nie zostawia na stosowaniu w ogrodnictwie plastikowych mat suchej nitki.
– Zarówno agrowłóknina jak agrotkanina – jest na terenach zieleni i w ogrodach szkodliwym, niepotrzebnym śmieciem. Gdyby takie rozwiązanie służące życiu roślin i gleby było uzasadnione, to powstałoby w procesie ewolucji biologicznej – argumentuje.
Pisze o przegrzewaniu się pokrytej ciemną tkaniną gleby, o uwalnianiu mikroplastiku z polipropylenowych włókien, ograniczeniu dostępu tlenu do korzeni. Alarmuje, że „tkaniny przysypane żwirem skutecznie zamieniają przestrzeń biologicznie czynną w pustynię” (tak w Lublinie posadzone są drzewa w donicach na pl. Wolności). – Agrotkanina jest szczególnie niebezpieczna dla dużych drzew. Ściółkowanie agrotkaniną w strefie korzeniowej drastycznie zmienia warunki tlenowe w glebie. Przystosowanie do nagłej zmiany wymagałoby zmiany architektury systemu korzeniowego, a dojrzałe drzewa nie potrafią tego zrobić. Ponadto ogranicza dostęp do wody i czerpania substancji mineralnych z opadłych i rozłożonych liści. Dlatego drzewa rosnące na terenie ściółkowanym agrowłókniną mogą chorować i zamierać.
Justyna Szerechan-Orchowska projektuje i realizuje ogrody przyjazne naturze, jes też Inspektorem Nadzoru Terenów Zieleni. – Agrowłóknina odcina glebę od naturalnych procesów w niej zachodzących. W efekcie po paru, parunastu latach, pH przykrytej gleby rośnie, nawet do poziomu 8-9, co dla wielu roślin jest toksyczne. Gleba pod agrowłókniną robi się jałowa – to jest jeden problem. Ale jest też drugi, który zauważyliśmy w ogrodach przy zrywaniu starych agrowłóknin. To wypłycanie systemów korzeniowych roślin. Ten proces wpływa na mniejsza stabilność roślin oraz na mniejszą ich odporność na niedobory wody – tłumaczy.
Architektka krajobrazu obala też argument o skutecznej walce z chwastami: – Często rabaty są wykładane agrowłókniną, na którą wysypywana jest kora, która jest bardzo dobra do ściółkowania. Ale w takim przypadku kora zaczyna się naturalnie rozkładać nie na glebie, ale na tkaninie. Wiatr przywiewa ziemię, piasek oraz nasiona i w efekcie na włókninie też zaczynają rosnąć chwasty. Są trudniejsze do usunięcia, bo ich systemy korzeniowe wrastają w agrowłókninę. Zdarza mi się więc tłumaczyć moim klientom, że wykładanie rabat agrowłókniną byłyby bezsensownym wydaniem pieniędzy. Ta praktyka nie wnosi nic dobrego do ogrodu.
22 kwietnia miasto Lublin chwali się: – Wraz z nadejściem wiosny trwają nasadzenia zieleni na nowo zagospodarowywanych skwerach w mieście. Wykonawca kończy prace na skwerze przy ul. Radzyńskiej i zajmie się urządzaniem zieleni przy ul. Herbowej. Pełny efekt prac będzie można podziwiać latem.
Prace zieleniarskie na obu skwerach to koszt 174 tys. zł, a odpowiada za nie firma Floreko. Tomasz Fulara, zastępca prezydenta Lublina ds. Inwestycji i Rozwoju, zapowiada też nowe nasadzenia przy ul. Wspólnej (734 tys. zł, Przedsiębiorstwo Robót Drogowych z Jaszczowa) i rychły odbiór parku motorycznego przy ul. Sulisławickiej (420 tys. zł). Informacji prasowej towarzyszą dwa zdjęcia nowej zieleni przy ul. Radzyńskiej. Na pierwszym planie – bardzo dużo czarnej agrowłókniny.


Tekst edytowany 12.05.2026 r.




A jakie to ma znaczenie? Za pół roku albo za rok posadzi się nowe.
@ZaDrzew ZaKrzew ostatnio fajną rolkę nagrał o tym czarnym czymś.
Chłopak robi dobrą robotę- jeździ po Polsce, często rowerem i nagłaśnia wycinki przy drogach wojewódzkich i mocno jedzie po i d i o t a c h z urzędów.
http://www.facebook.com/zadrzewzakrzew?__cft__%5B0%5D=AZbNGgSKcowFF-mQxQ6KIG6n1h9rUXoRHmS_NCWOxnAGBBE4YUxvlcEt1SK96QA43acKnP28coK9MkLYM_kCQ4OLWM2Nt0JQvSgkQbxp5_D5rSyIUv-gcTHgsFwX22tLTS9iNDSC88r8eREINJ-1YGyJNDVl8pUnj6qjNU5jCi7cyZWby0pV_zNJf0IRqiIXpFrxNoWfoRSJbuZhPFCUydwP&__tn__=%2CO%2CP-R
Jako autor projektów które dotyczyły powiększania mis drzew w centrum miasta muszę zaznaczyć że żaden z projektów nie zawierał wykładania tego gówna wokół nowoposadzonych krzewów. O tym jak ostatecznie wyglądała realizacja tych projektów decydował Wydział Zieleni.