Wesprzyj Kontakt

7 minut czytania  •  23.01.2026 11:48

Sądowe batalie o spalarnie w Lublinie. Inwestorzy i przeciwnicy nie odpuszczają

Sądowe batalie o spalarnie w Lublinie. Inwestorzy i przeciwnicy nie odpuszczają

Udostępnij

Eko Energia Lublin, jedna z trzech spółek planujących budowę spalarni odpadów w Lublinie, kieruje skargę kasacyjną na niekorzystne dla niej orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Do sądów idą też przeciwnicy tej inwestycji. Chcą m.in. zablokowania przedsięwzięcia spółki CNT, za którą stoi miliarder Zbigniew Jakubas.

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.

  • 👉 nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
  • 👉 zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
  • 👉 szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
  • 👉 paypal: kontakt@fundacjawolnosci.org
  • 👉 przekaż 1,5% podatku: KRS 0000428743, cel szczegółowy: Jawny Lublin

17 stron ma skarga kasacyjną, jaką radczyni prawna Joanna Perzyna wystosowała do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Mecenaska reprezentuje spółkę Eko Energia Lublin z grupy Kom-Eko. Jest mieszkańcom Lublina dobrze znana – od lat odbiera śmieci z kilku dzielnic Lublina. Prowadzi też zakład segregowania odpadów przy ul. Metalurgicznej.

Zarówno ten adres, jak i temat śmieci są w tej sprawie istotne.

Trzy spalarnie po sąsiedzku

– Spodziewałam się takiego posunięcia ze strony inwestora – mówi Krystyna Brodowska ze stowarzyszenia Ekologiczny Lublin. To jedna z trzech organizacji, które w imieniu mieszkańców sprzeciwiają się budowie spalarni odpadów w naszym mieście. A planowane są aż trzy takie instalacje – wszystkie w dość bliskiej odległości od siebie.

  • Eko Energia Lublin (spółka z grupy Kom-Eko) zamierza wybudować instalację przy ul. Metalurgicznej,
  • Centrum Nowych Technologii (spółka Zbigniewa Jakubasa) myśli o obiekcie przy ul. Tyszowieckiej,
  • Megatem EC-Lublin (prywatna spółka, która zarządza miejską elektrociepłownią) wskazuje teren dawnej FSC, tuż obok istniejących obiektów tej firmy przy ul. Frezerów.

Gdyby doszło do realizacji tych planów, Lublin stałby się „polskim zagłębiem spalarniowym”. Łącznie wszystkie trzy instalacje mogłyby przetwarzać rocznie aż 270 tys. ton odpadów, podczas gdy mieszkańcy Lublina produkują 142,2 tys. ton śmieci. Dlatego oczywiste jest, że wygra ten inwestor, który jako pierwszy rozpocznie budowę i uruchomi spalarnię.

Eko Energia Lublin i CNT mają już wydane przez prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka (PO) decyzje środowiskowe. Spółka z grupy Kom-Eko poszukuje już wykonawcy „dla strategicznej inwestycji w regionie” – jak sama nazywa budowę Instalacji Termicznego Przekształcania Frakcji Kalorycznej z Odpadów Komunalnych. Zwycięzca postępowania będzie musiał instalację zaprojektować, wykonać, uruchomić i przekazać do eksploatacji. Termin składania ofert był już cztery razy zmieniany – obecnie Eko Energia czeka na propozycje do 6 lutego br. Plany spółki pokrzyżował też ostatni wyrok lubelskiego sądu.

WSA: Nie można pomijać merytorycznych zarzutów zawartych w kontrdowodach

Sami przeciwnicy spalarni przy ul. Metalurgicznej byli zaskoczeni orzeczeniem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z października ub.r. Spodziewali się raczej, że sąd stanie po stronie inwestora i uzna, iż Samorządowe Kolegium Odwoławcze nie popełniło żadnych błędów, stwierdzając, że wydana przez prezydenta decyzja środowiskowa nie jest wadliwa. Z sądowej sali wyszli jednak pozytywnie zaskoczeni.

Tymczasem sędzia Bartłomiej Pastucha stwierdził: – Weryfikacja raportu (przedstawionego przez inwestora – red.) nie może pomijać merytorycznych zarzutów zawartych w kontrdowodach, zwłaszcza w ekspertyzach i opiniach opartych na wiedzy specjalistycznej. Organy administracyjne zobowiązane są do przestrzegania zasady prawdy obiektywnej. Zwłaszcza organ odwoławczy jest zobowiązany do ponownego merytorycznego rozpatrzenia sprawy. W ocenie sądu te wymogi nie zostały w niniejszej sprawie przez organ odwoławczy w pełni spełnione.

Sędzia mówił o tym, że ani prezydent Żuk, ani SKO nie wzięli pod uwagę eksperckich opracowań przedstawianych przez skarżących. Chodzi m.in. o opinię chemika, prof. dr. hab. Leszka Pazderskiego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, którą posiłkowali się przeciwnicy powstania instalacji.

Problemem okazał się też wysoki komin, jaki planowała zbudować spółka-córka Kom-Eko. Jeden z mieszkańców Lublina, Józef Nowomiński, zwrócił uwagę, że zapisy w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego wskazują, iż działka przy ul. Mełgiewskiej „stanowi strefę ochrony krajobrazu otwartego z daleką ekspozycją zewnętrzną”. Oznacza to, że wysokość zabudowy musi być ograniczona tak, by – patrząc ze szczytu Wieży Trynitarskiej i donżonu na zamku – żadne obiekty nie przekraczały linii horyzontu. Tymczasem inwestor przewidział komin o wysokości 43 metrów, który – razem z wysokością planowanych hal (34 metry). Według Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego może to naruszać zapisy planu miejscowego.

1 spalarnia kom eko wsa 8
Pażdziernik 2025. Przeciwnicy budowy spalarni po wygranej sprawie sądowej. Na pierwszym planie Krystyna Brodowska (Fot. Sławomir Skomra)

Inwestor idzie do NSA. Aktywiści również

Eko Energia mogła uznać to orzeczenie i pozwolić, by decyzję środowiskową oraz sposób jej wydania SKO zbadało ponownie, albo skierować skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Już wiemy, że spółka zdecydowała się pójść tą drugą ścieżką.

Radczyni prawna Joanna Perzyna w skardze do NSA wnosi o uchylenie wyroku WSA w całości i utrzymanie wydanej decyzji środowiskowej w mocy. „Ewentualnie, w razie nieuwzględnienia przez NSA wniosku (…) o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości – o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania WSA w Lublinie” – pisze.

Stara się też udowodnić, że SKO wzięło pod uwagę opinię prof. Pazderskiego, choć faktycznie nie potraktowało jej jako kontrdowodu wobec raportu środowiskowego przedstawionego przez inwestora.

„Sama okoliczność nazwania Opinii z dnia 20 listopada 2024 r. «opinią naukową o raporcie środowiskowym dla spalarni odpadów w Lublinie» nie czyni z tej opinii kontraraportu rozumianego jako profesjonalne i kompleksowe opracowanie mogące stanowić przeciwwagę dla przygotowanego przez zespół wykwalifikowanych autorów raportu oddziaływania na środowisko” – przekonuje radczyni.

W wątku o wysokości komina, ocenia: „(…) WSA w Lublinie w sposób bezzasadny uznał, że analiza widokowa załączona do raportu o oddziaływaniu na środowisko prowadzi do wadliwych wniosków w zakresie tego, czy budynki wchodzące w skład inwestycji przekraczają linię horyzontu”.

Przekonuje, że sąd „dokonał swobodnej oceny opartej na wybiórczym porównaniu rysunków i fotografii”, pomijając przy tym analizę widokową, która – zdaniem spółki – potwierdza zgodność inwestycji z planem miejscowym.

Ale nie tylko Eko Energia Lublin poszła z tą sprawą do NSA. – My także złożyliśmy skargę kasacyjną. Uważamy, że WSA nie wziął pod uwagę jeszcze innych podnoszonych przez nas argumentów i kwestii, które wcześniej także pominął SKO i prezydent Lublina – mówi nam Krystyna Brodowska.

CNT też idzie do sądu

Będzie też głośno o inwestycji Zbigniewa Jakubasa. Decyzja środowiskowa dla spółki CNT również została oprotestowana.

– Do SKO skierowaliśmy sprawę jeszcze we wrześniu 2025 roku, orzeczenie nie zostało jeszcze wydane. Jednocześnie prof. Maciej Oziembłowski z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu przygotowuje opinię odnoszącą się do raportu środowiskowego przygotowanego na zlecenie CNT – mówi nam Krystyna Brodowska ze stowarzyszenia Ekologiczny Lublin.

CNT to spółka, za którą stoi pochodzący z Lublina miliarder i właściciel Motoru Lublin Zbigniew Jakubas. To największa z trzech planowanych w Lublinie spalarni. Podczas gdy Megatem i Eko Energia planują przetwarzać po 60 tys. ton odpadów rocznie, CNT wskazuje w swojej dokumentacji nawet ok. 150 tys. Mg (ton) przy założeniu, że zakład będzie pracował 8760 godzin rocznie (pełne 12 miesięcy). Instalacja ma produkować do 1 419 120 GJ energii rocznie.

Najmniej zaawansowana jest sprawa spalarni planowanej przy ul. Frezerów przez Magatem EC-Lublin. To spółka, która zarządza miejską elektrociepłownią. Rok 2024 zakończyła zyskiem w wysokości 36,2 mln zł przy przychodach 293,4 mln zł. 100 proc. udziałów w spółce należy do Bogdana Grochowskiego (rocznik ’49)

Na zdjęciu głównym: Tak ma wyglądać zakład przy ul. Metalurgicznej, który zamierza wybudować Eko Energia Lublin (materiały Eko Energia Lublin)

20 komentarzy

  • . pisze:

    A ja wam mówię, że do następnych wyborów samorządowych na spokojnie będą te ich 3 spalarnie, bloki na górkach i być może jeszcze dojdzie zabudowa wąwozu przy Starym Gaju. Niby nasz łysy w 2024 zapowiedział wycofanie się z szerokiej arterii od Janowskiej aż do granic Lublina, ale u nas jest tak, że jak sprawa ucicha, to po kryjomu coś knują (czyt. dokonują korekt). Tymczasem polecam zimowe spacery właśnie w dolinie przy Starym Gaju, bo w centrum Lublina komuś tak odpyerdoliło, ze postanowił wywieźć ostatnie zaspy z odśnieżania. Wiem że władze Lublina bardzo boją się zim i pewnie już negują że nie ma globalnego ocieplenia. Powinny być co roku takie stycznie, że leży śnieg. Może im się sól szybciej w końcu skończy i będzie spokój.

  • . pisze:

    Nie wiem po co jest ten X w orange komunikacie „Przekaż 1,5% na Jawny Lublin KRS 0000428743 Rozlicz e-PIT online” skoro komunikat i tak jest nachalnie wciskany w cokolwiek się nie kliknie na tej stronie.
    To podobnie jak te wszystkie idiotyczne komunikaty o cookie, pojawiające się od 25 maja 2018 r.
    A jeszcze takie wp.pl sobie wymyśliło, że jak odrzucisz zgodę na na automatyczne gromadzenie i wykorzystywanie danych i jednocześnie na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez Wirtualną Polskę, to od 27 listopada każą ci płacić (!) – aż 5,70 do 7,50 na miesiąc. Takie medium z automatu powinno być omijane.
    Bo co prawda istnieją rozszerzenia, które pozwalają blokować takie śmieci poprzez uBlock Orig_in, ale na przykład Opera na androidzie nie ma żadnych rozszerzeń i musisz się męczyć z tymi komunikatami – jak nie na Jawny Lublin, to na wp i innych stronach.

  • LDŚ jest konieczna dla r0zw0ju pisze:

    Projekt Lubelska Dolina Śmieciowa to ostatnia szansa na ożywienie dla kapitalistów, którzy z różnych sentymĘtów zdecydowali się operować na terenie Dziadogrodu, po tym, kiedy stało się jasne, że poprzedni projekt promowany przez R0zwijacza – obuwanie leszczy w kurniki – się wypalił.
    Dlatego prędzej czy później jakaś zgoda na spalarnię, czy na spalarnie, zostanie dopchnięta kolanem w którejś instancji kapitalistycznego państwa, podobnie jak to miało miejsce w przypadku projektu zabetonowania GCz.
    ————-
    W zakresie protestów: znamienne jest to, że podobnie jak w przypadku GCz na demonstracjach widać głównie ludzi wyrosłych w PRL. Co to symbolizuje?
    Nie wiemy, ale można się domyślać, że to głównie osoby, które miały okazję za czasów swojej młodości uniknąć indoktrynacji systemu totalitarnego, jakim jest neolib (czyli quasi-satanistyczny kult ZYSKU), są w stanie myśleć jeszcze w kategoriach dobra wspólnego.
    Natomiast ci, którzy od dziecka nasączani byli Czarną Ewangelią Mamony i kulturze czapkowania Panom Kapitalistom, wszelkie akty sprzeciwu wobec r0zw0ju postrzegają jako kontratak sił „Ciemnogrodu”, albo też w ogóle ignorują takie tematy, będąc całkowicie pochłonięci tym, żeby samemu nałapać trochę grosza.

  • funkcjonariusze systemu totalitarnego pisze:

    Warto dodać, że mimo faktu, że niszczenie dobra wspólnego jest skutkiem Systemowym (kult ZYSKU), to odpowiedzialność za takie sprawy jak m.in. przepchnięcie planu zabetonowania GCz. czy przepychanie projektu Lubelska Dolina Śmieciowa spada tak czy owak na Egzekutorów tego Systemu, czyli w tych przypadkach (jak i w dziesiątkach innych pomniejszych) na Dziada z Jakubowic.
    ————–
    Jak to mówią 'historię piszą zwycięzcy’, a więc dopiero wtedy, kiedy upadnie Kapitalizm, egzekutorzy tych anty-społecznych działań będą mogli być ocenieni w sposób obiektywny.
    Do tego czasu będą brylować, będą nietykalni i hołubieni przez media i przez organizacje powołane przez neolib, a kiedy w końcu odejdą, ich nazwiskami będą znaczone główne ulice i instytucje, a ich schedę przejmą inni im socjopaci podobni namaszczeni przez kapitalistów.

  • cisi łupieżcy ludu na folwarku dziadogród pisze:

    Warto tu przy okazji zwrócić uwagę na przypadek geszeftu megatem, który prezentuje bardzo dobitny przykład neolibowego modelu zawłaszczania dobra wspólnego.
    Cfaniactwo, któremu system umożliwił przejęcie kury znoszącej złote jaja wyhodowanej publicznym trudem w warunkach „przetargu”, w którym udział wziął typowo dla tego typu schematów 1 podmiot, czerpie teraz sowite zyski dzięki swojej quasi-monopolistycznej pozycji.
    ————-
    Zyski rzędu kilkudziesięciu mln rocznie, podczas gdy elpec – główny odbiorca „produktu” megatemu, który pełni rolę tylko agenta d/s łupienia „plebsu” na rzecz prywaciarza – notuje zaledwie kilka mln zysku rocznie.
    Mimo że teoretycznie to elpec, będąc w pozycji monopsonu (jedynego odbiorcy ciepła systemowego) powinien mieć pozycję dominującą i przez to mieć możliwość dyktowania niższych – adekwatnych do kosztów wytwarzania – cen dostawcy, który nie ma technicznych możliwości sprzedaży ciepła z kogeneracji nikomu innemu.
    ————-
    Czego oczywiście elpec nie robi, bo jest tylko agencją d/s łupienia „plebsu” na rzecz Kapitalisty.
    Ustanowiony przez Styropian Pan na poprzednio publicznej elektrociepłowni uzyskał w roku rozliczeniowym 2024/25 zysk w kwocie 56 mln (cytat z jednego z portali bynesowych: „Organizacja Megatem ec-Lublin wykazała zysk netto większy niż 98% organizacji z branży „Wytwarzanie i zaopatrywanie w parę wodną, gorącą wodę i powietrze do układów klimatyzacyjnych”).
    ——————
    Przyjmując, że z ciepła systemowego i prądu zapewnianego przez cfaniaka korzysta 50k gospodarstw domowych w Dziadogrodzie, wychodzi na to, że każde z nich chcąc nie chcąc płaci grocho-cfaniakowi 1.000 zł/rok trybutu z tytuły tego, że styropian ustanowił go właścicielem strategicznego zakładu w ramach transformacji ustrojowej, czyli totalitarnej wyprzedaży dobra wspólnego.
    ————–
    Ale nawet mimo tego kapitalista nie jest jeszcze usatysfakcjonowany i snuje plany wzbogacenia swoich kieszeni jak i atmosfery Smogogrodu poprzez geszeft polegający na spalaniu odpadów ściąganych z całej Europy.

  • cisi łupieżcy ludu na folwarku dziadogród pisze:

    Errata: Naturalnie miałem na myśli ” że z ciepła systemowego i prądu zapewnianego przez cfaniaka korzysta 50k CZŁONKÓW gospodarstw domowych w Dziadogrodzie, wychodzi na to, że każdY z nich chcąc nie chcąc płaci grocho-cfaniakowi 1.000 zł/rok trybutu….”.
    Czyli inaczej mówiąc gospodarstwo domowe, które korzysta z ciepła/prądu od mega-cfaniaka, płaci rocznie od 1000 do kilku tys. na poczet jego ZYSKÓW – oczywiście to ponadto, co płaci za dostarczone ciepło/prąd.

  • Mike pisze:

    Lubię czytac te śmieszne komentarze w których wszystko jest na NIE tylko po to żeby było!!! Wiadomo ze to jest pisane przez pisich przyglupow u których ta ciemnota jest widoczna nie tylko z wieży trynitarskiej ale i z wysokości podłogi. Jak się nie podoba to wypi….c do siebie na wioche z której przyjechaliście zeby się lansowac ze jestescie z miasta !!!! Takie burasy jak wy zawsze zostaniecie burkami

  • kradzież średnio 9000 rocznie pisze:

    Można pokusić się o krótkie zestawienie, na jakie sposoby „plebs” Dziadogrodu jest łupiony przez kapitalistów za wstawiennictwem Zarządu Folwarku, w tym głównie eK0noma z Jakubowic:
    1. opłaty za ciepło systemowe są być może nawet 2x wyższe niż faktyczny koszt jego wytworzenia i przesłania (przyjmijmy, że skali roku przekłada się to na kwotę ok. 3000/1 gospodarstwo domowe)
    ———-
    2. opłaty za śmieci są ok. 2 x wyższe niż być powinny (dodatkowe średnie obciążenie GD szacować można na ~1000 zł)
    ———
    3. koszty transportu: z uwagi na rozkład mpk, GD muszą często ponosić dodatkowe koszty, jak jazdy b0ltem, czy utrzymanie dodatkowego auta – średnio może to podwyższać koszty życia o 2-3k/rok).
    ———–
    4. zawyżone koszty mieszkaniowe – najmu/kredytu, które dotyczą co prawda jakiejś mniejszości (może 20% tych, którzy nie posiadają własnego spłaconego kurnika lub ew. kurnika, który nabyli przed bańką). Marże dewelopijawek w l. 2018-2024 oscylowały wokół 50% dzięki m.in. temu, że Protektor Dewelołupiestwa zupełnie olał martwy przepis Konstytucji o zadaniach gmin w zakresie budowy mieszkań gminnych, przez co dewelopijawki praktycznie nie miały konkurencji i ceny sprzedaży jak i co za tym idzie stawki najmu zostały podbite o ok. 40% względem tego, jakie być mogły przy racjonalnej polityce.
    Biorąc za podstawę obecny koszt najmu/spłaty ratek = 2500/m-c mamy 1000 zł/m-c = 12k/rok „nadwyżki” dla 20% „plebsu”, czyli średnio 2400/rok średnio na gospodarstwo).
    ===============
    Suma tych 4-ch pozycji to ok. 9000/rok na 1 GD (średnio). To stanowi coś w okolicach 15-20% dodatkowego „podatku”, który „plebs” musi płacić na rzecz Panów na Folwarku.
    Razy (nie chce mi się szukać danych) gdzieś ok. 90 tys. gospodarstw domowych = 810 mln/rok – tyle kapuchy minimum trafia do kieszeni kapitalistów jako swego rodzaju bonus tylko wskutek takiego nagięcia reguł Ryngu, żeby kapitaliści mogli paść się na zaplanowanych zaniechaniach gminy.
    ===========
    A w przyszłości śruba może być jeszcze bardziej dociśnięta.
    Np. spalarnie śmieci absolutnie nie sprawią, że haracze za odbiór czy za ciepło się zmniejszą, za to zwiększą się koszty leczenia skutków ubogaconej atmosfery. Czy też, idąc dalej, wymarzona przez Bandę prywatyzacja empewik i elpec oznaczałaby dalszy skok obciążeń w zakresie opłat.

  • Janusz Tracz pisze:

    Kula w łeb dla prezesa kom-eko za niszczenie miasta Lublin

  • kradzież średnio 7000 rocznie pisze:

    No dobra… przesadziłem trochę z tymi 9000.
    Nikt nie zareagował tak, jak mało kto reaguje na demagogie gnid ratuszowych, jak np. te Fu!Liary o tym, że dziadogrodzki zbiorkom jest „3-ci najlepszy w kraju”, czy że liczba kursów „rośnie”.
    ————
    Ale naciągnąłem jedynie w pkt 1. W rzeczywistości tylko część (1/2 czy 1/3) Dziadogrodzian jest łupiona za pośrednictwem elpeca. Czyli w uśrednieniu rzetelna kwota trybutu z tego tytułu to gdzieś ok. 1000/GD/rok.
    ————
    Czyli statystyczne GD wskutek napychającej kieszenie kapitalistów polityki zaniechań podstawowych obowiązków gminy w zakresie gospodarności ze strony rathausu ponosi koszt „tylko” 7000 zł rocznie.
    (Do tego dochodzi jeszcze wartość niewymierna, ale jak najbardziej realna, tj. czas tracony każdego dnia przez dziesiątki tys. ludzi z uwagi na zorganizowanie transportu miejskiego i podmiejskiego na neolibową modłę.)
    Na razie „tylko” 7000.
    Bo apetyt kapitalistów rośnie w miarę jedzenia i proporcjonalnie do tego, jak obojętnie przyjmuje to łupiestwo „plebs” na Folwarku.

  • . pisze:

    @kroniki dewelorozwoju
    Popatrz sobie na komentarze o funkcjonującym jeszcze dworcu na PKS.
    facebook.com/spottedlublinpl/posts/pfbid021MafzXzZZ8RkDot9tFZmPiDnFRigHpApuqjTmKrBk6ZFujyEzhxkfdYBjpphw73sl
    _
    Większość jest za likwidacją, ale z tym komentarzem to się najbardziej zgadzam.
    „Podobno busiarzom jest żal odchodzić z starego dworca szczególnie tym co jeżdżą do Lubartowa i okolicznych miejscowości na północ od Lublina bo, jak sami mówią na nowy dworzec raz że za daleko, dwa że… korki na Uni Lubelskiej i remont mostu i trzeba jeździć objazdami by sprawniej było w trasie”
    _
    To są po prostu fakty, a nie to czy ktoś lubi czy nie lubi starego (pisowskiego) dworca. Jednak Łęcz-Trans nadal jeździ ze starego dworca PKS, więc nie sprawdziły się zapowiedzi z ubiegłego roku, że od 1 stycznia 2026 roku Łęcz-Trans przenosi się na nowy dworzec.
    Jeśli już w temacie busów, to nie podoba mi się, że busy powracające z Zamościa praktycznie wcale nie zatrzymują się na Witosa tylko wysiadasz dopiero na Unii Lubelskiej.
    Natomiast to co mnie cieszy, to to że jak jedzie bus od kierunku Biłgoraja/Bychawy/Krzczonowa itd., to busy nadal zatrzymują się pod komisariatem na Kunickiego z przystanku Dworzec Główny PKP Kunickiego (nie uznaję nazwy Dworzec Lublin Kunickiego, podobnie jak nie uznaję nazwy Muzeum Narodowe-Zamek i Rondo Dmowskiego).
    I kolejna sprawa:
    – z przystanku „Dworzec Główny PKS” i „Dworzec Główny PKS – Ruska” jeździ łącznie 20 linii, z nowego dworca już tylko 14. To tyle w temacie dawnych zapowiedzi.
    _
    Jeszcze, aby było w jednym komentarzu zawarte, to dodam ciekawostkę: przewoźnik PKS Biłgoraj. Chcesz szybko się dostać na Tysiąclecia? Nie masz szans – musisz dodatkowe 15 minut stać na nowym dworcu. Jest to też jeden z bardzo nielicznych przewoźników, którzy dają ci paragony.
    Ostatnio były 2 lata od otwarcia nowego dworca. Od miesiąca mamy 95% okresu z mrozem, co się rzadziej zdarza. Czy ktoś się interesował, przeprowadzał jakieś sondy spośród pasażerów wielbicieli starego dworca/nowego dworca, skąd wolą jeździć i dlaczego? Bo ja bym chętnie posłuchał. W komentarzach to ludzie mogą pisać sobie wszystko, ale twarzą w twarz mogą mówić co zupełnie innego.
    Poza tym, jak bywałem na nowym dworcu, to zawsze nie widziałem więcej niż 3-4 osoby na dachu dworca w lecie. Samo wyjechanie stamtąd to katorga, bo niestety nie pomyślano, żeby budynek dworca znajdywał się dalej, a stanowiska busiarzy przy samej ulicy Dworcowej. Kiedyś busy do Bychawy odjeżdżały przy samej ulicy Dworcowej. Ulica Dworcowa, która też ma tylko dwa pasy ruchu, a powinna mieć cztery, bo w niedzielę wieczorami ten rejon potrafi się mocno korkować, jak tylko przyjeżdża jakiś tam daleki pociąg. Byłem na dworcu ostatnio o wschodzie słońca i gościu się mnie pytał, skąd jeżdżą busy do Chełma. Są bardzo małe wyświetlacze elektroniczne i ludzie na nie nigdy nie zwracają uwagi.
    _
    Dzisiaj niedziela handlowa. Sklepy normalnie otwarte i Finał WOŚP. Dlaczego nawet w niedziele handlowe nie mogą częściej się wybierać autobusy na lubelskie drogi?
    _________
    @Mike –
    To że ty nie mieszkasz obok planowanej spalarni śmieci nie znaczy że problemu nie ma.

  • fact-checking pisze:

    ’Adam Kieryluk
    Kamil Wójcik Korzystam regularnie z Nowego Dworca i widzę, jak pięknie działają przesiadki na linii: bus – pociąg, autobus – pociąg, autobus/trolejbus – autobus/pociąg. Widzę i słucham ludzi, którzy podkreślają, że wreszcie łatwiej im dojechać i się przesiąść, bo mają do pokonania spacerkiem 3 minuty, bez konieczności jeżdżenia po mieście. Oczywiście nie da się zadowolić wszystkich i komuś zawsze coś nie będzie pasowało, ale zdecydowana większość skorzystała na ucywilizowaniu i spięciu systemów komunikacyjnych w ramach jednej przestrzeni.’
    _
    Szkoda że wyborca Żuka nie dodał, że żeby dojść spacerkiem te jego trzy minuty, musi przelecieć przez kamienną pustynię i żeby dojechać do centrum miasta, musi zatrzymywać się na wszystkich przystankach i stać w wiecznych korkach pod Galą.
    _
    'Adam Kieryluk
    Kamil Wójcik Przestań 𝘱𝘪𝘦𝘱𝘳𝘻𝘺𝘤́. Powstał po to, żeby ułatwić korzystanie z komunikacji zbiorowej i to wyszło bardzo dobrze. A wyszłoby jeszcze lepiej, gdyby Marszałek wraz z całym PiSem w ohydny sposób nie wykorzystał sytuacji do nieudolnego zbijania kapitału politycznego. A rewitalizacja Tysiąclecia i Placu Zamkowego, na dość szeroką skalę, i tak zostanie wdrożona w ciągu najbliższych lat.’
    _
    Tu mamy kolejną dezinformację wyborców rządu Krzysztofa Żuka. Ościenny Rzeszów również posiada dwa dworce i nie robią z tym problemu. Ogólnie teren naokoło jest do rewitalizacji, ale sama idea zostawienia starego PKS nie uważam za problem. Ale im to wcale nie przeszkadza że „przewoźnik ma jakieś muchy w nosie, bo mu nie odpowiada lokalizacja dworca. Skoro nie odpowiada, to należy wygasić zezwolenie na przewóz i się kończą te cyrki w ciągu chwili.” I ludzie stracą pracę. Najwidoczniej on, Kieryluk, pracuje po znajomościach gdzieś w państwowej firmie, to nie rusza go temat innych

  • jak słyszę słowo 'rewitalizacja' z wykrzywionych w pogardzie dla plebsu ust to mnie zbiera... pisze:

    Ludzie chorzy na r0zw0jozę raczej nie korzystają z transportu podmiejskiego.
    Nie mają żadnych oporów, żeby zmyślać historyjki „z życia wzięte”, żeby usprawiedliwić bizancjum.
    Albo są po prostu najemnymi botami.
    Nawet czirliderki dewelo-r0zw0ju z cr@pskrapera punktują bublowość miernopolitalnego.
    Choć oczywiście mimo to nadal kibicują zaoraniu dworca na Podzamczu, bo też nie jeżdżą busami podmiejskimi, za to ekscytują się bardzo tym, co w miejsce dworca dla „plebsu” urządzą dewelo-pijawki pod wodzą Wykrzywoustego.

  • . pisze:

    @kd U mnie czatbot zacytował mi jakiś tam komentarz z proratuszowego ShitscraperCity. Zaciekawił mnie od razu propagandowy tytuł, z którego brał komentarz „Lublin – Wielofunkcyjny dworzec metropolitalny”.
    Wielofukcyjny gurwa… dobrze się ktoś czuje? Dobrze że tam nie wchodzę.
    _
    Mówiąc w twoim stylu:
    A z Tysiąclecia nadal jeździ więcej linii niż z tego pustego pomnika megalomanii – bo „plebs” nie jest głupi i wie, że z Podzamcza dojdzie pieszo do centrum w 5–10 min, a nie będzie turlał się po dekoracyjnej kostce 300 m w deszczu, żeby złapać trolejbus, który stoi w korku. To nie jest zaoranie funkcjonalnego dworca pod przyszłe apartamĘty kolekcjonerskie Loży Deweloperskiej. Szkoda kasy, szkoda czasu, szkoda nerwów „plebsu” – ale propaganda musi trwać.
    Dorzucam jeszcze prodworcową perełkę z Facebooka:
    _
    „”Adam Kieryluk
       nie, to nie było dobre, to była patologia. Dworzec autobusowy i kolejowy od początku powinny ze sobą sąsiadować. Zresztą, dla linii lokalnych i tak przewidziano możliwość zatrzymywania się w Śródmieściu (przystanki przy VIVO oraz przy Zamku, a także kilka w innych częściach miasta).
       A tak w ogóle, to niemal cała okolica al. Tysiąclecia i ul. Ruskiej to Bangladesz, który należy zrównać z ziemią. To wstyd, żeby w wojewódzkim mieście przez tyle lat robiono taką wiochę.””
    _
    Troll prostelmachowski mógł dodać, że busy miały się często też zatrzymywać na Rondo Lubelskiego Lipca, a te co jadą na Zamość/Chełm, to tylko stają na chwilę pod Tarasami, a potem dopiero w Kalinówce albo już w Piaskach. Miały jeździć autobusy MPK ulicą Pocztową, skończyło się na ultrarzadkim 35.

  • . pisze:

    Dalej w to brnie.
    _
    Adam Kieryluk
    Kamil Wójcik Ale tak jest. Teren dworca NIE należy do miasta, co z premedytacją wykorzystuje opozycja, sabotując politykę uporządkowania komunikacyjnego Lublina.
    35 min
    _
    Bardzo brzmi jak przekaz partyjny a nie opinia. Ale oni cały czas zapominają, że samorząd województwa lubelskiego się przyłożył do budowy nowego dworca, a także wyżebrane środki z UE na ten cel i szkoda, że tak się nie chwali on opóźnieniami w budowie nowego koloseum, wzrastającymi kosztami i CBA na karku. UM do dziś nie chce pokazać raportu pokontrolnego.
    I teraz komunikacja miejska – z Tysiąclecia jeździ gdziekolwiek więcej linii niż z nowego koloseum.
    Przykład:
    Ustawiłem przystanek „Dworzec Lublin” – jeżdżą z niego linie 4, 5, 13, 22, 24, 34, 35, 45, 52, 74, N3, 152, 154, 161.
    Z przystanku „Dworzec Główny PKS 02” na Tysiąclecia jest tak: 2, 5, 6 (omija nowy dworzec), 17 (omija nowy dworzec), 18, 22, 23, 24, 25 (omija dworzec), 29 (omija nowy dworzec), 31, 32, 34, 39, 52, 57, N2, 150, 301.
    Jeszcze mamy 47, które jeździ Ruską.
    _
    Kilka linii więcej jeździ spod starego dworca niż z nowego. Mieszkasz np. przy Kleeberga? Z nowego dworca dojedziesz najbliżej ulicy tylko 34. Z okolicy starego: 47, 57, 150, 39.
    Oczywiście musimy też pamiętać, że mieszkańcy Krochmalnej i Nowego Światu stracili po jednej linii. Ci pierwsi stracili linię 45, a ci drudzy linię 11.
    Z nowego dworca, który miał tak poprawić częstotliwość, aż połowa dziennych linii jeździ od niego bardzo rzadko i nieregularnie (4, 5, 22, 24, 35, 52, N3, 154). Linia 5 nie jeździ zgodnie z rozkładami przylotów/odlotów samolotów od strony dworca, „plebs” musi brać taxi.
    Ale o tym wyborcy Żuka nie mówią.
    PS. Nikomu też nie przeszkadza, że województwo lubelskie nie posiada bezpośredniego przejazdu pociągami PKP do Zakopanego.

  • wszystko by zaorali żeby tylko móc zrobić focie nowych dewelo-klocków pisze:

    Dlatego r0zw0j0file w swojej desperacji chcieliby, żeby – celem zrobienia na złość pasażerom korzystającym z dworca na Podzamczu – R0zp!3rdalacz zbiorkomu w jakiś sposób „zlikwidował” linie mpk jeżdżące 1000-lecia.
    Ta żądza zaorania wszystkiego, co (najczęściej wskutek zaplanowanych zaniedbań) drażni lemingozowe poczucie „estetyki”, doskonale oddaje mentalność dewelo-czirliderek.
    —————-
    Nie ma co się dziwić, skoro naburmuszony Sułtan z premedytacją marnuje potencjał przystanku pkp L-n Zachodni, szantażując publikę, że nie będzie tam ani normalnego dojazdu ani przystanku mpk, dopóki opór społeczny względem nowej autostrady śródmiejskiej wzdłuż torów nie zostanie przełamany.
    W tych warunkach narzucające się nawet laikowi racjonalne i najprostsze rozwiązanie – przedłużenie Granitowej + ucywilizowanie drogi „technicznej” – oczywiście nie jest brane pod uwagę.

  • tak wymusza się r0zwój pisze:

    Potłuczone butelki na skwerze –> zlikwidować skwer i zarzucić bauma, albo postawić kurnikowiec.
    ———
    Trochę śmieci, psich bobków i nawłoć –> jedyne rozwiązanie: 3k kurników.
    ———
    Obleśne stragany bo „nie dało się” postawić hali targowej (30 mln na obiekt funkcjonalny „to nie ma sensu”, lepiej wydać 300 na niefunkcjonalny, ale za to zbierający „nagrody”) –> wpuścić buldożery i dewelopijawki.
    ———
    Krzywa nawierzchnia peronów pks i łuszcząca się farba wiat przystankowych –> konieczne natychmiastowe wyburzenie, nie ma sensu wydać 10 mln na odświeżenie schedy po wstrętnym prl.
    ———
    Ludziska chcą korzystać z przystanku pkp, którego położenie jest wygodniejsze dla 40% mieszkańców –> niech przestaną fikać przeciwko nowej autostradzie śródmiejskiej, albo zadbamy, żeby uczynić korzystanie z tego przystanku jak najbardziej uciążliwym.

  • . pisze:

    Wielkim błędem sprzed lat było rozdzielenie Trasy Zielonej z Młyńską. Bo zaraz od skrzyżowania
    przy SP20 był skręt już w Młyńską.
    Kiedyś też, gdy skręcał bus na Pocztową, upływało 25-30 sekund i wysiadałeś. Obecnie trwa to 2-3 minuty. Zanim bus pokona te zakręty, żeby dojechać do swojego stanowiska to mija więcej czasu. A to już ma duże znaczenie jak chcesz bardzo szybko zdążyć przesiąść się do autobusu na dworcu.

  • . pisze:

    W Lublinie obecnie żaden przystanek tzw. komunikacji miejskiej nie informuje o dworcu PKP przy Dworcowej, a o tym nowym. Nie wiem czy w innych miastach powyżej 300 tysięcy ludzi też w miastach nie mają żadnego przystanku „Dworzec Główny PKP”, „Dworzec Kolejowy – (nazwa miasta)”
    _
    Ale za to „dworzec” na tatarach ma nazwę przystankową „Dworzec Północny”.
    Czy ktoś z was ostatnimi latami kupował bilety na tym „dworcu” czy musiał się ratować aplikacjami/kupnem u konduktora? Ostatnio nawet już takie pipidówy jak Kanie-Stacja otrzymały nowy niewielki i nowoczesny dworzec XXI wieku a tu wstyd. Wstyd PKP.

  • Lublin miasto irytacji pisze:

    Rano była i jest gołoledź w Lublinie. Ciekawe, czy tak jěbano sól (przy gołoledzy powinni akurat) jak przy normalnym puszystym śniegu. Obecnie jest odwilż, ale na deptaku i litewskim ona była prawie cały styczeń, bo było szaro i brzydko. Tak mieli dość zimy, że wywieziono ostatnie jej ślady, jakie tylko były.
    _
    I znowu wrócił pop-up z podanym KRSem i iksikiem na 0,5 mm. Tamten poprzedni znikał szybko jak napisałem. Przypadek? Nie sądzę. Ale jest nowy. Natarczywy.
    _
    Ruszcie temat DW830 bo podzieli los DW835 a tego nikt normalny na umyśle by nie chciał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *