Wesprzyj Kontakt

6 minut czytania  •  10.05.2026 09:00

Sąd zdecydował. Jak teraz odzyskać pieniądze od Arthur Bus?

Sąd zdecydował. Jak teraz odzyskać pieniądze od Arthur Bus?
Autobus Wodorowy Arthur Bus. Lublin zamówił 20 takich pojazdów (Fot. MPK Lublin)

Udostępnij

Miała z przytupem wejść na polski rynek i sprzedawać samorządom autobusy wodorowe. Nie udało się jej dostarczyć 20 pojazdów dla MPK Lublin, a pracownicy zakładu produkcyjnego nie dostali wypłat. Sąd wydał właśnie postanowienie o upadłości spółki Arthur Bus.

Do końca marca Arthur Bus miał czas na terminowe dowiezienie do Lublina 20 autobusów wodorowych za 64 mln zł, ale od wielu miesięcy było wiadomo, że ten plan się nie uda.

W listopadzie ub. r. napisaliśmy, że spółka z niemieckim kapitałem ma kłopoty finansowe (firma zarejestrowana byt ka we Wrocławiu, ale zakład produkcyjny otworzyła na terenie dawnej Fabryki Samochodów Ciężarowych w Lublinie). Arthur Bus nie płaci dostawcom za zamówienia więc produkcja wodorowców stanęła. Pracownicy przychodzili do hal, ale nie mieli co robić. W październiku zaczęły się też kłopoty z wypłatami – pensje przestały wpływać na konta. Jak ustaliła Państwowa Inspekcja Pracy, zaległości wobec załogi – tylko za trzy ostatnie miesiące 2025 r. – wynoszą ponad 1,2 mln zł. To pieniądze, jakie ludzie powinni otrzymać za pracę, niewykorzystany urlop, zwolnienia lekarskie i odprawy.

To mała kwota w porównaniu z tym, co Arthur Bus jest winny MPK Lublin. Miejski przewoźnik podpisał umowę na 64 mln zł za 20 pojazdów. Arthur Bus nie zobaczył z tego ani złotówki, ale też MPK Lublin straciło przyznaną na zakup pojazdów 100-procentową dotację z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (64 mln zł). Zgodnie z kontraktem MPK może nałożyć na Arthur Bus karę w wysokości maksymalnie 10 proc. wartości kontraktu, czyli 6,4 mln zł.

Sąd, syndyk i upadłość

Dwa tygodnie po wybiciu „godziny zero”, gdy Arthur Bus miał dowieźć do Lublina autobusy wodorowe, Sąd Rejonowy Lublin-Wschód w Lublinie z siedzibą w Świdniku wydał postanowienie upadłości spółki. Na syndyka wyznaczył Annę Łukasiewicz z warszawskiej kancelarii prawnej Anna Łukasiewicz Wspólnicy Malecha Krzemiński Noga Kancelaria Prawnicza sp. j. Sąd wezwał też wszystkich wierzycieli do zgłaszania swoich wierzytelności syndykowi. Można to zrobić za pośrednictwem systemu teleinformatycznego obsługującego postępowanie sądowe, ale tylko w ciągu 30 dni od dnia wydania przez sąd obwieszczenia (15 kwietnia).

Oczywiście jest nam znany fakt ogłoszenia przez Sąd Rejonowy Lublin-Wschód upadłości spółki Arthur Bus – mówi Weronika Opasiak, rzeczniczka prasowa MPK Lublin. I tłumaczy: – Kontrolę nad spółką przejął ustanowiony przez sąd syndyk, z którym jesteśmy w kontakcie. Nadrzędne jest w tym przypadku prawo upadłościowe, a wszelkie decyzje podejmuje syndyk. Obecnie oczekujemy na formalne stanowisko co do możliwości dalszej realizacji umowy przez Arthur Bus, bo zgodnie z przepisami prawa upadłościowego syndyk może przystąpić do realizacji umowy lub od niej odstąpić.

Sprawa jest jednak przesądzona. Wiadomo, że kontrakt nie zostanie zrealizowany, a miejska spółka już nalicza Arthur Bus kary umowne, które zostaną zgłoszone w postępowaniu upadłościowym. – Dodatkowo, po naliczeniu kar umownych, podejmiemy działania zmierzające do zaspokojenia kar umownych z wniesionego przez wykonawcę zabezpieczenia – uzupełnia Opasiak.

Arthur Bus i Ursus

Z sądowych dokumentów wynika, że wniosek o upadłość złożył nie tylko sam Arthur Bus. Bliźniaczy dokument skierował do sądu Karol Zarajczyk. To nazwisko dobrze znane w polskiej branży motoryzacyjnej. W latach 2013-2018 był prezesem reaktywowanej w Lublinie spółki Ursus – legendarnego producenta ciągników rolniczych. Zarajczyk zrezygnował ze stanowiska w obliczu kłopotów finansowych Ursusa. W 2021 r. firma upadła, a w 2024 r. fabrykę Ursusa w Lublinie przejęła za 74 mln zł ukraińska spółka M.I. Crow, której prezesem jest biznesmen Oleg Krot. W lutym tego roku ukraiński podmiot zapowiedział reaktywację produkcji ciągników w Lublinie. Dla firmy pracują m.in. osoby, które odeszły z Arthur Bus. Skąd w tej sprawie Zarajczyk? Otóż Arthur Bus przez pewien czas działał w hali Ursusa na terenie FSC.

Związków między tymi spółkami jest więcej. Prezesem Arthur Bus był Rafał Słomka, który wcześniej był dyrektorem technicznym w Ursus Bus. To spółka produkująca autobusy, która również upadła.

Tak padał Ursus

Jest rok 2011. Gabinet prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka (PO) i rozmowa z Andrzejem Zarajczykiem (ojcem Karola), prezesem Pol-Mot Warfamy. Zarajczyk i jego firma postanawiają reanimować Ursusa. – Ursus był nie tylko lubelską marką. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich znaków towarowych. Który jest silniejszy na świecie? Może wódka Wyborowa, może Wedel. Jednak jak się jeździ po świecie, to w wielu krajach Ursus był pojęciem znanym. Co więcej, widziało się te ciągniki w Afryce i Azji. To był nasz eksportowy szlagier – mówi Andrzej Zarajczyk. I ogłasza, że produkcja ciągników będzie odbywała się w Lublinie.

Odbudowanie marki i powrót z nią na rynek nie jest proste. Ale Zarajczykowie mają plan i poparcie rządu. Zaczynają wdrażać śmiały projekt importu traktorów do Afryki. W 2015 r. na otwarcie tam montowni zapraszają Lecha Wałęsę, a dwa lata później prezydenta RP Andrzeja Dudę (PiS). W 2017 r. Ursus osiąga wysoką rekordową giełdową wycenę – 329 mln zł. Inwestorzy kochają tę spółkę, a ta ma kontrakty na produkcję maszyn do Namibii, Zambii, Algierii i Senegalu. Pieniądze są pewne, bo miały pochodzić od polskiego rządu (Banku Gospodarstwa Krajowego), który kredytował afrykańskie przedsięwzięcia Ursusa.

Dziś Blanka Mikołajewska i Mariusz Sepioło w „Raporcie Specjalnym” TVP opowiadają, jak upadał Ursus. Afrykańska ekspansja nie była na rękę Białorusinom i traktorowej marce MTZ, bo polska konkurencja zabrała jej klientów. I nagle na afrykańskim rynku zaczęły się kłopoty Ursusa. Ale nie bezpośrednio ze strony kupujących, ale tych, którzy zakupy kredytują – polskich urzędników i instytucji.

Byli właściciele Ursusa, którzy jeżdżą po Afryce i starają się zorientować w tej sytuacji, poznać przyczyny, zaczynają słyszeć o dwójce przedsiębiorców polsko-białoruskich. Z jednej strony jest to Witold Karczewski, przedsiębiorca z Podlasia, dystrybutor sprzętu rolniczego, a z drugiej Aleksandr Zingman, człowiek uznawany za zaufanego współpracownika Łukaszenkiopowiada red. Sepioło.

W tym czasie Zingman handluje w Afryce białoruskim sprzętem rolniczym, a Karczewski amerykańskimi ciągnikami. W Afryce sprzedaje także silosy i w pewnym momencie afrykańskich klientów zaczynają bardziej interesować polskie silosy, a nie ciągniki Ursusa.

Historia kończy się tak, że ostatni kontrakt, ostatni przetarg, który miał dla Ursusa zakończyć się sukcesem, kończy się porażką. Nie dochodzi do skutku i Ursus musi się z Afryki wycofać, bo ponosi większe koszty, niż osiąga zyski – dodaje dziennikarz.

Ale jest jeszcze rynek polski gdzie Ursus może sprzedawać swoje traktory. Zwłaszcza, że są tańsze niż te zachodnie. Tyle, że w naszym kraju też interesy nie idą dobrze. Nagle Polskę zaczynają zalewać ciągniki białoruskie. Tańsze niż krajowe, ale niespełniające europejskich norm. Wjeżdżają do Polski jako używane i przerejestrowywane w kilku starostwach, przez co ich cena spadała.

– To, co się wydarzyło w tamtych latach, jest ewidentnym systemowym działaniem. Wpuszczono 7 tys. białoruskich ciągników, kiedy mówimy o rocznej sprzedaży 8 tys. sztuk nowych, czyli mówimy tu o całorocznej sprzedaży nowych ciągników w Polsce. Dlaczego w ogóle było to możliwe? Ciągniki używane nigdy nie podlegały dotacjom. Nigdy nie mogły być kupowane za dotacje. Takie spółki, jak Ursus, jak Farmer,„Crystal czy nieco inny Farmtrac, bo stoi za nim hinduski koncern, to były spółki produkujące ciągniki w Polsce tłumaczył w marcu 2025 r. na posiedzeniu sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Karol Zarajczyk.

Polskie władze wiedziały o tym przynajmniej od 2020 roku, ale białoruskie MTZ zostały umieszczone na liście sankcyjnej dopiero w 2023 roku.

Będzie drugie podejście

Wróćmy do Arthur Bus. – Chcemy po raz kolejny podkreślić, że zaistniała sytuacja jest następstwem zdarzeń całkowicie niezależnych od MPK Lublin, a spółka dochowała należytej staranności, zarówno w procesie wyboru wykonawcy, jak i zawierania umowy – zapewnia rzeczniczka MPK Lublin.

Jeszcze w tym roku Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ma ogłosić konkurs, w którym będzie można zdobyć dofinansowanie na zakup pojazdów zeroemisyjnych. Miejski przewoźnik ma zamiar wziąć w nim udział. – Nadal jesteśmy zainteresowani zakupem pojazdów zeroemisyjnych – zarówno wodorowych, jak i elektrycznych. Szukamy też innych źródeł dofinansowania zakupu pojazdów, gdzie poziom dotacji to 80-100 proc. – dodaje Weronika Opasiak.

Z końcem kwietnia do Lublina dotarło 20 przegubowych autobusów hybrydowych Solaris Bus & Coach. W czerwcu ten sam producent dostarczy dziewięć hybrydowych pojazdów. – Dodatkowo kolejny projekt przewiduje dostawy 20 sztuk 12-metrowych trolejbusów, które również dostarczy spółka Solaris. Te pojazdy dotrą do Lublina na przełomie lat 2026 i 2027 – wylicza rzeczniczka.

Legenda idzie pod młotek. Za kilka dni licytacja majątku Ursusa, a miała to być marka Lublina

„Pusta hala i oglądanie Netfliksa”. Arthur Bus nie wyprodukuje autobusów na wodór dla Lublina

4 komentarze

  • Były pracownik pisze:

    Tam jest błąd nie Artur Słomka tylko Rafał Słomka tak nie udolnie prowadził Artur Busa.A jeżeli chodzi o firmę Ursus to jakby nie pan Karol Z to myślę że ta firma do dziś by istniała

  • Anonim pisze:

    Potwierdzam słowa , Karol Z też był problemem.
    Generalnie można podpytać innych członków zarządów Ursusa i Ursus Busa jak było…

  • dnndnd pisze:

    Już koszą ch.. wie na co po co, na Mełgiewskiej. A taki ładny trawnik był 🤷‍♂️
    Koszą też koło Auto-Kępy na Mełgiewskiej 4, gdzie miesiąc temu usunięto wszystkie nasadzenia. A niestety media olały sprawę. Jest natomiast film
    http://m.youtube.com/shorts/P3zeUb3WSaA

  • Anonim pisze:

    Ursus Bus został wchłonięty przez Ursusa, Ursus wykupiony w trzecim postępowaniu przez firmę Olega. Teoretycznie, to nowy właściciel Ursusa ma prawa do Ursus Busa, aczkolwiek też i nie. Licencję na pojazdy dawało AMZ Kutno – to oni stworzyli „CitySmile”, po Ursusie przyszedł czas na Arthur Busa. Niemiecki właściciel nie radzi sobie finansowo, to i polski oddział firmy poszedł w piach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *