9 minut czytania • 20.06.2025 13:54
Rektor Uniwersytetu Medycznego: Głównym kadrowym jestem ja, a nie prorektor Torres
Udostępnij
Rozmowa z prof. dr hab. Wojciechem Załuską rektorem Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, prof. dr hab. Kamilem Torresem, Pierwszym Zastępcą Rektora, Prorektorem ds. Kształcenia i Dydaktyki, dr. hab. n. społ. Bartoszem Gruczą Pełnomocnikiem Rektora d/s Organizacji i Zarządzania.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Do końca czerwca każda wpłata na Jawny Lublin zostaje podwojona. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: kontakt@fundacjawolnosci.org
Prokuratura Okręgowa w Lublinie prowadzi wielowątkowe śledztwo dotyczące działań rektora i prorektora Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Sprawdzane są zarobki, przyznawanie podwyżek, finansowanie wyjazdów służbowych, zarządzanie mieniem uczelni i zlecanie realizacji nieuzasadnionych inwestycji (chodzi o budowę wielopoziomowego parkingu przy ul. Gębali). Sprawa zaczęła się od anonimowych pism wysłanych do prokuratury, Najwyższej Izby Kontroli i dziennikarzy. Ich autor pisze o niezdrowych stosunkach panujących na uczelni, nepotyzmie i finansowej rozrzutności.
Wychodzenie z modelu uczelni socrealistycznej nie wszystkim się podoba
Rozmowa z prof. dr hab. Wojciechem Załuską rektorem Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, prof. dr hab. Kamilem Torresem, Pierwszym Zastępcą Rektora, Prorektorem ds. Kształcenia i Dydaktyki, dr. hab. n. społ. Bartoszem Gruczą Pełnomocnikiem Rektora d/s Organizacji i Zarządzania.
- Czy w świetle prowadzonego śledztwa i kłopotów wizerunkowych uczelni rozważa pan podanie się do dymisji?
Rektor Wojciech Załuska: Nie widzę najmniejszego powodu. Zarzuty są absolutnie bezpodstawne. Te podróże służbowe, przenoszenie się studentów ze studiów płatnych na bezpłatne, czerpanie jakichkolwiek korzyści finansowych czy materialnych… Zawsze byłem uczciwym człowiekiem i damy sobie radę z tymi oskarżeniami, bo mamy dowody. Poza tym nie jesteśmy w jakiejkolwiek sferze działań prawnych prokuratury. Nikt nie jest oskarżony, a jedynie odpowiadamy na pytania, przekazujemy dokumenty.
- Nie był pan lub prorektor przesłuchany?
Prof. Załuska: Absolutnie nie. To tylko wymiana pism, udzielanie informacji na życzenie prokuratury, policji, CBA.
- Gdy na konferencji prasowej w kwietniu odnosił się pan do pierwszego na ten temat artykułu w Gazecie Wyborczej, zapowiadał pan pozew. Pozwał pan dziennikarza?
Prof. Załuska: Rozpatrujemy to. Czekaliśmy, aż Gazeta Wyborcza się ustosunkuje do naszego sprostowania i czy odpowie na nasze zaproszenie na spotkanie i rozmowę. Sprostowania nie ma, a pan redaktor Jack Brzuszkiewicz się nie spotkał.
- W 2020 roku wygrał pan wybory na nowego rektora Uniwersytetu Medycznego ze sporą przewagą nad konkurentem…
Prof. Załuska: Było 68 głosów do 103.
- Wówczas nastroje na uczelni były zupełnie inne niż obecnie. Pana wybór został przyjęty raczej entuzjastycznie. W pierwszej pana kadencji nie było żadnych zawirowań, afer, anonimowych doniesień. Ponownie rektorem jest pan od września 2024 roku i już po kilku miesiącach wybucha afera. Co się wydarzyło?
Prof. Załuska: W 2020 roku zaczęliśmy w warunkach trudnych. Stanąłem np. przed pytaniem, czy mam pójść, jak na wielu uczelniach, w kierunku zwolnienia od 300 do 500 osób, czy jednak decydować się na reformy. Już wtedy chcieliśmy je wprowadzić, ale nie mogliśmy. Najpierw był COVID, w walce z którym uczelnia miała bardzo wielki wkład i też bardzo nam pandemia utrudniała działalność. A to my, jako pierwsi w Polsce, wróciliśmy z online do kształcenia stacjonarnego. I wielka w tym zasługa prorektora prof. Kamila Torresa. Potem zaczęła się wojna w Ukrainie – działania zbrojne toczyły się 100 km od nas. Trudno nam było w takich okolicznościach podjąć się dużych zmian. Ale mimo to mamy znakomite wyniki. Nasi studenci są najlepsi w Polsce. Mamy jeden z najwyższych w kraju próg przyjęcia na studia. Mamy prawie 800 studentów English Division (kształcenie w języku angielskim – red.), co też jest jednym z najlepszych wyników w kraju. Proszę zauważyć, że w województwie mazowieckim jest sześć uczelni medycznych, a na naszym wydziale lekarskim 10 proc. studentów jest z Mazowsza. To o czymś świadczy.
W końcu jednak przyszedł czas na poważniejsze reformy. W 2023 r. poprosiłem dr hab. Bartosza Gruczę, który miał ogromne doświadczenie w Szkole Głównej Handlowej i warszawskim Uniwersytecie Medycznym z głębokich reform, aby jako mój pełnomocnik pomógł mi w transformacji uczelni. Ponad pół roku temu poprosiłem kolegę z Uczelni Koźmińskiego mgr inż. Dariusza Wronikowskiego o pomoc w transformacji cyfrowej.
To, że wychodzimy z modelu socrealistycznej uczelni, wielu osobom się nie podoba. I choć rzekomo zaczyna „wrzeć”, to z konkretnymi wyrazami niezadowolenia nikt się do mnie nie zgłosił. Dostałem anonimy i natychmiast na nie zareagowałem.
- W jaki sposób?
Prof. Załuska: Powołałem komisję, która wyjaśniła zarzuty stawiane w anonimowych donosach. Stwierdziliśmy pewne nieprawidłowości, ale w systemach informatycznych, co zgłosiliśmy do ABW. Ze względu na przepisy o ochronie informacji niejawnych nie mogę podać szczegółów, ale była reakcja służb. Natomiast nie jestem zwolennikiem rozwiązywania sytuacji spornych za pomocą donosów.
Dr hab. Bartosz Grucza: Każda zmiana budzi sprzeciw. Skoro z grona sześciu prorektorów zostaje trzech, jeśli redukujemy liczbę dziekanów i prodziekanów o 12 osób, jeśli oceniamy efektywność pracy w administracji to pojawiała się nieefektywność… To jest odpowiedź na pana pytanie o to, co się dzieje. Praktycznie nie zwolniliśmy nikogo, bo taka była decyzja pana rektora. Żeby mimo reform nie zwalniać z pracy. Na palcach jednej ręki można policzyć osoby, które zostały zwolnione w wyniku zmian.

- To się dzieje z osobą, która jest w pracy nieefektywna?
Dr hab. Grucza: Próbujemy podnosić tę efektywność i to się rzeczywiście udaje. Jeżeli ludzie wiedzą, czego się od nich oczekuje, mają transparentne środowisko pracy, to przynosi to efekty. To, co robimy to doszczelnianie systemu i nie wszyscy są z tego zadowoleni. Są przypadki osób, które nie chcą dobrze pracować i zamiast zgłosić się do pana rektora, wolą pisać donosy. Ale to naturalne w zmianie organizacyjnej: opór i wyparcie.
Prof. Kamil Torres: Jednak żadne zmiany nie zachodzą bez dialogu z pracownikami. Jeden ze związków zawodowych postuluje teraz o powołanie zespołu dialogu społecznego Uważamy, że to bardzo dobry pomysł.
Dr hab. Grucza: Wszystkie zmiany, od regulaminu premiowania, zmiany regulaminu wynagradzania, który dziś negocjujemy, to rozwiązania, które zostały całkowicie wynegocjowane ze związkami zawodowymi. Pan rektor np. zdecydował o włączeniu premii do wynagrodzeń zasadniczych.
Prof. Załuska: Wszyscy pracownicy zaczęli zarabiać więcej.
Dr hab. Grucza: A wielu pracowników, tych z większym stażem, zanotowała jeszcze wzrost dodatku stażowego. Uczelnie wyasygnowała na to kilka milionów złotych. Przeprowadziliśmy też proces wartościowania stanowisk pracy osób niebędących nauczycielami i na wiosnę tego roku wszystkim – 206 osobom – które wypadły jako niedowartościowane, daliśmy kolejne łącznie kilkaset tysięcy złotych.
100 tys. zł miesięcznie. Podwładni sporo mniej
- Zaczął pan o pieniądzach, a trudno się dziwić niezadowoleniu pracowników, którzy zarabiają średnio – takie dane otrzymaliśmy z uczelni wczesną wiosną – 7,2 tys. zł podczas gdy władze uczelni 100 tys. zł. A dodatkowo nie mogą bez zgody rektora dorobić.
Dr hab. Grucza: Nie wprowadziliśmy żadnych dodatkowych wymagań, te obowiązujące wynikają z ustawy Prawo i szkolnictwie wyższym i nauce. Jeśli nauczyciel akademicki chce podjąć się kolejnego zajęcia, wymagana jest zgoda pracodawcy.
Prof. Załuska: Nauczyciele akademiccy proszą o zgodę na pracę w innym miejscu i jeżeli jest to pewien konflikt, to odmawiam. Ale to tylko kilka przypadków gdy ktoś chce pracować na takiej samej uczelni jak nasza i w tym samym obszarze. Natomiast jeżeli chodzi o całościowe średnie wynagrodzenie pracowników Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, to w 2023 roku wynosiło 8,8 tys. zł brutto, w ubiegłym roku 10 330 zł brutto a plany na ten rok wskazują średnią 11 440 zł brutto.
- Katolicki Uniwersytet Lubelski, który od 2023 r. ma kierunek medyczny, próbuje werbować waszych nauczycieli?
Prof. Załuska: W takich właśnie sytuacjach musiałem reagować w obronie swojej uczelni. Mam 7 tys. studentów, za których odpowiadam. Musimy mieć odpowiednie siły i zasoby aby ich uczyć. Obecnie 33 uczelnie szkolą lekarzy, a my swoje możliwości też zwiększamy. Przyjmujemy 360 studentów na studia stacjonarne, 150 na niestacjonarne plus mamy 170 miejsc w English Division.
Prof. Torres: Limit punktów przyjęcia na kierunek lekarski to 246 na 300. Jest wysoki i mimo tego dobrzy studenci chcą się u nas uczyć, choć mają wiele innych możliwości. Czemu nas wybierają? Bo to też kwestia kadry, w którą inwestujemy np. szkoleniami. I tylko w części pozyskujemy na to finansowanie zewnętrzne, bo resztę musimy sami wygospodarować.

Prof. Załuska: Dwa tygodnie temu byłem na ceremonii rozdania stypendiów ministerialnych. Nasi studenci dostali ich osiem. Warszawski Uniwersytet Medyczny 10, Łódź – 12, a pozostałe uczelnie medyczne 18 z 48. Bardzo się wyróżniamy.
Grupy wpływów
- Gdy zaczął pan rządzić w 2020 roku zwiększył pan liczbę prorektorów z czterech do siedmiu. Była Kanclerz UMLUB Ewa Abramek w wywiadzie dla Gazety Wyborczej mówi, że chciał pan w ten sposób zaspokoić poszczególne grupy wpływów.
Prof. Załuska: Można i tak to nazwać. Wziąłem osobę ze Szpitala Klinicznego nr 1, żeby zrównoważyć pewne proporcje, bo wszyscy rektorzy wywodzili się ze Szpitala Klinicznego nr 4. Zdecydowałem się też powołać osobę odpowiedzialną za współpracę ze środowiskiem gospodarczym. To było pewne doświadczenia, które tym bardzie skłoniły nas do reform. Ale wspominanie przez panią była Kanclerz o jakichś limuzynach dla prorektorów to już przesada.
- Teraz jest trzech prorektorów i dwóch pełnomocników rektora, którzy właściwie zajmują się tym co mogliby robić jako prorektorzy. Czy nie jest tak, że celowo pełnomocnicy nie są prorektorami, bo przy zmianach w administracji „na dole” uczelnia nie chce rozbudowywać tej „na górze”?
Dr hab. Grucza: Niestety nie. Moim pierwszym miejscem pracy jest SGH i takie rozwiązanie nie wchodzi w rachubę ze względów formalnych. Poza tym niektóre działania powinny być tymczasowe.
- Żeby z pełnomocnika w pewnym momencie móc zrezygnować?
Dr hab. Grucza: Dokładnie tak.
- Zarobki pełnomocnika są porównywalne z zarobkami prorektora?
Dr hab. Grucza: Są niższe.
Szara eminencja Uniwersytetu Medycznego
- Główna oś afery dotyczy zarobków prof. Torresa. Tego, że pobierał pieniądze za nieuzasadnione wyjazdy zagraniczne czy za fikcyjne prowadzenie zajęć. Miało to być wynagrodzenie w wysokości ponad 1,8 mln zł w 2023 roku. Czemu dopiero niedawno publicznie przedstawił pan, kwoty ze swoich zeznań podatkowych, a nie zrobił tego od razu?
Prof. Torres: Natychmiast zgodziłem się na upublicznienie tych danych.
- Ale powiedział pan o tym dopiero dwa tygodnie temu. Uczelnia nie rozważała wcześniej wydania oświadczenia, które trafiłaby także do pracowników?
Prof. Torres: Obecnie pewnie zachowalibyśmy się inaczej.
Dr hab. Grucza: Cały czas liczyliśmy na sprostowanie ze strony Gazety Wyborczej.
- Kolejna sprawa to żona prof. Anna Torres zasiadająca w Radzie Uczelni, w ciele doradczym i kontrolującym działania władz UMLUB. Jak żona ma uczciwie kontrolować działania męża? Nie czuli państwo, że jednak jest tu coś nie tak?
Prof. Torres: Jest to rozwiązanie prawnie dopuszczalne. Teraz, patrząc na tę sytuację, może faktycznie uznać że było to niefortunne. Dlatego w kwietniu moja żona zrezygnowała z zasiadania w radzie. Moja żona zaczęła pracę na uczelni przede mną. Tytuły naukowe zdobyła przede mną i jeżeli – pozwolę sobie zażartować – ktoś tu więcej korzystał na małżeństwie, to nie ona.
- Ale to pan jest szarą eminencję Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Będzie pan przyszłym rektorem?
Prof. Torres: Takie decyzje muszą być bardzo przemyślane ze względów rodzinnych i zawodowych. To jeszcze nie jest na nie czas. Zależy mi na rozwoju uczelni, nie na stanowisku.
- Jest pan „głównym kadrowym” w uniwersytecie i w podlegających mu szpitalach? W informacjach, jakie do mnie docierają aż roi się od nazwisk osób, które stanowiska mają zawdzięczać znajomości na panem. To przypadek np. dziekan Wydziału Farmaceutycznego prof. Agaty Paneth, która dosyć szybko stanęła na czele wydziału, a teraz mają być wybrani nowi wszyscy kierownicy.
Prof. Torres: Takie sprawy są u nas dokładnie regulowane i wymagają zatwierdzenia przez pana rektora i przez senat uczelni. Możemy dojść do absurdalnego przekonania, że w instytucji liczącej 10 tys. osób mam wpływ na 10 tys. osób.
Prof. Załuska: Możemy mówić o nominacjach na wszystkie stanowiska kierownicze, ale jak pada pytanie o głównego kadrowego, to ja nim jestem. Chyba jednak moje 40-letnie doświadczenie zaprocentowało tym, że zmiany kadrowe okazały się dobre. Obiecuję, że konkursy na Wydziale Farmaceutycznym będą w pełni transparentne.
Na zdjęciu: Prof. Wojciech Załuska rektor Uniwersytetu Medycznego w Lublinie od 2020 roku. W ubiegłym roku ponownie został wybrany na stanowisko na czteroletnią kadencję (Fot. UMLUB Facebook)




A więc podsumowanie tej rozmowy i wcześniejszych dementi: pełnomocnik zarabia „mniej”, ale nie wiadomo ile (może zarabiać 1 zł mniej niż prorektor i nie skłamał), do tego wyciąga pełną pensję na SGGW gdyby był prorektorem to by już nie mógł pracować na innej uczelni, a tak może), prorektor płacze, że pomawiają go o zarabianie 1.8 mln, podczas gdy zarabia „tylko” 1.1 mln, a rektor oświadcza, że nie ma konkubiny (co jest prawdą, bo definicja konkubiny oznacza wspólne mieszkanie, więc nie skłamał). Konkursy będą transparentne, ale to rektor jest głównym kadrowym i to on zdecyduje bo zawsze ma rację :) No i pytanie do czego się w ogóle nie odniósł? Do tego co jest prawdą, ale nie chciał kłamać.
Pracownicy nie są zwalniani tylko nie przedłuża się im umów. A że kwestie zatrudnienia na uczelniach dopuszczają praktyki, polegające na zatrudnieniu pracownika po 5 lat i więcej na umowy na czas określony to żegnamy kolegów i koleżanki, którzy poświęcili UM spory kawałek życia. Nieprawdą jest też to, że takie redukcje dotyczą pracowników „nie efektywnych”. Sytuacja dotyka naukowców z grantami na koncie (Miniatura, Preludium, Start), ale albo ośrodek przyznający grant nie wymaga aby byli oni zatrudnieni na umowę o pracę, albo koszty pośrednie z tych finansowań dla Uczelni są na poziomie „na waciki”, albo wręcz jest to „osobiste” osiągnięcie naukowca, więc realnych korzyści finansowych dla uczelni brak. Smutne.
Niech mnie ktoś uszczypnie, bo nie wierzę w to co widzę!!! „Wychodzenie z modelu uczelni socrealistycznej”??? Do jakiej? Folwarczno-monarchistycznej? I korpo-mobbingowej? Bo na pewno nie do uczelni zgodnej z zasadami, szacunkiem, przyzwoitością i chociaż odrobiną tolerancji.
W powyższym tekście sam JM Rektor się przyznał – to on jest kadrowym, on zwalnia, wywala, wkłada swoich ludzi, bo ma 40 lat doświadczenia i wie wszystko najlepiej. No i przede wszystkim rządzi dobrze, bo chociaż większości się to nie podoba, to on wie najlepiej. Taki Trump wśród rektorów.
A Pierwszy Zastępca już poleruje fotel do nowego gabinetu na następne 8 lat.
W ramach „likwidacji modelu socrealistycznego” na farmacji mamy panią dziekan profesorową chemiczkę, dwie panie prodziekan biolożki (lekarze to prędzej daliby się zabić, niż pozwolili aby nie-lekarz został dziekanem?) a teraz takie same kwiatki szykują się w większości jednostek po konkursach hurtowo ogłoszonych. A przede wszystkim pani profesorowa nie ma żadnych kompetencji ani kwalifikacji do bycia dziekanem, za wszystkim stoi jej wielki mąż, też zresztą chemik.
Może ktoś z prawników by się wypowiedział czy jest legalne żeby dziekan ogłaszał konkurs na kierownika w katedrze której sam jest kierownikiem, następnie ten konkurs sam rostrzygał i zatwierdzał, a nawet jakby się trafiło kilku innych kandydatów to i tak go wygrał? Bo taki oto plan mamy na najbliższe tygodnie… Chociaż w sumie wygrać może ktoś inny, rektor i tak jest jak widać wyżej głównym kadrowym więc dziekan śpi spokojnie.
@Pracownik szeregowy: >>„Wychodzenie z modelu uczelni socrealistycznej”??? Do jakiej? Folwarczno-monarchistycznej? I korpo-mobbingowej?<<
Zamordystycznej.
@Pracownik szeregowy
+100%
Folwark i to na bazie publicznych pieniędzy. Najwyraźniej kapitalistyczym rządom wcale to nie przeszkadza, bo uczelnie uważają za nic więcej, jak tylko pewną odmianę korporacji, w której studenciak to „klient”, ich „obsługa” to popychadła, a Zarząd to Panowie, którzy zgarniają całą śmietankę i którzy mogą WSZYSTKO.
Za socrealizmu rektorzy spożywali obiady w stołówkach przy jednym stole z panią z dziekanatu. W dzisiejszych folwarkach to nie do wyobrażenia.
Za socrealizmu lekarz zarabiał może 2-3 średnie krajowe. Teraz nawet 10 (też głównie za publiczne) to mało, bo przecież każdy szanujący się doktorek „musi” mieć co najmniej 10 kurników inwestycyjnych.
________
Nic dziwnego, że cfaniakom z wyższej kadry akademickiej i lekarzom tak podoba się kapitalizm.
Czy to prawda że dziekanem na wydziale Farmaceutycznym w latach 2016-2020 był mikrobiolog (biolog)? Czy profesorowie badawczy otrzymywali dużo wyższe wynagrodzenie niz profesorowie w grupie badawczo-dydaktycznej? Czy profesorowie badawczy nie prowadzili zajęć dydaktycznych w ramach wynagrodzenia ale wielu z nich dodatkowo brała zajęcia na umowę zlecenia (dodatkowo płatne)? Czy przychodzili do pracy? Czy prowadzili osobiście badania czy za pomocą grupy pracowników badawczo-technicznych? Czy uczelnia wypłacała nagrody za publikację? Czy istniały grupy „badawcze” które wpisane w inne dyscypliny publikowały aby każda osoba ze składu autorskiego dostawała nagrodę za publikację czyli pula środków jak 3 dyscypliny x 3? Czy wszystkie dyscypliny naukowe są w kategorii Aplus mimo takich nakładów na naukę? Czy farmacja jest jedynym kierunkiem w którym uczelnia notuje spadek zainteresowania studiujących a co za tym idzie mniej studentów? Czy prorektorem nauki wprowadzającym nową ustawę i te zasady w tej uczelni był farmaceuta?
Samo pasmo sukcesów. Tymczasem, wg rankingu uczelni medycznych, UMLub prawie OSTATNI… 8 na 9 miejsc.
(zdródło: RynekZdrowia. pl, Perspektywy)
Uczelnie medyczne w Polsce. Opublikowano ranking 2024:
Co roku publikowany jest Ranking Uczelni Akademickich Perspektywy 2024. Portal dzieli także ranking według typów uczelni – według tego podziału lista uczelni medycznych 2024 przedstawia się następująco:
miejsce 1 – Warszawski Uniwersytet Medyczny;
ex aequo miejsce 2 – Uniwersytet Medyczny w Białymstoku;
ex aequo miejsce 2 – Gdański Uniwersytet Medyczny;
ex aequo miejsce 2 – Uniwersytet Medyczny w Łodzi;
miejsce 5 – Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu;
miejsce 6 – Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie;
miejsce 7 – Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu;
miejsce 8 – Uniwersytet Medyczny w Lublinie;
miejsce 9 – Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach.
A jak wygląda sprawa rankingu wg POZIOMU ZADŁUŻENIA uczelni medycznych? W czołówce, czy ile brakuje??
18LBN zgadzam się w 100%, a dodatkowo dziekani, mimo swojego dydaktycznego z natury stołka, sami siedzieli i dalej siedzą na tych naukowych stanowiskach, biorąc wyższe pensje i jeszcze dodatki funkcyjne.
Skoro jest tak dobrze finasowo w UM i sprawny kadrowy rektor, to dlaczego w 2024 roku nauczyciele nie otrzymali zagwarantowanych przez MZ 30% podwyżki tylko 28% (a może nie dotyczyło to wszystkich?), a administracja tylko 18% zamiast 20%? Co stało się z resztą kasy? A w tym roku – gdzie jest pełne 5% podwyżki?
18LBN no dziekan mikrobiolog to faktycznie był na końcówce ponad 20-letniego okresu, kiedy farmacją rządził Atrakcyjny Kazimierz oraz jego Cyganie. Miał takie wpływy, że wkładał kolejnych swoich na stołki dziekańskie, po czym był z każdego bardzo niezadowolony, więc wsadzał następnego. Pani mikrobiolog trafił się stołek, kiedy pod koniec okresu panowania skończyli się ludzie farmaceuci do kolejnego obsadzania, ale cierpiał biedak jak ją obsadzał… A teraz Atrakcyjny Kazimierz odbierze niedługo honoris causa, a jego głównym recenzentem będzie kumpel z Austrii, który wcześniej też dostał honoris causa na wniosek samego Kazimierza. Ot taka wzajemność po prostu.
Lubelska elita od umlub przez UM po UMWL,niesamowici ludzie.
Faktycznie nikogo się nie zwalnia. Tylko rozwiązuje umowy za porozumieniem stron i nie przedluza umów wieloletnim pracownikom którzy wg uczelni są innymi osobami bo zbiorniki stanowisko. Nie ważne jakie mają osiągnięcia są tylko numerkiem w tabelce do usunięcia. Tutaj musi być zarząd komisarza na karku, bo inaczej się nie da wytłumaczyć bo są zwalniani (pardon, umowy nie da przedłużane) naprawdę bardzo dobrym naukowcom. Umlub będzie teraz szkółka dla studentów jako plankton a nie pretendent w skali kraju.
Teraz będą przesuwani pracownicy którzy mieli szczęście mieć umowy na czas nieokreślony, a że będą uczyć czegoś innego niż kompetencje? Nauczą się po łebkach, jakość uczeń nie spadnie a studenci i tak będą. Mazowsze jest blisko, czemu nie przyjeżdżają ze Śląska? Z Pomorza? Z Małopolski? Nie wiem, ale się domyślam
Jest dokładnie tak jak pisze Gość z Przyszłości. Ludzie, którzy stanowili prawdziwy trzon naukowy tej uczelni (pod względem faktycznej wiedzy, doświadczenia i poziomu prowadzonych badań, a nie ilości punktów i slotów w rozliczeniach) trafili na czarną listę nielubianych. Odchodzą, albo wegetują gdzieś tam w kącie. Tymczasem jeśli w bazie bpp.umlub.pl wyświetli się dorobek tych „najlepszych”, to okaże się, że są to slotowi i grantowi dorobkiewicze, którzy w ciągu ostatnich pięciu lat napisali może jeden artykuł. Reszta to wzajemne wpisywanie się w ramach mniej lub bardziej prawdziwej współpracy. I tacy ludzie są zdaniem Wielkiego Kadrowego przyszłością naszej uczelni. Zgadzają się tabelki. Inni to tylko koszty.
A propos kompetencji (jest jeszcze dziś takie słowo?) – to dziwicie się, że na farmacji nie ma znaczenia czy ktoś jest farmaceutą? U nas na lekarskim już od jakichś dziesięciu lat doktoranci po biologiach, biotechnologiach, kosmetologiach i takich kierunkach uczą na medycynie pediatrii, chirurgii, a nawet anatomii. Co więcej, studentów medycyny w praktyce uczą anatomii… inni studenci z koła naukowego, ponieważ pozwala im się „wykazać” prowadzący, który w czasie zajęć za które bierze pieniądze ogląda netflixa w gabinecie a oni tam sobie opowiadają swoje bajki. I wszystko jest w porządku i nawet zgłaszanie tego faktu w ankietach nie pomaga. Ten uniwersytet chyli się ku upadkowi proszę państwa.
Ktoś był dzisiaj na słynnym zebraniu i może streścić co się tam wydarzyło? Ile osób w końcu do zwolnienia?
Niestety dobrych wiadomości nie ma. Ci, którzy mają umowy na czas określony nie dostaną przedłużenia (chyba, że jest się protegowanym). Co za tym idzie, powstanie luka pokoleniowa i jakościowa. Stare nieroby będą siedziały dalej na swoich stołkach, wydział lekarski i stomatologia z niebotycznymi dotacjami i możliwościami a wydział farmacji można powiedzieć, że do zamknięcia bo nie będzie miał kto pisać o granty. Młodzi przyszli doktoranci, widząc co się wyrabia, nie przyjdą tutaj, bo wiedzą, że nic ich nie czeka dobrego.
A może warto popytać tych, którzy byli na wręczaniu grantów dla młodych, jak to pan Torres chwalił się, że będzie wielka produkcja publikacji – słynne paper mills.
Może warto popytać byłych pracowników naukowo-technicznych jak dostawali pisma z datą wsteczną do podpisu, bo inaczej żegnaj praco. Może warto popytać dlaczego uczelnia usunęła sporą ilość ludzi publikujących za rok 2024 żeby poprawic statystyki na tegorocznej ewaluacji.
A Ty, drogi Doktorancie, chyba jesteś za słaby, bo głupoty piszesz biolog uczy chirurgii:D. Poza tym chemik czy biolog lepiej nauczy farmaceutę przedmiotów chemicznych czy biologicznych, niż farmaceuta, bo ma szerszy zakres wiedzy. Tym bardziej, że doktorantami wydziału farmacji nie są TYLKO studenci po farmacji, ale właśnie chemicy i biolodzy a nawet kosmetolodzy. Ignorancie.
Drugi niewezwany no co ja mam Ci nazwiska napisać? Przecież jest RODO. W roku akademickim 2023/24 seminaria z propedeutyki chirurgii prowadziła osoba po biotechnologii dla V i VI semestru kierunku lekarskiego. I mam jeszcze podać nazwiska ludzi z kółka anatomicznego, którzy prowadzą zajęcia z anatomii zamiast nauczycieli akademickich? Wtedy dopiero uwierzysz? Nie nazywaj mnie ignorantem, bo najpierw trzeba sięgnąć po słownik co znacyz to słowo.
129 stanowisk badawczych jest do wygaszenia, z czego 19 bezwzględnie, a pozostałych 110 ma szukać godzin dydaktycznych, jak nie znajdą to tak samo. 164 profesorów uczelni jest planowanych do degradacji na stanowiska adiunkta w sposób łamiący przepisy Ustawy 2,0. Nie ma dialogu, zmiany są planowane pospiesznie, bez zastanowienia, a znajomość zapisów ustawy jest żenująca. Nie trzeba być profesorem, rektorem ani pełnomocnikiem „tego i tamtego” żeby umieć czytać ze zrozumieniem. I nawet Kurs Terapii Anielskich nie pomoże.
Bezprawne działania dotyczą też pracowników badawczych, którym przerwano 4 letni okres oceny pomimo umów na czas nieokreślony
No Katedra Anatomii w której prorektor Torres był doktorantem, żona chyba również, słynie z „wolontariatów” czyli osób prowadzących zajęcia za niektórych asystentów