6 minuty czytania • 18.06.2025 16:19
Radny chciał „pokazać jak działa miasto”. Prezydent Żuk się nie zgodził
Udostępnij
Prezydent Lublina odrzucił pomysł radnego Tomasza Gontarza (PiS), który chciał, by wzorem Ciechocinka urzędnicy nagrywali nie tylko sesje Rady Miasta, ale także posiedzenia komisji. Lubelski Ratusz jest na „nie”, bo nie ma takiego obowiązku, a problemów technicznych jest do pokonania zbyt wiele.
To wcale nie na comiesięcznych sesjach na rady, ale właśnie na poprzedzających je komisjach Rady Miasta Lublin zwykle toczy się najgorętsza dyskusja i zapadają najważniejsze decyzje. To komisje opiniują projekty uchwał, słuchają sprawozdań z działaności szefów poszczególnych wydziałów urzędu czy prezesów takich spółek jak Port Lotniczy Lublin czy Motor Lublin. Komisji w w radzie jest jedenaście, a ich przewodniczący dostają dodatkową dietę. Ich skład można znaleźć TUTAJ.
Radny opozycyjnego klubu PiS Tomasz Gontarz chciałby, by posiedzenia komisji były nagrywane i udostępniane w Biuletynie Informacji Publicznej. Tak jak sesje rady które można oglądać w sieci na żywo lub później. – Nagrania pozwoliłyby każdemu, dowiedzieć się, co dzieje się w komisjach, bez konieczności chodzenia na posiedzenia – przekonuje do swojego pomysłu Gontarz. – Mieszkańcy mogliby zobaczyć, kto i jak decyduje o ich sprawach. Chodzi o to, by pokazać, jak działa miasto – tłumaczy.
Interpelację w tej sprawie do prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka (PO) radny napisał pod koniec maja. Pytał, czy prezydent planuje zmianę statutu miasta wprowadzającą takie transmisje, jaki byłby koszt ich prowadzenia oraz czy miasto skonsultowanie takiego pomysłu z mieszkańcami. Jego zdaniem, byłby to „krok w stronę większej przejrzystości i budowania zaufania do miejskiego samorządu”.
– Radni mają obowiązek uczestniczyć w posiedzeniach komisji, a za nieusprawiedliwioną nieobecność grożą im potrącenia z diety. To pokazuje, jak istotna jest ich aktywność – tłumaczy Gontarz. – Nagrywanie takich obrad pozwoliłoby mieszkańcom zobaczyć, jak radni wypełniają te obowiązki, jakie mają poglądy i jak reprezentują ich interesy.
Podkreśla, że Lublin nie byłby w tej kwestii wyjątkiem. – Taki Ciechocinek od maja 2025 r. nagrywa posiedzenia komisji, dając swoim mieszkańcom pełny wgląd w pracę radnych. Dlaczego Lublin, miasto 340 tysięcy ludzi, miałoby zostać w tyle? – pyta radny. – Transparentność to nie tylko wymóg prawa, ale i oczekiwanie mieszkańców – dodaje.
Publikowanie nagrań wideo z sesji rad miast, gmin, powiatu wynika z ustawy – jest obowiązkiem każdego samorządu. Takiego prawnego wymogu nie ma w stosunku do posiedzeń komisji, ale są miasta, które się takich transmisji nie boją. Nagrania z komisji umieszcza w sieci nie tylko Ciechocinek (radni przegłosowali taki pomysł w maju br.). Od kilku lat posiedzenia komisji mogą w sieci oglądać mieszkańcy Chełma, Dęblina czy Kazimierza Dolnego. Natomiast nie zgodzili się na to radni Gdyni, którzy 28 maja odrzucili wniosek mieszkanki miasta w tej sprawie (16 głosów za odrzuceniem wniosku, 9 przeciw i 2 wstrzymujące).
Bo potrzeba tłumacza i przestrzeni na dyskach
W Lublinie nagrań z posiedzeń komisji nie będzie. Lista powodów, dla których w stolicy naszego województwa jest to niemożliwe, jest długa. Sekretarz miasta Andrzej Wójewódzki zupełnie inaczej interpretuje przepisy niż władze Ciechocinka, Chełma czy Dęblina. Jego zdaniem „Konstytucja RP dopuszcza możliwość rejestracji dźwięku lub obrazu jedynie w przypadku posiedzeń kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów (rady gminy). Tymczasem komisje są wewnętrznymi organami rady i pochodzą z wyborów pośrednich.”
Kolejnym argumentem na „nie” jest fakt, że w czasie prac komisji mogą być przetwarzane dane osobowe. – Przykładowo osób publicznych (np. radnych), innych osób fizycznych uczestniczących w pracach komisji, dane osób nieuczestniczących w pracach komisji, które są podawane np. w wypowiedziach uczestników komisji. I takie treści mogą pojawiać się podczas posiedzeń praktycznie każdej komisji Rady Miasta. W ramach prac w m.in. Komisji Skarg, Wniosków i Petycji mogą być rozpatrywane sprawy zawierające dane osobowe należące m.in. do szczególnych kategorii, a więc np. dotyczących stanu zdrowia, sytuacji finansowej, rodzinnej lub danych o karalności – tłumaczy Wojewódzki.
Przeszkodą nie do pokonania dla urzędników lubelskiego Ratusza są także problemy natury technicznej. Sekretarz Andrzej Wojewódzki tłumaczy, że możliwość profesjonalnego nagrywania posiedzeń istnieje tylko w sali nr 2 (w której są transmitowane sesje rady). Ponadto obsługa nagrywania wymaga dodatkowego zaangażowania pracowników urzędu, wymagałoby to wykonania transkrypcji nagrań, zapewnienia tłumacza języka migowego, a publikacja nagrań w BIP-ie wymagałaby dodatkowej przestrzeni dyskowej na serwerze. I jeszcze raz zwraca uwagę, że „pełny zapis dźwiękowy przebiegu posiedzenia może obejmować treści objęte tajemnicą bądź też dotyczyć danych osobowych podlegających ochronie”.
Ten ostatni argument obala Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. – RODO to są kwestie techniczne i argument znikąd często wyciągany przez urzędników. Z takiego tłumaczenia urzędu wynikałoby, że pracownicy urzędu nie wiedzą, jak procedować dokumenty na komisjach. Bo przecież każdy może przyjść i nagrywać – uważa.
Tomasz Gontarz (członek kilku komisjo Rady Miasta Lublin): – To w komisjach radni przygotowują kluczowe projekty, dyskutują nad budżetem czy rozpatrują skargi mieszkańców, zanim trafią one na sesję. Komisja Gospodarki Komunalnej czy Komisja Rozwoju Miasta odgrywają równie ważną rolę w procesie decyzyjnym. Radni to nie tylko aktorzy na sesji rady miasta. Mieszkańcy mają prawo ich obserwować przy pracy w komisjach.
W lockdownie się udało
W przeszłości z wnioskiem o nagrywanie obrad komisji rady miasta kilkukrotnie występowała Fundacja Wolności (wydawca Jawnego Lublina). W 2019 roku Rada Miasta uznała petycję za niezasadną. – Zasada jawności działania organów gminy jest w wystarczający sposób realizowana w prawie wstępu osób na sesje Rady Miasta Lublin i posiedzenia komisji Rady Miasta Lublin z możliwością utrwalania dźwięku i obrazu przez osoby uczestniczące w tych posiedzeniach – napisał w decyzji jeden z urzędników.
Przez pewien czas lubelskie komisje były jednak transmitowane. W styczniu 2021 roku przewodniczący Rady Miasta pozytywnie odpowiedział na wniosek Fundacji Wolności w tej sprawie: – Odbyłem spotkania z Przewodniczącymi Klubów Rady Miasta, na którym ustalono, że począwszy od najbliższych posiedzeń komisji prowadzona będzie transmisja online, tak jak ma to miejsce w przypadku sesji Rady Miasta – napisał w odpowiedzi na wniosek Jarosław Pakuła (PO). I przez okres pandemii transmisje wideo z komisji były dostępne online. Ale gdy lockdown się skończył, skończyło się też nagrywanie posiedzeń.
RPO też by chciał
W grudniu ub. roku Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek zwrócił się przewodniczącego sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej – posła z Lublina i byłego miejskiego radnego Michała Krawczyka o rozważenie wprowadzenia do ustawy obowiązku nagrywania także posiedzeń komisji rad gmin. Rzecznik RPO pisze o „dążeniu do jednolicie wysokiego standardu realizacji prawa dostępu do informacji publicznej” i „zasadach jawności działania organów władzy publicznej„.
O wprowadzenie obowiązku transmitowania takich obrad komisji wiosną tego roku apelował też w interpelacji poseł Tadeusz Tomaszewski z Nowej Lewicy. – Brak ustawowego obowiązku nagrywania posiedzeń komisji rady gminy oraz powiatu stanowi istotną lukę w procesie demokratycznym, utrudnia mieszkańcom monitorowanie pracy organów samorządowych – argumentuje parlamentarzysta.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie widzi jednak potrzeby zmiany prawa. – Obecne ramy prawne dotyczące jawności, zawarte zarówno w Konstytucji RP, jak i w ustawach samorządowych, nie sprzeciwiają się możliwości ustawowego rozszerzenia jej dostępności na transmisje komisji rady gminy (powiatu, sejmiku województwa) – odpowiedział posłowi wiceminister MSWiA Tomasz Szymański.
Za obowiązkiem nagrywania posiedzeń komisji opowiada się również prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. – Komisje muszą być nagrywane, bo w wielu przypadkach decyzje zapadają właśnie tam. Abyśmy mogli prześledzić proces tworzenia prawa i argumentację, powinniśmy mieć dostęp do takich nagrań. Protokoły nie odzwierciedlają w pełni, co się zadziało. A to ma kluczowe znaczenie dla decyzji rady – przekonuje Szymon Osowski.
Radny Gontarz też nie składa broni. – Będę chciał złożyć projekt zmiany uchwały Statutu Miasta, ale pod warunkiem, że przekonam jeszcze dwóch radnych Rady Miasta do podpisania się pod nim. W tym celu będę rozmawiał z radnymi zarówno klubu PiS jak i klubu Prezydenta Krzysztofa Żuka – zapowiada Gontarz. I pyta: – Dlaczego w Lublinie władze boją się jawności? Czas, by miasto zaczęło słuchać ludzi i pokazało, że nie ma nic do ukrycia.
Na zdjęciu: Jedna z sesji Rady Miasta Lublin. Transmisje można znaleźć TUTAJ Fot.

