Wesprzyj Kontakt

7 minut czytania  •  26.08.2025 12:42

Radni PO z fuchami w miejskiej spółce. Dezynfekcja i monitoring konkurencji

Radni PO z fuchami w miejskiej spółce. Dezynfekcja i monitoring konkurencji

Udostępnij

Monika Orzechowska i Zbigniew Jurkowski z Platformy Obywatelskiej za godzinę dodatkowej pracy na umowę-zlecenie w miejskiej spółce MKK Lublin, w której mieli etaty, dostawali po 18,30 złotych. Przez cztery lata firma broniła się w sądach przed ujawnieniem tej informacji.

Chcesz prawdy o decyzjach urzędników, a nie wygładzonego PR-u? Wydajemy papierowy „Jawny Lublin”! Dorzuć się: zrzutka.pl/z/drukujemyjawnylublin

Ta sprawa pokazuje, jak Miejska Korporacja Komunikacyjna, spółka-córka MPK Lublin (posiada 99 proc. udziałów), nie chciała ujawnić, co na umowach-zlecenie robiła na jej rzecz dwójka miejskich radnych Monika Orzechowska, jednocześnie wiceprzewodnicząca Rady Miasta, i Zbigniew Jurkowski z klubu prezydenta Krzysztofa Żuka (PO). O treść zawartych przez MKK z radnymi umów Fundacja Wolności (wydawca Jawnego Lublina) zapytała spółkę już w połowie 2021 roku. Po ostatecznej sądowej porażce, MKK w w końcu ujawniła dokumenty. Sprawa jest o tyle ciekawa, że oboje radni byli (i wciąż są) w tej spółce zatrudnieni na etatach. Umowa zlecenie była więc dla nich sposobem na zarobienie dodatkowych pieniędzy.

Nie dla wspólnoty, a dla własnych interesów

Monika Orzechowska (rocznik 1969), która jest jednocześnie wiceprzewodniczącą Rady Miasta, w MKK zaczęła pracować w 2017 roku. W 2020 w oświadczeniu majątkowym wpisała, że w spółce na etacie zarobiła 45 tys. zł. Dodatkowo w MKK pracowała też na umowę-zlecenie, za co dostała 10 tys. zł. Z kolei radny Zbigniew Jurkowski (rocznik 1957) w MKK pojawił się już wcześniej, bo w 2015 roku. W 2020 roku zarobił 39 tys. zł z tytułu umowy o pracę oraz 8,5 tys. zł za zlecenie od swojego pracodawcy.

I właśnie te dodatkowe wynagrodzenia zainteresowały Fundację Wolności. W 2021 roku wystąpiła do MKK o treści umów-zlecenie zawartych przez spółkę z dwójką radnych prezydenckiego klubu. Odpowiedzi w postaci dokumentów jednak się nie doczekała. Władze spółki zasłaniały się tym, że umowy nie zostały zawarte z osobami publicznymi, jakimi są radni, a z osobami fizycznymi i informacja o umowach mogłaby być w takim przypadku ujawniona tylko w przypadku, gdyby radni się na to zgodzili. A ci takiej zgody nie dali. Prezes MKK Wojciech Sobiesiak argumentował ponadto, że radni „nie pełnią w spółce żadnych funkcji publicznych, ani nie wykonują żadnych zadań związanych z pełnieniem takich funkcji, lecz wykonują wyłącznie czynności pomocnicze – techniczne (usługowe)„.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie nie miał jednak wątpliwości, że spółka powinna przekazać Fundacji Wolności żądane dokumenty. Jak podkreślił „radni reprezentujący miasto Lublin i działający na rzecz tej wspólnoty samorządowej, dysponujący w tym zakresie władczymi uprawnieniami, poprzez zawarcie ze spółką MKK umów zlecenia mogą (potencjalnie) dopuścić się nadużyć w związku z pełnioną funkcją radnego, wykorzystując tę funkcję nie dla interesu wspólnoty, a dla własnych interesów„.  – O tym zaś, czy rzeczywiście takie nadużycie występuje może świadczyć m.in. wysokość wynagrodzenia, konkretne zastrzeżenia umowne i przedmiot (dzieła) poszczególnych umów – zaznaczył WSA w Lublinie w wyroku z 2022 roku, stwierdzając, że nie było podstaw do odmowy udzielenia Fundacji żądanej informacji ze względu na ochronę prywatności.

Orzechowska od monitorowania, Jurkowski od dezynfekcji

Ale MKK się nie poddało i złożyło skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie, co oznaczało, że FW nadal nie mogła poznać umów zawartych przez spółkę z dwójką radnych PO. Wyrok zapadł dopiero w lipcu tego roku. I ponownie nie był korzystny dla miejskiej spółki, bowiem NSA poparł argumentację lubelskiego sądu. Dodatkowo zaznaczył, że prawo do informacji publicznej stanowi narzędzie kontroli społecznej nad organami władzy publicznej w zakresie sposobu m.in. wydatkowania przez nich środków publicznych. Dzięki temu społeczeństwo może sprawdzać, czy organy władzy publicznej w sposób uzasadniony wydają pieniądze podatników, a radny nie nadużywa swojego mandatu, „czyniąc z niego narzędzie do dodatkowych, nieuzasadnionych dochodów„.

Ostatecznie w miniony czwartek, 21 sierpnia, a więc po ponad czterech latach od zapytania, prezes Sobiesiak z MKK przesłał do Fundacji Wolności umowy-zlecenia zawarte z radnymi. Są to jednak umowy z maja 2021 roku, a tych z 2020 roku nie przekazał. Obie zostały zawarte na okres miesiąca, ale współpraca z radną Orzechowską i radnym Jurkowskim dotyczyła również kolejnych miesięcy i zakończyła się w listopadzie 2021 r. Przypomnijmy, że w Polsce od 20 marca 2020 roku do 15 maja 2022 roku obowiązywał stan epidemii Covid-19. Rząd wprowadził wówczas duże obostrzenia w przemieszczaniu się i w kontaktach; podczas lockdownu zamknięte były m.in. szkoły, restauracje czy firmy usługowe. Symbolem tego czasu stały się maseczki ochronne i praca zdalna.

Wystarczą mi trzy godziny snu

Czym w istocie mieli zajmować się radni na rzecz swojej spółki poza etatową pracą? Zgodnie z zawartymi umowami-zlecenia MKK Lublin powierzyła Orzechowskiej „poszukiwanie potencjalnych klientów w zakresie usług prowadzonych przez MKK i monitorowanie działań konkurencji„, a Jurkowskiemu „zdobywanie na rynku lokalnym potencjalnych klientów w zakresie usług świadczonych przez Zleceniodawcę w obszarze dezynfekcji obiektów i pomieszczeń„. Tu warto zaznaczyć, czym zajmuje się miejska spółka. Otóż do głównych jej zadań należy m.in. ochrona osób i mienia (np. przystanków miejskiej komunikacji czy imprez masowych), administrowanie targowiskiem przy ul. Ruskiej oraz wynajem pawilonów handlowych przy cmentarzu komunalnym na Majdanku.

Radni Orzechowska i Jurkowski dostawali po 18,30 zł za godzinę za „należycie i faktycznie wykonany w danym miesiącu kalendarzowym przedmiot zlecenia„. Liczba godzin miała być weryfikowana i zatwierdzana przez spółkę. Radni mogli również liczyć na zwrot kosztów podróży (kilometrówki) oraz pobytu, a takżę premię w przypadku gdy spółka uzna, że zlecenie zostało wykonane w sposób szczególny. Jej wysokość nie jest jednak określona w umowie. Policzyliśmy, ile godzin pracy poświęcili radni z klubu prezydenta Żuka na umowy zlecenie. Założyliśmy przy tym, że nie dostali żadnej premii. Monika Orzechowska wykazała w oświadczeniu majątkowym za 2020 rok 10 123 zł z umowy zlecenia. Oznacza to, że na taki dochód musiała pracować przez około 553 godziny, czyli około 69 dni roboczych (licząc po 8 godz. dziennie). To całkiem sporo zważywszy na to, że ma przecież etat w MKK. Radny Jurkowski wykazał niższy dochód – 8.496 zł, co daje 464 godziny lub 58 dni roboczych.

Radną Orzechowską chcieliśmy zapytać m.in. o to, jak udawało jej się łączyć pracę na etat z pracą na umowę-zlecenie i ilu pozyskała klientów dla firmy. I czy jej zdaniem nie rodzi konfliktu interesów praca w miejskiej spółce ze sprawowaniem funkcji radnego Rady Miasta Lublin, który takie spółki powinien kontrolować. Rozmowa trwała jednak krótko, bo radna stwierdziła, że nie może teraz rozmawiać i że oddzwoni później. Nie oddzwoniła, potem nie odbierała już telefonów i nie odpisała na SMS. Pytania wysłaliśmy więc mailem i czekamy na odpowiedź.

Rozmowniejszy był radny Jurkowski. – Dostałem ofertę firmy MKK i po prostu pukałem od drzwi do drzwi, rozmawiałem z prezesami. I z tego co wiem, to prezes mówił, że firmy się odzywały z tej mojej działalności – mówi Jawnemu Lublinowi Zbigniew Jurkowski, podkreślając, że odwiedzał nawet sześć firm dziennie oferując m.in. dezynfekcję jonami srebra. I że nie mógł tego robić w ramach etatowych godzin, bo był wówczas zajęty innymi sprawami (w MKK pracuje na stanowisku specjalista do spraw procedur bezpieczeństwa).

A wtedy był covid, to pan mógł tak chodzić po tych firmach?

– Miałem maseczkę, byłem zabezpieczony – przekonuje.

Radny wytłumaczył nam również, jak znalazł dodatkowy czas na to, by pracować na etacie, brać udział w sesjach, pracach komisji Rady Miasta, miejskich uroczystościach i jeszcze wykonywać umowę-zlecenie. – Do spania wystarczą mi 3-4 godziny. Ja jestem bardzo dobrze zorganizowany, pracuję na okrągło. Jak tylko się obudzę, to dokąd nie pójdę spać, to coś działam – tłumaczy Zbigniew Jurkowski, dodając, że pracę zaczyna nawet o 6 rano.

Z jednej strony jest pan pracownikiem spółki, z drugiej jest pan radnym, który tę spółkę powinien kontrolować. Nie widzi pan tu konfliktu interesów?
– Prawo tego nie zabrania, natomiast ja robię to tak etycznie, że nie widzę konfliktu interesów – kończy radny Jurkowski.

Cienka granica etyczna

Do sprawy odnosi się także Krzysztof Jakubowski, prezes Fundacji Wolności. – Dobrze, że jawność ponownie zwyciężyła, szkoda tylko, że spółka niepotrzebnie przedłużała sprawę. Na dodatek chodziło o umowy-zlecenia zawarte z etatowymi pracownikami miejskiej spółki, którzy jednocześnie byli (i są nadal) miejskimi radnymi. W takich przypadkach jawność jest szczególnie istotna dla interesu publicznego. Zwracam uwagę na cienką granicę etyczną między prywatnym zatrudnieniem radnych a pracą dla podmiotów powiązanych z miastem oraz potencjalny konflikt interesów, bo głównym zadaniem radnych jest kontrola działalności prezydenta miasta, również w zakresie sprawowania nadzoru nad miejskimi spółkami. Swoją drogą ciekaw jestem, ilu klientów udało im się pozyskać, pracując po godzinach pracy – mówi Krzysztof Jakubowski, prezes Fundacji Wolności.

Inni radni też na miejskim

Monika Orzechowska i Zbigniew Jurkowski to niejedyni radni z klubu prezydenta Krzysztofa Żuka, którzy mają posady w miejskich spółkach. W MOSiR na stanowisku dyrektora do spraw administracyjnych pracuje przewodniczący Rady Miasta Lublin Jarosław Pakuła (PO). W zeszłym roku zarobił w niej 147 tys. zł, co daje około 12,2 tys. zł miesięcznie. W Lubelskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej na stanowisku pełnomocnika zarządu do spraw inspekcji i nadzoru pracuje wiceprzewodnicząca Rady Miasta Monika Kwiatkowska (Wspólny Lublin) z klubu prezydenta Krzysztofa Żuka, jedna z podmiejskich radnych. W 2024 roku zarobiła w tej spółce 66 tys. zł (5,5 tys. zł miesięcznie). W Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego, instytucji podległej Ratuszowi, odnalazła się Marta Gutkowska (Wspólny Lublin), inna podmiejska radna, która jest naczelniczką Wydziału Organizacyjnego (103 tys. zł w zeszłym roku). Radni zasiadają też w Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (wskazanie jej członków należy do kompetencji prezydenta Żuka). Są w niej zarówno Orzechowska, jak i Jurkowski, a także ich koleżanki klubowe Jadwiga Mach (Wspólny Lublin) i Elżbieta Dados (PO) oraz Zdzisław Drozd (PiS). Za jedno posiedzenie otrzymują 368 zł.

Na zdjęciu: radna Monika Orzechowska i Zbigniew Jurkowski z prezydenckiego klubu mają etaty w MKK Lublin. W 2020 i 2021 roku dodatkowo dostawali z macierzystej spółki pieniądze z tytułu umów-zleceń. Fot. FB/Monika Orzechowska

20 komentarzy

  • MB pisze:

    Wiadomo, swoi ludzie na odpowiednim miejscu, jak w każdej miejskiej, a co za tym idzie państwowej, spółce.

  • kronikidewelorozwoju pisze:

    Tak jak już pisałem, radni dzielą się na 2 zasadnicze grupy:
    – cfaniaki, które RM traktują jako trampolinę do rozkręcania geszeftów (przykład: Tęgi Łeb, cfaniara z Wólki), czy innych form tłuczenia grubej kapuchy
    – „hobbyści”, których zadowala już sama możliwość ogrzania się w promieniach Dewelo-Słoneczka lub/i chcą na starość mieć wrażenie, że stali się „ważni”.
    ———
    Ale nawet „hobbystom” należą się jakieś odpadki ze stołu Dewelo-Bandy, pod warunkiem oczywiście, że będą głosować zawsze zgodnie z wytycznymi Dewelo-Duce.
    ———
    Na tle całości wydatków trwonionych w ramach dewelorozwoju są to kwoty pomijalne i nie do końca wiem, jaka idea przyświecała FW w wytropieniu sum tych nędznych ochłapów. Chyba działanie dla samej zasady, bo nic to nie wnosi nowego.
    Są poważniejsze tematy, jak np. wydatki idące w dziesiątki czy setki mln, które „dziwnym trafem” wydają się być skoordynowane z planowanymi przez dewelo-pijawki ynwestycjami, jak np. dociąganie autostrad śródmiejskich do „banków ziemi”, czy rychtowanie kanalizacji burzowej (która często odpowiada za nawet 90% kosztów remontu ulicy) tam, gdzie przez 30-50 lat jej nie było i wszystko grało, dopóki dewelo-pijawka nie potrzebowała jej do ochrony podziemnych garaży przed zalewaniem.
    Ale to są oczywiście przypadki całkowicie zgodne z kapitalistycznym prawem i FW nie ma jak tego „ugryźć”.

  • kronikidewelorozwoju pisze:

    PS. Warto dodać, że do kategorii „cfaniaków” zaliczyć należy także tych „samorządowców”, którzy poprzez szczególnie wykazaną aktywność w interesie dewelo-bandy liczą na promocję do „parlamentu” UE, gdzie podczas 1 kadencji zasiadania i okazjonalnego wciśnięcia odpowiedniego guzika, można stać się ustawionym na całe życie.
    Ta strategia okazała się skuteczna już w przypadku 2 dewelo-radnych, którzy zdecydowali się odrzucić wszelkie pozory godności osobistej P0 to, żeby zgarniać setki tys. euro za nic innego, jak tylko z tytułu tego, że Banda postanowiła nagrodzić ich za ich medialny wkład w dewelorozwój i wypromować ich nagrodę bilbordami, które – w kapitalistycznej „demokracji” – są warunkiem sine qua non „wygranej” w euro jack-pota.

  • Zenon pisze:

    A gdzieś znajdzie się zestawienie gdzie pracują poszczególni Radni? Szczególni ci zatrudnieni w mieście? Wszyscy są w tym artykuł, czy jeszcze ktoś gdzieś jest skitrany?

  • . pisze:

    To powinno być grzane już na całą Polskę…
    Od dawna było jasne, że poobsadzonoswoich do spółek miejskich. Typowe w Żukogrodzie. Ba – nawet jeden pisowiec Zdzisław znalazł się na liście. Układ niezależnie od sympatii partyjnych
    .
    To dokładnie jak TVP Propaganda za rządów PiS, Trybunał Przyłębskiej i neo-Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.
    .
    Referendum – nasza sprawa. Zabrze 2 dni temu wybrało nowego prezydenta. Każdy obywatel ma prawo wiedzieć, tak naprawdę za CZYM głosuje, nie na kogo, tylko na CO. Do widzenia PiS, KO- trzeba młodych

  • Mieszkańcy Czechowa pisze:

    A kogo to obchodzi? Dlaczego nie napiszecie, że Dworzec Lublin otrzymał kolejną nagrodę.

    Dworzec Lublin zdobył liczne prestiżowe nagrody, w tym główną nagrodę w kategorii Transport na World Architecture Festival Award 2024, główną nagrodę w konkursie Property Design Awards 2024, prestiżową nagrodę „Ikona” w konkursie Real Estate Impactor 2025, a także został wyróżniony nagrodami „Lider Dostępności 2024” oraz Lodołamacz 2024 za swoje zaangażowanie w dostępność dla osób niepełnosprawnych.
    Nagrody za architekturę i design:

    World Architecture Festival Award 2024:
    Dworzec Lublin zdobył główną nagrodę w kategorii Transport na jednym z najbardziej prestiżowych konkursów architektonicznych na świecie, nazywanym przez niektórych „architektonicznym Oscarem”.

    Property Design Awards 2024:
    Zwyciężył w tej edycji konkursu w kategorii „bryła – obiekty publiczne”.
    Real Estate Impactor 2025:
    Otrzymał prestiżową statuetkę w kategorii „Ikona”, doceniającą jego rozwiązania architektoniczne i techniczne. Warto dodać, że to druga nagroda dla tej inwestycji w konkursie Real Estate Impactor; w 2020 roku otrzymał statuetkę za „Innowacyjne podejście do projektowania przestrzeni”.

    Nagrody za dostępność i zaangażowanie społeczne:

    Lodołamacz 2024:
    Dworzec Lublin został laureatem tego konkursu w kategorii „Przyjazna Przestrzeń” za swoje rozwiązania ułatwiające korzystanie z obiektu przez osoby niepełnosprawne.

    Lider Dostępności 2024:
    Również w 2024 roku dworzec otrzymał wyróżnienie w tym konkursie za swoją otwartość i dostępność.
    IDOL 2025:
    Zwyciężył w kategorii „Instytucja otwarta dla niewidomych”, co jest dowodem na zaangażowanie w tworzenie dostępnej przestrzeni dla wszystkich pasażerów.

  • kronikidewelorozwoju pisze:

    @.
    Nakręćcie z Don Kiszotem z Czechowa rolkę o tym, jak to podstarzały błazen z dewelo-fanklubu czesał 18,30/h za nicnierobienie.
    Z pewnością cała Bulandia zapłonie w gniewie :D

  • kronikidewelorozwoju pisze:

    PS. @.
    Nowowybrany prezio Zabrza to ekonomista z wykształcenia, tak samo jak Dewelo-Duce.
    Sądzisz, że ekonomista będzie skłonny zrobić coś dobrego dla „plebsu”?

  • Piotr pisze:

    A ta stara torba na orzechy a ona już siedzi w urzędzie miasta tyle lat że wszyscy się zdążyli przyzwyczaić do tego po co ona tam jest a ten jurkowski to taka sympatyczna twarz złodzieja… Ale nie tylko oni… Lublin ma jeden problem radni miejscy są zupełnie niepotrzebni i należałoby skasować te stanowiska mało tego zabronić ludziom takim jak pan pakuła od 30 lat liżącym rowa wiadomo komu sprawowania innych funkcji i to proszę państwa dotyczy wszystkich wszystkich bez względu na barwy polityczne

  • Mieszkańcy Czechowa pisze:

    Jaja so je robicie w tym artykule? 18,30 PLN za godzinę to śmieszna stawka. Nie starczy nawet na paczkę czerwonych Marlboro 🚬🚬 któreśmy z upodobaniem jarali przed rzuceniem tego nałogu.
    Żaraża (.) Kropek znowu we formie. Przeszła mu ochota na chędożenie Koszalińskiego punktualnego zbiorkomu 🚌🚍🚏to znowu fafluśniaczy o referendum względem naszego Żuczka 👍👏🫡.
    Aby uwiarygodnić swoje wPISy udaje że jest przeciwko 🦆Kaczyzmowi, podczas gdy wcześniej nieraz wychwalał tu Genseka i Matkę Partię 🦆.
    Bez odbioru.

  • kronikidewelorozwoju pisze:

    Zobacz kropka, jak neolib „zagospodarowuje” samo centrum stolicy, tak dla porównania:
    youtu.be/cMfhArs5wA0?si=eXEcT8aPS1pu1YAC
    ——-
    Niestety, Dewelo-Duce to nie jest wyjątek, ale reguła. Cfaniactwo -drobne i grube, betonoza, samochodoza, marnowanie publicznego grosza, „niemoc” w realizacji wydawałoby się najprostszych i najbardziej logicznych rozwiązań to jest zjawisko wszechobecne w bulandyjskim kapitalizmie.

  • jj pisze:

    Nie dość, że miał maseczkę czyli był zabezpieczone to jako ekspert od dezynfekcji na pewno inhalował się jonami srebra w wolnym czasie.
    Sami. Wybitni. Specjaliści.

  • . pisze:

    @kronikidewelorozwoju
    Skoro temat rolek, to dalej się dziwię, że jawny lublin nie ma konta na tiktoku. Nie trzeba mieć konta, by oglądać treści, bo wystarczy zastępczy portal – urlebird.
    na lublin 112 piszą, że „Nawet w miejscach gdzie jest niby koszone to jest to tak robione że jest wykoszony tylko pas przy jezdni albo chodniku a dalej w głąb nie ruszone!!!”
    .
    Tymczasem Mełgiewska i Andersa wykoszona do seta. Już dawno w tych rejonach widziałbym łąki kwietne (słoneczniki, cynie), cokolwiek. Dużo lepiej estetycznie to wygląda. Mniejsze koszenie = więcej wilgoci w glebie, której tak nam brakuje na Lubelszczyźnie. Trawofobię się leczy.

  • Mieszkańcy Czechowa pisze:

    Jaja so je robicie w tym artykule? 18,30 PLN za godzinę to śmieszna stawka. Nie starczy nawet na paczkę czerwonych Marlboro 🚬🚬 któreśmy z upodobaniem jarali przed rzuceniem tego nałogu.
    Żaraża (.) Kropek znowu we formie. Przeszła mu ochota na chędożenie Koszalińskiego punktualnego zbiorkomu 🚌🚍🚏to znowu fafluśniaczy o referendum względem naszego Żuczka 👍👏🫡.
    Aby uwiarygodnić swoje wPISy udaje że jest przeciwko 🦆Kaczyzmowi, podczas gdy wcześniej nieraz wychwalał tu Genseka i Matkę Partię 🦆.
    Bez odbioru…

  • Miejski Aktywista pisze:

    Pani Radna/ Przewodnicząca Rady Monika Orzechowska większość swoich aktywności na przypisanych dzielnicach odbywa w godzinach normalnej pracy etatowej – pytanie jak to jest rozliczane w miejskich spółkach, gdy np. o 10 bryluje na rozpoczęciu roku szkolnego lub innym apelu ???
    Bo jeżeli nikt z prezesów tych spółek nie bierze tego pod uwagę to chyba jakaś niegospodarność ???
    @Jawny Lublin nowy temat to zbadania….

  • Miejski Aktywista pisze:

    @JawnyLublin poza tym opiszcie działalność w radzie dzielnicy rury aktywność córki pani radnej moniki kwiatkowskiej i to czy w ogóle mieszkała w Lublinie czy jak mama pod miastem czy może w warszawie kiedy obejmowała mandat radnej dzielnicy

  • Karola pisze:

    Ta… Fejsik radnej Monika Orzechowski ostatni spacer z prezydentem na dzielnicy rury start zaplanowany z dnia na dzień na godz. 14.00, gdzie normalni ludzie z tej dzielnicy byli w pracy i niestety zapewne nie jak radna u pracodawcy, którego funkcjonowanie de facto jako radni powinni kontrolować
    Zero klasy i profesjonalizmu

  • Karola pisze:

    Ta..
    Fejsik radnej Monika Orzechowski ostatni spacer z prezydentem na dzielnicy rury start zaplanowany z dnia na dzień na godz. 14.00, gdzie normalni ludzie z tej dzielnicy byli w pracy i niestety zapewne nie jak radna u pracodawcy, którego funkcjonowanie de facto jako radni powinni kontrolować
    Zero klasy i profesjonalizmu

  • Miejski Aktywista pisze:

    @Karola
    po przejrzeniu profilu radnej rzeczywiście znaczna część aktywności przypada na godziny 10-15.00, więc czy @Jawny Lublin może sprawdzić jakie rzeczywiście są te jej godziny pracy i czy przypadkiem nie pobiera wynagrodzenia z tej spółki za udział w apelach, wizjach czy też innych aktywnościach, które potem zamieszcza jako promocje swojej ciężkiej pracy jako radna

  • Miejski Aktywista pisze:

    @Jawny Lublin
    wg profilu radnej dziś dyżur w ratuszu w godz. 12-14 czy możecie zbadać temat czy to w ramach pracy w spółce będzie również rozliczone ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *