Udostępnij
O tym, że radna miejska PiS Justyna Budzyńska ma zająć wysokie stanowisko w Centrum Spotkania Kultur, pisaliśmy dwukrotnie. I choć Budzyńska tyle samo razy zaprzeczała, to ostatecznie nasze ustalenia okazały się prawdziwe – 1 czerwca wylądowała w fotelu zastępczyni dyrektora CSK.
Już dwa tygodnie temu (22 maja) pisaliśmy, że Budzyńska obejmie ważne stanowisko w CSK. Z naszych ustaleń wynikało, że z postulatem do zarządu województwa, by radna PiS została dyrektorem największej instytucji kultury w regionie zwrócił się szef lubelskich struktur PiS Przemysław Czarnek. Tydzień temu (29 maja) informowaliśmy, że w „pomyśle na Budzyńską” zaszła pewna korekta: nie zastąpi na fotelu szefa CSK Marka Krakowskiego, ale zostanie wicedyrektorem ds. administracyjnych. I jak się okazuje dziś – trafiliśmy w dziesiątkę.
A jednak nie plotka…
Justyna Budzyńska pytana przez nas dwa razy o swoją rolę w CSK za pierwszym razem mówiła o plotkach, za drugim nie potwierdziła informacji, jakoby miałaby zostać z-cą dyrektora. – Na chwilę obecną nie mogę tej informacji potwierdzić – mówiła w zeszłą środę.
Jaka więc musiała być „zaskoczona”, kiedy trzy dni po rozmowie z Jawnym Lublinem, w sobotę, już oficjalnie w fotelu z-cy dyrektora wylądowała. – Informujemy, że z dniem 1 czerwca 2024 roku stanowisko Zastępcy Dyrektora ds. Administracyjnych Centrum Spotkania Kultur w Lublinie objęła Pani Justyna Budzyńska – poinformował w komunikacie prasowym nowy rzecznik CSK Mariusz Deckert, który z kolei na tej funkcji zastąpił Andrzeja Goliszka, zaliczając tym samym miękkie lądowanie po tym, jak przestał prezesować Radiu Lublin (stał na czele RL za rządów PiS).
Załoga powitała ją chłodno
Do tej pory z-cą dyrektora ds. administracyjnych była Barbara Wróbel. Zajęcie dyrektorskiego fotela przez Budzyńską powoduje przesunięcia: Wróbel wejdzie na miejsce Artura Sępocha, który był z-cą ds. Wojewódzkiego Ośrodka Kultury. A Sępoch? – Poszedł na zwolnienie – słyszymy od jednego z pracowników CSK.
Słyszymy też, że pracownicy CSK nie powitali Budzyńskiej z entuzjazmem. – Kiedy w grudniu z-cą dyrektora został Michał Mirosław, to przyszedł i powiedział na powitanie: Jestem organistą od Czarnka, czym bardzo zjednał sobie całą załogę. Teraz tak nie było: Budzyńska zaprezentowała się jako osoba wyniosła i przyjęliśmy ją chłodno – opowiada jeden z nich.
Kompetencje szlifowane w fabryce cukierków
Co zdecydowało, że Budzyńska dochrapała się wysokiej funkcji w CSK? – Pani Justyna Budzyńska wnosi do naszej instytucji doświadczenie zawodowe oraz menadżerskie, które zdobyła w różnych sektorach administracji i zarządzania. Jej kompetencje oraz umiejętności w zakresie organizacji pracy i zarządzania zespołami będą istotne w realizacji nowych wyzwań i celów, wynikające z przygotowanego i zatwierdzonego przez Zarząd Województwa nowego regulaminu organizacyjnego CSK – brzmi oficjalna wersja serwowana mediom przez rzecznika Deckerta.
Dodajmy, że swoje kompetencje Justyna Budzyńska szlifowała w Fabryce Cukierków Pszczółka (od 2016 jako dyrektor marketingu i promocji marki, a od 2023 przez rok jako członek zarządu) do której trafiła, tak samo zresztą jak w przypadku CSK, dzięki poparciu partii. A w tej Budzyńska jest od 2008 roku. Jak sama przyznaje, do zapisania się do PiS skłoniło ją m.in. spotkanie z prezesem Jarosławem Kaczyńskim.
W wyborach samorządowych 39-letnia Justyna Budzyńska zdobyła mandat radnej miejskiej zdobywając 3 277 głosów. W radzie miasta zastąpiła swoją matkę Małgorzatę Suchanowską, która mandatu nie uzyskała.
Jako z-ca dyrektora Budzyńska może liczyć na pensję ok. 10 tys. zł brutto miesięcznie, choć z naszych ustaleń wynika, że ona sama zażyczyła sobie 14 tys. zł.
Na zdjęciu: 1 czerwca radna miejska PiS, Justyna Budzyńska, już oficjalnie została zastępcą dyrektora CSK (Fot. Facebook Justyny Budzyńskiej)



