Wesprzyj Kontakt

7 minut czytania  •  26.11.2025 16:19

„Pusta hala i oglądanie Netfliksa”. Arthur Bus nie wyprodukuje autobusów na wodór dla Lublina

„Pusta hala i oglądanie Netfliksa”. Arthur Bus nie wyprodukuje autobusów na wodór dla Lublina

Udostępnij

Do sądu w Świdniku wpłynął wniosek upadłościowy dotyczący spółki Arthur Bus. To producent autobusów wodorowych, który miał dostarczyć MPK Lublin 20 takich pojazdów. W pustej hali stoi szkielet pierwszego z nich, a załoga opowiada, że od dłuższego czasu w zakładzie nie dzieje się nic. – Prace nad autobusami nie trwają, bo nie ma ani części, ani pracowników.

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.

Od dłuższego czasu nie mieliśmy nic do roboty. Tylko oglądaliśmy Netfliksa – opowiada jeden z pracowników spółki Arthur Bus. To producent autobusów napędzanych wodorem, który wiosną podpisał duży kontakt z MPK Lublin. Dwadzieścia takich pojazdów miało wyjechać na ulice miasta prosto z hali produkcyjnej na przy ul. Frezerów.

Nie ma ani części, ani pracowników

Reklama 844 x 275
Reklama 500 x 500

Można się było tego spodziewać. Ale to i tak jest dla nas szok – tak jeden z zatrudnionych w spółce komentuje fakt, że do Sądu Rejonowego Lublin-Wschód wpłynął właśnie wniosek o ogłoszenie upadłości zarejestrowanej we Wrocławiu spółki. Dodaje, że załoga nie dostała żadnych informacji co się z nimi stanie i kiedy na ich konta wpłyną zaległe wypłaty.

Nie dostaliśmy pensji za październik – opowiada inny z członków załogi.

Kierownictwo miało ich zapewniać, że pieniądze będą, ale trzeba poczekać na ich przewalutowanie. Wynika to z faktu, że 100 proc. udziałów w spółce ma niemiecki podmiot ARTHUR BUS GmbH. Potem, pensje miały wpłynąć do 14 listopada. – W końcu przyszedł kierownik i powiedział, że nie wie, co z wypłatami. Kazał wszystkim iść do domu. Ale zaznaczył, że nadal jesteśmy w pracy – słyszymy.

Z maila, który wczoraj przyszedł na naszą redakcyjną skrzynkę: – Prace nad autobusami nie trwają, bo nie ma ani części ani pracowników. Z 20 autobusów jest zespawany jeden szkielet, który od miesiąca stoi nieruszony. Firma wysłała wszystkich do domu. Nie jest możliwe, aby firma dostarczyła zamówieniowe autobusy na czas, o ile w ogóle będzie w stanie dostarczyć jakiekolwiek. Kierownictwo firmy wywozi aktualnie narzędzia i wszystko, co można zabrać, aby syndyk nie miał z czego ściągać. To co tam się dzieje to istna parodia.

IMG 20251126 132643
Szkielet jednego autobusu w hali przy ul. Frezerów w Lublinie. Fot. Nadesłane

Kupujemy, bo NFOŚiGW płaci

Jest maj 2022 r. Arthur Bus pokazuje na branżowych targach Bus2Bus w Berlinie autobus wodorowy. Kilka miesięcy później, w listopadzie, napędzony wodorem pojazd parkuje na placu Łokietka w Lublinie. – Chcemy, żeby Lublin był jednym z pierwszych miast w Polsce, w którym autobus zasilany ekowodorem będzie obsługiwał linie komunikacji miejskiej mówi Krzysztof Żuk (PO), prezydent miasta. – Rozpoczynające się dzisiaj testy umożliwią zdobycie doświadczenia w zakresie obsługi i eksploatacji tego rodzaju środka transportu w warunkach lubelskich.

Chcemy dać miastom możliwość bezemisyjnego i cichego transportu, a jednocześnie aktywnie rozwijać zrównoważoną mobilność – mówił Philipp Glonner, dyrektor generalny i współzałożyciel Arthur Bus w dniu podpisania porozumienia z Politechniką Lubelską i MPK Lublin. Strony deklarują współpracę „w zakresie kształcenia, pozyskiwania wykwalifikowanych kadr i prowadzenia badań naukowych”.

Przyszłość projektu rysowała się w różowych barwach. Spółka miała już zakład przy ul. Frezerów na terenie dawnej Fabryki Samochodów Ciężarowych, w hali po Ursusie. Miała też dostęp do pracowników, z których wielu pracowało w Ursusie.

To czas gdy większość polskich samorządów inwestuje w niskoemisyjny transport publiczny. To najczęściej autobusy elektryczne albo pojazdy wodorowe, które chętnie finansuje Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Pierwsze autobusy Arthur Bus sprzedaje Świdnikowi – z 12 mln zł jakie chce za nie producent, 8 mln zł pochodzi właśnie z dotacji NFOŚiGW.

W kwietniu br. umowę z producentem autobusów wodorowych podpisuje MPK Lublin. Pierwszy pojazd ma zostać dostarczony do końca roku. – Umowa dotyczy dostawy 20 autobusów w ciągu 12 miesięcy, w transzach po pięć sztuk – informuje Rafał Słomka, członek zarządu Arthur Bus, dyrektor zakładu w Lublinie.

Pojazdy mają kosztować 63,95 mln zł, ale i tutaj z pomocą przychodzi państwowy fundusz. NFOŚiGW finansuje 100 proc. tej kwoty (w ramach Krajowego Planu Odbudowy). W tej sytuacji dyskusja o tym, jak drogi w użytkowaniu jest to środek transportu (przejechanie 100 km kosztuje 379 zł), schodzi na plan dalszy.

Na początku listopada piszemy, że pierwszy autobus raczej nie dotrze do Lublina na czas. Spółka ma duże kłopoty, które widać w jej corocznych sprawozdaniach finansowych. Na forum gowork pracownicy opisują, co się dzieje w firmie.

„Wyglądało to bardzo dobrze”

Jeden z naszych rozmówców z Urzędu Miasta opowiada, że przedstawiciel Arthur Bus po raz pierwszy pojawił się w Lublinie kilka lat temu. – Może było to cztery lata temu. To był taki młody startupowiec, dobrze ubrany, dużo mówił, dynamicznie gestykulował. Z naszej strony mogliśmy mu pomóc nawiązać lokalne kontakty, przedstawić ofertę inwestycyjną, pokazać, na jakie ulgi może liczyć w przypadku uruchomienia zakładu.

Przedsiębiorca zapewniał, że reprezentuje duży, niemiecki kapitał z Monachium. – Potem spółka wynajęła halę od Ursusa – dodaje nasz rozmówca.

To obiekt na terenie dawnej Fabryki Samochodów Ciężarowych przy ul. Frezerów. Wcześniej (od 2011 r.) Ursus produkował tu ciągniki rolnicze. Następnie jedna ze spółek grupy Ursus Bus zaczęła wypuszczać na rynek autobusy i trolejbusy, które jeszcze można zobaczyć na ulicach Lublina. W planach było także opracowanie autobusu elektrycznego oraz e-dostawczaka. W tym ostatnim przypadku skończyło się jedynie na pokazaniu prototypu nazwanego Elvi.

Ursus padł w roku 2022, a jej majątek kupiła w 2024 spółka M.I. Crow, której prezesem jest biznesmen z Kijowa Oleg Krot. Kwota transakcji to 74 mln zł. Krot zapowiadał, że zamierza wznowić produkcję ciągników. Celował w rynek afrykański, a kolejnym rynkiem zbytu miała być Ukraina. Produkcja miała zostać wznowiona w 2025 roku. Tak się jednak nie stało. Za to w hali przy ul. Mełgiewskiej zaczął działać Arthur Bus. Dodajmy, że dyrektor lubelskiego zakładu i członek zarządu spółki Rafał Słomka był wcześniej dyrektorem technicznym w Ursus Bus.

Wyglądało to bardzo dobrze. Jeszcze na początku roku produkcja odbywała się tam normalnie – słyszymy w Ratuszu.

Ludzie bez pracy, urzędnicy zaskoczeni

Ostatnio na produkcji było siedem osób. Wszyscy konstruktorzy od półtora miesiąca są na postojowym – opowiada o realiach pracy w hali przy ul. Frezerów jeden z pracowników. Dodaje, że z każdym miesiącem załoga się kurczyła. Albo ludzie odchodzili sami, albo nie były im przedłużane umowy.

Nie było co robić. W hali stoi zespawany szkielet jednego autobusu dla Lublina z wykonaną podłogą. Nie mogliśmy pracować, bo nie przychodziły części. A te, które już mieliśmy, nie zostały opłacone – mówi nam jeden z pracowników.

Od naszych rozmówców w Ratuszu słyszymy zapewnienia, że nie było wcześniej żadnych informacji o tym, że spółka jest w kiepskiej kondycji i może jej grozić plajta. Jeszcze na początku roku zakład w Lublinie zatrudniał 37 osób, a „w najlepszym” okresie około 60.

Nie dochodziły do nas żadne niepokojące informacje. Ani oficjalne, ani z innych stron. Wiadomo, że przedsiębiorcy ze sobą rozmawiają i czasami takie wieści docierają drogą nieoficjalną – mówi nam jeden z urzędników podlegających prezydentowi Lublina.

Jeden z naszych rozmówców ocenia, że niemieckiemu inwestorowi zabrakło gotówki. – Za całym przedsięwzięciem stał jakiś starszy pan z Niemiec, który wycofał się z biznesów motoryzacyjnych z kilkudziesięcioma milionami euro w ręku. Być może okazało się to za mało, żeby od podstaw zbudować nowy biznes – słyszymy.

Kłopoty spółki to dramat dla pracowników i ich rodzin, ale też kłopot dla MPK Lublin. Przewoźnik nie ma co liczyć na zamówione wiosną dwadzieścia autobusów.

Na ten moment nie otrzymaliśmy na ten temat żadnej oficjalnej informacji od spółki Arthur Bus, ale w ostatnim czasie docierały do nas pewne niepokojące sygnały – przyznaje Weronika Opasiak, rzeczniczka prasowa MPK Lublin. Dodaje: – Robimy wszystko, by utrzymać 100-procentowe dofinansowanie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na zakup autobusów wodorowych.

Zaskoczony jest także Urząd Miasta. – Czekamy na potwierdzenie tych informacji bezpośrednio od spółki Arthur Bus. Ogłoszenie upadłości firmy to decyzja sądu, na którą jako samorząd nie mamy wpływu, jednak w oczywisty sposób wpływa ona na trwający proces zakupu 20 autobusów wodorowych. Pozostajemy również w stałym kontakcie z naszym miejskim przewoźnikiem i przeprowadzamy analizą możliwych scenariuszy dalszego działania – mówi Justyna Góźdź, rzeczniczka prasowa prezydenta Lublina.

Na zdjęciu: Hala Arthur Bus i pierwszy zamówiony przez Lublin autobus wodorowy. Miał zostać dostarczony do końca tego roku.

https://jawnylublin.pl/jazda-kosztuje-krocie-ale-mpk-lublin-inwestuje-w-autobusy-wodorowe-bo-paliwo-ma-taniec/
https://jawnylublin.pl/pierwszy-wodorowy-autobus-moze-do-lublina-nie-dojechac-na-czas/