6 minuty czytania • 09.10.2025 17:02
Przeciwnicy spalarni wygrali w sądzie. „Komin ocalił mieszkańców”
Udostępnij
Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił dziś decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego w sprawie budowy spalarni odpadów przy ul. Metalurgicznej. To inwestycja firmy Eko Energia Lublin, na którą zgodził się Urząd Miasta.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: [email protected]
Zaskoczenie, szepty i głosy niedowierzania wśród przeciwników budowy spalarni w Lublinie, gdy sędzia Jerzy Parchomiuk ogłosił, że Wojewódzki Sąd Administracyjny przyznaje im rację i uchyla decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
– Znaczy się, wygraliśmy? – dopytywali się wzajemnie zebrani na sali. Wygrali.
Na horyzoncie trzy spalarnie
Dziś zebrane od mieszkańców miasta śmieci (te, które nie nadają się do ponownego przetworzenia) są wywożone na wysypisko w Rokitnie (powiat Lubartów) albo jadą do cementowni w Chełmie. Tam są w wysokiej temperaturze palone. Tymczasem własne spalarnie odpadów chcą w Lublinie wybudować trzy firmy.
- Eko Energia Lublin – przy ul. Metalurgicznej,
- CNT – przy ul. Tyszowieckiej,
- Megatem EC-Lublin – na terenie dawnej FSC, tuż obok istniejących obiektów tej firmy przy ul. Frezerów.
Pierwsze dwie spółki mają już wydane przez prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka (PO) decyzje środowiskowe. To duży krok do realizacji inwestycji, ale żadna z nich nie rozpocznie się szybko. Także przez protesty mieszkańców miasta, którzy są przeciwni budowie spalarni.
Widać to na przykładzie przedsięwzięcia Eko Energii Lublin (grupa Kom-Eko). W listopadzie 2024 roku Ratusz wydał decyzję środowiskową dla obiekty planowane przy ul. Metalurgicznej. Uznał, że przedstawiony przez firmę raport, opisy i wyliczenia są prawidłowe. Odrzucił też zgłaszane zastrzeżenia – m.in. że miejskie strategie nie przewidują potrzeby budowy takiej instalacji, że jej lokalizacja jest niezgodna z planem miejscowym, że Lublin ma zapewnione źródła ciepła (spalarnia ma je produkować) oraz że funkcjonowanie zakładu pogorszy jakość powietrza w mieście.
Fundacja Grand Agro, Towarzystwo na rzecz Ziemi oraz Stowarzyszenie Ekologiczny Lublin złożyły odwołania od decyzji prezydenta do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Przedstawiły własne, opracowane przez naukowców analizy, ale finalnie – w marcu br. – SKO uznało, że decyzja środowiskowa została wydana zgodnie z przepisami.
To jednak nie zakończyło sprawy, bo dwie organizacje (Towarzystwo na rzecz Ziemi i Stowarzyszenie Ekologiczny Lublin) zaskarżyły decyzję SKO do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Domagały się uchylenia tego postanowienia.
Sąd: Eksperta trzeba wysłuchać
Przed wydaniem czwartkowego orzeczenia nastroje wśród przeciwników budowy instalacji były raczej kiepskie. – Po co przychodzić jak wszystko wiadomo? – komentowali przekonani, że WSA podtrzyma orzeczenie Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
Tymczasem zaskoczenie. Co prawda sąd nie zgodził się ze skarżącymi we wszystkich argumentach, ale kilka wziął pod uwagę. I to wystarczyło, by decyzję SKO uchylić.
Rozpatrując w marcu skargę organizacji SKO odrzuciło przedstawione przez nie opinie ekspertów. Kolegium uznało, że należałoby przedstawić kontrraport, czyli „dokument posiadający taką samą moc dowodową” jak raport oddziaływania na środowisko przedstawiony przez inwestora (liczący 500 stron).
Wojewódzki Sąd Administracyjny się z tym nie zgodził. Uzasadniając wyrok sędzia Bartłomiej Pastucha, stwierdził, że przynajmniej jedna opinia powinna zostać wzięta pod uwagę. – Weryfikacja raportu (przedstawionego przez inwestora – red.) nie może pomijać merytorycznych zarzutów zawartych w kontrdowodach, zwłaszcza w ekspertyzach i opiniach opartych na wiedzy specjalistycznej. Organy administracyjne zobowiązane są do przestrzegania zasady prawdy obiektywnej. Zwłaszcza organ odwoławczy jest zobowiązany do ponownego merytorycznego rozpatrzenia sprawy. W ocenie sądu te wymogi nie zostały w niniejszej sprawie przez organ odwoławczy w pełni spełnione – tłumaczył.
Chodzi o opinię chemika, prof. dr. hab. Leszka Pazderskiego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Bo hala jest zbyt duża
Kolejny argument, z którym zgodził się dziś sąd, podniósł jeden z mieszkańców. Józef Nowomiński zwrócił uwagę na to, że planowana spalarnia nie może stanąć przy ul. Mełgiewskiej, bo jest zbyt duża. Chodzi o zapisy w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Teren ten „stanowi strefę ochrony krajobrazu otwartego z daleką ekspozycją zewnętrzną”. Oznacza to wysokość zabudowy musi być ograniczona tak, by – patrząc ze szczytu Wieży Trynitarskiej i Donżonu na zamku – żadne obiekty nie przekraczały linii horyzontu.
W tym przypadku inwestor przewidział komin o wysokości 43 metrów. – Komin ocalił mieszkańców – krzyczał Jacek Skiba, przewodniczący Zarządu Dzielnicy Hajdów-Zadębie.
Nie do końca jednak tak jest. SKO uznało, że komin to nie budowla i może być tak wysoki, ale – jak podkreślił sędzia Pastucha – nikt nie zwrócił uwagi na wysokość planowanych hal. A te mają mieć aż 34 metry, co może, licząc z kominem, naruszać zapisy planu.
– Nie spodziewałem się – mówił po wyroku Józef Nowomiński. – Byłem przekonany, że będzie tak jak w SKO.
Krystyna Brodowska z Ekologicznego Lublina była jednak dobrej myśli. – Jestem niepoprawną optymistką. Twierdziłam, że zapisy prawa muszą być przestrzegane. Wierzyłam, że sąd wyda sprawiedliwy wyrok – mówiła. – Wiedziałam, że opinia profesora, fachowca, nie może być zignorowana. Zwłaszcza, że wskazano tam błędy w wyliczeniach z raportu i wynikające z tego możliwe przekroczenia niektórych substancji. Ja wierzyłam do końca.
Co zrobi inwestor
Co dalej? Eko Energia Lublin może złożyć skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego lub wstrzymać się z działaniami. Wtedy sprawa wróci do ponownego rozpatrzenia przez SKO.
Tu również są dwa potencjalne scenariusze. Kolegium może postąpić tak jak wcześniej, ale z uwzględnieniem pominiętej opinii, lub uznać, że konieczne jest dodatkowe postępowanie wyjaśniające. Oznaczałoby to, że miasto musiałoby pozyskać jeszcze jedną opinię, która wyjaśni rozbieżności między wyliczeniami inwestora a ekspertyzą prof. Pazderskiego.
Pełnomocnik inwestora, adwokat Tomasz Pietrzyk mówił po rozprawie, że wystąpi o pisemne uzasadnienie orzeczenia. – Po zapoznaniu się z treścią uzasadnienia wyroku podejmiemy decyzję, czy będziemy składać skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego, czy uznamy tę decyzję. Po usłyszeniu tych ustnych motywów rozstrzygnięcia nie do końca je podzielamy.
Eko Energia Lublin do 28 listopada czeka na oferty firm, które chciałyby zaprojektować, wykonać, uruchomić i przekazać do eksploatacji „instalację termicznego przekształcania frakcji kalorycznej z odpadów komunalnych w Lublinie”. Przetarg ogłoszono 11 czerwca.
W grze są jeszcze dwie
Inwestycja Eko Energii Lublin jest jedną z trzech planowanych spalarni w Lublinie. We wrześniu decyzję środowiskową dostała CNT, spółka powiązana ze Zbigniewem Jakubasem – właścicielem Motoru Lublin i jednym z najbogatszych Polaków. Organizacje ekologiczne już zaskarżyły tę decyzję.
– Zatrudniliśmy naukowca, który ocenił raport. Zrobił to także nasz prawnik. Złożyliśmy odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w tej sprawie. Zobaczymy, jaki będzie efekt – mówi Krystyna Brodowska.
Trzecia planowana w mieście spalarnia miałaby stanąć na terenach dawnej Fabryki Samochodów Ciężarowych. Kilka razy pytaliśmy firmę Megatem EC-Lublin o stan prac nad projektem. Nigdy nie dostaliśmy odpowiedzi.
Na zdjęciu: Przeciwnicy budowy spalarni mówią np. o ich wpływie na jakoś powietrza i niezgodnością przedsięwzięć z planem miejscowym. W środku Krystyna Brodowska (Fot. Sławomir Skomra)


