5 minut czytania • 13.10.2025 13:38
Przebudowa Teatru Osterwy podrożała prawie trzykrotnie. Będzie dodatkowa sala
Udostępnij
Około 280 mln zł będzie kosztować gruntowny remont prawie 140-letniej siedziby teatru. Prace potrwają dwa lata, ale na razie nie wiadomo, gdzie na ten czas przeniosą się artyści.
Po raz pierwszy wizualizacje obrazujące zmiany, jakie Teatr Osterwy przejdzie w wyniku wielkiej przebudowy (największej od jego otwarcia w 1986 roku), pokazano prawie dwa lata temu. Autorem projektu jest spółka AMC – Andrzej M. Chołdzyński. — Teatr będzie najnowocześniejszym tego typu teatrem w Polsce, zachowując tkankę historyczną i stary budynek — mówił wówczas architekt, prezentując swoją koncepcję. Ówczesny dyrektor teatru Redbad Klynstra-Komarnicki zapowiadał, że prace projektowe potrwają do końca 2024 roku, a roboty budowlane będą być prowadzone w latach 2025-2027. Przebudowa miała kosztować 100 mln zł.
Nowa scena, wirydarz na dachu i pompy ciepła
Dziś i terminy, i szacowane koszty prac, są już zupełnie inne. Inna osoba zajmuje też dyrektorski gabinet. Od kwietnia br. obowiązki dyrektora pełni Krzysztof Adamczuk (jego brat Piotr jest dyrektorem TVP 3 Lublin). W piątek Adamczuk przedstawił najnowszy harmonogram i kosztorys.
– Poziom inwestycji jest w tej chwili szacowany na 66 milionów euro (około 281 mln zł – red.). Natomiast kwestia dofinansowania to około 40 milionów euro – wyliczał dyrektor sceny przy ul. Narutowicza. Jak dodał, pod koniec września teatr otrzymał pełną dokumentację architektoniczno-budowlaną. Obecnie trwa jej weryfikacja.
Skąd opóźnienie i tak ogromny wzrost kosztów? Choć poślizg widać gołym okiem to Adamczuk tłumaczył, że nic się nie dzieje. I w dość zawiły sposób tłumaczył tę sytuację. – W ramach prowadzonych konsultacji z projektantem głównym aktualizują się pewne dokumenty i plany. Stąd w mojej ocenie one nie są jakby opóźnione, one się może przesuwają, ale jakby dalej są zgodne z pewną procedurą i z tym co co planujemy – przekonywał.
Jak zaznaczył, pierwotnie przebudowa teatru miała się odbyć w dwóch etapach. W pierwszym zmodernizowany miał być główny budynek Osterwy, w drugim miała być dobudowana nowa scena od ul. Kapucyńskiej wraz z wirydarzem na dachu. – I on przeszedł z etapu drugiego do etapu pierwszego – tłumaczył. Zaznaczając, że było to możliwe dzięki pojawieniu się nowych źródeł finansowania.
Skala prac ma być ogromna. Sama kubatura budynku wzrośnie dwukrotnie – ze 100 do 200 tys. m3 (dla porównania Archikatedra Lubelska ma 37,5 tys. m3). Powstanie dodatkowe wejście od ul. Peowiaków. – Na dachu mamy też wirydarz, amfiteatr i miejsce spotkań. To też jest wyjątkowe miejsce w nawiązaniu do historii. Wydaje się, że będzie bardzo popularnym miejscem wycieczek. Takim nowym punktem na mapie Lublina, który będzie przyciągał – opisuje Adamczuk.











Przetarg na roboty budowlane ma zostać ogłoszony jeszcze w tym roku. – Myślę, że będzie długotrwały, bardzo trudny, wyjątkowy. Właśnie ze względu na to, że teatr jest jednym z trudniejszych obiektów jeśli chodzi o strukturę, funkcję. Jest jednocześnie obiektem zabytkowym – wyjaśnia szef instytucji.
Do życia zostanie przywrócona nieczynna od trzydziestu lat sala filharmoniczna; powstanie też mniejsza sala redutowa na 60 miejsc. Zmieni się także układ widowni głównej sceny, zniknie środkowe przejście między rzędami i obniżony zostanie poziom sceny, dzięki czemu wygodniej będzie obserwować grę aktorską.
Cała inwestycja ma być sfinansowana z dwóch źródeł: „Modernizacja oraz ucyfrowienie Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie” oraz „Poprawa efektywności energetycznej budynku Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie”. – Będziemy wykonywać 84 odwierty na głębokość ponad 100 m, czyli pompy pionowe gruntowe, które będą nas zasilać w energię, a więc ten budynek stanie się pod względem energetycznym dość samowystarczalny – zapowiada Adamczuk.
Gdzie podzieją się artyści?
Zakładając, że wszystko pójdzie zgodnie z planem, remont teatru rozpocznie się po zakończeniu obecnego sezonu i potrwa do 2029 roku. Gdzie na ten czas przeniosą się artyści i cała blisko stuosobowa załoga? Na to pytanie dziennikarze nie usłyszeli jednoznacznej odpowiedzi. – Odwiedzamy miejsca, patrzymy pod kątem dostosowania czy możliwości obiektów i sal do naszych potrzeb. Byliśmy chociażby w parku technologicznym. Jest to jedna z instytucji, która, która dysponuje takimi możliwościami – mówił Adamczuk.
Igor Gorzkowski, jego pełnomocnik do spraw artystycznych, podkreślał z kolei, że w tych niepewnych czasach, gdy nadal nie jest znany nowy adres na czas remontu, sam teatr radzi sobie całkiem dobrze.
– Teatr pracuje pełną parą, bo sezon ledwo się zaczął, a jesteśmy już po dwóch premierach, udanych artystycznie. Spektakle zostały zagrane przy właściwie kompletach, a na kolejne trudno dostać bilety – mówił Gorzkowski.
Jak zaznaczył, trwają przygotowania do listopadowej premiery według działa Jona Fosse, norweskiego noblisty z 2023 roku „Noc śpiewa swoje pieśni”. W połowie stycznia teatr pokaże spektakl według „Betlejem polskiego” Lucjana Rydla, a w kwietniu „Trans-Atlantyk” na podstawie Witolda Gombrowicza.

Na zdjęciu: dyrektor Teatry Osterwy Krzysztof Adamczuk (z lewej) oraz jego pełnomocnik do spraw artystycznych Igor Gorzkowski. Fot. Marcin Studziński
Przebudowa Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie jest projektem strategicznym województwa lubelskiego. Praca mają być sfinansowane w ramach dwóch projektów „Poprawa efektywności energetycznej budynku Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie” (wartość 36 mln zł, wnioskowana dotacja z UE – 16 mln zł ) oraz „Modernizacja oraz ucyfrowienie Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie” (386 mln zł, 165 mln zł) w ramach programu Fundusze Europejskie dla Lubelskiego 2021-2027.


