9 minut czytania • 09.07.2026 14:48
Prokurator umarza postępowanie w sprawie miejsca zamieszkania prezydenta Żuka. Opiekował się ciotką, a przelew zrobiła żona
Udostępnij
Krzysztof Żuk, który w 2024 roku kandydował również na radnego, zeznał w prokuraturze, że mieszkał wówczas w Lublinie, bo opiekował się ciotką. – Postępowanie nie dostarczyło podstaw do przyjęcia, że wskazanie przez Krzysztofa Żuka adresu w Lublinie stanowiło świadome podanie nieprawdziwych danych – informuje prokuratura. Mieszkaniec, który złożył zawiadomienie, zapowiada zażalenie na decyzję o umorzeniu dochodzenia.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
24 czerwca 2026 r. prokurator Angela Bielska-Gajos z Prokuratury Rejonowa Lublin-Północ w Lublinie umorzyła dochodzenie w sprawie prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka (KO). Dotyczyło „użycia podstępu polegającego na złożeniu nieprawdziwego oświadczenia o miejscu zamieszkania w Lublinie Krzysztofa Żuka ubiegającego się o mandat radnego Rady Miasta Lublin w oświadczeniu o wyrażeniu zgody na kandydowanie w okręgu wyborczym nr 1, celem nieprawidłowego sporządzenia listy kandydatów do Rady Miasta Lublin” – informuje Jawny Lublin prokurator Marcin Kozak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Chodzi o wybory samorządowe z 7 kwietnia 2024 roku. W Lublinie wybieraliśmy wówczas prezydenta, radnych miejskich i wojewódzkich. Żuk starał się wówczas nie tylko o reelekcję, ale także walczył o mandat radnego. Ten wypróbowany w poprzednich latach sposób na „pociągniecie listy” tym razem też się sprawdził. Żuk po raz czwarty wygrał wybory na prezydenta miasta, a mandat radnego (startował z pierwszego miejsca w Śródmieściu) mógł przekazać osobie, która do Rady Miasta się nie dostała. Skorzystała na tym Kamila Florek ze Wspólnego Lublina, ugrupowania byłego przewodniczącego RM Piotra Kowalczyka. Co ciekawe Florek też nie mieszka w Lublinie, a w Elizówce, również w gminie Niemce. A jak swego czasu ujawniliśmy, pozamiejskim adresami może się pochwalić więcej radnych prezydenckiego klubu. Obecnie w sprawie Florek i czterech jej klubowych koleżanek – Anny Ryfki, Magdaleny Szczygieł-Mitrus, Marty Gutkowskiej i Moniki Kwiatkowskiej – prokuratura wciąż prowadzi dochodzenie. W tym przypadku doniesienie złożyli lubelscy działacze Nowej Lewicy, a Komenda Miejska Policji w Lublinie wyłączyła się ze sprawy.
Od ciotki do domu w dziesięć minut
Doniesienie na Żuka do organów ścigania złożył Jacek Skiba, przewodniczący zarządu dzielnicy Hajdów-Zadębie. To znany krytyk poczynań prezydenta, który sam o sobie mówi, że jest „największym fermenciarzem w mieście”. Skiba zakwestionował to, że Żuk przed wyborami na stałe mieszkał w Lublinie. Radny wskazywał, że w istocie są to Jakubowice Konińskie w gminie Niemce. Dom ma tam jego żona Katarzyna Mieczkowska (jest współwłaścicielką nieruchomości). Formalnie Żuk wraz z żoną mają tylko jedną nieruchomość – jak ujawniliśmy niedawno jest to mieszkanie w apartamentowcu w centrum Gdańska.
Nasi informatorzy także jednoznacznie wskazywali, że prezydent Lublina mieszka w Jakubowicach Konińskich. Sęk w tym, że aby mieć bierne prawo wyborcze, kandydat na radnego (a potem także radny) stale musi zamieszkiwać na terenie gminy, do której kandyduje (lub w której później sprawuje mandat). Zdaniem Skiby Żuk wprowadził w błąd komisarza wyborczego, podając w oświadczeniu, że mieszka na stałe w Lublinie.
Prowadzone od marca dochodzenie zostało jednak pod koniec czerwca umorzone. Jak zaznacza prok. Marcin Kozak, w jego trakcie przesłuchano m.in. Skibę i Żuka, a także jego żonę Katarzynę Mieczkowską (jest dyrektorką Muzeum Narodowego w Lublinie) oraz ciotkę prezydenta. Zgromadzono też dokumentację dotyczącą zgłoszenia kandydatury, dane meldunkowe, wyciągi bankowe i oświadczenia majątkowe.
Przesłuchiwany w prokuraturze Żuk zeznał, że od 2015 roku jest zameldowany w Lublinie w domu, w którym zamieszkuje jego ciotka (matka chrzestna). Z uwagi na stan zdrowia krewnej prezydent w 2024 r. zamieszkał w jej domu, by się nią opiekować. – Pod tym adresem zamieszkiwał od początku roku 2024 r. lub „trochę później” do końca grudnia 2024 r. Okoliczności te potwierdziły zarówno żona, jak i ciotka – dodaje prok. Kozak.
Mieszkając w Lublinie, Żuk odwiedzał swoją rodzinę w miejscowości pod Lublinem (prokuratura nie podaje jej nazwy), w tym także w towarzystwie ciotki. Jak ustaliliśmy, dom ciotki znajduje się na Sławinie w pobliżu ul. Zbożowej. Do rezydencji żony prezydenta w Jakubowicach Konińskich jest według Google Maps 6,3 kilometra. Dystans ten można pokonać samochodem w około 10 minut.
– Krzysztof Żuk wskazał, iż obecnie dalej opiekuje się ciotką i jest z nią w stałym kontakcie, jej stan jest na tyle dobry, że nie ma konieczności wspólnego zamieszkiwania, jednakże razem spędzają weekendy – opisuje ustalenia dochodzenia rzecznik prokuratury.
Na filmie powyżej opublikowanym na Instagramie prezydenta 6 kwietnia 2024 roku, a więc na dzień przed wyborami samorządowymi, widać, jak Krzysztof Żuk sadzi bratki w ogrodzie. W poście nie ma podanej lokalizacji, ale według naszych źródeł jest to nieruchomość w Jakubowicach Konińskich.
Przelew z Jakubowic zrobiła żona
Prokuratura badała również sprawę przelewu na swój komitet wyborczy wykonany przez prezydenta. Chodzi o rejestr wpłat od osób fizycznych, jaki prowadził komitet i który był publikowany na stronie prezydentzuk.pl. Po wyborach samorządowych ta strona została zamknięta, więc pdf z wpłatami publikujemy poniżej.
Przelew od Żuka z 2 kwietnia 2024 roku w wysokości 16 923,40 zł figuruje na pozycji 24. W polu miejscowość zamieszkania podano „Jakubowice”. Prok. Kozak informuje, że transakcji dokonała Katarzyna Mieczkowska, która ma pełnomocnictwo do rachunków bankowych męża-prezydenta. – Adres ujawniony podczas tej operacji bankowej jest adresem pełnomocnika wskazanym jako adres do korespondencji. Natomiast jako adres właściciela konta bankowego jest wskazany adres w Lublinie. Na potwierdzeniu tego przelewu widnieje adres w Lublinie. Krzysztof Żuk zeznał, że pełnomocnik finansowy komitetu wyborczego zrobiła zestawienie tabelaryczne wpłat na komitet wyborczy i zaciągnęła adres pełnomocnika jako adres nadawcy przelewu – wyjaśnia tę okoliczność rzecznik prokuratury.
Miał swój pokój i rzeczy osobiste
– Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie pozwolił na ustalenie, aby Krzysztof Żuk, wypełniając dokumenty związane z kandydowaniem do Rady Miasta Lublin zastosował jakiekolwiek działania o charakterze podstępu lub świadomie podał dane niezgodne z rzeczywistością – informuje prokuratura. – Przeprowadzone postępowanie nie dostarczyło podstaw do przyjęcia, że wskazanie przez Krzysztofa Żuka adresu w Lublinie stanowiło świadome podanie nieprawdziwych danych. Z ustaleń poczynionych w dochodzeniu wynika bowiem, że w 2024 r. faktycznie przebywał pod adresem w Lublinie, posiadał własny pokój, rzeczy osobiste, nocował zarówno w dni pracujące, jak i weekendy, a przede wszystkim sprawował codzienną opiekę nad schorowaną ciotką, która wymagała pomocy. Okoliczności te zostały potwierdzone przez przesłuchanych świadków.
Jednocześnie, jak podaje prokuratura, Żuk wskazywał, że jego aktywność zawodowa, społeczna koncentrowała się w Lublinie, gdzie pracował, prowadził działalność dydaktyczną, odprowadzał podatki.
I dalej prok. Kozak dodaje: – Wprawdzie ustalono również, że żona Krzysztofa Żuka wraz z dzieckiem mieszkała poza Lublinem, jednakże okoliczność ta nie przesądza o jego miejscu zamieszkania w rozumieniu art. 25 kc (miejscem zamieszkania osoby fizycznej jest miejscowość, w której osoba ta przebywa z zamiarem stałego pobytu – red.). Ocena miejsca zamieszkania wymaga bowiem uwzględnienia całokształtu okoliczności faktycznych, a zgromadzony materiał dowodowy nie pozwala na stwierdzenie, że w czasie składania dokumentów wyborczych Krzysztof Żuk nie miał podstaw do uznawania za miejsce swojego zamieszkania adresu w Lublinie.
Zdaniem prokuratury brak jest również podstaw do uznania, aby prezydent działał podstępem wobec organów wyborczych. – W szczególności za dowód takiego działania nie może być uznana wpłata na rzecz Komitetu Wyborczego Wyborców Krzysztofa Żuka z dnia 2 kwietnia 2024 roku, przy której wskazano miejscowość zamieszkania jego żony. Jak wynika z zeznań Krzysztofa Żuka, przelew został wykonany przez jego żonę, posiadającą pełnomocnictwo do jego rachunku bankowego, natomiast adres prawdopodobnie został automatycznie pobrany przez system bankowy z danych przypisanych do pełnomocnika konta. Okoliczność ta znajduje racjonalne i logiczne wyjaśnienie, a zgromadzony materiał dowodowy nie dostarczył podstaw do przyjęcia, że dane te zostały celowo wykorzystane w celu wprowadzenia kogokolwiek w błąd – wyjaśnia prok. Kozak.
Jacek Skiba zapowiada, że nie zostawi tak tej sprawy. – Moim zdaniem umorzenie dochodzenia na tym etapie jest bezpodstawne, ponieważ prokuratura nie przesłuchała żadnej ze wskazanych przeze mnie bezstronnych dla prezydenta Żuka osób. Umorzenie opiera się na zeznaniach samego prezydenta i osób z nim spowinowaconych. Tym samym według mnie istnieje możliwość, że ich zeznania mogą być stronnicze – komentuje Skiba, zapowiadając złożenie zażalenia do sądu na decyzję prokuratora o umorzeniu dochodzenia. Jak twierdzi, chce, by prokuratura ponowie zweryfikowała, że centrum życiowe i rodzinne prezydenta w istocie przypadało na Jakubowice Konińskie, a nie na Lublin. Uważa, że w sprawie powinni zostać przesłuchani m.in. sąsiedzi, listonosz czy dzielnicowy w Jakubowic.
Wojewoda Sprawka: Tam dom twój, gdzie twoja rodzina
W kontekście dochodzenie w sprawie prezydenta Żuka i pięciu radnych z jego klubu w Radzie Miasta ciekawa jest sprawa wygaszenia mandatu Łukaszowi Gołąbowi, radnemu Parczewa. W 2023 roku kwestię jego faktycznego miejsca stałego zamieszkania rozpatrywał ówczesny wojewoda lubelski Lech Sprawka (PiS). Do wojewody wpłynęło wówczas pismo kwestionujące fakt, że Gołąb rzeczywiście mieszka w Parczewie.
„Radny Łukasz Gołąb formalnie zameldowany jest w (nazwy miejscowości i adresy w decyzji wojewody są zamazane – red.), gdzie jest jego dom rodzinny i mieszka jego ojciec. Natomiast radny Gołąb nie mieszka tam od wielu lat. Nie mieszkał także w dniu wyborów do Rady Miejskiej. Obydwoje z żoną i dziećmi mieszkają w (…). Do (…) przyjeżdża sporadycznie na weekendy z rodziną. (…) Nie ulega więc wątpliwości, że centrum życiowe radnego Ł. Gołąba znajduje się w tam, gdzie pracuje oraz zamieszkuje wraz z rodziną, nie zaś gdzie jest zameldowany (…) i okazjonalnie zatrzymuje się” – brzmi fragment doniesienia do wojewody.
Gdy radni nie wygasili Gołąbowi mandatu, zrobił to wojewoda Sprawka, wydając tzw. zarządzenie zastępcze (publikujemy je na końcu tekstu). Wojewoda precyzyjnie definiuje w nim, jak należy rozumieć pojęcie „stałe zamieszkanie” w kontekście prawa wyborczego. Nie decydują o tym formalności, a stan faktyczny. Na stałe miejsce zamieszkania składają się dwa elementy, które muszą występować łącznie:
- Fizyczne przebywanie w określonej miejscowości pod oznaczonym adresem.
- Zamiar stałego pobytu, który jednak – jak podkreśla organ nadzoru – nie może być jedynie subiektywną deklaracją radnego, ale musi wyrażać się w konkretnych, sprawdzalnych, codziennych zachowaniach.
Wojewoda jednoznacznie wskazał, że o zamieszkiwaniu można mówić tylko wtedy, gdy dla przeciętnego obserwatora w danym miejscu skupia się aktywność życiowa i centrum życiowe danej osoby. Co kluczowe, przepisy stanowią, że można mieć tylko jedno miejsce zamieszkania. Przebywanie w Parczewie w celach społecznych czy rodzinnych (odwiedziny) przy jednoczesnym życiu w innym miejscu wojewoda sprawka określił jako tzw. „migrację wahadłową”, pozbawioną elementu trwałej zmiany miejsca zamieszkania.
To właśnie czynnik życia rodzinnego okazał się gwoździem do trumny dla mandatu radnego Gołąba. Wojewoda Sprawka, powołując się na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, podkreślił, że przy ustalaniu faktycznego miejsca zamieszkania najistotniejsze pozostaje umiejscowienie centrum życia rodzinnego – czyli miejsca, gdzie radny mieszka z własną najbliższą rodziną (żoną i dziećmi) i gdzie wspólnie prowadzą gospodarstwo.
Wojewoda odrzucił szereg dowodów przedstawionych przez radnego, takich jak zameldowanie od 1987 roku, opłacanie podatku od nieruchomości, posiadanie dowodu osobistego wydanego w Parczewie, czy odbieranie tam paczek z portali aukcyjnych.
W uzasadnieniu wskazano, że zameldowanie ma charakter wyłącznie ewidencyjno-porządkowy i nie rodzi praw wyborczych, a dowód osobisty można wyrobić i odebrać w dowolnej gminie w Polsce. Jak czytamy w zarządzeniu wojewody Sprawki, doświadczenie życiowe pokazuje, że osoby po założeniu własnej rodziny utrzymują silne więzi z miejscem pochodzenia (zwłaszcza gdy żyją tam rodzice), jednak ich nowe centrum życiowe przenosi się tam, gdzie mieszkają współmałżonek i dzieci. Ponieważ żona i dzieci radnego nie mieszkały w Parczewie, wojewoda uznał, że deklarowany przez radnego „zamiar” pozostania mieszkańcem Parczewa jest sprzeczny z obiektywnymi faktami.
Radny Gołąb po wygaszeniu mandatu złożył jeszcze zażalenie na decyzję wojewody do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie, ale jego skarga została oddalona. „Sąd dostrzega, że skarżący związany jest emocjonalnie ze swoim rodzinnym miastem, w którym przecież pozostał jego ojciec. Skarżący również korzysta z usług czy świadczeń realizowanych na terenie gminy Parczew. Przyjeżdża do Parczewa i spędza tam czas wolny. Jednak okoliczności te nie mogą przysłonić ogólnego obrazu sytuacji rodzinnej skarżącego. Bez wątpienia bowiem, żona i dzieci skarżącego nie koncentrują swojego życia codziennego w Parczewie. Sąd nie ma też wątpliwości, że skarżący tworzy wspólne gospodarstwo domowe z najbliższymi sobie członkami rodziny, a to przesądza, że jego centrum życiowe skupione jest przy żonie i małoletnich dzieciach” – podniósł w uzasadnieniu WSA w Lublinie.
Przypomnijmy, że sprawą podmiejskich radnych z klubu Żuka zajmował się następca Sprawki, wojewoda Krzysztof Komorski (KO), były zastępca prezydenta Żuka do spraw kultury i sportu. Jego służby prawne badały sprawę przez kilka miesięcy – od stycznia do sierpnia ub.r. Na zakończenie postępowania wojewoda stwierdził, że „nie jest w stanie podjąć decyzji o wygaszeniu mandatu którejkolwiek z pań radnych”. – Mnie bardzo zależało na wyjaśnieniu tej sytuacji ze względu również na zainteresowanie mediów, opinii publicznej, mieszkańców. I żeby całe postępowanie było przeprowadzone bardzo rzetelnie, bardzo skrupulatnie – zapewniał w rozmowie z nami wojewoda.




„Forsę na koncie w Londynie ma, a nie ciotkę. Rośniak jak z klubu odchodził to mi wszystko powiedział. To mnie każe do siebie dzwonić i wtedy idiotyzmy do mnie różne gada. A to ciocia z Londynu do mnie dzwoni – dziwi się.”
Widzicie już, Skiba, że podskakiwanie bandzie jest bezcelowe?
System promujący cfaniactwo, zawsze będzie chronić cfaniaków, za wyjątkiem nieistotnych podręcznych typu stjepaniukowa.
Bo nie ma większych problemów w Lublinie tylko to czy Krzysztof Żuk mieszkał w 2024r. ze swoją ciotką czy nie…Może ci, których to tak zajmuje powinni się zaangażować w sprawy publiczne zamiast skupiać na takich bzdurach i marnotrawić na to swój czas.
Już mam dość robienia z siebie głupa. A wy jak czytelnicy??
Największym problemem Dziadogrodu jest właśnie to, co reprezentuje PiSK0rz z Jakubowic i dlatego próby wbicia mu szpilki, mimo ich bezskuteczności, zasługują chociażby na docenienie tych wysiłków.
Ale, niestety, system kapitalistycznego prawa stoi na straży cfaniactwa, jak już nie raz się okazało choćby na przykładzie Dewelo-Duce, czy jego Best-Frienda Mefistofallusa.
A to dopiero początek porządków, które wprowadza neolib pod batutą UE. Np. taki Don Kiszot z Czechowa za swoje wybryki otrzymał jedynie SLAPP on the wrists, ale tego typu wichrzycielstwo godzące w interesy kapitalistów wkrótce będzie niosło za sobą znacznie poważniejsze konsekwencje.
Dziś nie potrzeba już nawet bojówek wynajętych przez kapitalistów do utrzymania „porządku” – wystarczy odciąć podskakującemu delikwentowi dostęp do bankowości.
Jest ironią, że nadal spora część tzw. aktywistów uważa neo-f@szystów z Brukseli za ratunek dla „demokracji”.
ta ciotka to chyba ze sto lat ma…. żen….
Możecie skoczyć naszemu Prezydentowi Dr. Żukowi. Złóżcie teraz zażalenie do Strasbourga albo lepiej do ONZ
Jedynym twardym dowodem była by historia logowania jego telefonu ale po roku dane przepadają. Ale że starą ciotkę namówił do składania takich zeznań ? Tylko uczyć się od mistrza jak się kłamie.
Hehe Żuk mordo ty moja jesteś nieusuwalny jak Majchrowski w Krakowie swego czasu. Nawet dziadogrod chcesz na tym starym komuchu wzorować. Betonoza kwitnie, dług miasta jest do spłacenia i oczywiście wszystko tłumaczysz inwestycjami…
Przekręt czuć na kilometr. Jak widać prawo jest równe dla wszystkich, ale dla niektórych jest równiejsze.
„Jest ironią, że nadal spora część tzw. aktywistów uważa neo-f@szystów z Brukseli za ratunek dla „demokracji”.”
_
Panie Kroniki Dewelorozwoju, zobaczymy jaka będzie decyzja TSUE w sprawie Górek Czechowskich.
Elektorat Najwyższego Przywódcy i tak się tym nie interesuje, nawet nie czytają JL, ważne jest dla nich że trwa rozwijanie kieszeni kapitalistów i aby te urojone liczby ludności lublinian w Planie Ogólnym się i tak nie ziściły w rzeczywistości.
Gdyby Bałtyk był w Lublinie, to Bałtyk byłby objęty ZPI.
Jak cfaniaki dostaną już prawomocne pozwolenia na budowę, to nawet ew. (jakkolwiek b. mało prawdopodobna) pro-chomiczkowa decyzja TSUE im niewiele zaszkodzi, albo może nawet im wręcz pomoże, bo zamiast liczyć na zyski ze sprzedaży kurników, które mogą się sprzedać, albo i nie, zainkasują pewne jak w banku odszkodowanie idące w setki mln opłacone najprawdopodobniej wprost z budżetu miasta-wydmuszki – albo w wyniku „ugody”, albo po krótkim fejkowym procesie sądowym.
Ale jak widać, specjalnie im się nie spieszy z procedurami PnB, czyli raczej są spokojni o to, że eurokracja stanie murem za kapitalistami.
Tak ja to widzę przynajmniej.
PS. Ja również jestem sympatykiem przyrody, ale co mnie niepokoi bardziej niż los chomiczków, czy nawet zagłady zieleni na GCz., to są dwie kwestie:
1) zalegalizowanie cfaniactwa – zalegalizowanie podniesienia wartości gruntu kapitalisty o ok. 1000% decyzją administracyjną (nie tylko jedno-osobową, ale popartą jak na razie orzecznictwem „niezawisłych” sądów), sugeruje jaki będzie dalszy tok r0zw0ju kapitalizmu zaawansowanego stadium, tj. że akty ubogacania (się) oligarchii będą coraz bardziej bezczelne, a społeczne koszty tych transferów bogactwa będą coraz śmielej ponoszone bez względu na to, jak rujnować będzie to jakość życia „plebsu” (w tym w sposób naszkicowany w pkt 2 poniżej)
2) na potrzeby zakwaterowania kogo zrodziła się ta idea dewelo-getta na 10+k osób w mieście, w którym liczba autochtonów spadać będzie wkrótce rocznie w porywach właśnie o 10k? Niektórzy mogliby nadać temu gettu miano „Nowe Zimbawłe nad Czechówką”, ale może to wynika z jakiejś złośliwości… Czy Pakt Imigracyjny upichcony w Brukseli ma coś do czynienia z tymi planami?
@www
Słuszna uwaga. W tym kontekście fakt opóźnienia zgłoszenia do prokuratury o właśnie ponad rok wobec sytuacji znanej już ogólnie znacznie wcześniej może rodzić pewne konspiro-teorie.
Zaraz jacyś pseudo ekolgiści czepią się naszego Żuczka, że kat gryzoni w postaci chomiczków. Śmiechu warte ale i żałosne
Coście skur… uczynili z tą krainą!
@ASz
Wczoraj ponoć Wasi „zbaffcy demokracji” z Brukseli przepchnęli kolanem ustawę o kontroli treści czatów.
Tak że lepiej uważaj, zanim zechcesz napisać coś nieprawilnego na „priva”.
Tak, kroniki dewelorozwoju. Ochrona dzieci przed pornografią – oto chodzi
_
Ja bym poszedł dalej i zablokował Facebooka w Polsce, bo ten serwis zniszczył umysły wielu Polakom, zrobili się proruscy, komentują to na czym się nie znają, myślą egoistycznie (bo ja chcę upały i ch)
Kozi Gród za Prezydenta Żuka rozwinął się jak nigdy dotąd w swojej historii i nikt temu nie zaprzeczy !
🟢W latach 2010–2022 zmodernizowano ponad 200 km dróg miejskich, chodników i ścieżek rowerowych, w tym 23 mosty i wiadukty za 306 mln zł.
🟢 Wybudowano obwodnice i drogi dojazdowe (np. ul. Mełgiewska, Poligonowa).
🟢System komunikacji publicznej zintegrowano: powstało 76 km sieci trolejbusowej, nowy depot i system zarządzania ruchem. Wymieniono 80% floty na nowoczesne pojazdy, w tym 99 trolejbusów i 40 autobusów elektrycznych, z planami na kolejne 100 zeroemisyjnych  
🟢 Lotnisko Port Lotniczy Lublin rozbudowano za 400 mln zł, umożliwiając obsługę 2 mln pasażerów rocznie
🟢 Powstało ponad 170 km ścieżek rowerowych i system rowerów miejskich z 911 rowerami w 93 stacjach, z 3,5 mln wypożyczeń od 2014 r. 
🟢W ramach elektromobilności wprowadzono hulajnogi elektryczne i 20 parkingów.
Ten nasz Zuk to złoty człowiek. Nie dość, że rozwija Lublin jak nigdy dotąd to jeszcze opiekuje się słabszymi i schorowanymi. Kiedy on ma na to wszystko czas? Pewnie nie spi i nie je tylko cały czas pracuje i działa. To prawdziwe szczęście, że mamy takiego prezydenta. Wiwat nasz Żuczek!!!
Logowanie telefonu można sprawdzić z wcześniejszego okresu. Nie tylko z ostatniego roku. Trzeba tylko chcieć….
Logowania logowaniami, ale przecież każdy wie, że PiSK0rz konfabuluje razem z jego małżonką i ciotką do kompletu.
Ale ponieważ jest on doskonałym podręcznym zasłużonym dla kapitalistów, w kapitalizmie nie stanie mu się żadna krzywda.
PS. @ASz
Jak tam napawasz się p1zdziskiem nadbałtyckim? Marzyłeś o jesieni w lecie to proszę bardzo.
Świeże powietrze i dużo lasów – polecam!
Ostatnio wiało prawie 100 km/h, ale fale były potężne.
Unikać restauracji jak się tylko da i nie wydasz milionów. I o 23:00 jeszcze dość widno jak nie ma chmur!
Deptak bardzo zielony i czysty.
Nie ma żadnych Stokrotek – to też duży plus.
@kdr
Temperatury są dobre, ale słońca prawie w ogóle nie ma.
@kdr- Obecne anomalie są mniejsze na minus, niż z końcem czerwca na plus, gdy padło multum rekordów klimatycznych, więc… obecna pogoda jest bliższa norm klimatycznym niż ta patologia z 25 VI-1VII
A CBA ma wydruki z PEGAZUSA dlatego układ chodzi na pasku :-)
Dziękuję za ten artykuł. Zastanawiałam się, jak zakończy się ta sprawa. Jestem ciekawa, czy w przypadku pozostałych radnych decyzja będzie podobna.