Wesprzyj Kontakt

5 minuty czytania  •  13.10.2025 14:45

Projektowali nowy stadion żużlowy. Teraz wzywają miasto do zapłaty ponad 10 mln zł

Projektowali nowy stadion żużlowy. Teraz wzywają miasto do zapłaty ponad 10 mln zł

Udostępnij

Spór między miastem a konsorcjum firm projektowych wchodzi w nową fazę. W przedsądowym wezwaniu wykonawca żąda od lubelskiego Ratusza 10,4 mln zł zaległego wynagrodzenia. I wzywa do zaprzestania publicznego rozpowszechniania informacji naruszających dobre imię członków konsorcjum.

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.

O konflikcie pomiędzy gminą Lublin a konsorcjum firm Kavoo Invest oraz Sybilski Wesoły & Partners, które trzy lata temu wygrało przetarg na zaprojektowanie nowego stadionu żużlowego nad Bystrzycą, pisaliśmy wielokrotnie. Umowa zawarta w sierpniu 2022 roku opiewała na 7,4 mln zł. Ostatecznie Ratusz w kwietniu tego roku ją zerwał. Tłumaczył to niedotrzymaniem terminów przekazania pełnej dokumentacji: do 19 lipca 2024 r. dokumentację i opinię geotechniczną oraz hydrogeologiczną, projekty budowlane, a także projekty rozbiórek i informacje Bezpieczeństwa i Ochrony Zdrowia, zaś do 19 maja 2024 r. dokumentację środowiskową wraz z raportem oddziaływania na środowisko.

– Pomimo wielokrotnych ponagleń, projektant hali wielofunkcyjnej z funkcją stadionu żużlowego nie dostarczył kompletnej dokumentacji projektowej wraz z kosztorysem inwestycji, co uniemożliwia kontynuację prac. W obecnych warunkach dalsza współpraca nie daje gwarancji realizacji zadania zgodnie z zawartą umową oraz oczekiwaniami miasta wynikającymi z udzielonego zamówienia publicznego – brzmiał oficjalny komunikat Ratusza. Podkreślano przy tym, że miasto nie zapłaciło wykonawcy ani złotówki z zakontraktowanej kwoty.

Wiceprezydent dolewa oliwy do ognia

Z kolei Wojciech Ryżyński, prezes Kavoo Invest, w rozmowie z naszą redakcją, tłumaczył, że Ratusz nie może otrzymać pełnej dokumentacji, bo koncepcja i zakres prac projektowych odbiega od tego, co zapisano w umowie z miastem. Poza tym po drodze pojawiło się kilka nieprzewidzianych sytuacji. Ratusz zrezygnował m.in. z olbrzymiego podziemnego parkingu, który według wyliczeń projektantów miał kosztować aż 400 mln zł (miasto podaje znacznie niższą kwotę – 123,4 mln zł). Konieczna była również zmiana miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (mpzp). Konsorcjum wskazywało także na problemy z przebiegiem linii energetycznej zasilającej stadion, czy fatalny stan wału przy Bystrzycy. Dlatego domagało się od lubelskiego Ratusza aneksu do umowy. Jednak zdaniem prezesa Ryżyńskiego tak prawdę problem leżał gdzie indziej. – Nie ma woli do realizacji stadionu. Było to potrzebne pod wybory – oceniał w rozmowie z nami.

Te słowa szefa Kavoo Invest wywołały natychmiastową reakcję Tomasza Fulary, zastępcy prezydenta do spraw inwestycji i rozwoju. Przed miesiącem na swoim profilu na FB wezwał konsorcjum do natychmiastowego zaprzestania naruszania dóbr osobistych miasta. – W prasie pojawiły się bowiem nieprawdziwe informacje, jakoby miasto utraciło zainteresowanie budową tego obiektu, a tym samym istnieje przekonanie, że to gmina Lublin nie potrafiła się wywiązać z obietnicy realizacji inwestycji. Tego rodzaju sugestie są całkowicie bezpodstawne i godzą w renomę naszego Miasta – napisał wiceprezydent. Straty wizerunkowe Lublina wycenił na 3 mln zł.

Ratusz wezwał projektanta do złożenia stosownego oświadczenia w lokalnych serwisach w terminie 14 dni. Ale przeprosiny się nie ukazały. – Podejmiemy stosowne kroki prawne zmierzające do ochrony dobrego imienia Miasta – zapowiedziała Justyna Góźdź, rzeczniczka prasowa prezydenta Lublina w niedawnej wypowiedzi dla Kuriera Lubelskiego.

Konsorcjum kontratakuje

Do tej pory konsorcjum nie odnosiło się publicznie do wypowiedzi przedstawicieli Ratusza. W piątek otrzymaliśmy oficjalne stanowisko obu firm zaangażowanych w projektowanie obiektu sportowego nad Bystrzycą (pełna treść na końcu tekstu). Już na wstępie projektanci podkreślają, że termin wykonania umowy strony określiły na koniec 2026 roku. Wskazują również zmianę warunków jej wykonania i „istotne przeszkody”.

„W szczególności dotyczyły one bardzo wysokich kosztów budowy parkingu podziemnego dla realizowanej inwestycji, co skutkowało decyzją Urzędu Miasta o zmianie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (która to zmiana była procedowana blisko 12 miesięcy) i bardzo istotną zmianą koncepcji architektonicznej i założeń przetargowych„. Konsorcjum miało też sygnalizować miastu „brak wymaganych zgód, oświadczeń i decyzji administracyjnych, które były niezbędne do dalszego prowadzenia prac projektowych„, a także brak oświadczeń o dysponowaniu nieruchomościami na cele budowlane, czy opóźnień w uzgadnianiu rozwiązań funkcjonalnych.

Prowadzona procedura zmiany planu miała istotny wpływ na możliwość wykonania oraz termin
realizowanej umowy i ostateczne rozwiązania przyjmowane w dokumentacji
– podkreśla w imieniu konsorcjum Wojciech Ryżyński.

Zaznacza przy tym, że w międzyczasie nastąpił duży wzrost kosztów (m.in. kilkunastoprocentowa inflacja). I to w połączeniu z blisko rocznym oczekiwaniem na zmiany do miejscowego planu doprowadziło jego zdaniem do „znacznej nierównowagi ekonomicznej stron umowy i aneks proponowany przez Wykonawcę miał na celu usunięcie skutków tego zdarzenia„. Ale do podpisania takiego aneksu nigdy nie doszło.

Przedstawiciel konsorcjum podkreśla także, że miasto otrzymało już szereg dokumentów i opracowań projektowych. Na tej liście są m.in.: wielobranżowe projekty architektoniczno-budowlane i zagospodarowania terenu dla obiektu sportowego oraz terenu nadrzecznego, raport oddziaływania na środowisko, projekty zjazdu, rozbiórek, czy opinie geotechniczne i hydrogeologiczne.

We wrześniu projektanci wezwali miasto do sporządzenia i podpisania protokołu inwentaryzacyjnego z wykonanych prac. Ale do tego nie doszło, a Ratusz – jak podkreślają w swoim stanowisku – odesłał projektantom całość przekazanej dotychczas dokumentacji.

Projektanci wzywają do zapłaty

Ostatecznie 7 października konsorcjum wezwało lubelski Ratusz do zapłaty należnego wynagrodzenia za wykonany zakres dokumentacji, do zwrotu kosztów poniesionych na rzecz podwykonawców oraz do wypłaty odszkodowania z tytułu utraconego zysku. Przedsądowe wezwanie opiewa na nieco ponad 10,4 mln zł.Wyraźnie chcemy zaznaczyć, że korespondencja dotycząca umowy zawartej na realizację prac projektowych dla stadionu żużlowego w Lublinie była i jest kierowana przez Konsorcjum bezpośrednio do Prezydenta Miasta, zatem istnieje możliwość zweryfikowania stanowiska konsorcjum w oparciu o tę dokumentację” – podkreśla Ryżyński.

Jednocześnie zwraca uwagę na jednostronny przekaz Ratusza do mediów i fakt powielania przez nie narracji urzędników. „Część przedstawicieli mediów, relacjonując spór, ogranicza się do przedstawiania stanowiska tylko jednej strony, nie podejmując próby weryfikacji lub publikacji argumentów drugiej strony umowy. Uważamy, że rzetelne informowanie opinii publicznej wymaga prezentowania pełnego obrazu sprawy, zwłaszcza gdy chodzi o inwestycję o dużym znaczeniu dla mieszkańców Lublina” – czytamy w stanowisku.

Projektanci podkreślają, że konsorcjum „nie prowadzi żadnych działań mających na celu naruszenie dobrego imienia gminy Lublin”.O ile wypowiadamy się w przedmiotowej sprawie, to czynimy to wyłącznie w obronie własnej reputacji oraz w interesie wyjaśnienia rzeczywistych przyczyn sporu – tłumaczą.

Konsorcjum zaznacza, że w jednym z pism skierowanych do prezydenta wezwało miasto do „niezwłocznego zaprzestania publicznego rozpowszechniania informacji naruszających dobre imię, renomę i wiarygodność gospodarczą członków Konsorcjum”. Swoje straty wizerunkowe oszacowało na 4 mln złh.

Na koniec projektanci wskazują, że są otwarci na „merytoryczny dialog i wyjaśnienie wszelkich nieporozumień i wątpliwości pojawiających się w związku z realizacją umowy”.

Stadion skasowany w minutę

Przypomnijmy, że po raz pierwszy zapowiedź budowy nowego stadionu żużlowego pojawiła się w kampanii Krzysztofa Żuka (PO) przed wyborami w 2018 roku. W ostatniej kampanii wyborczej wiosną 2024 „budowa hali wielofunkcyjnej z funkcją stadionu żużlowego” była zapowiadana jako jeden z priorytetów. Tymczasem w maju br. na wniosek prezydenta radni jego klubu wykreślili z wieloletniej prognozy finansowej miasta 307 mln zł na budowę obiektu sportowego nad Bystrzycą. Przegłosowanie tego punktu zajęło radnym niespełna minutę. Jednocześnie wpisali (też na wniosek prezydenta) 80 mln zł na modernizację starego stadionu przy Alejach Zygmuntowskich. Tak po sześciu latach od złożenia obietnicy zakończył się temat budowy nowego stadionu dla mistrzów Polski na żużlu.

Na zdjęciu: Jedna z wizualizacji wielofunkcyjnej hali nad Bystrzycą przygotowana przez konsorcjum firm Kavoo Invest oraz Sybilski Wesoły & Partners. Fot. Materiały projektantów

kavoo-stanowisko

7 odpowiedzi do “Projektowali nowy stadion żużlowy. Teraz wzywają miasto do zapłaty ponad 10 mln zł”

  1. kronikidewelorozwoju pisze:

    „Naruszanie dóbr osobistych miasta?”
    WTF?!
    Chyba, że jako „miasto” rozumieć należy osobę K0mbinatora z Jakubowic, albo jego namaszczonego następcę w osobie FuLiar.
    ————-
    W mojej wersji ta historia wygląda tak:
    Ubogacacz wycofał się z projektu budowy nowego K0lesioseum z uwagi na to, że jego K0lesie ze stoku stwierdziły, że jednak nie da się wcisnąć ynwestorkom kurnikowym 300-500 apartamĘtów „premium” na terenie po zaoranym obecnym K0esioseum przy Zygmuntowskich.
    Żeby wycofać się „z twarzą” z obietnic złożonych miłośnikom czarnego cyrku, Duce zdecydował się na najprostsze rozwiązanie dopasowane jak najbardziej do zdolności ogarniania rzeczywistości przez fanatyków oglądania kręcących się motorków: znaleźć kozła ofiarnego, którego można obarczyć winą za to fiasko.
    Jeśli ten „kozioł ofiarny” w drodze prób odzyskania należności natrafi na rozsądny skład sędziowski, to pewno wygra i za dobrych kilka lat odzyska swoją dolę, ale kogo z miłośników wciągania hot-dogów i pyłu dioksynowego będzie to interesować?
    Duce rzuci im w charakterze zamiecenia obietnic pod dywan 100 mln na remont obecnego K0lesioseum, a w tym międzyczasie zresztą żużlo-cziriderkom znudzi się w końcu ten cyrk i nie będzie już sprawy.

  2. Rocky pisze:

    Przecież ten stadion nie powstał bo okazało się że na bagnie nie da się budować a na pewno nie tanio a miasto jest bankrutem. Wiec zamiast zapłacić za wykonaną część pracy i przeprosić to miasto próbuje odwracać kota ogonem. Jak trzeba było uwalić budowę biurowca bo by za szybko powstał a umowa najmu na 10 lat, to zapłacili wykonawcy za roboty i nikt się nie sądził. Znaczy się że jak nie jesteś znajomym królika to nie podejmuj się niczego w tym miesicie

  3. Łubu_Dubu pisze:

    Ewidentnie widać że wykonawca nie chciał zapłacić wpisowego do klubu narciarskiego „Tęcza” w postaci ulokowania w spółce projektantów jednego z narciarzy, więc prezes klubu Ochódzki widząc że żadnych grzybków z tego nie będzie uwalił to w jeden dzień i zgonił winę na projektantów. Może we Wrocławiu są inne standardy ale tu jeszcze wieje wschodni wiatr

  4. kronikidewelorozwoju pisze:

    Likwidacja LKJ była integralną częścią planu uwolnienia terenów przy Zygmuntowskich pod „luksusowe akademiki” poprzez relokację obecnego K0lesioseum w miejsce zaoranego z myślą o tym LKJ.
    Planu, który na szczęście nie wypalił.
    ————–
    Ale należy mieć na uwadze, że Betonowe Słoneczko nie pozwoli, żeby zapoczątkowany zaoraniem LKJ towarzyszący głównemu zadaniu ubogacenia kolesi ze stoku projekt detroityzacji Doliny Bystrzycy spełz na niczym.
    Np. wobec zniesienia wymogów w/s współczynnika miejsc parkingowych w stosunku do liczby kurników teren ten może zostać zadekretowany pod dewelorozwój (brak konieczności zorganizowania garaży podziemnych, które w tym terenie byłyby bardzo trudne do realizacji).
    ————-
    A jeśli koniec manii kurnikowo-ynwestycyjnej sprawi, że żadna dewelo-pijawka nie będzie zainteresowana takim projektem, to Technokrata z Jakubowic znajdzie jakiś inny sposób, żeby dokonać permanentnej destrukcji tego obszaru tak, jak rozprawił się z Doliną Czechówki, forsując przebieg dojazdówki z S17 właśnie przez tą dolinę, zamiast śladem Al. Warszawskiej.

  5. witek1 pisze:

    od początku miał nie powstać ale kasę za Projekt trzeba będzie zapłacić 10 Milionów za parę lat bo oczywiście w Polskich Sądach wszystko trwa wiecznie będzie z 15 Milionów do wypłaty dla Projektantów

  6. jj pisze:

    potrzebny ten stadion jak świni siodło, tym bardziej do takiego „sportu” który jest super dostępny dla każdego do trenowania

  7. Mike pisze:

    Oczywiście ten wiejski przyglup kronikiniedorozwoju zawsze ma dużo do powiedzenia nie znając tematu !!! Zamknij jape pisowska mendo i wypier….j na swoją zapyziala wioche bo smierdzi od samego wpisu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy

Brak polecanych postów.