Wesprzyj Kontakt

6 minut czytania  •  09.10.2025 09:53

Prof. Kidyba zawieszony przez rektora UMCS. W tle wstrząsający akt oskarżenia

Prof. Kidyba zawieszony przez rektora UMCS. W tle wstrząsający akt oskarżenia

Udostępnij

Prof. Andrzej Kidyba został zawieszony w prawach wykładowcy UMCS. To pokłosie toczących się postępowań dyscyplinarnych, a także sprawy karnej. Za kilka dni rozpocznie się jego proces — znany prawnik jest oskarżony o wieloletnie znęcanie się psychiczne nad żoną.

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.

Studenci uczą się z jego podręczników, prezydenci i marszałkowie przyznają mu medale, branżowe pisma umieszczają go na czele rankingów. To jeden z najbardziej znanych ekspertów od prawa handlowego w Polsce, członek wielu sądów arbitrażowych. Wielki biznes też chętnie korzystał z wiedzy profesora – Andrzej Kidyba doradzał zarządowi PZU i zasiadał m.in. w radzie KGHM. Przez kilkanaście lat pełnił funkcję konsula honorowego Republiki Niemiec w Lublinie.

Wieloletni wykładowca UMCS znany jest również z ostrego temperamentu. Nie przebiera w słowach. Wobec podwładnych i współpracowników potrafi być — delikatnie mówiąc — dość bezpośredni. Zdarza mu się używać wulgaryzmów.

https://jawnylublin.pl/studenci-opowiadaja-o-zachowaniu-prof-andrzeja-kidyby-obszerny-material-dowodowy/

Studenci mieli dość

W związku z toczącymi się postępowaniami: dyscyplinarnym i karnym wobec prof. Andrzeja Kidyby, na początku sierpnia br. Rektor UMCS podjął decyzję o zawieszeniu Profesora w obowiązkach nauczyciela akademickiego na okres 6 miesięcy. Zawieszenie może ulec przedłużeniu. Oznacza to, że w tym okresie Profesor nie świadczy pracy na rzecz Uniwersytetu, w tym nie prowadzi zajęć dydaktycznych – informuje
Katarzyna Skałecka
z Centrum Prasowego UMCS.

Rektor największej lubelskiej uczelni prof. Radosław Dobrowolski obniżył też wykładowcy wynagrodzenie.

Prof. Kidyba od ponad roku nie prowadzi zajęć ze studentami. Portal Jawny Lublin jako pierwszy opisał początek tej afery.

Zaczęło się od internetowych wpisów. Wiosną 2024 r. profesor dowiedział się o istnieniu grupy na Facebooku, na której studenci szeroko opisywali jego zachowania. Pisano tam o „przemocy seksualnej” i „nadużyciach władzy”. Ktoś miał zasugerować, że jedynym sposobem, aby kobieta zdała egzamin z prawa handlowego na UMCS, jest „spędzenie nocy z prof. A. Kidybą”.

W kwietniu ub.r. na jednym z wykładów profesor zażądał od studentów IV roku prawa usunięcia tych wpisów. Wszyscy zgodnie zapewniali, że nie są ich autorami.

Stanąłem przed studentami i oświadczyłem, że dziś wykładu nie będzie, tylko monolog. Powiedziałem: „Ludzie kochani, możecie na mnie pluć, ile tylko chcecie, ale nie krzywdźcie tych dziesiątek tysięcy kobiet, które ciężko pracowały, uczyły się, zakładały rodziny, są świetnymi prawniczkami”. Prosiłem: „Sprostujcie to”. Ale tego nie zrobili. Za to poszli z wnioskiem do pani dziekanopowiadał nam prof. Kidyba.

Potem wykładowca nie przyszedł na umówiony egzamin. Odbyły się za to kolejne rozmowy ze studentami, które ci nagrali. To właśnie te nagrania trafiły do władz wydziału UMCS. Słychać na nich, jak profesor mówi: „Rzygać mi się chce na widok studentów” oraz „Nie wyróżniliście się niczym, jesteście kupą idiotów”. Jednej ze studentek miał powiedzieć, że ma ładny biust.

Takie słowa mógłbym powiedzieć tylko żonie – odpierał zarzuty w rozmowie z nami profesor.

Sprawą zajęła się komisja dyscyplinarna UMCS, a rzecznik dyscyplinarny uczelni ocenił, że istnieje wiele przesłanek wskazujących na popełnienie przez prof. A. Kidybę „deliktu dyscyplinarnego”. Komisja poprosiła o uzupełnienie dokumentacji. – Chodziło m.in. o przesłuchanie kilku dodatkowych świadków. Sprawa jest obecnie w toku – precyzuje Katarzyna Skałecka.

Reklama 844 x 275
Reklama 500 x 500

Na początku zajmował się nią prof. Grzegorz Janusz, ale po przejściu na emeryturę rzecznikiem dyscyplinarnym ds. nauczycieli akademickich UMCS został dr hab. Wojciech Ziętara.

Dwadzieścia lat domowego piekła

Druga sprawa, o której wspomina Katarzyna Skałecka, dotyczy rozpoczynającego się w przyszłym tygodniu procesu sądowego.

Na uczelni zostało wszczęte drugie postępowanie dyscyplinarne — w związku ze skierowaniem aktu oskarżenia do sądu w innej sprawie dotyczącej profesora — informuje Katarzyna Skałecka z UMCS.

30 czerwca br. Prokuratura Okręgowa w Lublinie przesłała do sądu Rejonowego Lublin-Zachód akt oskarżenia w sprawie psychicznego znęcania się profesora nad żoną. Miało to trwać 20 lat.

Jak ustalił prowadzący śledztwo prokurator Mirosław Morlin, prof. Kidyba znęcał się psychicznie nad żoną. Bez powodu wszczynał regularne domowe awantury, podczas których poniżał ją, zarzucając m.in., że nie jest dla niego partnerem do rozmów. Naukowiec wymagał od żony „bezwzględnego podporządkowania się”. Podczas awantur wielokrotnie obrażał ją, nazywając „głupią” i „nic niewartą”. Zdarzało się, że wyrzucał jej rzeczy przez okno i w wulgarnych słowach kazał wynosić się z domu.

Po awanturach następowały telefony, kwiaty, prośby o wybaczenie. Zapewniał o miłości i obiecywał poprawę. Poważna kłótnia miała miejsce w 2004 roku – tym razem kobieta schroniła się u siostry na tydzień. „Wróciła, była zakochana i wybaczała mu, wierząc, że jego zachowanie się zmieni” – opisuje prokurator.

Ale poprawa była chwilowa. Za każdym razem mężczyzna podkreślał, że dom jest jego własnością i że w każdej chwili może wyrzucić kobietę i dziecko, jeżeli bezwzględnie nie podporządkują się jego woli.

„Poniżanie innych budowało jego poczucie wartości”

– Z biegiem lat negatywne zachowania Kidyby wobec żony narastały — pisze w akcie oskarżenia prokurator. Do jednej z kłótni doszło w Wigilię, kiedy w obecności rodziny zarzucił żonie, że nie poświęca mu wystarczającej uwagi i traktuje go jak „bankomat”. W obecności gości kazał jej wyp…. Ale kobieta nie uległa presji męża. „To wydarzenie — sprzeciwienie się woli męża — nasiliło znęcanie się psychiczne” – ocenia prokurator.

We wrześniu 2020 r. świętował 40-lecie pracy naukowej. Na stronie UMCS można przeczytać, że uroczystość „uświetnili swoją obecnością” m.in. europoseł Krzysztof Hetman (PSL), poseł Krzysztof Grabczuk (PO), senator Jacek Bury (do niedawna Polska 2050), „a także przedstawiciele administracji państwowej i samorządowej, na czele z wojewodą lubelskim Lechem Sprawką, wicemarszałkiem województwa lubelskiego Zbigniewem wojciechowskim oraz prezydentem miasta Lublina dr. Krzysztofem Żukiem”.

Tego samego dnia doszło do kolejnej domowej awantury. „Groził też śmiercią: „Bo ci strzelę zaraz i cię zabiję zaraz”. Obecne przy zdarzeniu dzieci nagrały tę scenę telefonem komórkowym. Prawnik posiada legalnie broń palną i gazową – Smith&Wesson kaliber 357 MAG, pistolet gazowy Perfecta kaliber 6 mm oraz Glock kaliber 9 mm (później broń trafiła ona do policyjnego depozytu).

Konflikty trwały, a członkowie rodziny byli zdruzgotani, podczas gdy Kidyba zachowywał się, jakby nic się nie stało” – opisuje prokurator. – „Zdaniem rodziny poniżanie innych budowało jego poczucie wartości„.

Ostatecznie w 2022 r. kobieta wyprowadziła się do wynajmowanego mieszkania w Lublinie. Kidyba zerwał kontakt z dziećmi, ale wkrótce próbował pogodzić się z żoną. – „Obiecywał raj i deklarował, że nie wyobraża sobie życia bez niej” – opisuje prokurator.

Wykładowca UMCS nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Twierdził, że jego małżeństwo było udane i nie dochodziło do większych nieporozumień i kłótni. Sprzeczki były łagodne, a ich źródłem było dobro dzieci, bowiem martwił się o ich edukację. To żona miała być stroną aktywną, krzycząc na niego i naruszając jego cielesność. Piotr Rychłowski, obrońca Kidyby, złożył wniosek o mediacje, ale kobieta się na to nie zgodziła.

W rozmowie z Jawnym Lublinem naukowiec nie chce komentować sprawy swojego zawieszania i mówi, że „to nie jest nowość”, bo stało się to cztery miesiące temu.

Proces prawnika rusza 14 października przed Sądem Rejonowym Lublin Zachód.

Na zdjęciu: Prof. Andrzej Kidyba (Fot. screen YouTube wydawnictwo C.H. Beck)

https://jawnylublin.pl/prof-kidyba-chce-odejsc-z-umsc-na-pozegnanie-pismo-wypelnione-zalem-i-oskarzeniami/
https://jawnylublin.pl/rektor-uniwersytetu-medycznego-glownym-kadrowym-jestem-ja-a-nie-prorektor-torres/