10 minut czytania • 01.09.2026 14:35
Problemy Akademii Wincentego Pola. Mniej cudzoziemców i zaległości wobec wykładowców
Udostępnij
Wykładowcy Akademii Nauk Stosowanych Wincentego Pola miesiącami czekają na pieniądze za przeprowadzone zajęcia. Państwowa Inspekcja Pracy kontrolowała uczelnię pięć razy. – Wszystkie zaległości zostaną uregulowane w przeciągu półtora miesiąca – zapewnia doc. Henryk Stefanek, kanclerz uczelni.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
Akademia Nauk Stosowanych Wincentego Pola to działająca od 2000 r. prywatna lubelska uczelnia z siedzibą przy ul. Choiny 2. Początkowo funkcjonowała jako Wyższa Szkoła Społeczno-Przyrodnicza, status akademii zyskała w 2021 r. Kształci przyszłych pielęgniarzy, fizjoterapeutów, ratowników medycznych, kosmetologów, anglistów, ekonomistów i specjalistów od turystyki. Podobnie jak inne prywatne szkoły wyższe mocno stawia na studentów zagranicznych.
Reklamuje się jako jedna z najbardziej umiędzynarodowionych uczelni w Polsce. Według danych GUS w roku akademickim 2025/2026 w AWP studiowało 1 502 cudzoziemców, czyli 17,4 proc. wszystkich zagranicznych studentów kształcących się w województwie lubelskim. Pod tym względem uczelnia zajmowała trzecie miejsce w regionie (rok wcześniej pierwsze), po UMCS i Lubelskiej Akademii WSEI. Największe grupy zagranicznych studentów AWP stanowili studenci z Ukrainy (37,4 proc.) oraz z Zimbabwe (34,5 proc.).
Uczelnia oferuje kandydatom promocje i zniżki, a studentki pielęgniarstwa mogły otrzymać nawet zwrot czesnego za trzy lata studiów. Promocje nie wzięły się jednak znikąd. W czerwcu br. kanclerz i założyciel AWP doc. Henryk Stefanek w rozmowie z Wirtualną Polską przyznał, że uczelnia jest „finansowo pod kreską”. Tłumaczył, że po wprowadzeniu limitu studentów zagranicznych (na mocy ustawy z 4 kwietnia 2025 r. wprowadzającej zasadę, zgodnie z którą cudzoziemcy nie mogą stanowić więcej niż 50 proc. wszystkich studentów danej uczelni – red.) AWP musiała zwiększyć liczbę studentów z Polski. Zaoferowała im pierwszy rok studiów za 20 proc. czesnego. Wcześniej uczelnia przyjmowała rocznie 300-350 Polaków, a dzięki promocji ich liczba wzrosła do ok. tysiąca.
Z relacji osób prowadzących zajęcia w AWP wynika, że problemy finansowe mogą mieć bardzo konkretny wymiar. Do naszej redakcji zgłosiła się czwórka nauczycielek akademickich, które współpracowały lub nadal współpracują z Akademią na podstawie umów-zleceń. Opowiadają o miesiącach oczekiwania na wynagrodzenie, telefonach do sekretariatu, wezwaniach do zapłaty. Jedna wynajęła prawnika. Inna złożyła skargę do Państwowej Inspekcji Pracy.
Wszystkie proszą o zachowanie anonimowości. Nie chcą, aby ich nazwiska były publicznie kojarzone ze sprawą, która przyjemna dla nich nie jest. Dlatego na potrzeby tekstu nazywamy je panią A, panią B, panią I oraz panią C.
Pani A: „Najgorsza była cisza”
Pani A umowę-zlecenie z AWP podpisuje 1 października 2024 r. Ma przygotować i przeprowadzić zajęcia dydaktyczne oraz egzaminy i zaliczenia w języku angielskim. Stawka za godzinę dydaktyczną to 90 zł brutto. Dostaje 60 godzin przedmiotu Tourism and Hospitality Management. Zajęcia kończy w grudniu 2024 roku. W marcu, po egzaminach, składa w sekretariacie rozliczenie godzin i rachunek na 5,4 tys. zł. – Uczelnia nigdy tego nie za kwestionowała – mówi. Ale pieniędzy nie dostała do dziś.
Opowiada, że od maja do sierpnia ub.r. wiele razy dzwoniła do sekretariatu. Najpierw chciała dowiedzieć się, kiedy może spodziewać się przelewu. Później próbowała umówić się na spotkanie z rektorem lub kanclerzem. Bezskutecznie. Na wysłaną na adres uczelni wiadomość pt. „do JM Rektora AWP – brak zapłaty za przeprowadzony kurs” odpowiedzi nie dostała. – Ten brak odpowiedzi jest w tym wszystkim najgorszy. Gdyby ktoś z uczelni wytłumaczył, że uczelnia ma problemy finansowe, a zapłata będzie, tylko z opóźnieniem, to bym zrozumiała. Niestety, z drugiej strony cały czas tylko cisza – mówi.
Dlatego w grudniu 2025 r. decyduje się na przedsądowe wezwanie do zapłaty. Daje Akademii siedem dni roboczych na uregulowanie należności. Ale ze strony uczelni nadal żadnej reakcji. Wtedy decyduje się skierować sprawę do Państwowej Inspekcji Pracy. PIP o przypadku pani A rozmawiać nie chce, ale przekazuje nam wyniki kontroli przeprowadzonych w AWP w latach 2025-2026. Ustalenia kontrolerów wskazują, że problemy z wypłatami miały znacznie większą skalę. Piszemy o tym dalej.
Pani B: „Rachunki się zgubiły”
Pani B zajęcia na anglistyce AWP zaczęła prowadzić trzy lata temu. Wykłada zarówno na studiach stacjonarnych, jak i niestacjonarnych, na podstawie umowy zlecenia. Podobnie jak A po zrealizowanych zajęciach rozlicza godziny i przedstawia rachunek.
Część pieniędzy dostaje, ale ze sporym opóźnieniem. – Wpłaty za rok akademicki 2023/24 otrzymałam w lutym 2024 i maju 2025 – wylicza. I dodaje, że na wynagrodzenie za rok 2024/2025 nadal nie ma. Chodzi o ok. 5 tys. zł. – Rachunki złożyłam, ale w kadrach usłyszałam, że podobno za jeden semestr się zagubiły – mówi. Dlatego składa je po raz drugi.
Pani B przyznaje, żę zamierza wrócić na uczelnię na jeden semestr. Dlaczego to robi skoro Akademia jej nie zapłaciła? – Znam się z tymi ludźmi, przyjemnie się tam pracuje, mają świetną bazę lokalową. Postanowiłam, że im jeszcze zaufam – tłumaczy. Jej zdaniem problemy finansowe szkoły to wina ustawodawcy. – Szkoda mi AWP, bo naprawdę ci ludzie się starali. Inwestowali, dbali o dobrą atmosferę, a ustawa wsadziła im kij w szprychy.
Pani I: „Co miesiąc była nowa wymówka”
Pani I prowadziła zajęcia w AWP w trakcie semestru letniego roku akademickiego 2024-2025 na studiach dziennych i zaocznych. Samą bazę uczelni ocenia bardzo pozytywnie. – Sale są świetnie wyposażone w najnowsze sprzęty, klimatyzację itp. W takich warunkach prowadzenie zajęć było naprawdę komfortowe – mówi.
Mniej komfortowo zaczęło się robić już po zakończeniu zajęć. W czerwcu 2025 r. złożyła na uczelni rachunek i czekała na pieniądze. Chodziło o ok. 10 tys. zł. – Sądziłam, że wypłata wpłynie standardowo do dwóch tygodni, ale tak się nie stało. Po miesiącu zadzwoniłam. Powiedziano mi, że mają w tym roku problemy finansowe i wypłata się opóźni – opowiada. Potem dzwoniła już regularnie. – Dzwoniłam co miesiąc i co miesiąc odprawiano mnie z nową wymówką.
W końcu wysłała wezwanie do zapłaty. Pismo zostało odebrane, ale nikt na nie odpowiedział. Po pół roku czekania kobieta zdecydowała się wynająć prawnika. I wtedy sytuacja zmieniła się błyskawicznie. – Po tej interwencji otrzymałam pieniądze na drugi dzień – opowiada.
Pani C: „Na początek 5,8 proc. należności”
Pani C zaczęła współpracować z AWP jeszcze przed pandemią. Prowadziła konwersatoria, wykłady i lektoraty dla studentów różnych kierunków – polskich i zagranicznych. Była także egzaminatorką na jednym z egzaminów zewnętrznych. Początki współpracy wspomina dobrze. Po zakończeniu semestru składała dokumentację oraz rachunek i dostawała wynagrodzenie zgodnie z umową.
Z czasem to się zmieniło. Ostatnie dokumenty rozliczeniowe złożyła w sekretariacie w sierpniu 2024 roku. Chodziło o ok. 9 tys. zł. Pomimo wielokrotnych telefonów i ponagleń uczelnia nie rozliczała kolejnych należności. Pod koniec grudnia 2024 r. Pani C złożyła w sekretariacie pismo do prezydenta i kanclerza Akademii Henryka Stefanka. Domagała się wypłaty pieniędzy za pracę wykonaną w ramach kilku umów-zleceń. Na początku stycznia 2025 r.przelew w końcu przyszedł.
Tyle, że było to zaledwie 5,8 proc. należnego jej wynagrodzenia. Pani C ponownie skontaktowała się z uczelnią. Usłyszała, że kolejne przelewy otrzyma w niedługim czasie. Nie otrzymała. Dlatego na początku maja 2025 osobiście zaniosła wezwanie do zapłaty. Zapowiadając, że jest gotowa skierować sprawę na drogę sądową. Poprosiła też o spotkanie z władzami uczelni. W sekretariacie miała uslyszeć, że przez najbliższe trzy tygodnie nie będzie to możliwe. Ale dwa dni później na jej konto wpłynęła kolejna część pieniędzy – ok. 27 proc. całej należności. Pozostałą kwotę dostała miesiąc później.
Po tych doświadczeniach zrezygnowała z dalszej współpracy z Akademią. – Uważam za niedopuszczalną sytuację, w której wynagrodzenie za wykonaną pracę nie jest wypłacane, a osoba zmuszona jest wielokrotnie kontaktować się z uczelnią w celu wyegzekwowania należnej jej zapłaty – mówi.
Pięć kontroli PIP
Historie naszych rozmówczyń nie są odosobnione. W latach 2025–2026 inspektorzy PIP przeprowadzili w Akademii Nauk Stosowanych Wincentego Pola pięć kontroli.
Podczas tej pierwszej (prowadzonej od stycznia do marca 2025) inspektor nakazał wypłatę wynagrodzenia 52 osobom zatrudnionym na umowach-zleceniach. Polecenie zostało wykonane natychmiast. Jednocześnie PIP wystąpiła do uczelni o wypłatę wynagrodzeń kolejnym 70 zleceniobiorcom. Inspekcja domagała się też, aby przy umowach zawartych na dłużej niż miesiąc wynagrodzenie było wypłacane co najmniej raz w miesiącu.
Kilka miesięcy później skala stwierdzonych nieprawidłowości była większa. Podczas drugiej kontroli (prowadzonej od maja do lipca 2025) PIP poleciła niezwłocznie wypłacić należności 33 zleceniobiorcom. Ponadto skierowała do Akademii wystąpienie dotyczące wypłaty wynagrodzeń 163 osobom, którym nie wypłacono należności za okres od września 2024 do maja 2025 roku. Ale problem nie zakończył się w 2025 roku. Po kontroli z okresu styczeń–luty 2026 PIP nakazała szkole wypłatę wynagrodzeń 160 zleceniobiorcom (za okres od czerwca 2025 do stycznia 2026). Także ostatnia z kontroli, przeprowadzona od maja do czerwca 2026, wykazała problemy z wypłatami. PIP wystąpiła o wypłatę należności 122 zleceniobiorcom.
Osobna kontrola dotyczyła Akademickiego Centrum Fizjoterapii. Inspekcja stwierdziła tam nieprawidłowości związane z pensjami dla pracowników objętych przepisami o minimalnych wynagrodzeniach w podmiotach leczniczych.
Kanclerz Stefanek: „To wina państwa, ale zaległości uregulujemy”
O zaległości w wypłatach i problemach finansowych AWP rozmawiamy z doc. Henrykiem Stefankiem, który jest założycielem uczelni, jej prezydentem i kanclerzem.
W czerwcu Akademia była „finansowo pod kreską”. Jak sytuacja wygląda w przededniu nowego roku akademickiego?
Trudno powiedzieć, jak ostatecznie zakończy się rekrutacja, ale na ten moment oceniamy ją jako dobrą. Problemem jest natomiast rekrutacja zagraniczna, która w tej chwili praktycznie leży. Tegorocznym absolwentom szkół średnich za granicą bardzo trudno będzie rozpocząć studia już w październiku. Kandydat musi najpierw przejść procedurę związaną z uznaniem zagranicznego świadectwa. Dokument trzeba przygotować, przetłumaczyć na język polski i przesłać do Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej. NAWA poinformowała nas, że ze względu na dużą liczbę spraw i ograniczoną liczbę pracowników trzeba obecnie czekać nawet dwa–trzy miesiące. Dopiero później uczelnia może przeprowadzić egzamin wstępny. Następnie kandydat, już z kompletem wymaganych dokumentów, musi zgłosić się do konsulatu i przejść procedurę wizową, która również trwa. Oceniamy, że obecnie mamytylko ok. 15 proc. rekrutacji zagranicznej w stosunku do poziomu z poprzednich lat.
W jaki sposób objawiają się problemy finansowe?
Przede wszystkim zdecydowanie mniejsze wpływy. Nie mamy wpływów od studentów zagranicznych, którzy wcześniej – jeszcze przed złożeniem wniosku wizowego – musieli zapłacić czesne za cały rok z góry. Dzięki temu zawsze mieliśmy w okresie wakacyjnym pewną poduszkę finansową. W tym roku tej poduszki zabrakło i w wakacje były opóźnienia w niektórych płatnościach. W tej chwili sytuacja znacznie się poprawiła, ponieważ zaczynają już płacić studenci, którzy zostali przyjęci na studia. Rekrutacja studentów polskojęzycznych i Polaków jest dobra więc mamy już bieżące wpływy. Stopniowo regulujemy wszystkie należności.
Do naszej redakcji zgłosiły się nauczycielki akademickie, które współpracowały z AWP na podstawie umowy zlecenia.
Osoby zatrudniane na umowach zleceniach to zazwyczaj nie są nauczyciele akademiccy, tylko na przykład pielęgniarki pracujące na co dzień w szpitalach. W niektórych szpitalach współpracujemy nawet z 80 pielęgniarkami. Jeżeli ma dyżur i w tym czasie opiekuje się naszym studentem odbywającym praktykę to później wystawia nam rachunek za tę opiekę. Przy dużej liczbie studentów pielęgniarstwa takich rozliczeń jest bardzo dużo i właśnie w tej grupie najczęściej pojawiają się problemy z płatnościami.
Ja mówię o nauczycielach akademickich. Pielęgniarki się do nas nie zgłaszały.
To, że mamy w tej chwili jakieś zaległości, wynika z ruchu, który wykonało państwo. Z ustawy, która bardzo nas zaskoczyła. Uczelnie, które miały dużo studentów zagranicznych, zostały jakby ukarane.
Nauczycielki, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że AWP wypłaciła im zaległe wynagrodzenia dopiero po wysłaniu przedsądowego wezwania do zapłaty.
Oczywiście nie chcemy doprowadzać do sytuacji, w której ktoś kieruje sprawę do sądu. Jeśli ktoś wysyła do nas wezwanie do zapłaty, reagujemy na nie i staramy się uregulować należność. Znaczna część naszych wieloletnich nauczycieli akademickich, którzy pracują z nami od kilkunastu czy nawet ponad dwudziestu lat, zna sytuację uczelni i deklaruje, że może poczekać na wypłatę. Inaczej jest w przypadku osób, które współpracują z nami dorywczo, na przykład przy tłumaczeniach czy opiece nad praktykantami.
Inna z pań rachunek złożyła na uczelni w marcu 2025 r. W jej przypadku nawet przedsądowe wezwanie do zapłaty nie pomogło i od tamtej pory czeka na pieniądze.
Być może w niektórych przypadkach pojawiają się błędy w rozliczeniach albo nieprawidłowo wypełnione rachunki. Takie osoby są wtedy wzywane do ich poprawienia.
Według nauczycielki uczelnia jej rachunku nie kwestionowała. Czy może pan zadeklarować, że wszystkie złożone wcześniej rachunki zostaną ponownie przejrzane i rozliczone?
Oczywiście, że tak. Obiecuję.
Państwowa Inspekcja Pracy prowadziła w AWP pięć kontroli, które wskazały, że skala zaległości wobec zleceniobiorców jest ogromna.
Z częścią pracowników mamy podpisane ugody. Raportujemy Inspekcji realizację płatności, a PIP wskazuje terminy, w których należności mają zostać uregulowane. Z tych terminów się wywiązujemy.
Czy może pan podać konkretny termin, do którego wszystkie zaległości wobec osób zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych zostaną uregulowane?
Sądzę, że w przeciągu 1,5 miesiąca, około 15-20 października. Jak tylko wszyscy wrócą do pracy to rozpoczniemy procedurę wypłat, bo pozyskaliśmy na ten cel kredyt. Sama procedura trochę trwała, ale w tej chwili kredyt obrotowy już mamy i będziemy sukcesywnie regulować wszystkie należności. Mam nadzieję, że niedługo nie będziemy już nikomu winni żadnych pieniędzy.




Ej szmondaki plujące na Kozi Gród, a zwłaszcza na Dr. Żuka!
W najnowszym zestawieniu Business Insider Polska, Lublin został oceniony NA DRUGIM MIEJSCU, w rankingu miast gdzie żyje się najlepiej!
I co wy na to przychlasty, mówi wam to coś.
Bez odbioru…
Najpierw, żeby nakreślić tło:
Prawne przepisy wizowe w Polsce wymagają od studenta spoza UE przedstawienia „dowodu uiszczenia opłaty za studia, jeżeli podejmuje lub kontynuuje studia odpłatne”. Przepisy krajowe nie określają sztywno liczby semestrów, jednak w praktyce konsularnej i uczelnianej wygląda to następująco: *
* Standardowo: minimum 1 semestr lub cały 1 rok (2 semestry).
* Wymóg uczelni: Większość prywatnych polskich uczelni, aby wystawić oficjalne zaświadczenie o przyjęciu na studia potrzebne do wniosku wizowego, wymaga opłacenia z góry co najmniej pierwszego semestru (często wraz z jednorazową opłatą wpisową/rekrutacyjną) lub całego pierwszego roku.
* Decyzja konsula: Polskie konsulaty w krajach o podwyższonym ryzyku migracyjnym (np. w niektórych państwach Afryki czy Azji Południowej) bardzo skrupulatnie weryfikują intencje studentów. W takich placówkach dowód opłacenia całego roku studiów z góry (2 semestrów) znacznie zwiększa szanse na otrzymanie wizy, a opłacenie tylko jednego semestru bywa powodem wezwań do uzupełnienia dokumentów lub odmowy.
## Ważne obostrzenia proceduralne:
1. Tylko studia stacjonarne: Wizę studencką (krajową wizę typu D z adnotacją „Student”) można otrzymać wyłącznie na studia stacjonarne (dzienne). Studia zaoczne lub wieczorowe nie dają do niej prawa. [4, 5]
2. Dodatkowe koszty do wykazania: Oprócz samego czesnego, student musi udowodnić na koncie bankowym posiadanie środków na:
* Koszty utrzymania: Minimum 776 zł na każdy miesiąc pobytu (rekomendowane zabezpieczenie na 12 miesięcy, czyli 9312 zł).
* Koszty zakwaterowania: Pokrycie opłat za akademik lub wynajem mieszkania.
* Bilet powrotny: Kwotę 2500 zł na podróż powrotną do kraju pochodzenia (dla państw spoza UE).
CDN
W praktyce dość duża liczba studentów z poza UE opłaca 1-2 semestry i nierzadko później w ogóle nie pojawia się na zajęciach. Zamiast tego „rozpływają” się w Schengen – część wsiada za kółka taRyfek w Dziadogrodzie (rodząca się diaspora Zimbabwe), a część po prostu udaje się na Zachód i tam wsiąka.
Po prostu ci, których stać, zamiast płacić za miejsce w pontonie i ryzykować życie, żeby dostać się do „Ogrodu”, kupują najtańszą legalną wizę Schengen (1000-1500 euro/semestr), a taką właśnie promocję oferują „uczelnie” w Dziadogrodzie.
Te placówki, według mojej oceny, na pewnym etapie w ogóle przestały się przejmować poziomem kształcenia, bo i po co, skoro z zebranego z importu narybku spora część nawet nie pofatyguje się na choćby nawet 1 wykład, albo – generalnie mówiąc – większość z nich ma realistyczne podejście do tego, co może dać im dyplom wydany przez tego typu placówki (do uzyskania którego trzeba zapłacić za kolejne 4-5 semestrów).
Zamiast płacić bez sensu kolejne 5k euro za dokończenie kursu, który i tak nic nie da, lepiej od razu wskoczyć na taRyfkę, albo wyjechać do innej diaspory na zachodzie Europy.
————————-
Oczywiście nie dziwi to, że kapitalistyczny rząd robi niewiele, albo wręcz nic, żeby zrewidować tą fikcję. Wszystko jest w porzo- „uczelnie” na papierze tętnią (w bonusie multi-kulti), a geszefty w Dziadogrodzie i całej UE dostają zastrzyk taniej siły roboczej. Co się nie podoba?
Ej szmondaki plujące na Kozi Gród, a zwłaszcza na dr Żuka!
W najnowszym zestawieniu Business Insider Polska, Lublin został oceniony NA DRUGIM MIEJSCU, w rankingu miast gdzie żyje się najlepiej!
I co wy na to przychlasty, mówi wam to coś.
Bez odbioru…
Pracowałem tam semestr w roku 2024, oczywiście do dziś nie mam wynagrodzenia. Wezwania zapłaty, w tym pisane przez prawnika pozostają bez odpowiedzi. Decyzję o rezygnacji z pracy podjąłem jeszcze w trakcie semestry ponieważ warunki studiowania tam są poniżej krytyki, zero wyposażania, grupy bardzo liczne absolutne nieprzestrzeganie ustawowych standardów kształcenia, studenci w małej salce na krzesłach przyniesionych z korytarza z kurtkami na parapetach i kolanach. Zaliczenie za prezentacje. I to była w Lublinie tajemnica poliszynela od lat ale cicho sza Jawny Lublin też nic nie pisał bo ręką rękę myje. Tu nie jest winne Państwo tylko cwaniactwo jakie w dobie niżu demograficznego już nie ma szans.
Jestem studentką tej bursy. Wykładowcy są okropni. Traktują studentów po chamsku. Nie ma żadnego współczucia ani chęci, żeby pomóc, wyciągnąć studenta z trudnej sytuacji czy dodatkowo coś wyjaśnić. Mimo to rozdają warunki na prawo i lewo.
Studiuję filologię angielską. Niektórzy wykładowcy są po prostu nie do zniesienia i mówią mi: „Język angielski nie jest dla ciebie. Radzę ci wybrać inny kierunek, póki nie jest za późno”. I to wcale nie jest odosobniony przypadek!
Jeśli studentowi nie udało się zaliczyć jakiegoś testu, potrafią obrażać go przed całą grupą, tak żeby było mu wstyd!
Wstyd! Hańba!
Jestem studentką tej bursy. Wykładowcy są okropni. Traktują studentów po chamsku. Nie ma żadnego współczucia ani chęci, żeby pomóc, wyciągnąć studenta z trudnej sytuacji czy dodatkowo coś wyjaśnić. Mimo to rozdają warunki na prawo i lewo.
Studiuję filologię angielską. Niektórzy wykładowcy są po prostu nie do zniesienia i mówią mi: „Język angielski nie jest dla ciebie. Radzę ci wybrać inny kierunek, póki nie jest za późno”. I to wcale nie jest odosobniony przypadek!
Jeśli studentowi nie udało się zaliczyć jakiegoś testu, potrafią obrażać go przed całą grupą, tak żeby było mu wstyd!
Wstyd! Hańba!