Wesprzyj Kontakt

4 minuty czytania  •  24.03.2025 18:56

Prezeska spółki podległej marszałkowi i działaczka PiS zapewnia, że jest niewinna

Prezeska spółki podległej marszałkowi i działaczka PiS zapewnia, że jest niewinna

Udostępnij

Nie przyznaję się do zarzutu, projekt został zrealizowany wzorcowo – zeznała dziś w sądzie Magdalena Stachyra, prezeska Lubelskiego Parku Naukowo-Technologicznego. Prokuratura oskarżyła ją o poświadczenie nieprawdy we wniosku o prawie 10 mln zł dotacji.

Dziś przed Sądem Okręgowym w Lublinie rozpoczął się proces Magdaleny Stachyry (zgadza się na podawanie danych personalnych i wizerunku), która kieruje LPNT od czterech lat. To, że znalazła tam pracę, nie powinno dziwić, bo w spółce większościowy pakiet akcji (prawie 97 proc.) ma województwo lubelskie reprezentowane przez marszałka Jarosława Stawiarskiego (PiS), a Stachyra jest jego partyjną koleżanką – zasiada w wojewódzkich władzach partii Kaczyńskiego. Z kolei jej mąż został niedawno zastępcą dyrektora Lubelskiego Centrum Innowacji i Technologii, które również podlega pod marszałka.

Na dzisiejszej rozprawie Stachyra podkreślała swoje doświadczenie w finansach publicznych. Jak zeznała, w LPNT zarabia miesięcznie 10,5 tys. zł na rękę. Spółka od początku istnienia nie przynosi żadnych zysków. Strata za zeszły rok ma wynieść około 3 mln zł (oficjalnych danych jeszcze nie ma).

Poświadczenie nieprawdy i szkoda znacznych rozmiarów

O zarzutach wobec Stachyry szeroko pisaliśmy w grudniu. Przypomnijmy, że prokurator Anna Potręć-Goldsztejn z Prokuratury Rejonowej Lublin-Południe oskarżyła prezeskę o poświadczenie nieprawdy we wniosku „Connect Poland Prize” złożonym w konkursie zorganizowanym przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Chodziło o to, że LPNP musiał wykazać się posiadaniem odpowiedniej kadry do przeprowadzenia projektu. Jako kierownika projektu wskazano Bogusława D., doradcę zarządu LPNT. Ale gdy Stachyra potwierdzała aktualność i prawdziwość danych we wniosku do PARP, podany we wniosku szef projektu już w Parku nie pracował. Prezeska wcześniej rozwiązała z nim umowę zlecenie.

Prokurator Potręć-Goldsztejn mówiła dziś w sądzie, że postepowanie Stachyry miało na celu osiągnięcie korzyści majątkowej oraz uzyskania bezzwrotnej dotacji dla LPNT w kwocie 9,7 mln zł na szkodę PARP. W sprawie oskarżycielem posiłkowym jest właśnie ta Agencja, a reprezentująca ją mec. Alina Dąbrowska złożyła wniosek o naprawienie przez prezeskę LPNT szkody w całości.

IMG 2399
Z lewej: mec. Alina Dąbrowska, przedstawicielka oskarżyciela posiłkowego, czyli PARP, oraz prokurator Anna Potręć-Goldsztejn z Prokuratury Rejonowej Lublin-Południe. Fot. Krzysztof Wiejak

Stachyra: Jestem niewinna, konflikt z małżeństwem D.

Dziś przez prawie dwie godziny Magdalena Stachyra przekonywała o swojej niewinności w tej sprawie. Zgodziła się odpowiadać na pytania sądu i swojego obrońcy, nie nie na pytania oskarżycielki. Jak podkreśliła, szefową Parku została 1 kwietnia 2021 roku, a wniosek do PARP złożył pięć miesięcy wcześniej poprzedni prezes spółki Tomasz Szumowski. To właśnie on na swojego doradcę zatrudnił Bogusława D., który został wskazany jako kierownik projektu Connect Poland Prize.

Stachyra rozwiązała z nim umowę na doradztwo. Jednym z głównych powodów była – jak to określiła – „rażąca kwota” kontraktu – 8000 zł brutto za 30 godzin usług miesięcznie. – Ja od 1 kwietnia, kiedy pojawiam się w Parku, pana Bogusława widziałam tylko jeden raz, także nie potrzebowałam takiego doradcy – zeznała prezeska LPNT. Umowę z nim rozwiązała listownie 25 maja. Daty są tu o tyle ważne, że kilkanaście dni później, Stachyra potwierdziła we wniosku o dofinansowanie z PARP, że Bogusław D. jest w spółce zatrudniony.

Na sali sądowej tłumaczyła, że sama zadawała sobie pytanie, czy na etapie składania wniosku wskazana w nim kadra musi być zatrudniona w Parku. Powołując się na wyjaśnienia znajdujących się na stronie internetowej PARP wskazała, że taka konieczność nie zachodziła. – Taki projekt wymaga specjalistycznej kadry. I zamierzaliśmy ich zatrudnić po ewentualnym otrzymaniu finansowania. Byłoby to działanie na szkodę spółki, gdybym ja zatrudniała przed czasem – zaznaczyła Stachyra, podkreślając, że wynagrodzenia za pracę przy projekcie znacznie odbiegają od rynkowych stawek lubelskich.

Stachyra sporo miejsca w swoich zeznaniach poświeciła dziś zarówno samemu Bogusławowi D. jak i jego żonie Małgorzacie, wskazując na długotrwały konflikt z nimi. Mężczyzna jako doradca zarządu LPNT miał być ekspertem w zakresie funduszy unijnych. – Natomiast w Parku był już w strukturze dyrektor do spraw funduszy i uważałam, że dublowały się te role – mówiła prezeska, po czym dodała: – Żona pana Bogusława była dyrektorem do spraw funduszy.

Po pojawieniu się Stachyry w parku małżonkowie poszli na zwolnienia lekarskie. Jak zeznała prezeska, oboje wytoczyli też spółce po kilka spraw sądowych. – Od trzech lat pan Bogusław wraz z żoną składają na mnie kolejne doniesienia, zakładają pozwy przeciwko LPNT, zgłaszają liczne kontrole. W ciągu ostatnich trzech lat LPNT miał więcej kontroli niż w ciągu wcześniejszych 15 lat – sędzia Bartosz Kamieniak (na zdjęciu poniżej) przytoczył dziś w sądzie zeznania Stachyry z prokuratury.

IMG 2409

Projekt został zrealizowany wzorcowo, wszystkie kontrole przeszedł pozytywnie, wszystkie wnioski o płatność zostały rozliczone i zakończyliśmy go w terminie – podsumowała prezes Stachyra, dodając, że na projekt Connect Poland Prize wpłynęło 240 wniosków od start-upów z 34 krajów.

Kolejna rozprawa ma się odbyć w najbliższy czwartek.

Reklama 844 x 275
Reklama 500 x 500

Na zdjęciu głównym: Magdalena Stachyra zapowiedziała na początku poniedziałkowej rozprawy, że nie będzie odpowiadać na pytania oskarżyciela. Obok niej jej pełnomocnik adw. Karol Paszek Fot. Krzysztof Wiejak

https://jawnylublin.pl/marszalek-mebluje-po-nowemu-dzialacza-pis-zastapil-maz-dzialaczki-pis/
https://jawnylublin.pl/prezes-lpnt-z-prokuratorskimi-zarzutami-na-szefa-wielomilionowego-projektu-wskazala-osobe-ktora-w-parku-nie-pracowala/

Polecamy

Brak polecanych postów.