Wesprzyj Kontakt

5 minut czytania  •  09.02.2026 15:05

Prezes-radny PiS ukarany mandatem przez inspekcję pracy po śmiertelnym wypadku pracownika

Prezes-radny PiS ukarany mandatem przez inspekcję pracy po śmiertelnym wypadku pracownika

Udostępnij

1500 złotych mandatu dostał Tomasz Gontarz, prezes Gminnego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Poniatowej i zarazem miejski radny PiS w Lublinie. Sprawa dotyczy tragicznego wypadku – śmierci pracownika, który spadł ze śmieciarki. Państwowa Inspekcja Pracy miała zastrzeżenia do kwestii bezpieczeństwa w spółce.

Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.

Tomasz Gontarz (rocznik 1989) to debiutant w lubelskiej Radzie Miasta. Z wykształcenia jest prawnikiem. Za rządów Zjednoczonej Prawicy w kraju zawodowo spełniał się w państwowej spółce PKP Intercity. Od października 2020 roku został tam członkiem zarządu odpowiedzialnym za sprawy sprzedaży, strategii oraz IT, a następnie wiceprezesem. Po zmianie władzy w kwietniu 2024 roku został odwołany ze stanowiska. Ale nie odszedł z niczym – z jego oświadczenia majątkowego za pierwsze półrocze 2024 roku wynika, że w kolejowej spółce zarobił 555 tys. zł. Na tę kwotę składało się wynagrodzenie, odprawa i zakaz konkurencji. Były to najwyższe roczne dochody wśród wszystkich 31 miejskich radnych.

Przez prawie rok Gontarz był bez pracy, aż w końcu pomocną dłoń do niego wyciągnął burmistrz Poniatowej Paweł Karczmarczyk, partyjny kolega Gontarza. W marcu zeszłego roku radny został prezesem miejscowego Gminnego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, które podlega burmistrzowi. – Propozycja ta wynikała z mojego wieloletniego doświadczenia w zarządzaniu przedsiębiorstwami w trudnych okresach – tłumaczył nam wówczas Gontarz, podkreślając swoje wykształcenie i doświadczenie. Nie chciał zdradzić, ile zarabia szefując gminnej spółce, ale według nieoficjalnych informacji była to kwota 15 tys. zł.

Tragiczny wypadek na śmieciarce

1 lipca zeszłego roku w GPGK doszło do tragicznego zdarzenia. 52-letni pracownik firmy odbierając odpady w Poniatowej spadł z jadącej śmieciarki i uderzył głową o asfalt. Mężczyzna trafił do szpitala, gdzie dwa dni później zmarł.

Jak się później okazało, prezes Gontarz nie poinformował o zdarzeniu Państwowej Inspekcji Pracy, choć obligują go do tego przepisy. Zrobiła to policja, która została wezwana na miejsce zdarzenia. – Okręgowy Inspektorat Pracy w Lublinie 1 lipca 2025 r. otrzymał zawiadomienie o wypadku z Komendy Powiatowej Policji w Opolu Lubelskim (Gminne Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Poniatowej nie powiadomiło o tym wypadku Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie) – informowała we wrześniu zeszłego roku Katarzyna Fałek-Kurzyna, rzeczniczka prasowa Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie, gdy sprawą zainteresowały się media. Jak dodała, pracodawca jest obowiązany niezwłocznie zawiadomić właściwego okręgowego inspektora pracy i prokuratora o śmiertelnym, ciężkim i zbiorowym wypadku przy pracy. Jeśli tego nie robi, może zostać ukarany grzywną od 1000 zł do 30 tys. zł.

Sam Gontarz te wydarzenia przedstawia nieco inaczej (już po publikacji tego artykułu przesłał nam sprostowanie). Tłumaczy, że nie miał informacji o stanie zdrowie poszkodowanego a bez potwierdzenia ciężkiego urazu nie miał podstaw do zgłoszenia tego wypadku do prokuratury i PIP. Podkreśla, że jeszcze tego samego dnia powołał zespół powypadkowy, któremu polecił ustalenie okoliczności i przyczyn wypadku przy pracy. Nazajutrz w spółce pojawił się wyznaczony przez Okręgowy Inspektorat Pracy w Lublinie Inspektor Pracy upoważniony do zbadania okoliczności zdarzenia.

W wyniku kontroli PIP ustalono, że feralnego dnia o godz. 8 pracownik wraz z kierowcą wyjechali do miasta w celu zebrania odpadów komunalnych. Podczas przejeżdżania pomiędzy kolejnymi punktami, w których stały pojemniki na śmieci, mężczyzna stał na tylnym stopniu komory ładunkowej pojazdu. Trzymał się za uchwyt przy skrzyni ładunkowej.

Podczas przejazdu wzdłuż ul. Szkolnej, na wysokości pomiędzy budynkiem przedszkola i szkoły podstawowej poszkodowany spadł ze stopnia i uderzył ciałem o asfalt na jezdni. Kierowca samochodu
zauważył w lusterku wstecznym upadek kolegi i zatrzymał pojazd. Podszedł do poszkodowanego, który oddychał, jednak stracił przytomność. Pierwszej pomocy udzielał mu przypadkowy świadek zdarzenia. O wypadku niezwłocznie powiadomiono odpowiednie służby, dzwoniąc na nr 112. Po przyjeździe karetki poszkodowany został odwieziony do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie. Tam, z uwagi na uraz głowy, przeszedł operację, a w dniu 03.07.2025 r. zmarł
– informuje Fałek-Kurzyna.

PIP zgłasza zastrzeżenia, mandat dla prezesa

Inspektorzy pracy, którzy kontrolowali spółkę zarządzaną przez radnego PiS, w raporcie powypadkowym stwierdzili kilka uchybień. Jak ustalili, w programie instruktażu dla pracowników zatrudnionych na stanowiskach robotniczych brak było zapisów o pracy związanej z transportem odpadów komunalnych, w tym zakazu przebywania na stopniach kabiny ładunkowej w czasie gdy samochód jedzie. Także w instrukcji dotyczącej bezpiecznego wykonywania prac na stanowisku kierowcy-ładowacza nie umieszczono zapisu dotyczącego bezwzględnego zakazu jazdy pojazdu służącego do transportu odpadów komunalnych w przypadku przebywania pracowników na stopniach komór ładunkowych.

W celu „uregulowania nieprawidłowości” stwierdzonych podczas kontroli inspektor pracy wydał zalecenia dotyczące m.in. umieszczenia zapisów bezwzględnego zakazu jeżdżenia na stopniach śmieciarki oraz by odpowiednie informacje na ten temat znalazły się w szkoleniu instruktażowym dla nowo przyjmowanych pracowników.

Osoba odpowiedzialna za popełnienie wykroczenia z art. 283 §1 Kodeksu pracy przyjęła mandat w wysokości 1500 zł – informuje Jawny Lublin Katarzyna Fałek-Kurzyna, rzeczniczka prasowa Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie. Wspomniany przepis mówi, że kto będąc odpowiedzialnym za stan bezpieczeństwa i higieny pracy albo kierując pracownikami lub innymi osobami fizycznymi, nie przestrzega przepisów lub zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, podlega karze grzywny od 1 000 zł do 30 000 zł.

W rozmowie z Jawnym Lublinem prezes Gontarz potwierdza, że dostał mandat, ale nie chodziło o niepowiadomienie PIP, ale o brak opracowanych procedur dotyczących transportu odpadów komunalnych. – To zaszłość historyczna, po poprzednikach – tłumaczy nam Gontarz. – Mandat jasno wskazuje, że podstawą jego wystawienia jest właśnie art. 283 § 1 Kodeksu pracy czyli „brak opracowanych procedur dotyczących transportu odpadów komunalnych”.

  • Miał pan cztery miesiące na opracowanie tych procedur – zwracamy uwagę (Gontarz zaczął pracę w GPGK w marcu, a wypadek był w lipcu).

W ciągu kilku miesięcy trudno jest przeprowadzić audyty i naprawić kilkunastoletnie zaległości. Jest to niemożliwe – stwierdza prezes GPGK w Poniatowej. I zapewnia, że wszystkie zalecenia PIP zostały już wykonane.

Sprzeczka na Facebooku, ale pozwu nie będzie

Sprawa śmiertelnego wypadku w spółce kierowanej przez Gontarza stała się ostatnio ostatnio przedmiotem sporu politycznego w mediach społecznościowych. Stało się to przy okazji publikacji naszego tekstu o zatrzymaniu przez CBA Beaty Stepaniuk-Kuśmierzak. Temat poruszył Bartosz Margul (Koalicja Obywatelska), radny klubu prezydenta Krzysztofa Żuka w Radzie Miasta Lublin.

– Ciekawe, czy radny Gontarz z PiSu wyjaśnił już swoje problemy z prawem w kierowanym przez niego GPGK? Tam chodziło o śmierć pracownika i brak zawiadomienia Okręgowego Inspektoratu Pracy, a nie o jakieś bezwartościowe wejściówki na bezpłatną strefę kibica. Swoją drogą już samo uzyskanie pracy za 15 tys. od swojego znajomego z PiSu powinno być wyjaśnione – zaczepił radnego PiS na Facebooku.

– Ciekawe czy Pan Margul ma 10 000 zł na Hospicjum im. Małego Księcia. Żadnych problemów z prawem ze wskazanego przez Pana artykułu (chodziło o tekst z Dziennika Wschodniego) nie mam, tym bardziej mandatu na kwotę 30 000 zł. Ale to już chyba w sądzie sobie wyjaśnimy, co nie? No chyba że Pan przeprosisz” – odpisał Margulowi Gontarz.

– Gazetę najpierw sobie pozwij, którą cytuję. Wyjaśnij może przy okazji, jak przebiegał „casting” na dyrektora/prezesa spółki w pisowskiej gminie. To ciekawy temat – odciął się Margul.

Dziś Gontarz na pytanie, czy pozwał lub pozwie radnego odpowiada, że nie, bo według niego Margul wycofał się z zarzutów. Tymczasem Margul mówi: – Bazowałem na informacjach prasowych, a skoro nie było pozwu wobec gazety, to należy domniemywać, że informacje są prawdziwe. Bardzo ubolem, że nie wytłumaczył, w jaki sposób dostał pracę w komunalnej spółce w Poniatowej.

Na zdjęciu: Radny PiS Tomasz Gontarz Gminnym Przedsiębiorstwem Gospodarki Komunalnej w Poniatowej kieduje od marca zaszłego roku. Fot. FB/Tomasz Gontarz

3 komentarze

  • piotr pisze:

    Typowy urzędas o twarzy cherubinka….socjopata po oczach

  • tak działa "demokracja" przedstwaicielska pisze:

    Prawie każdy, komu udało się wepchnąć na wyższe szczeble politructwa, jest socjopatą z definicji, niezależnie od barw.
    Socjopaty to wg. badań ok. 5% populacji, natomiast jeśli chodzi o „reprezentację” to oceniam ich udział na 80% (90%, jeśli włączyć do tej kategorii osobników z zachwianiem narcystycznym, przy czym te zbiory są w dużej mierze łączne).
    Ten układ odzwierciedla zresztą dobrze kapitalistyczne stosunki społeczne, gdzie kilka % socjopatów posiada władzę ekonomiczną nad „normalsami” i w tym sensie skład ciał politycznych jest faktycznie w swoisty sposób reprezentatywny.

  • witek1 pisze:

    prawy i sprawiedliwy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *