7 minut czytania • 12.06.2025 06:46
Pracownicy Uniwersytetu Medycznego mają „dochować tajemnicy”. W tle prokuratorskie śledztwo
Udostępnij
„Dochować tajemnicy informacji o działaniach prowadzonych przez Uczelnię, których ujawnienie może zaszkodzić jej interesom” – tak brzmi jeden z punktów zakresu obowiązków, jaką właśnie do podpisu dostali pracownicy Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Prokuratura prowadzi śledztwo dotyczące działań rektora oraz prorektora i decyduje czy dołączyć do niego sprawę ekspresowej habilitacji wiceministra zdrowia Marka Kosa z PSL.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Teraz każda wpłata na Jawny Lublin zostaje podwojona. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: kontakt@fundacjawolnosci.org
Nowa wersja umów o pracę na państwowej uczelni medycznej w Lublinie do zakresu obowiązków wprowadza nowe zapisy. Pracowników Uniwersytetu Medycznego w Lublinie pismo ich zaskoczyło. – Nie wiem, czy otrzymali je wszyscy, czy tylko wybrani, ale z rozmów z kolegami wynika, że oni również mają się zapoznać i podpisać – mówi mówi nam jeden z nich.
Przyznaje, że na początku pomyślała, że to kolejna biurokratyczna sprawa do odhaczenia. – Czytając doszłam do punktów, które mnie zaciekawiły – dodaje.
Wśród zapisów wskazujących na obowiązek podnoszenia swoich kwalifikacji, sumienne wykonywanie poleceń i zadań czy przestrzeganie zasad BHP jest kilka dotyczących zachowania tajemnicy. W dokumencie widnieje, że pracownicy są zobowiązani do tego aby:
„Dochować tajemnicy informacji o działaniach prowadzonych przez Uczelnię, których ujawnienie może zaszkodzić jej interesom”.
„Dbać o dobro pracodawcy, szanować i chronić jego mienie oraz zachować w tajemnicy informacje, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę”.
– Zapisy o zachowaniu tajemnicy to reakcja na ostatnią aferę. Nie mamy wątpliwości, że władze uczelni w ten sposób chcą ostrzec, może nawet trochę zagrozić osobom, które rozmawiają z dziennikarzami albo piszą do prokuratury – mówi nam kolejny pracownik UM.

Anonim i profesor Torres
Jeszcze w marcu do prokuratury i Najwyższej Izby Kontroli, a potem do lubelskich redakcji, trafiło anonimowe pismo, którego autor opisuje nie tylko stosunki panujące na uczelni, zależności osobiste, ale także stawia poważne zarzuty natury finansowej.
Zgodnie z tym pismem, a także dodatkowymi materiałami, jakie otrzymała prokuratura prof. Kamil Torres, Prorektor ds. kształcenia i dydaktyki i jednocześnie Pierwszy Zastępca Rektora miał w 2023 roku zarobić 1,8 mln zł. I miało to być „wyłudzanie przez prorektora pieniędzy z kasy UM na podstawie sfałszowanych rozliczeń wyjazdów służbowych” oraz „fałszowanie dokumentacji dotyczącej prowadzenia zajęć na studiach MBA”, które za Torresa miał prowadzić ktoś inny. Tak twierdził autor anonimu. Pisał też o nepotyzmie, bo żona prorektora prof. Anna Torres zasiada w Radzie Uczelni (5 tys. zł miesięcznie). Po nagłośnieniu sprawy Anna Torres z Rady zrezygnowała.

„Zachowanie Pana Prorektora godzi nie tylko w dobro Uczelni jako instytucji, ale również w dobro całej akademickiej społeczności. Kierując przedmiotowe zgłoszenie, pragniemy aby problemy w nim przedstawione zostały rozwiązane „siłami” samej Uczelni, poprzez rozmowę z Panem Prorektorem, jego refleksję i zmianę postępowania” – to cytat z anonimu.
Na konferencji prasowej rektor UM prof. Wojciech Załuska mocno bronił swojego najbliższego współpracownika – prorektora Kamila Torresa. – Jesteśmy w stanie odpowiadać na co dzień na wszelkie pytania dotyczące wszystkich członków naszej społeczności akademickiej. Również bezpośrednio najbliższych moich współpracowników, a absolutnie nieakceptowalne z mojej strony jest to, że dotyczy osoby, która bardzo ciężko pracuje dla dobra tej uczelni.
A na platformie YouTube w filmie z cyklu „Kwadrans rektorski” mówił: – (…) Nie mogę zaakceptować anonimowych oskarżeń, które podważają atmosferę wzajemnego zaufania i etycznych zasad naszej wspólnoty akademickiej.
Pieniądze, wyjazdy i parking na siedem poziomów
Przez kilka tygodni prokuratorzy prowadzili tzw. sprawdzenie. To postępowanie w celu weryfikacji anonimowych informacji, kiedy nie można przesłuchać autora donosu. Na podstawie tych czynności zapada decyzja czy wszcząć śledztwo. W ostatnich dniach maja Prokuratura Okręgowa w Lublinie je wszczęła.
Jest wielowątkowe i dotyczy przekroczenia uprawnień przez rektora i prorektora Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. – Poprzez niegospodarne zarządzanie mieniem uczelni, zlecanie realizacji nieuzasadnionych inwestycji, wypłaty nienależnych wynagrodzeń, nagród, premii niektórym pracownikom, przyznawanie nieuzasadnionych podwyżek, finansowanie nieuzasadnionych wyjazdów służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i osobiste – mówiła Gazecie Wyborczej prokurator Agnieszka Kępka, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Śledztwo dotyczy lat 2020-2025, czyli od początku zarządzania uczelnią przez rektora Załuskę z prorektorem Torresem u boku.
Śledczy sprawdzają nie tylko zarobki prorektora, zasadność jego wyjazdów służbowych czy budowę wielopoziomowego płatnego parkingu uczelni przy ul. Gębali. To siedem kondygnacji miejsc parkingowych otwarte w połowie maja 2023 roku. Parking kosztował 33 mln zł, a inwestycję zrealizowała firma Goldbeck.

Prorektor pokazuje PIT
– Ta inwestycja jest częścią pewnej strategicznej misji, realizowanej tu od wielu lat, by wszystkie najważniejsze budynki uczelni umiejscawiać w okolicy tych dwóch ulic. W tej chwili mamy tu choćby Uniwersytecki Szpital Kliniczny nr 4, szpital dziecięcy, szpital stomatologiczny, Centrum Symulacji Medycznej i Collegium Pharmaceuticum. Uchwała Senatu, czyli niezależnego organu uczelni, w sprawie budowy parkingu pochodzi z 18 grudnia 2019 r. Przypomnę tylko na marginesie, że kadencja pana rektora Załuski i jego zespołu, którego jestem częścią, rozpoczęła się 1 września 2020 r. – odpowiada na zarzuty prof. Torres w wywiadzie dla Medonet.pl.
I zaprzecza, że nie zarabia 1,8 mln zł rocznie a znacznie mniej, bo ponad 1,1 mln zł. W 2023 roku z uczelni miał 899.474 zł brutto (pensja, dodatki, nagroda ministra zdrowia, nagroda jubileuszowa). Plus 247.702 zł brutto w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 4 przy ul. Jaczewskiego, gdzie prof. Torres jest kierownikiem 2-łóżkowego Klinicznego Oddziału Chirurgii Ogólnej, Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Mikrochirurgii. W 2024 roku prof. Torres zarobił 730. 714 zł brutto na uniwersytecie i 412.730 zł brutto w szpitalu.
Błyskawiczna habilitacja wiceministra zdrowia
I jeszcze jeden wątek prokuratorskiego śledztwa, który dotyczy samych szczytów władzy. – Prokurator Prokuratury Okręgowej w Lublinie ma zdecydować, czy do śledztwa dołączyć sprawę wiceministra zdrowia – informuje nas prok. Agnieszka Kępka.
Chodzi o członka rządu, wiceministra zdrowia z PSL Marka Kosa, który jest jednocześnie radnym sejmiku województwa lubelskiego. W jego przypadku także było najpierw sprawdzenie, bo sprawa wynikła z anonimu. Marek Kos, pracownik (obecnie urlopowany) Uniwersytetu Medycznego w styczniu 2024 roku został powołany na wiceministra. I z miejsca wystrzeliła jego kariera naukowa. W ciągu sześciu miesięcy ukazało się aż 10 jego naukowych publikacji. Lekarz-wiceminister, który jest chirurgiem ogólnym, pisał o telemedycynie, związkach między zapaleniem przyzębia a chorobami hematologicznymi czy o wpływie leczenia w komorze hiperbarycznej na komórki wątroby szczurów. Zajmował się także immunologią.
Za publikowanie części pracy naukowych Kosa płaciła uczelnia – od 2,6 do 2,9 tys. franków szwajcarskich za jeden artykuł w szwajcarskim wydawnictwie MDPI. Choć jeszcze w maju 2024 rektor Załuska zalecał aby z tym wydawnictwem nie współpracować, bo nie ma dobrej renomy.
19 listopada 2024 r. Kos złożył wniosek o nadanie mu stopnia doktora habilitowanego i już 3 grudnia Rada Doskonałości Naukowej wyznaczyła recenzentów. Szybko sporządzili ocenili dorobek lekarza a 13 lutego tego roku Marek Kos został doktorem habilitowanym.
– Cała procedura ma charakter administracyjny, transparentny i jawny a wszystkie informacje na ten temat znajdują się na stronie internetowej. Już wypowiadałem się na ten temat w mediach – mówił nam polityk. Był wówczas przekonany, że czynności prokuratury nie wykażą żadnych nieprawidłowości.
Teraz z wiceministrem nie udało nam się skontaktować.
Uczelnia: Te klauzule o nic szczególnego
Wróćmy jeszcze do nowych wersji umów o pracę. Jak tłumaczy rzecznik prasowy uczelni Wojciech Brakowiecki tłumaczy, że jest to „konsekwencją zakończonego procesu analizy i wyceny pracy, wykonywanej na poszczególnych stanowiskach„. Jego zdaniem klauzule o zachowaniu tajemnicy „nie są niczym szczególnym czy wyjątkowym w działalności i polityce wizerunkowej każdej instytucji, zwłaszcza tej finansowanej ze środków publicznych”.
– Celem procesu było w szczególności zdefiniowanie wartości i miejsca w hierarchii wewnątrz uczelni zatrudnionych pracowników. Priorytetem postępowania było również ustalenie systemu wynagradzania oraz stworzenie spójnej i transparentnej struktury płac – przekonuje.
Na zdjęciu: Prof. Kamil Torres, pierwszy prorektor Uniwersytetu Medycznego w Lublinie i prof. Wojciech Załuska, rektor uczelni. (Fot. UMLUB/fotomontaż)



Rodzina o meksykańskich korzeniach wyszła na Uniwersytet medyczny a może Akademii medyczną wiele lat temu kiedy jeden z lektorów poleciał na trzymiesięczne wakacje do pana ambasadora na tej uczelni są zatrudnione całe rodziny poziom nepotyzmu jest tak wielki jak fala tsunami
Transparentna struktura płac, wolne żarty. Szczególnie w administracji rozbieżności są ogromne na tych samych stanowiskach.
Podobne folwarczne schematy obowiązują w większości (jeśli nie we wszystkich) instytucji w Dziadogrodzie.
Każda krytyka Panów Zarządców grozi wilczym biletem.
Kto nie z nami ten wróg.
A dodatkowo jeszcze wszystkie te instytucje łączy pajęczyna wzajemnych powiązań tak, że jak podpadniesz jednemu z upojonych władzą buraczków, to musisz się liczyć z tym, że trafisz na Ogólnomiejską Czarną Listę, włączając to prywatne geszefty, które oczywiście pasożytują w symbiozie z biurokracją.
PS. Nie sądzę, żeby postępowanie przyniosło jakiekolwiek dyskomforty dla objętych nim osób, chyba że mamy do czynienia z jakimś ostrym kopaniem dołków w ramach walki o to, kto będzie mieć dostęp do konfitur, które zapewnia patologiczny kompleks uniwersytecki.
Każda instytucjonalna siła jest uwikłana i nie należy oczekiwać, że ci, którzy służą kapitalizmowi, byliby skłonni cokolwiek zmienić systemowo.
A operacje robią takie, że z człowieka kalekę robią. Nie umieją porządnie zoperować obojczyka w tym szpital i skazują człowieka na życie w bólu i cierpieniu
Co do publikowania w MDPI – tam biorą każdy artykuł jeśli tylko się zapłaci im te 3k franków szwajcarskich. Klepiąc kilka artykułów można z tego już złożyć cykl publikacji stanowiących osiągnięcie naukowe w rozumieniu ustawy. Ciekaw jestem natomiast rozwoju wydarzeń w sprawie rektora i prorektora. Dużo się zadziało i zarzuty są poważne jak nigdy w historii tej Uczelni. Słabo to wygląda.
Ale przecież w Radzie tej Uczelni ponoć zasiada znany deweloper, co chyba jest gwarancją tego, że wszystko co się tam działo, było zgodne z rachunkiem ekonomicznym?
Taaaak, nie tylko władzy rektorskiej i prorektorskiej dobrze się powodzi, ale wierna „świta” dziekańska i prodziekańska również nie ma powodu do narzekań (wysokie dodatki funkcyjne, dodatki zadaniowe, wyższe wynagrodzenia,itp.), tylko zwykła kadra nauczycielska i administracyjna nie może nawet liczyć na kompletne podwyżki zgodnie ze wskazaniami ministerstwa zdrowia (28 z 30% i 18 z 20% w 2024 roku – a do kogo trafiła reszta?).
Sytuacja na uml wizerunkowo i nie tylko tragiczna. Nie da się ukryć. Jednak zalecam autorowi artykułu zapoznanie się z przepisami prawa zanim na szybko coś napisze. Temat przewodni dotyczący dochowania tajemnicy przez pracowników to zwyczajnie kwestia odnosząca się do tajemnicy przedsiębiorstwa. Zapisy o zachowaniu poufności bardzo często znajdują się w umowach, również cywilnoprawnych. Jeśli osoba zatrudniona ujawni np. know how, czy wyniki ważnych prac badawczych osobom nieuprawnionym/konkurencji i narazi tym samym podmiot na straty/spowoduje szkodę – pracodawca może dochodzić swoich praw/zadośćuczynienia przed sądem.
Warto ocenić pozyskane informacje przed publikacją – autor, a tym samym cała redakcja stają się mało wiarygodni, nieprofesjonalni.
Odnośnie pozostałej treści – odgrzewane kotlety
Może ktoś z prasy mógłby się przyjrzeć prawie tuzinowi nagle zwołanych konkursów na kierowników na wydziale farmaceutycznym (nie we wszystkich kończy się kadencja, ale sprytnie to rozegrano)? I temu, dlaczego w każdym z tych zakładów teraz wygra wierny giermek Pana Prorektora i Wielkiej Pani Dziekan Profesorowej a wszyscy dotychczasowi zostaną wywaleni w kosmos?
JM Rektor (w poprzedniej kadencji Prorektor ) jest też zamieszany w „eksperyment medyczny” płatnych przeszczepów komórek macierzystych w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym. Dziennikarze udowodnili że był to klasyczny przekręt finansowy który nie miał żadnego uzasadnienia naukowego. Po 7 latach i Ok 2 tyś „przeszczepów” po ok. 5 tyś zł każdy, nie ma żadnej publikacji na temat wyników tego „eksperymentu medycznego”. Eksperyment medyczny” miał formalną zgodę komisji bioetycznej; był prowadzony na dzieciach na Uczelni medycznej !!’!; nigdy nie został rozliczony; twarz przeszczepów, pani doc. Z poparciem JM Rektora została kierownikiem kliniki (poprzedni kierownik kliniki został zmuszony do odejścia). Dlaczego nikt nie interesuje się co się stało z pieniędzmi wpłacanymi do kasy szpitala przez zrozpaczonych rodziców tych dzieci szukających złudnych terapii. To obrzydliwe. Czas stanąć w prawdzie JM Rektorze.
Pani Iwono, coś więcej? Były jakieś artykułu o tym? Bo temat ciekawy ale mi nieznany.
Stracić takiego kierownika anestezjologii to strata dla wszystkich ew pacjentów. Człowiek o ogromnej wiedzy i bezkompromisowy. W tym szpitalu jak i AM zawsze było ukladowo. Ktoś nie wytrzymał.
Prawdopodobny dalszy rozwój sytuacji przewidziany dnia 15 czerwca 2025 podczas seansu spirytystycznego z medium anonimowym ;) Prokuratura nie dopatrzy się niczego, co byłoby na pewno karalne. Może nałoży jakieś kary, aby krzykaczy uciszyć, że w końcu ktoś jednak coś tam coś tam. Prof. Kamil Torres opublikuje jeszcze kilka kolejnych oświadczeń i w myśl „co nie zabije to wzmocni” stanie się ofiarą nagonki, wymagającą współczucia. Do kolegium elektorów na następną kadencję wejdzie sam beton meksykański złożony z giermków, których bez habilitacji awansowano na profesorów uczelni. Jeśli nawet ktoś się odważy kandydować na rektora, to uzyska kilka procent głosów a potem będzie dożywotnio prześladowanym przegrywem. Prof. Jarogniew Łuszczki nie będzie więcej prorektorem – otrzyma umówione srebrniki za „politykę kadrową” w postaci jakiegoś intratnego stanowiska. Kliniczngo może zachowa – coś tam robi, można na niego zrzucić, ale raczejnNa prorektorów wejdą najwierniejsi giermkowie po stalinowsku i bez mrugnięcia okiem realizujący polecenia Wielkiego Dyktatora. Władze wydziałów pozostaną te same na czas nieokreślony (przecież obecnie dziekanów się na tej uczelni nie wybiera, lecz mianuje), albo wsadzi się jakichś doktorów dydaktyków (obecnie rektor nie musi być doktorem, a co dopiero dziekan). Opowie się historyjki zza oceanu, zza kanału La Manche jak to teraz należy zarządzać nowoczesnym uniwersytetem. Kilkudziesięciu znajomych uzyska nowe etaty w administracji. Nastanie Era Słońca na 8 lat.
Szanowny/na zdystansowany,
W swoich rozważaniach traktujesz uczelnię medyczną jak przedsiębiorstwo które ma „interes finansowy” reprezentowany przez władze uczelni a ten „interes” może zostać naruszony przez „pracownika uczelni” działającego w twoich rozważaniach z definicji na szkodę uczelni (np. wyrażając troskę o jej interesy).
Zaiste, osobliwe myśli. Szanowny „Panie zdystansowany” twoje rozważania są dla mnie groźbą – „niech nikt się nie waży” – kto nie z Władziem … (JM Rektorem i akolici) ten przepadł . W jaki sposób odniesie się Pan „zdystansowany „ do faktu bezkarnego niszczenia ludzi (pracowników uczelni) przez właścicieli (JM Rektora i akolitów)- czy nie jest to znany, pospolity i karalny w Polsce mobbing?
witam, jestem jednym z 19 wygaszanych. Decyzję otzymałem 25 maja. W przeciwieństwie do większości to było jedyne moje miejsce pracy.