3 minuty czytania • 13.08.2025 15:20
Posłanka Joanna Mucha pyta ministra o Zanagate. „Zupełny absurd”
Udostępnij
Parlamentarzystka Polski 2050 interweniuje w sprawie kuriozalnej sytuacji w procesie Piotra Kowalczyka i dwóch innych oskarżonych o płatną protekcję. Lubelski sąd od kilku miesięcy nie może zapoznać się z tajnymi materiałami śledztwa, bo nie ma do tego warunków.
Proces byłego przewodniczącego Rady Miasta Lublin, a obecnie dewelopera i lidera Wspólnego Lublina Piotra Kowalczyka, architekta Adama M. oraz Mariusza P., przedsiębiorcy spokrewnionego z Przemysławem Czarnkiem (PiS), toczy się od 2021 roku przed Sądem Rejonowym Lublin-Zachód. Jednak od kilku miesięcy nie może ruszyć z miejsca – ze względu na problemy z odtworzeniem taśm opatrzonych klauzulą „ściśle tajne”.
Agent nagrał, sąd nie może odsłuchać
Chodzi o materiały audio i wideo, jakie agent Centralnego Biura Antyterrorystycznego Rafał Klimek nagrywał podczas prowokacji o kryptonimie „Chryzantema”. Funkcjonariusz działał pod przykrywką i podawał się za biznesmena ze Słowacji, który chciał wybudować przy ul. Zana pierwszy w mieście drapacz chmur. Z lubelskimi przedsiębiorcami, oskarżonymi później o płatną protekcję (1 mln zł w zamian za załatwienie pozwolenia na budowę), spotykał się m.in. w lubelskich restauracjach, hotelu i na lotnisku Chopina w Warszawie. Doszło też do spotkania z prezydentem Krzysztofem Żukiem (PO) w Ratuszu i prowadzone wówczas rozmowy również zostały przez agenta zarejestrowane.
Ale sąd wciąż nie może zapoznać się z nagraniami audio i wideo z rozmów i spotkań rzekomego biznesmana z oskarżonymi i wysokimi urzędnikami lubelskiego Ratusza. Centralne Biuro Antykorupcyjne – mimo wniosków sędzi Bożeny Dzimiry-Rzepkowskiej – nie zdjęło z tych materiałów klauzuli „ściśle tajne”, co umożliwiłoby odsłuchanie taśm w „cywilnych warunkach”. A do odtworzenia niejawnych materiałów potrzebne jest i odpowiednie pomieszczenie, i certyfikowany sprzęt. Tymczasem lubelski sąd rejonowy i okręgowy, a także delegatura CBA w Lublinie, czy nawet dwa warszawskie sądy, do których również wysłano pytania, nie mają warunków, by jednocześnie z taśmami mogło zapoznać się dwanaście osób (oprócz sądu to także prokurator, oskarżeni oraz ich obrońcy).
Dlatego już od kilku miesięcy kolejne rozprawy ograniczały się do przekazywania przez sędzię prowadzącą sprawę informacji o nierozwiązanym problemie technicznym i korespondencji z sądami, CBA i Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. tymczasem – jak podkreśla oskarżyciel prokurator Norbert Kudyk – ta część procesu jest szczególnie istotna z uwagi na kontekst sytuacyjny, w jakim rozmawiali oskarżeni z agentem. Na ostatniej rozprawie 24 lipca sędzia Dzimira-Rzepkowska dała CBA 30 dni na stworzenie odpowiednich warunków do odsłuchania taśm.
Posłanka pyta ministra
W tej sprawie interweniuje posłanka Polski 2050 Joanna Mucha, do niedawna wiceministra edukacji, która w czerwcu podała się do dymisji. Dziś do ministra sprawiedliwości prokuratora generalnego Waldemara Żurka (tekę objął 24 lipca) wysłała interpelację dotyczącą patowej sytuacji w sprawie toczącego się w Lublinie procesu.
– To wygląda niepoważnie, że nie można kontynuować tej sprawy, zupełny absurd – mówi Jawnemu Lublinowi parlamentarzystka. – Jest to nieakceptowalna sytuacja, dlatego uznałam, że pan minister musi w jakiś sposób zadziałać, zareagować – tłumaczy.
Jak czytamy w interpelacji, Joanna Mucha pyta ministra Żurka m.in. o to, czy są w Polsce miejsca, które umożliwiałby zapoznanie się z aktami CBA z klauzulą „ściśle tajne” kilkunastu osobom jednocześnie?
Kolejna rozprawa w sprawie Zanagate ma się odbyć na początku września.
Na zdjęciu: Joanna Mucha mówi, że sytuacja, w której sąd nie ma warunków do odtworzenia taśm jest dla niej nieakceptowalna. Fot. FB/Joanna Mucha

