Wesprzyj Kontakt

4 minuty czytania  •  12.05.2026 13:46

Policjant-myśliwy okładał koziołka pałką, podciął mu gardło i zostawił, by zwierzę skonało

Policjant-myśliwy okładał koziołka pałką, podciął mu gardło i zostawił, by zwierzę skonało
Kolizja samochodu w koziołkiem miała miejsc 1 maja. Policjant nie pomógł zwierzęciu, ani nie skrócił jego cierpień (Fot. Canva)

Udostępnij

Policjant został wydalony ze służby, a prokuratura wszczęła śledztwo. Funkcjonariusz pojechał do kolizji drogowej. Na miejscu zastał potrąconego samca sarny. Mógł wyciągnąć broń i skrócić cierpienia koziołka, ale tego nie zrobił. Zamiast tego okładał zwierzę pałką i podciął mu gardło. Zdarzenie zarejestrowały kamery monitoringu.

Dziś przed południem Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie poinformowała o wydaleniu ze służby policjanta z Międzyrzeca Podlaskiego. Tłumaczy, że stało się to po „zapoznaniu się z materiałami dotyczącymi przebiegu interwencji przeprowadzonej przez funkcjonariusza”. Decyzja została podjęta „ze względu na ważny interes służby”. Chodzi o wydarzenia z pierwszego majowego weekendu

– Informacje o nieprawidłowym zachowaniu policjanta podczas interwencji wpłynęły do Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej 4 maja br. Chodzi o interwencję z 1 maja br. związaną z potrąceniem jelenia przez samochód ciężarowy w miejscowości Halasy (powiat bialski). Ranne zwierzę konało przy drodze, jednak funkcjonariusz nie podjął właściwych działań w celu skrócenia jego cierpienia podaje policja.

Pracownik firmy Impel zawiadamia służby

Nadkomisarz Barbara Salczyńska-Pyrchla, rzeczniczka prasowa komendy w Białej Podlaskiej, odsyła do oświadczenia. Mówi tylko, że była to kolizja drogowa, w której nie ucierpieli ludzie. – Ranne zostało zwierzę – potwierdza. I kieruje do prokuratury.

Marcin Kozak, p.f. rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Lublinie, potwierdza, że prowadzone jest śledztwo. – W sprawie – zaznacza. A to oznacza, że nikt nie usłyszał jeszcze zarzutów.

Taki wypadek, do którego doszło w Hałasach, nie jest na Lubelszczyźnie czymś wyjątkowym. Kilka dni temu w miejscowości Piotrowice (gm. Strzyżewice) na drodze powiatowej dwa samochody osobowe zderzyły się z łosiem. – Potrącony łoś pobiegł dalej, jednak po kilkudziesięciu metrach padł na jezdni. Na leżące zwierzę najechał kierujący fordem mężczyzna. Na miejscu interweniowała straż pożarna, zespół ratownictwa medycznego oraz policjaopisywał portal Lublin112.

W Hałasach było podobnie. Też na miejscu był policjant. Tyle że po jego przybyciu na miejsce rozegrał się się horror. Jak mówi prok. Marcin Kozak, policjant najpierw okładał ranne zwierzę pałką typu tonfa, a następnie nieznanym narzędziem podciął mu gardło i zostawił, by się w męczarniach wykrwawiło.

Śledztwo prowadzone jest w kierunku przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków – dodaje prokurator. I uściśla, że nie chodzi o jelenia, jak podaje policja, a o samca sarny, czyli koziołka.

Chodzi o to, że policjant miał przysporzyć zwierzęciu niepotrzebnych cierpień fizycznych i psychicznych zamiast je dobić w humanitarny sposób. – Zawiadomienie zostało złożone przez pracownika firmy ochroniarskiej Impel, która zajmuje się monitoringiem i ochroną powstającej w tym rejonie drogi ekspresowej S19 – informuje prokurator Kozak.

Policjant, myśliwy czy sadysta?

Wydalony ze służby funkcjonariusz miał za sobą 3-4 lata służby. Prywatnie jest myśliwym. Jedna z osób, z którą rozmawiamy i która zna sprawę, ocenia: – Jeżeli faktycznie jest myśliwym, to tym bardziej powinien wiedzieć, jak humanitarnie należy takie ranne zwierzę uśmiercić.

Ciało koziołka zostało zasypane przez robotników budujących ekspresówkę i jak udało nam się dowiedzieć, aby ustalić dokładnie, jakie obrażenia poniosło zwierzę, ciało koziołka zostało odkopane. – Nie potwierdzam, nie zaprzeczam – komentuje te informacje prokurator Kozak.

Wojewódzki Lekarz Weterynarii Monika Michałowska w Lublinie mówi nam, że inspektorat w Białej Podlaskiej w ogóle nie został powiadomiony o zdarzeniu i rannym koziołku.

Powiatowy Lekarz Weterynarii w Radzyniu Podlaskim lek. wet. Leszek Golecki (nie na tym terenie doszło do tego zdarzenia) tlumaczy, że w takich kolizjach czy wypadkach, w których ranne jest zwierzę, nie zawsze jest wzywany przedstawiciel powiatowego inspektoratu. – Procedury w takich przypadkach reguluje ustawa o ochronie zwierząt – mówi nam Leszek Golecki. – Artykuł 33 tej ustawy określa warunki uśmiercania zwierząt.

W ustawie jasno napisano, że „uśmiercanie zwierząt może odbywać się wyłącznie w sposób humanitarny, polegający na zadawaniu przy tym minimum cierpienia fizycznego i psychicznego”. Gdy konieczne jest natychmiastowe działanie, powinien przyjechać lekarz weterynarii. To właśnie on decyduje, czy zwierzę należy uśmiercić. Może o tym zdecydować także np. funkcjonariusz policji, pracownik Służby Leśnej lub Służby Parków Narodowych.

Gdy jest taka decyzja zwierzę można uśpić (tylko lekarz może to zrobić), ale prawo zezwala na użycie broni przez osoby uprawnione. Na liście uprawnionych są funkcjonariusze policji.

6 komentarzy

  • Anonim pisze:

    A to zasraniec.

  • Arizona pisze:

    „I pałą i pałą przez łeb,tak polska policja zarabia na chleb”

    A całe zło podobno przez tych strasznych „kiboli”, jak to emerytom co wieczór mówią w Dzienniku Telewizyjnym, teraz już na każdej stacji, a nie tylko publicznej. 😆

  • Żenada pisze:

    Teraz to policjant został myśliwym i dobijał sarnę, a jeszcze wczoraj w mediach nie był myśliwym i mordował jelenia. Cała prawda o medialnych ściekach i dorabianiu fałszu.

  • cudzy nick pisze:

    Nie ma słowa, które wystarczająco dobitnie opisywałoby tego osobnika. Bo nie jest to człowiek. Zwierzęciem też go nie nazwę, jako że obrażałoby to naszych braci mniejszych. A zatem: sadystyczny, bezmózgi osobnik. Mam nadzieję, że karma krąży.

  • Aa pisze:

    To pałą to sam powinien dostać taki wpierdol żeby zapamiętał do końca życia.. swoją drogą jak policjanci przechodzą testy psychologiczne skoro ten bandyta był policjantem?

  • PS pisze:

    Jak zwykle sianie dezinformacj… Policjant nie został wydalony tylko zawieszony, a sytuacja opisana jakoby funkcjonariusz zatłuk to zwierzę a następnie poderżnął mu gardło jest tylko czystym domysłem i spekulacją.
    Dziennikarz powinien opisywać fakty a te poznamy po zakończonym śledztwie.
    Wstyd Panie Sławomirze! Nie jest Pan dziennikarzem tylko zwykłym bajarzem powielającym nie potwierdzone informacje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *