Wesprzyj Kontakt

7 minut czytania  •  04.09.2025 09:28

Po chomikach do celu. Inwestor planuje wysiedlenie zagrożonego gatunku z Czechowa

Po chomikach do celu. Inwestor planuje wysiedlenie zagrożonego gatunku z Czechowa

Udostępnij

Zostan patronem 844 x 275
Zostan patronem 500 x 500 px 1

Deweloper, który przy Orfeuszu stawia bloki, stara się o zezwolenie na wykonanie „czynności podlegającym zakazom”, czyli przesiedlenie chomików europejskich, choć wcześniej ich tam nie stwierdził. Sprawę rozpatrzy Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Lublinie.

O populacji ściśle chronionego i zagrożonego wyginięciem chomika europejskiego żyjącego w okolicach „Orfeusza” na Czechowie pisaliśmy w sierpniu. Podczas spaceru z dr inż. Weroniką Maślanko z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, która w tym rejonie wraz ze swoją magistrantką prowadzi badania terenowe, widzieliśmy nie tylko nory, ale także chomiki żyjące w bezpośrednim sąsiedztwie budowy oraz ruchliwych al. Smorawińskiego i ul. Kompozytorów Polskich. – One miały tutaj swoją enklawę od co najmniej kilkudziesięciu lat. Podejrzewam, że były tutaj zanim powstała spółdzielnia mieszkaniowa Czechów i zanim wybudowano bloki przy ulicy Kameralnej i Młodej Polski – mówiła nam wówczas dr inż. Maślanko.

Zwracała przy tym uwagę, że siedlisko bytowania tutejszych chomików jest pod ciągłą presją człowieka i ciągle się kurczy. Jak np.niedawna wycinka dorodnych drzew i krzewów wzdłuż al. Smorawińskiego. Jak ustaliliśmy, o wydanie dwóch zezwoleń na usunięcie roślinności wnioskowała spółka Immobilia Polska Group, która w tym rejonie wznosi już zespół budynków o nazwie Nowy Czechów, z których najwyższy będzie miał 11 kondygnacji. Ale to nie koniec planów dewelopera – w marcu Ratusz dał mu zgodę na budowę zespołu kolejnych dwóch budynków: mieszkalnego wielorodzinnego z częścią handlowo-usługową oraz usługowego – zamieszkania zbiorowego (czyli np. akademik) z garażami podziemnymi. Mają one stanąć bliżej al. Smorawińskiego.

I właśnie pod tę inwestycję prowadzono wycinkę. Jak informuje Joanna Stryczewska z biura prasowego Urzędu Miasta Lublin, pierwsze zezwolenie dotyczyło wycinki trzech drzew – dwóch klonów pospolitych i jednej wierzby iwy. Drugie obejmowało 67 mkw. krzewów (bez czarny) oraz trzydzieści drzew: trzy głogi, pięć klonów jesionolistnych, dwie topole białe, cztery wierzby i szesnaście klonów pospolitych. Oba zezwolenia zostały wydane 26 maja tego roku. Urząd przekazuje, że w zamian inwestor ma zasadzić 35 drzew ozdobnych i 140 mkw. krzewów liściastych.

Inwestora pouczono o ochronie i sankcjach

Wycinka toczyła się w bezpośrednim sąsiedztwie siedliska chomika europejskiego. W oględzinach miejsca brali udział pracownicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie. Jak ocenili, wycinki nie spowodowały ubytków w populacji chomika na tym terenie, niemniej – jak informuje nas Cezary Wierzchoń, rzecznik prasowy RDOŚ – „poprzez wycinkę zmieniły się warunki siedliskowe” tych ssaków.

Nie był to pierwszy kontakt tej instytucji z Immobilia Polska Group w sprawie prowadzonej inwestycji. – W wyniku licznych zgłoszeń docierających do RDOŚ w Lublinie kilkukrotnie wystosowano informację do inwestora o bytowaniu chomika europejskiego w miejscu realizacji inwestycji – dodaje rzecznik. Pierwsza informacja została skierowana do dewelopera w maju tego roku. – W trosce o ochronę gatunkową zwrócono się z prośbą o złożenie stosownych wyjaśnień w zakresie naruszenia zakazów dotyczących chomika. Jednocześnie poinformowano inwestora o statusie prawnym chomika jako gatunku podlegającego ochronie i związanym z tym szeregiem czynności zakazanych, między innymi takich jak umyślne zabijanie, chwytanie i transport, na które należy uzyskać stosowne zezwolenie. Ponadto pouczono inwestora o potencjalnych sankcjach karnych, wynikających ze złamania przepisów w zakresie ochrony gatunkowej zwierząt – dodaje Wierzchoń.

O sprawę siedliska chomików zapytaliśmy też inwestora. W długiej odpowiedzi na nasze pytania Izabela Oktabska, dyrektorka do spraw inwestycji i sprzedaży Immobilia Polska Group, przekonuje, że informację o potencjalnej obecności chomika europejskiego na terenach sąsiadujących z „Nowym Czechowem” spółka dostała dopiero po półtora roku od rozpoczęcia prac budowlanych (luty 2024), w czerwcu tego roku (według RDOŚ informacja z tej instytucji wyszła w maju – red.).

Na żadnym etapie tego procesu (starania się o pozwolenie na budowę – red.) nie pojawiły się informacje ani wskazania ze strony organów administracji publicznej, które sugerowałyby możliwość występowania na tym terenie gatunku chronionego – zapewnia dyr. Oktabska.

Przywołuje przy tym zlecony przez spółkę raport środowiskowy, „który jednoznacznie wskazuje brak występowania gatunków zagrożonych lub chronionych na tym obszarze„. – Na tej podstawie, działając w dobrej wierze i zgodnie z obowiązującymi przepisami, rozpoczęliśmy realizację inwestycji Nowy Czechów etap A i B – pisze przedstawicielka inwestora. Jak jednak dodaje, po otrzymaniu sygnałów o tym, że chomik może jednak występować w tym rejonie, spółka zleciła dodatkowe analizy, w tym także na terenie pod przyszłą inwestycję koło Orfeusza. „Obecność tego gatunku została udokumentowana wyłącznie na terenach sąsiadujących” – informuje spółka.

Już po naszych pytaniach, w miniony poniedziałek 1 września do RDOŚ trafił wniosek spółki o wydanie zezwolenia na wykonanie „czynności podlegającym zakazom” w stosunku dziko żyjących zwierząt, w tym przypadku – do chomika europejskiego. Jak wyjaśnia rzecznik Wierzchoń, wnioski takie składane są m.in. w przypadkach, kiedy chronione prawnie zwierzęta miałyby być odłowione i przesiedlone. RDOŚ ma 30 dni na rozpatrzenia takiego wniosku.

Polana dla ludzi nie dla chomika

Pozostaje kwestia urządzenia w wąwozie przy wiadukcie na al. Smorawińskiego „Polany północnej”. – To teren ujęty w opracowaniu „Nowy Czechów Park”, przygotowanym w ramach porozumienia pomiędzy miastem a spółką Immobilia Polska Group. Zakłada stworzenie przestrzeni wypoczynkowo-przyrodniczej o charakterze naturalistycznym, z dużymi powierzchniami trawników, nowymi nasadzeniami zwiększającymi bioróżnorodność oraz elementami małej architektury, takimi jak hamaki, leżaki czy stoły z ławkami – informuje biuro prasowe Urzędu Miasta. Zapytaliśmy, czy w związku z występowaniem w tym rejonie chomika, miasto zamierza prowadzić ochronę czynną jego siedlisk.

Koncepcja (Polany północnej – red.) jest aktualna i obecnie dopracowywana w szczegółach. Przed nami jeszcze dalsze analizy i niezbędne uzgodnienia. Nie wykluczamy zmian założeń koncepcji w przypadku, gdy w projektowanych miejscach do wypoczynku zostaną potwierdzone ślady bytowania chomików lub obecność ich nor, zimowisk lub innych schronień. Wówczas elementy projektowane będą mogły być przeniesione w inne miejsce tak, aby siedliska były bezpieczne – informuje Joanna Stryczewska.

A dyrektor Oktabska zapewnia, że polana będzie „przyjazną przestrzenią środowiskową, która stworzy sprzyjające warunki dla bytowania lokalnej fauny – w tym chomika europejskiego„.

Naukowiec: Za niemym przyzwoleniem chomiki wyginą

O opinię na temat wpływu przesiedlania chomików na ich populację, poprosiliśmy dr inż. Weronikę Maślanko. Według niej niszczenie kolejnych siedlisk poprzez zabudowę prowadzi do eliminowania chomików i postępującej izolacji tych miejsc, w których ten gatunek jeszcze występuje. – W ten sposób, za niemym przyzwoleniem w ciągu kilku/kilkunastu lat zniknie gatunek ściśle chroniony i zagrożony w skali europejskiej – podkreśla. – Można oczywiście próbować przesiedlać osobniki z miejsc przeznaczonych pod zabudowę w celu ratowania ich samych, ale to nie zmienia faktu, że w danym miejscu przestaje istnieć miejsce rozmnażania, wypoczynku i zimowania chomików, czyli ginie kolejne stanowisko.

Dr Maślanko zaznacza, że odłów i przesiedlenie chomików też niesie za sobą ryzyko. – Są to osobniki dziko żyjące, które w wyniku odłowów narażane są na stres i śmierć. Przeżywalność wsiedlonych chomików w całej Europie jest bardzo niska – mówi badaczka. Zaznacza przy tym, że warunkiem bezpiecznego odłowu jest m.in. odpowiedni termin. – Przypada on na okres przed przystąpieniem do rozrodu lub już po wyprowadzeniu drugiego miotu. Możliwości odłowu kończą się wraz z terminem aktywności chomików, przy czym odłowy w ostatnim okresie aktywności (sierpień/wrzesień) wymagają zabezpieczenia chomików na czas zimy, ponieważ nie są już w stanie przygotować się do zimy w nowym siedlisku.

Kolejny problem to pytanie, gdzie przesiedlić odłowione zwierzęta? Chomiki spod Orfeusza nie mogą zostać przetransportowane 400 km na użytek ekologiczny w Jaworznie na Śląsku, gdzie znajduje się jedno z największych (270 ha) stanowisk tych gryzoni w Polsce (zostało ono otoczone ochroną przez tamtejszą Rady Miasta, która uznała ten obszar za użytek ekologiczny). Sląskie chomiki nie są „kompatybilne” z naszymi, gdyż stanowią odrębną linię.

Zdaniem dr Maślanko świetnym miejscem dla chomików spod Orfeusza byłyby górki czechowskie, ale już dziś Rada MIasta najpewniej zdecyduje, że na 1/3 tego terenu będą mogły powstać blokowiska.

Proszę nie wierzyć, że planowany do pozostawienia obszar 75 hektarowego parku, który w rzeczywistości stanie się parkingami, wybetonowanymi ścieżkami czy urządzoną wedle architektonicznej wizji przestrzenią, będzie odpowiednim miejscem dla chomika

– przestrzega nasza rozmówczyni. – Żaden naturalistyczny park, zaprojektowany, a potem „zbudowany” przez człowieka nie będzie odpowiednim miejscem dla gatunku dziko żyjącego. Człowiek-architekt patrzy na to z perspektywy potrzeb mieszkańców, czyli miejsc parkingowych, traktów dla pieszych, oddzielnych miejsc do parkowania rowerów, hulajnóg, tarasów widokowych do zdjęć grupowych, miejsc kameralnych spotkań czy innych sztucznych dla chomika tworów. Oczywiście, takie miejsca również są dla ludzi potrzebne, ale kompletnie niezasadne w kluczowych dla przyrody obszarach. Priorytetem w takich obszarach powinno być zachowanie jednego z najszybciej ginących ssaków Europy, a nie zwiększanie tam form antropopresji w postaci masowego ruchu ludzi – podsumowuje dr Weronika Maślanko.

Na zdjęciu głównym: Jeden z chomików żyjących nieopodal „Orfeusza”. Fot. Elżbieta Krysińska