Wesprzyj Kontakt

4 minuty czytania  •  01.06.2026 17:18

Platany na deptaku do wycięcia. „Niestety, przegraliśmy walkę”

Platany na deptaku do wycięcia. „Niestety, przegraliśmy walkę”

Udostępnij

– Niestety przegraliśmy walkę o platany – przyznaje w końcu lubelski Ratusz, gdy po raz kolejny dopytujemy o szpaler uschniętych drzew na Krakowskim Przedmieściu. Urzędnicy zapowiadają nowe nasadzenia – glediczje, klony i lipy. Do faktu wielokrotnego „uszorstnienia” deptaka kilogramami soli odnosić się nie chcą.

Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.

Platanów jest czternaście. Zastąpiły rosnące tu klony polne, gdy przed wyborami samorządowymi w 2018 roku deptak był gruntownie przebudowany. Nowa nawierzchnia, nowe instalacje podziemne, a więc i nowe nasadzenia. Drzewka-kulki nigdy specjalnie nie urosły – z wyjątkiem jednego, gdzie wybiła podkładka i zamiast niewielkiej kulki z okien naszej redakcji patrzyliśmy na rozrośniętą zieloną koronę.

Winny grzyb i przymrozek. Nie sól

Już w zeszłym roku zauważyliśmy, że drzewa zaatakował grzyb. Zimą alarmowaliśmy, że sypanie na deptak soli może się dla nich źle skończyć. A gdy w połowie maja z redakcyjnych okien nadal widzieliśmy bezlistne gałęzie, zaczęliśmy pytać urzędników co dalej.

Usłyszeliśmy wówczas zapewnienia, że owszem, drzewa są chore, ale leczenie trwa. – Obecnie wszystkie drzewa posiadają żywe pąki i żadne nie zostało zakwalifikowane do usunięcia. Ich stan pozostaje pod stałą naszą obserwacją – uspokajał Ratusz 19 maja.

Ale gdy spod parasoli w restauracyjnych ogródkach nadal wystawały tylko suche gałęzie, a pąki rozsypywały się w palcach, trudno było mieć nadzieję, że drzewka w końcu się zazielenią. W poniedziałek, 25 maja, Ratusz odpowiedział na interpelację radnego PiS Roberta Derewendy. Zastępca prezydenta Tomasz Fulara pisze o „pogarszającym się stanie zdrowotnym drzew”. My pytamy dalej i w końcu dziś Urząd Miasta przyznaje, że platany na deptaku nie żyją. I wylicza kilka powodów.

– Choroba, która dotyka te drzewa w całej Europie (antraknoza platanów) znacząco je osłabiła. Nie pomogła także tegoroczna zima i ostry przymrozek na przedwiośniu, już po rozpoczęciu wegetacji – tłumaczy Monika Głazik z biura prasowego w Kancelarii Prezydenta. – Ponowna weryfikacja stanu drzew przeprowadzona przez inspektorów nadzoru zieleni potwierdziła, że drzew nie da się uratować.

Urząd zapewnia, że platany „były objęte monitoringiem stanu zdrowotnego”. – Po przeglądzie z dnia 2 marca, podlegały codziennej obserwacji prowadzonej przez wykonawcę a także pracowników Wydziału Zieleni i Gospodarki Komunalnej – zapewnia Głazik. – Prace pielęgnacyjne i lecznicze były prowadzone zgodnie z zaleceniami ekspertyzy dendrologicznej. Obejmowały m.in. opryski preparatami grzybobójczymi, wycinanie i niszczenie porażonych pędów oraz usuwanie i utylizację opadłych liści jesienią. Ostatnie prace obejmowały cięcia techniczne gałęzi nadłamanych oraz usuwanie drobnego posuszu.

Dopytywana o sól, której zimą pracownicy Kom-Eko deptakowi nie żałowali, urzędniczka podkreśla: – Ekspertyza nie wskazała innych czynników mogących mieć negatywny wpływ na kondycję platanów. Główną i bezpośrednią przyczyną zamierania platanów jest masowe występowanie antraknozy, która obecnie obserwowana jest na terenie całego kraju.

Deptak, czyli pas drogowy

Utrzymaniem zieleni na Krakowskim Przedmieściu – na zlecenie miasta – zajmuje się Floreko. Utrzymaniem zimowym dróg – na zlecenie Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego – zajmowało się Kom-Eko. I robiło to z wyjątkowym zaangażowaniem. Mimo wyjątkowo obfitych opadów śniegu, z deptaka znikał on natychmiast.

– W okresie od stycznia do lutego br. czynności posypywania powierzchni zostały wykonane 26 razy (17 razy samym piaskiem i 9 razy mieszanką chlorku sodu z piaskiem) – wyliczała Monika Białach z ZDTiM, gdy w lutym pytaliśmy, dlaczego skoro miasto na chodniki i schody sypie tylko piasek, to na tzw. salon miasta soli nie żałuje.

Słowem – deptak to w urzędniczej nomenklaturze to pas drogowy. – W przypadku intensywnych i długotrwałych ciągłych opadów powierzchnia ta jest uszorstniana kilkukrotnie w ciągu jednej akcji z uwagi na ponadprzeciętny, duży ruch pieszych – tłumaczyła Białach. Dopytywana, czy stosowanie soli na deptaku było konsultowane z Wydziałem Zieleni UM Lublin, zapewniała: – Prace związane z uszorstnieniem chodników odbywają się zgodnie z obowiązującym prawem, z zachowaniem dbałości o środowisko oraz infrastrukturę miejską.

Żadnych drzewek-kulek

Na wycięcie martwych platanów Ratusz musi mieć zgodę Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. – Przygotowujemy się proceduralnie do usunięcia drzew – przyznaje Monika Głazik. – W ich miejsce pojawią się nowe. Zgodnie z uzgodnieniem z konserwatorem zabytków będą to glediczje, klony lub lipy.

Miejski Konserwator Zabytków Hubert Mącik podpowiada, że szpaler na deptaku wcale nie musi być jednolity. – Być może fajnym rozwiązaniem byłoby pomieszanie tych trzech gatunków – sugeruje. Dodaje, że drzewa muszą być duże o naturalnych pokrojach koron. – Nie żadne szczepione – podkreśla MKZ.

Przykładem na to, że takie drzewa lepiej sobie radzą w trudnych warunkach centrum miasta, jest wybujały z podkładki platan przy naszej redakcji. A także lipa przy Teatrze Osterwy. Tam już umarło niejedno drzewo-kulka. Dopiero gdy posadzono takie o naturalnym pokroju to takich problemów nie ma.

* Antraknoza platanów jest chorobą grzybową, która w ostatnich latach bardzo intensywnie występuje na wielu miastach w Polsce i Europie. Szczególnie niebezpieczna staje się w okresach chłodnej i wilgotnej wiosny oraz przy gwałtownych spadkach temperatur po rozpoczęciu wegetacji. W takich warunkach drzewa są znacznie bardziej podatne na uszkodzenia i osłabienie.

9 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *