6 minut czytania • 28.07.2025 15:06
Płaciła za śmieci 36 zł, teraz zapłaci 130 zł. Bo ma zielony taras
Udostępnij
– To absurd, bo rodzina z dziećmi produkuje znacznie więcej śmieci ode mnie, a zapłaci mniej niż ja – denerwuje się lokatorka jednego z bloków na Czechowie, amatorka balkonowych upraw. Niedawno wyjęła ze skrzynki nowe wyliczenia stawek śmieciowych. Nowy system opłat wchodzi w życie 1 sierpnia. Dotyczy tylko mieszkańców zabudowy wielorodzinnej.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: kontakt@fundacjawolnosci.org
Nowy system – od zużycia wody
Nowe zasady opłat za śmieci zaczną obowiązywać 1 sierpnia. Członkowie spółdzielni mieszkaniowych dostają właśnie do skrzynek pocztowych nowe rozliczenia. Bo radykalne zmiany w systemie naliczania opłat dotyczą właśnie mieszkańców bloków. Dla lokatorów domków jednorodzinnych na razie nie zmienia się nic – nadal będą płacić 42 zł od osoby. Przestaje za to obowiązywać stawka 36 zł dla osób z bloków.
Od sierpnia w zabudowie wielorodzinnej opłata śmieciowa będzie wyliczana na podstawie ilości zużytej wody. Tak w grudniu zdecydował prezydent Krzysztof Żuk (PO), a radni jego klubu temu pomysłowi przyklasnęli. Początkowo uchwała miała wejść w życie już w lipcu, ale Ratusz był zmuszony do modyfikacji pierwotnych zapisów. Stało się to po tym, jak cztery spółdzielnie mieszkaniowe (LSM, Czechów, Kolejarz i Motor) zaskarżyły pierwszą wersję przepisów do sądu administracyjnego. Ostatecznie stawka za śmieci nie będzie zależała od wskazań wodomierza głównego na budynku (tak chciał Ratusz), ale od tego, jakie zużycie wskazują liczniki w poszczególnych mieszkaniach.
Trzeba uszczelnić system
W tym roku Lublin na system odbioru odpadów zamierza wydać 146,6 mln zł. Problem w tym, że system finansowo się nie spina. Zdaniem urzędników powodem jest to, że nie każdy lokator na śmieci płaci. I nie są to pojedyńcze przypadki – opłat unikać ma nawet kilkanaście procent lublinian.
„Różnica pomiędzy liczbą mieszkańców zgłoszonych w deklaracjach (291 013) składanych do Urzędu Miasta Lublin, a liczbą mieszkańców zamieszkujących na terenie miasta Lublin według Urzędu Statystycznego w Lublinie za 2024 rok (328 300) wynosi 37 287 mieszkańców, co stanowi ok.12,8 proc.” – tak potrzebę wprowadzenia zmian tłumaczył Wydział Ochrony Środowiska lubelskiego Ratusza. Z szacunków urzędników wynikało, że w blokach mieszka 81,57 proc. lublinian.
„Konieczne jest uchwalenie takiej metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi, która z jednej strony spowoduje, że wszyscy mieszkańcy będą ponosić opłaty za gospodarowanie odpadami, z drugiej strony pokryje ponoszone przez miasto Lublin koszty systemu gospodarowania odpadami” – czytamy w uzasadnieniu uchwały, którą przegłosowali radni.

Bardzo drogie hobby
Zmiana oznacza podwyżkę, ale miasto zapewnia, że nie będzie ona duża. Za każdy metr sześć. wylanej wody za śmieci zapłacimy 13,20 zł. Przyjmuje się, że średnio jedna osoba zużywa miesięcznie trzy metry sześcienne wody, co oznacza to wydatek 39,6 zł od osoby (obecnie to 36 zł).
Tyle teoria. W praktyce dla niektórych rachunki wzrosną dramatycznie. Po kieszeni najbardziej dostaną amatorzy zieleni.
Pani Monika (imię zmienione) z Czechowa już wie już ile będzie teraz płacić. I przyznaje, że nowe wyliczenia wbiły ją w ziemię. Mieszka sama i do tej pory śmieci kosztowały ją 36 zł miesięcznie. Od piątku będzie za nie płacić 132 zł. Jak to możliwe? Pomiary wykazały, że przez ostatnie pół roku zużyła aż 60 m sześć. wody – średnio miesięcznie 10 metrów.
– Mam duży taras, a na nim drzewka, krzewy, pnącza, zioła czy truskawki. Łącznie ponad 30 donic. To wszystko wymaga podlewania – opowiada kobieta. I podkreśla, że stara się żyć ekologicznie: – Nie kupuję butelkowanej wody, żeby nie produkować śmieci. Oszczędzam wodę, ale lubię też wyhodować swoje własne warzywa i owoce. Mam się teraz nie myć czy pozwolić, żeby wszystko uschło? – denerwuje się. – To absurd, bo rodzina z dziećmi produkuje znacznie więcej śmieci ode mnie, a zapłaci mniej. Przecież w tym systemie chodzi zapłatę za odpady, a nie za wodę. Ktoś chyba tego dobrze nie policzył.
W piśmie ze swojej spółdzielni, które niedawno wyjęła ze skrzynki, dostała wyliczenia wysokości opłat do końca roku. Nawet jeżeli teraz zacznie radykalnie oszczędzać wodę, to w swoich rachunkach zobaczy to dopiero najwcześniej w 2026 roku.
„Do wyliczenia opłaty przyjmuje się średniomiesięczne zużycie wody z sześciu kolejnych miesięcy (czyli półrocze: styczeń – czerwiec lub lipiec – grudzień)” – poinformowała spółdzielnia.
Pani Monika nie jest jedyna. Od lat popularnością cieszą się mieszkania z tarasami, które można zazielenić albo lokale na parterze z małym terenem na ogródek.
– Proszę się przejść po nowych osiedlach na Felinie i policzyć parterowe mieszkania z ogródkami. Niech tym ludziom teraz ktoś powie, że podlewanie będzie ich kosztowało podwójnie: za wodę i za śmieci – denerwuje się pan Łukasz. którego teściowa obok swojego balkonu urządziła spory kwietnik. – Dlaczego ta zmiana nie objęła domków? Bo ludzie by zbankrutowali, podlewając swoje trawniki. Nikt jednak nie wziął pod uwagę, że w bloku też się podlewa – dodaje mężczyzna.
To nie jedyny problem. Przemysław ze Spółdzielni Mieszkaniowej „Plon”. – Zawsze są rozbieżności między wskazaniami wodomierza głównego w bloku, a tymi w mieszkaniach. W naszej spółdzielni trwa dyskusja, jak tę znikającą wodę rozliczyć. Padł pomysł, by na poszczególne mieszkania, od metra powierzchni – opowiada mężczyzna. I stanowczo protestuje: – Moje mieszkanie ma 90 mkw., a mieszkają w nim dwie osoby. Miałbym płacić znacznie więcej za śmieci, więcej niż pięciu studentów mieszkających na 60 mkw.?
Miasto radzi: Zamontuj dodatkowy wodomierz
Katarzyna Madoń-Kremeś, zastępczyni dyrektora miejskiego Wydziału Ochrony Środowiska wyjaśnia, że to w jaki sposób zostaną rozliczone koszty nadmiarowej wody, pozostaje w gestii zarządców nieruchomości. – Ta woda nie jest brana pod uwagę ustalając wysokość należności za odpady. Mieszkaniec płaci wyłącznie na podstawie wskazania licznika w swoim lokalu – zapewnia.
Przyznaje też, że problem amatorów zielonych tarasów ogródków też jest jej znany. – Zdajemy sobie sprawę, że zwłaszcza w nowym budownictwie przy mieszkaniach powstają ogródki. Na pewno też nikogo nie chcemy zniechęcać do ich uprawiania – podkreśla Madoń-Kremeś. I doradza montaż jeszcze jednego wodomierza – z wodą przeznaczoną jedynie do podlewania.
– Zarządca nieruchomości powinien w tym celu skontaktować się z MPWiK, który oceni czy są techniczne możliwości zamontowania dodatkowego licznika. Wówczas zużycie tej wody nie będzie miało znaczenia na wysokość opłaty za odpady. Wiem, że takie rozmowy między niektórymi spółdzielniami a MPWiK-iem już były – dodaje zastępczyni dyrektora. I dodaje, że dodatkowy wodomierz zmniejszy także opłaty za odbiór ścieków.
Można też podlewać rośliny deszczówką. Od kilku lat mieszkańcy miasta mogą się starać o dotację (do 5 tys. zł) za zakup zbiorników do łapania i gromadzenia wody deszczowej. Uruchomiony w 2020 roku miejski program „Złap deszczówkę” cieszy się sporą popularnością, ale jego skala jest niewielka. W 2024 roku miasto przyznało tylko 18 takich dotacji.

W nowym systemie naliczania śmieciowych opłat faworyzowane są za to wielodzietne rodziny, które mogą liczyć na 20 proc. bonifikatę. „Rodziny posiadające Kartę Dużej Rodziny proszone są o zgłoszenie się z w/w kartą do Działu Opłat Eksploatacyjnych LSM ul. Rzeckiego 21 pokój 02 na parterze w celu naliczenia stosownej ulgi za wywóz śmieci w nieprzekraczalnym terminie do dnia 31.08.2025r.” – prosi Lubelska Spółdzielnia Mieszkaniowa.
Na zdjęciu: Od 1 sierpnia opłata za odbiór śmieci od mieszkańców bloków będzie uzależnione do ilości zużytej wody (Fot. sko)



