7 minut czytania • 15.01.2026 08:29
PiS-owski generał z prokuratorskimi zarzutami na dyrektorskiej posadzie. Nie tylko on
Udostępnij
Były komendant główny Państwowej Straży Pożarnej, któremu prokuratura przedstawiła zarzuty w aferze Collegium Humanum, zawodowo odnalazł się w Lublinie. Andrzej Bartkowiak w marszałkowskiej instytucji robi błyskawiczną karierę. To nie jedyne polityczne zatrudnienie w ostatnim czasie.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: kontakt@fundacjawolnosci.org
„Akt oskarżenia stanowi częściowe zakończenie śledztwa i obejmuje łącznie 67 przestępstw, w tym przede wszystkim o charakterze korupcyjnym, a także zarzuty poświadczenia nieprawdy w dokumentacji potwierdzającej przebieg studiów w Collegium Humanum, oszustwa oraz prania brudnych pieniędzy. Wśród oskarżonych są m.in. politycy, rektorzy wyższych uczelni, profesorowie i wykładowcy, a także funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej. Akt oskarżenia liczy 623 strony” – podała pod koniec listopada 2025 roku Prokuratura Krajowa.
Jedną z osób objętych aktem jest Andrzej Bartkowiak (kiedy został zatrzymany przez CBA, zgodził się na podanie nazwiska i otwarcie komentował sprawę). To strażak, generał brygadier, były Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej w latach 2019-2024 czyli w erze PiS. Stracił stanowisko wraz ze zmianą władzy w Polsce, ale nadal pojawia się w Telewizji Republika czy na konferencjach jako ekspert od bezpieczeństwa. W swoich wpisach na portalu X głośno krytykuje obecne kierownictwo PSP i aktualną władzę w kraju.
Dla prokuratury Andrzej Bartkowiak jest Andrzejem B.
„Zarzuty dotyczące Andrzeja B. i Krzysztofa H., tj. byłego komendanta i zastępcy komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej, związane są z uzyskaniem – w ramach zawartego porozumienia – poświadczających nieprawdę dyplomów ukończenia studiów podyplomowych Executive Master of Business Administration. Jednocześnie Andrzej B. i Krzysztof H. dopuścili się w tym celu wręczenia Pawłowi C. korzyści majątkowej w kwotach 1 100 zł i 9 900 zł wiedząc, że wnoszone przez nich opłaty dotyczą uzyskania dyplomu bez faktycznego odbycia studiów. Nadto Andrzej B. i Krzysztof H., działając wspólnie i w porozumieniu, przywłaszczyli środki pieniężne w kwocie 9 900 zł należące do Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie w związku z zawarciem umowy o dofinansowanie przez tę instytucję kosztów nauki na studiach podyplomowych Executive Master of Business Administration organizowanych przez Collegium Humanum” – podaje Prokuratura Krajowa, informując o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko 29 osobom.
Bartkowiak w wydanym w marcu 2025 roku oświadczeniu nie przyznał się do winy. „Okazało się, że mój dyplom MBA z Collegium Humanum, który nigdy nie przyniósł mi żadnych korzyści i do niczego w mojej karierze zawodowej się nie przydał – jest fałszywy i został opatrzony numerem przypisanym do dyplomu osoby trzeciej, która także studiowała na CH„.
Lubelska przechowalnia PiS
Kiedy PiS stracił władzę w kraju wielu członków i sympatyków partii Kaczyńskiego musiało szukać zawodowych perspektyw gdzie indziej. Naturalnym wyborem stało się województwo lubelskie i inne samorządy, gdzie rządzi Prawo i Sprawiedliwość. I tak np. Jarosław Gowin, były wicepremier został pełnomocnikiem prezydenta Chełma ds. współpracy z uczelniami. Jednak Chełm to zbyt małe miasto i zbyt mała administracja, by móc pomieścić wszystkich partyjnych działaczy, którzy zostali bez pracy. Bezrobotnych z PiS przygarnął więc samorząd województwa, którym kieruje marszałek Jarosław Stawiarski.
Kilka przykładów: była europosłanka Beata Mazurek została prezeską marszałkowskiej spółki Lubelskie Dworce, aktor i reżyser oraz mąż posłanki PiS Michał Chorosiński dostał posadę dyrektora Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, a Grzegorz Schreiber (powiązania z Marianną Schreiber są w pełni zasadne – to jej były teść), były marszałek łódzki, został najpierw szeregowym urzędnikiem w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Lubelskiego, by potem ekspresowo awansować na zastępcę dyrektora.
Karierę w województwie lubelskim zapragnął zrobić także Andrzej Bartkowiak.
Z WORD-em nie wyszło, ale jest LCIiT
Najpierw Bartkowiak miał zostać zastępcą dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Lublinie. Plan się nie powiódł, bo w w marcu 2025 roku były strażak został zatrzymany przez CBA. Wydawało się, że to koniec starań o posadę w tym regionie.
Tymczasem zawodowo się odnalazł w podlegającej marszałkowi Stawiarskiemu Lubelskiemu Centrum Innowacji i Technologii. To jednostka zajmująca się „usługami w zakresie wspólnej obsługi informatycznej jednostek organizacyjnych Samorządu Województwa Lubelskiego”. Takie technologiczne zaplecze UMWL i wszystkich jego instytucji. Kieruje nim Krzysztof Maziakowski. Ma aż trzech zastępców, a jednym z nich jest właśnie Bartkowiak.
Podobnie jak Grzegorz Schreiber ścieżka awansu Bartkowiaka jest wyjątkowo szybka – od połowy listopada ub.r. jest p.o. zastępcą dyrektora.

Jednak były strażak nie zaczynał kariery w Centrum tak wysoko. Wygrał konkurs na szeregowe stanowisko urzędnicze ds. zamówień publicznych zgłosiły się dwie osoby. Posadę dostał Andrzej Bartkowiak.
– Komisja stwierdziła, że na podstawie złożonych dokumentów kandydaci spełniają wymagania niezbędne zawarte w ogłoszeniu i zakwalifikowani zostają do dalszego postępowania kwalifikacyjnego, które odbyło się w dniu 11 września 2025 r. w siedzibie LCIT przy ul. Uniwersyteckiej w Lublinie. Na podstawie przeprowadzonych rozmów kwalifikacyjnych z kandydatami Komisja rekrutacyjna zarekomendowała Pana Andrzeja Bartkowiaka na stanowisko ds. zamówień publicznych w Oddziale Zamówień Publicznych LCIT. W dniu 22 września 2025 r. została zawarta umowa o pracę na czas określony na stanowisku głównego specjalisty ds. zamówień publicznych w Oddziale Zamówień Publicznych LCIT – informuje dyrektor Maziakowski.
Już dwa tygodnie później, 29 września, Bartkowiak zaczął pełnić obowiązki kierownika Oddziału Wsparcia Użytkowników LCIT. Przemawiały za tym „względzie uzasadnione potrzeby pracodawcy”. Zajmował to stanowisko krótko – już 15 listopada zostały mu powierzone obowiązki zastępcy dyrektora.
Na pytania o wysokość zarobków Andrzeja Bartkowiaka i o to, czy Maziakowski wiedział o prokuratorskich zarzutach, szef LCIiT nie odpowiada.
Były wiceminister lekarzem w KRUS
Jak już jesteśmy w temacie polityczno-partyjnego zatrudnienia, nie można pominąć przypadku Marka Kosa. To działacz PSL, radny Sejmiku Województwa Lubelskiego, który tę funkcję od początku 2024 do września 2025 r. łączył z pracą na stanowisku wiceministra zdrowia. Odszedł z resortu zaraz po zdymisjonowaniu Izabeli Leszczyny i po tym jak Donald Tusk postanowił odpolitycznić resort zdrowia. Kos jako wiceministerw zbierał dobre noty, ale i tak musiał poszukać sobie nowej pracy.

Znalazł ją w pierwszych dniach stycznia.
„Z Nowym Rokiem nowa praca, nowe obowiązki, nowe wyzwania. Z rąk prezesa KRUS Tomasza Ślusarczyka otrzymałem powołanie na stanowisko Naczelnego Lekarza Kasy w Centrali KRUS w Warszawie. Praca w orzecznictwie lekarskim nie jest mi obca, przez kilka lat byłem lekarzem rzeczoznawcą Placówki Terenowej KRUS w Kraśniku, wiele lat prowadziłem też zajęcia z orzecznictwa lekarskiego dla lekarzy w CMKP w Warszawie, a samo orzekanie o stanie zdrowia to część pracy zawodowej każdego lekarza” – ogłosił w facebookowym wpisie.
Prezesem KRUS jest inny działacz PSL, Tomasz Ślusarczyk.
Kolej na radnego
Janusz Kowalski to poseł PiS został wybrany do Sejmu z Opola. Ale już od pewnego czasu wiadomo, że na kolejne wybory upatrzył sobie inne miejsce. Celuje w okreg nr 7 czyli Zamość, Chełm, Białą Podlaskie. Kowalski stara się tu zaistnieć, bywa coraz częściej i chwallił się w sieci np. zabawą na Sylwestrze Telewizji Republika w Chełmie.
Kowalski zaczął sie także poważniej interesować lubelskimi sprawami, jak np. sytuacją państwowej spółki kolejowej PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa z centralą w Zamościu.
„Przychody spółki spadają na łeb na szyję, ponad 1300 pracowników spółki w Zamościu boi się zwolnień grupowych, a wy zatrudniacie jako „eksperta” Piotra Sawickiego – sekretarza lubelskich struktur Koalicji Obywatelskiej? Wstydu nie macie!” – napisał kilka dni temu Kowalski na X.
– Nie widziałem tego wpisu, nie korzystam z X, ale znajomi coś mi mówili, że Kowalski o mnie napisał – mówi nam Piotr Sawicki. I przyznaje, że pracuje w PKP LHS.
Piotr Sawicki to członek KO, sekretarz lubelskich struktur partii, radny powiatu lubelskiego, który niespodziewanie w czerwcu 2025 został pozbawiony funkcji Przewodniczącego Rady Powiatu.

Mówi nam, że w PKP LHS pracuje na podstawie umowy o pracę. – Na okresie próbnym do końca czerwca na szeregowym stanowisku eksperta. Nie jestem żadnym kierownikiem czy dyrektorem. Każdy mógł aplikować i skorzystałem z tej szansy, tak jak mógł skorzystać każdy. Mam 35-letnie doświadczenie zawodowe w biznesie prywatnym i sektorze publicznym, które teraz wykorzystuję w PKP LHS. To nie tylko kolej i przewozy towarów, ale także współpraca z samorządami, sponsoring przedsięwzięć społecznych i sportowych – tłumaczy.
Na zdjęciu: Andrzej Bartkowiak, były Komendant Główny PSP (Fot, Andrzej Bartkowiak X)


Niestety, w kapitalizmie bycie fighterem, czy pozowanie na takowego, jak to robi Don Kiszot z Czechowa, to za mało.
W kapitalizmie liczy się INTERES.
Kapitalistyczne sądy muszą stosować się do tego prawa i rezultat był wiadomy od początku, kiedy kapitalistyczni legislatorzy wprowadzili opcję ZPI napisaną pod tego typu gagatków jak m.in. tebewał.
Oczekiwanie na pomoc w/s GCz. ze strony UE jest kolejną płonną nadzieją, bo UE to organizacja kapitalistyczna, podobnie jak rząd Bulandii, czy „samorząd” Dziadogrodu.
Lepiej było przeznaczyć środki ze zbiórki na wykupienie mszy we wszystkich kościołach Mamonogrodu w intencji szybszego upadku balona kurnikowego.
Za 20k można było też opracować gazetkę i wrzucić ją do skrzynek w całym Dziadogrodzie na zasadzie jak to robią gnidy ratuszowe zawierającą takie przykładowe artykuły jak:
– 'Poradnik fliperucha czyli dlaczego w Dziadogrodzie już się nie da zarobić na fliperuchowaniu na pierwotnym’;
– 'Jak uzyskać swoje 4 kąty za 6-7k/m2 czyli poradnik zakładania spółdzielni mieszkaniowej’
– 'Jak uzyskać swoje 4 kąty za 5-7k/m2 czyli poradnik budowy własnego mini-domku na terenach przyległych gmin’
– 'Dlaczego kupno kurnika na GCz. to byłby jeden z najgorszych życiowych wyborów, czyli coś o korkach, ciągnących się wiecznie budowach, braku infrastruktury, stadach dzików atakujących mieszkańców, możliwych pożarach nawłoci, oraz znanej powszechnie podłej jakości klocków spod batuty tebewał’
– 'Jakie ryzyka niesie kupno „dziury w ziemi” od zakredytowanego znanego z kombinacji deweloperucha i dlaczego bezpieczniej jest kupić kurnik na rynku wtórnym’
– 'Krótki przewodnik po perspektywach demograficznych Dziadogrodu na lata 2026-2050 na podstawie prognoz GUS i NBP’
– 'Zarys perspektyw ekonomicznych w mieście głęboko zdezindustrializowanym’
– 'Dlaczego nie warto wspierać ciężko zarobionym groszem cfaniaków, którym marzy się przejęcie miejskich spółek takich jak empewik czy elpec, czyli jak postępować, żeby nie skazać własnych wnuków na życie w Sanacji 2.0′
„Kowalski zaczął sie także poważniej interesować lubelskimi sprawami, jak np. sytuacją państwowej spółki kolejowej PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa z centralą w Zamościu.”
_
Kowalski pozował też na tle busów firmy PKS Biłgoraj, mówiąc coś o wykluczeniu komunikacyjnym. Już PiS w 2019 obiecywał walkę z wykluczeniem transportowym, tak się nie stało. facebook.com/JanuszKowalski.official/videos/biłgoraj-moja-ostatnia-aktywność-przed-wigilią-rozmawiam-z-największym-przewoźni/2066277940838087/
” Górki Czechowskie – wietrznie zielone jest w miejscowości Lublin.
1 godz. ·
Los 2 z 3 skarg do skierowanych przez stronę społeczną do WSA w sprawie ZPI niszczącego Górki jest już znany. Skargi zostały odrzucone. Pozostaje jeszcze @Stowarzyszenie obrony Górek Czechowskich, czyli także nasza i Wasza, zwłaszcza jeśli wpłacaliście na naszą zrzutkę. (Cały czas można to jeszcze zrobić, link w komentarzu, z góry dzięki)
Wnioski nie były w ogóle rozpatrywane, sąd nie dopatrzył się żadnego interesu prawnego ani u grupy 148 mieszkańców reprezentowanych przez pana Andrzeja Filipowicza ani u Towarzystwa dla Natury i Człowieka, które w temacie Górek aktywnie działa od kilkunastu lat.”
sąd, który nie dopatrzył się żadnych problemów, miał jeszcze powiedzieć, że „nasze prawa mieszkańców Lublina i nie tylko, są raz na 4-5 lat przy urnach wyborczych”…
Poza tym ci, którzy podpisali skargę, tak zgodnie z sugestią pełnomocnika prawnego żuka, winne są płacić za te podpisy, łącznie na kwotę 46 tys. zł. facebook.com/reel/1587553025691020
A czego się spodziewali?
Od dawna obowiązuje zasada, że protesty wobec zgód planistycznych mogą wnosić jedynie bezpośrednio zainteresowani (sąsiedzi), którzy wykażą, że zgoda narusza ich INTERES, albo organ nadzorczy (wojewoda), jeśli dopatrzy się niezgodności decyzji z prawem.
——–
To chyba racjonalne rozwiązanie, bo inaczej, gdyby każdy mógł składać protesty, to byłby paraliż, bo np. jeśli ja chciałbym się budować na działce X, to zaraz powstałby Stowarzyszenie Ochrony Działki X. które mogłoby wstrzymać mi budowę na kilka lat.
———
Nie ma co tupać nóżkami w złości. W momencie, kiedy planistyka poszła w ręce „samorządowców”, można było spodziewać się, co nastąpi w rezultacie nieuniknionego sojuszu gnid ratuszowych z kapitalistami.
Już za sławnej Mącikowej – Królowej Wydziału Urbanistyki (koniec lat 1990-tych) działy się w Dziadogrodzie cuda niewidy planistyczne, a później już tylko apetyt kapitalistów rósł w miarę jedzenia.
——–
Całe kapitalistyczne prawo w zakresie planowania przestrzennego i budownictwa było od połowy lat 90-tych pisane dokładnie pod INTERESY cfaniaków z deweloperki, czego zwieńczeniem było lex-deweloper czy przepisy o zpi (a dużo wcześniej legislacja w/s zaorania spółdzielni mieszkaniowych), nie wspominając już o różnych innych programach mających na celu napędzenie manii na kurniki, jak ulgi podatkowe/odsetkowe, rodzina na swoim, BK 2%, czy wiele innych podobnych.
——–
Myślicie, że adekwatną przeciwwagą dla tych Sił w mogą być chomiczki, czy jakieś pochówki sprzed 80 lat? Sory gregory, ale w kapitalizmie zapędy kapitalistów powstrzymać może jedynie kryzys, który zniszczy ich motywację do dalszego przerabiania zielonego na złote.
Czyli mamy siedzieć i patrzeć jak żukoiści dalej niszczą miasto. Nie chciałbyś, żeby np. Twój pradziadek leżał tam pod ziemią Górek, posłuchaj sobie takiego Adama Łukasika
Jeden z radnych uważa, że (cytując)
„Teren od 24 lat jest w rękach prywatnych, a stało się tak przez zaniechanie ówczesnegp Prezydenta Andrzeja Pruszkowskiego (PiS), który nie skorzystał z prawa pierwokupu górek za symboliczne 12 mln za 113ha. Co więcej ta sama ekipa stworzyła 2 plany zagospodarowania górek, które pozwalały na zabudowę terenów, które objęte były ZPI. Czyli mówiąc w skrócie, ekipa która zmarnowała szansę związaną z górkami i pozwoliła w planach na ich zabudowę przebrała się teraz w szaty obrońców górek. ZPI zmieniło sposób tej zabudowy i doprowadziło do przejęcia terenu 75ha dla miasta pod Park Naturalistyczny.”
_
Zapomniał owy radny (ten sam od „korekty cen”, że w tamtym czasie szefem delegatury MSP nadrzędnego nad AMW był obecny prezydent Lublina i miał większe kompetencje od Pruszkowskiego.
Chichotem losu jest to, że „wyklęciaki” byłyby pierwsze w szeregu, żeby bronić interesu prywatnego właściciela.
—————
Pruszon nie wykupił być może dlatego, że wówczas te „marne” 12 mln to była znaczna kwota, prawie 2% przychodów, czyli tak jak gdyby dzisiaj 75 mln, czyli niemało.
Poza tym te gnidy ratuszowe, które zawsze wszystko lubią zganiać na Pruszona, pomijają fakt, że mimo oddania terenu w ręce kapitalisty, przez cały okres aż do 2016 r. kapitalista był zblokowany i nie dokonał żadnych zniszczeń.
—————
Oczywiście u podstaw całego problemu stały neolibowe schematy, w ramach których tort majątku narodowego został pokrojony i przekazany różnym dziwnym spółkom, takim jak np. AMW, które miały działać zgodnie z zasadami Wolnego Ryngu i „zarabiać” na wyprzedaży tego majątku i w zasadzie rządziły się jak hulaszcza szlachta na zagrodzie, czego skutki widać m.in. w Dziadogrodzie, nie tylko na GCz., ale także np. na byłym skwerze przy Racławickich „zagospodarowanym” przez Zbaffcę Motorynki.
Te procesy były wzorowane na tym, jak w XVIII i XIX domena publiczna w ojczyźnie kapitalizmu Perfidnym Albionie stała się przedmiotem tzw. grodzeń/ogradzania (enclosures).
Te wszystkie grunty zamiast tego powinny racjonalnie zostać po prostu przekazane gminom, czy pozostawione jako majątek Skarbu Państwa.
—————-
Oczywiście, że Ubogacacz od początku, kiedy jego kariera wypłynęła na szerokie wody, robił wszystko dokładnie tak, jak napisane w podręcznikach neolibu, tj. dokonywać destrukcji majątku publicznego na rzecz i w interesie kapitalistów.
Dlatego właśnie został wypromowany na Zarządcę Folwarku Dziadogród.
Obrzydliwi ludzie mający za nic wszystko i wszystkich
JL, polecam zbadać zatrudnienia w lubelskim funduszu ochrony środowiska, tam już chyba można otwierać wojewódzką centralę lewicy i PSL. Kiedyś to był wasz ulubiony temat, a teraz cisza.