5 minuty czytania • 10.06.2025 18:36
PiS łasi się do PSL. Ale „ludzie dobrze pamiętają, co im zrobili”
Udostępnij
Działacze PSL w partyjnych ankietach mieli zadeklarować, czy są za pozostaniem w koalicji rządzącej, czy też woleliby sprzymierzyć się z PiS. Odpowiadali też na pytania o to, jak postrzegają swoich obecnych politycznych sprzymierzeńców. Wśród ludowców z lubelskiego od niechęci do PiS aż kipi.
– Mogę jedynie zdradzić, że poparcie dla obecnej koalicji wśród członków Polskiego Stronnictwa Ludowego w województwie lubelskim jest wyższe niż w skali całego kraju – mówi nam Krzysztof Hetman, prezes lubelskiego PSL, pytany o ankietę przeprowadzoną wśród działaczy PSL. Jej wyników ujawnić nie chce. Tłumaczy, że to wewnętrzna sprawa ugrupowania, a pozyskane informacje są przeznaczone dla ścisłego kierownictwa partii. Zresztą sam Hetman tę ankietę tworzył.
Kto z nami, a kto przeciwko
„No to już po ptakach. Pisałem, że tak będzie, nie spodziewałem się jednak, że tak szybko” – tak Leszek Miller, były premier z SLD skomentował fakt, że ludowcy mają się określić co do trwania w obecnym układzie politycznym. Ale sugestie, że jest to wstęp do sojuszu z PiS, stanowczo dementuje rzecznik PSL Miłosz Motyka podkreśla, że utrzymania obecnego stanu rzeczy chce ponad 70 proc. działaczy. – Jako PSL wielokrotnie mówiliśmy o tym, że z partami antydemokratycznymi się nie współpracuje – tłumaczył w Polsat News. – To jest ankieta, w której są przeróżne pytania. Rozumiem, że też takie, które dzisiaj największe emocje, ale takie ankiety prowadzimy systematycznie od lat. Co kilka miesięcy.
Jak tłumaczą ludowcy, nie jest to badanie gruntu przed ewentualnym zbrataniem się z PiS czy Konfederacją (a może i jednymi i drugimi), a badaniem nastrojów w partii. Podobna ankieta krążyła przed wyborami prezydenckimi – badała poparcie w PSL dla Rafała Trzaskowskiego. Padały w niej pytania nie tylko o dalszą współpracę w rządzie z KO, Polską 2050 i Nową Lewicą, ale również o niechęć do obecnych politycznych sojuszników.
Jeden z lubelskich działaczy mówi nam, że nastawienie do PO jest neutralne. – Myśmy razem już trochę przeszli i się znamy. Mamy też podzielone wpływy i to zdrowe. Tu nie ma jakiejś konkurencji – zapewnia. I zdradza, że słabiej postrzegana jest współpraca z Polską 2050. – Nie każdemu to pasuje. Jak wziąć pod uwagę wyniki ankiety, to chyba czas kończyć projekt Trzeciej Drogi i wrócić do samodzielności wyborczej – radzi.
Podobne słowa słyszymy nie raz. – Na zjazdach gminnych przed wyborami już tak było. Nie każdemu się podobał ten kandydat (Szymon Hołownia – red.), ale umówiliśmy się na cykl trzech wyborów i trzeba dotrzymać słowa. Co będzie potem, to zobaczymy – mówi inny członek PSL z naszego regionu. Wspomniany cykl Trzeciej Drogi właśnie się zakończył – na wyborach prezydenckich.
Obecnie jednak ważniejsze wydaje się być nastawienie gminnych i powiatowych działaczy do PiS. Nie wszędzie nastroje są jednakowe, ale z naszych informacji wynika, że w ogólnym rozrachunku, w skali województwa od niechęci do PiS aż kipi. Jeżeli te badania kiedykolwiek ujrzą światło dzienne, to może się okazać, że w lubelskim nastawienie do partii Kaczyńskiego jest najbardziej negatywne ze wszystkich województw.
Marszałek gratuluje i zaklina rzeczywistość
W Polskim Stronnictwie Ludowym właśnie trwa maraton wyborczy – wybierane są gminne i powiatowe władze partii, a następnej kolejności wojewódzkich i krajowych. Zaskoczenia nie ma, bo w przypadku województwa lubelskiego z reguły szefami zostają ci, których zaufaniem obdarzył regionalny lider – europoseł Krzysztof Hetman. Mariusz Puła został prezesem powiatowym w Lubartowie, Michał Cholewa w powiecie Świdnickim, Marcin Łopacki w Chełmie, Grzegorz Drewnik w powiecie hrubieszowskim.
W powiecie puławskim prezesem został dotychczasowy lider Piotr Rzetelski. To przedsiębiorca, właściciel wyciągu narciarskiego, który przez wiele lat był radnym sejmiku województwa lubelskiego i potrafił zaskoczyć tym, że jako działacz opozycyjnego PSL popierał pomysły władzy PiS. – Od dawna było mu do nich blisko – mówią o Rzetelskim jego partyjni koledzy.
Dziś jest wicestarostą puławskim z Teresą Gutowską z PO jako szefową. To właśnie Rzetelski stoi za głośnym politycznym zamieszaniem z początku tego roku. Doszło wówczas do przewrotu w Radzie Miasta Puławy – po zaledwie ośmiu miesiącach współpracy padła koalicja KO, PL2025 i PSL, a ludowcy sprzymierzyli się z PiS.
– Razem dla Puław, Lubelszczyzny i Polski – chwalił to posuniecie poseł PiS Przemysław Czarnek. Byli i tacy politycy, którzy uwierzyli, że rozpoczął się zwycięski pochód partii Kaczyńskiego przez lubelskie samorządy. Ale nigdzie nie doszedł, żadnej rewolucji nie było. Nie oznacza to jednak, że przymilanie się PiS do działaczy PSL się zakończyło.

„Serdeczne gratulacje dla Piotra Rzetelskiego, który został dziś ponownie wybrany powiatowym Prezesem PSL. Zdobycie 32 na 33 głosy świadczy o zaufaniu i dotychczasowej skuteczności podejmowanych działań. Warto przypomnieć też o jednym z nich, a konkretnie o nawiązanej kolacji PiS-PSL w mieście Puławy, kiedy to zarówno politycy jak i media próbowały zastraszyć Starostę Rzetelskiego, że ten za poparcie tego ponadpartyjnego porozumienia zostanie odwołany” – tak w facebookowym wpisie chwali Rzetelskiego lubelski marszałek Jarosław Stawiarski z PiS. I przekonuje, że wybór Rzetelskiego na powiatowego lidera świadczy o poparciu dla koalicji PiS-PSL.
Co działacze zapamiętali na zawsze
Stawiarski szpilę też regionalnemu prezesowi PSL:„Wspólnie działania ponad podziałami politycznymi sprawiły, że samorząd funkcjonuje dobrze. Cóż można więcej powiedzieć – gdzie Hetman nie może tam Rzetelski pomoże”.
Hetman z kolei mówi nam, że PiS wykorzystuje Rzetelskiego do rozbicia jedności w PSL. – Nie mam wątpliwości, że takie próby jeszcze będą prowadzone – przewiduje.
Lecz na razie Czarnkowi i Stawiarskiemu musi wystarczyć sam Piotr Rzetelski. Powszechnej chęci sprzymierzenia się z PiS wsród ludowców nie ma.
– Ludzie pamiętają jak PiS z nimi postąpił. Jak zwalniał z pracy i w jakim stylu to robił – mówią nam w PSL. A chodzi o to, że po 2015 roku, kiedy władzę w kraju przejął PiS wyczyścił wszystkie urzędy i instytucje publiczne z ludzi związanych lub nawet kojarzonych ze swoimi przeciwnikami politycznymi. Były przypadki, że ludzi zwalniano hurtem. Bywało, że z pominięciem przepisów – zapytania o zgodę radę powiatu czy gminy, gdy zwalniany był jednocześnie radnym.
Mateusz Winiarski, dyrektor lubelskiego oddziału KRUS, radny PSL powiatu lubelskiego pracował w Urzędzie Marszałkowskim w Lublinie. Jak przyznaje, dobrze poznał metody działania PiS. – Z kolegami mówimy, że z PiS-em nie ma współpracy, tylko jest współudział – komentuje. I opisuje jak w 2019 r. stracił pracę w urzędzie. – Dyscyplinarnie, publicznie zarzucając mi jakieś knucie, jakieś fałszerstwa. Poszedłem do sądu i wygrałem wszystko co chciałem, łącznie z przywróceniem do pracy. A potem, w 2023 r., po blisko 13 latach pracy w urzędzie, poprosiłem o urlop bezpłatny, chcąc zacząć pracę w nowej instytucji. Jednak pan marszałek nie znalazł zrozumienia dla mojej prośby. Nie twierdzę, że wszyscy w tej partii są tacy, ale metody działania wierchuszki dobrze znamy – opowiada.
Na zdjęciu: Politycy PSL: Krzysztof Hetman, wicewojewoda lubelski Andrzej Maj i Andrzej Romańczuk dyrektor Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (Fot. Krzysztof Hetman Facebook)




