4 minuty czytania • 04.10.2025 19:24
Piotr Zawrotniak przewodniczącym Nowej Lewicy w Lublinie. Cel: Wygasić mandaty podmiejskim radnym
Udostępnij
Piotr Zawrotniak został wybrany na przewodniczącego Nowej Lewicy w Lublinie. Mówi, że chce doprowadzić do wygaszenia mandatów pięciu radnych z klubu prezydenta Krzysztofa Żuka. Gdy tak się stanie, do Rady Miasta wejdą lewicowi kandydaci.
– To nie jest tak, że nie było z kogo wybierać oprócz mnie. Toczyliśmy na ten temat dyskusje i cieszę się, że koledzy obdarzyli mnie zaufaniem – mówi nam nowy przewodniczący Nowej Lewicy w Lublinie. W sobotę został wybrany na tę funkcję, zastępując Stanisława Kierońskiego. Na 44-letniego Piotra Zawrotniaka zagłosowało 77 z 80 delegatów, w wyborach nie miał kontrkandydata.
– To dosyć naturalne. Piotr to jeden z ważniejszych członków partii w mieście, jest sekretarzem Rady Wojewódzkiej. I w sumie nie ma nikogo innego, kto by się nadawał. Ci którzy zajmowali jakieś stanowiska, byli znani jakieś 20 lat temu, teraz już się trochę wycofali, a Piotr nadal jest – mówi nam jeden z członków NL.
Inny dodaje, że jest w Lublinie kilku młodych ludzi, ale to „jeszcze nie ich czas”. – Muszą się dużo nauczyć, przetrzeć, pokazać że potrafią być skuteczni. Piotr od dawna pracuje na partię. Najpierw w SLD, a teraz w Nowej Lewicy – słyszymy.
Cel: Radni Lewicy w miejsce podmiejskich radnych
Zawrotniak mówi nam, że chce się skupić na skonsolidowaniu partii na półmetku kadencji parlamentu. – I przygotowaniu jej do najbliższych wyborów samorządowych. Będziemy także działać w spawie wygaszenia mandatów „podmiejskich radnych”. Trzeba działać – zapowiada.
Chodzi o pięć członkiń Rady Miasta Lublin z klubu prezydenta Krzysztofa Żuka (PO). To Marta Gutkowska, Kamila Florek, Monika Kwiatkowska (wszystkie Wspólny Lublin), Anna Ryfka (Platforma Obywatelska) i Magdalena Szczygieł-Mitrus (Polska 2050). W dziennikarskim śledztwie ujawniliśmy, że na stałe wcale nie zamieszkują na terenie gminy Lublin. A to warunek konieczny, aby móc kandydować w wyborach do RM i potem sprawować mandat. Zgodnie z przepisami radne powinny stracić mandaty.
W listopadzie rada miasta, głosami członków klubu prezydenta, mandatów swoim klubowym koleżankom nie wygasiła. Potem sprawę badał wojewoda lubelski, Krzysztof Komorski (PO), ale jak przekazali jego prawnicy, „nie widzi podstaw do tego, żeby wygasić mandaty którejkolwiek z tych osób”.
– Mnie bardzo zależało na wyjaśnieniu tej sytuacji ze względu również na zainteresowanie mediów, opinii publicznej, mieszkańców. I żeby całe postępowanie było przeprowadzone bardzo rzetelnie, bardzo skrupulatnie – przekonuje wojewoda, w przeszłości zastępca prezydenta Żuka w lubelskim Ratuszu.
Dziś Piotr Zawrotniak mówi nam, że chce wywalczyć mandaty radnych dla Nowej Lewicy. Jest to możliwe, bo jeśli „podmiejskie radne” stracą miejsca w RM, to zastąpią je osoby, które w wyborach samorządowych w 2024 r. startowały z komitetu prezydenta Żuka i uzyskały kolejny najlepszy wynik.
Komitet Kprezydenta tworzyli kandydaci KO, PSL, Polski 2050, Wspólnego Lublina i Nowej Lewicy. W miejsce podmiejskich radnych do Rady Miasta mogliby wejść kandydaci NL. To:
- Krzysztof Żelazowski za Kamilę Florek,
- Dariusz Sadowski za Monikę Kwiatkowską,
- Wiktor Sawicki za Magdalenę Szczygieł-Mitrus,
- Grzegorz Lubaś za Martę Gutkowską.
Z kolei Annę Ryfkę miałby zastąpić Zbigniew Targoński (spoza Lewicy).
Sprawa Ctrl+C, Ctrl+V
Partyjne wybory w mieście to zapowiedź wskazania nowych władz w województwie, a następnie w kraju. Wybory regionalne mają się odbyć 6 grudnia, a krajowe tydzień później – 14 grudnia. Już wiadomo, że na lidera w województwie lubelskim będzie kandydował poseł, wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak. Teraz jest z Sylwią Buźniak współprzedniczącym. Czerniak może nie mieć konkurencji podczas głosowania.
Nowy przewodniczący Piotr Zawrotniak należy do partii (wcześniej był to Sojusz Lewicy Demokratycznej) od 1998 roku. Jest z wykształcenia politologiem po UMCS. Wykłada (m.in. prawo celne w UE) w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Administracji. Jest też pracownikiem Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, którym kieruje jego partyjny kolega Stanisław Mazur. Wcześniej pracował m.in. w Szpitalu Neuropsychiatrycznym w Lublinie. Z tą częścią CV polityka łączy się głośna sprawa.
W 2019 roku dyrektor szpitala Edward L. został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Była to kara za to, że polecił podwładnemu podmienić dokumenty przetargowe. Placówka kupowała środki dezynfekcyjne. O zamówienie starały się dwie firmy. Jedna zaproponowała cenę 236 tys. zł, a druga 263 tys. zł. Dyrektor polecił z dokumentacji przetargowej wyjąć ofertę droższą i podsunąć w to miejsce propozycję tej samej firmy, ale z inną kwotą – gwarantującą wygranie przetargu.
Na trop nieprawidłowości wpadli kontrolerzy z Urzędu Marszałkowskiego, a z protokołu pokontrolnego wynika, że przetargiem zajmował się Piotr Zawrotniak . Tłumaczył całą sprawę „zwykłym, ludzkim błędem„.
„Tego dnia pracowałem sam i z dużym prawdopodobieństwem stwierdzam, że kwota 263 498 PLN mogła się znaleźć w informacji ponieważ pracowałem na kilku otwartych plikach komputerowych, posiłkując się z braku czasu operacją „kopiuj-wklej” (Ctrl+C, Ctrl+V) wtedy także doszło do błędu. Nie jestem w stanie, w innych racjonalny sposób, wytłumaczyć pomyłki” – takie słowa Zawrotniaka zapisano w protokole.
Zawrotniak już kiedyś kierował partią w Lublinie. W 2004 r. został przewodniczącym miejskiego SLD. Miał wtedy 23 lata.
W sobotę Nowa Lewica wybrała także wiceprzewodniczących. Są to:
- Monika Wac,
- Elżbieta Sobiesiak,
- Henryk Bącal,
- Wiktor Sawicki.
Sekretarzem został Kamil Krzos.
Na zdjęciu: Piotr Zawrotniak i Włodzimierz Czarzasty, jeden ze współprzewodniczących Nowej Lewicy (Fot. Piotr Zawrtoniak Facebook)

