5 minut czytania • 22.04.2026 16:31
„Pierwsze słyszę”. Nowa miejska spółka, o której nie wiedzą nawet radni
Udostępnij
Dwie deficytowe spółki miejskie powołują trzecią, która wykonuje zlecenia, jakie w swoich celach mają spółki-matki. Lubelskie Przedsiębiorstwo Utrzymania Infrastruktury Gminnej to kolejny podmiot w ratuszowym portfolio. – Trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z oderwanym od rzeczywistości administracyjnym „Bizancjum” – komentuje radny opozycji.
Dziękujemy, że nas czytacie, wspieracie, wierzycie w sens tego, co robimy. Nie robimy tego dla nagród. Nagrody to zaszczyt, ale też ogromne zobowiązanie.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
możesz przekazać nam 1,5% podatku: KRS 0000428743, cel szczegółowy: Jawny Lublin
Bez rozgłosu, bez zwyczajowych komunikatów czy konferencji prasowych. 8 grudnia zeszłego roku Lubelskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej (jedynym właścicielem tej spółki jest gmina Lublin reprezentowana przez prezydenta Krzysztofa Żuka) oraz Miejska Korporacja Komunikacyjna (spółka-córka MPK Lublin) powołują do życia nowy podmiot – Lubelskie Przedsiębiorstwo Utrzymania Infrastruktury Gminnej. Kapitał zakładowy wynosi 50 tys., LPGK obejmuje 60 udziałów, a MKK – 40. Prezesem zostaje Sławomir Wójtowicz (rocznik 1973) – wcześniej kierownik działu usług porządkowych MKK, absolwent prawa po UMCS.
Ratusz: Spółka uzupełni działalność spółek założycieli
Czym ma się zajmować LPUIG? „Spółka została zawiązana w celu realizacji zadań o charakterze użyteczności publicznej z zakresu zadań własnych Gminy Lublin, w szczególności obejmujących sprawy targowisk i hal targowych, zieleni gminnej i zadrzewień, cmentarzy gminnych, porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli, ochrony ludności i obrony cywilnej, utrzymania gminnych obiektów i urządzeń użyteczności publicznej oraz obiektów administracyjnych” – czytamy w umowie spółki (publikujemy ją na dalej).
Co ciekawe podobnymi sprawami zajmują się obie spółki-matki. LPGK administruje komunalnymi cmentarzami przy Drodze Męczenników Majdanka i Białej, ośmioma miejskimi nieruchomościami, szaletami, czy Punktem Selektywnej Zbiórki Odpadów. Jej prezesem jest Grzegorz Siemiński, bohater afery podsłuchowej sprzed lat, dobry znajomy Piotra Kowalczyka, lidera Wspólnego Lublina – politycznej frakcji współrządzącej miastem. Od lat LPGK przynosi straty (jedynym wyjątkiem jest 2023 rok gdy zanotowało 1,1 mln zł zysku po wliczeniu do przychodów nakładów poniesionych przez spółkę Janusza Palikota w Czarcią Łapę). W 2024 roku było to niecałe pół miliona złotych straty, a we wcześniejszych latach nawet 4,5-4,6 mln zł na minusie (2019-2020). Jak wielokrotnie pisaliśmy, LPGK to miejsce pracy podmiejskiej radnej klubu Krzysztofa Żuka Moniki Kwiatkowskiej (Wspólny Lublin), w której pełni funkcję pełnomocniczki jednoosobowego zarządu do spraw inspekcji i nadzoru.
Druga ze spółek założycielek – MKK (prezes Wojciech Sobiesiak) – w swoich zadaniach ma m.in. ochronę osób i mienia, w tym m.in. wiat przystankowych w Lublinie, administrowanie targowiskiem przy ul. Ruskiej oraz usługi porządkowe i sprzątania. Pracę znalazła tam dwójka innych radnych prezydenckiego klubu – Monika Orzechowska i Zbigniew Jurkowski (oboje Koalicja Obywatelska). W 2024 roku miała 73 tys. zł straty, a najwyższy zysk – 283 tys. zł – zanotowała w 2018 roku.
O cel powołania nowej spółki komunalnej (beneficjentem rzeczywistym LPUIG jest prezydent Krzysztof Żuk) zapytaliśmy Ratusz. W odpowiedzi Joanna Stryczewska z biura prasowego Urzędu Miasta przekazała, że spółka ma realizować zadania własne miasta, „m.in. z zakresu utrzymania zieleni i zadrzewień, dbania o porządek i bezpieczeństwo mieszkańców, ochrony ludności i obrony cywilnej oraz utrzymania gminnych budynków i infrastruktury”.
– Działa jako tzw. podmiot wewnętrzny, co umożliwia powierzanie jej zadań w trybie in-house, zarówno planowanych, jak i działań związanych z doraźnym i interwencyjnym utrzymaniem – wyjaśnia przedstawicielka Ratusza. I dodaje: – Spółka w niezbędnym zakresie będzie korzystać z doświadczenia i zasobów spółek założycielskich, uzupełniając ich działalność w obszarach wymagających dodatkowej koordynacji lub wsparcia organizacyjnego. Dzięki temu miasto będzie mogło skuteczniej i bardziej spójnie realizować swoje zadania – zapewnia Stryczewska.
I takie zlecenia spółka już dostaje. Z rejestru umów prowadzonego przez Ratusz wynika, że pod koniec marca LPUIG podpisało z miastem umowę na utrzymanie placów zabaw i innych miejsc rekreacji należących do gminy Lublin. Wartość kontraktu to 3,34 mln zł. Umowę z wolnej ręki spółka podpisała także ze swoim większościowym wspólnikiem, czyli LPGK, a zadanie dotyczy „kompleksowej usługi ochrony, przewozu osób i utrzymania czystości pomieszczeń i obiektów na terenie cmentarza komunalnego przy ul. Droga Męczenników Majdanka w Lublinie oraz utrzymania czystości innych pomieszczeń, obiektów i terenów administrowanym przez LPGK. Wartość kontraktu to 642 tys. zł, a umowę zawarto krótko po powołaniu LPUIG do życia.
Prezes Sławomir Wójtowicz w rozmowie z Jawnym Lubliniem twierdzi, że LPUIG przede wszystkim będzie wykonywać zadania gminy i że „raczej” nie będzie powielać zadań realizowanych przez założycielskie spółki. Pytany o zatrudnienie twierdzi, że jest to kilkanaście osób i że w większości pochodzą z rekrutacji zewnętrznej, a nie ze spółek założycielskich. – Jesteśmy trochę jeszcze w organizacji, dużo rzeczy jest jeszcze do dogrania – mówi Wójtowicz. Nie chciał zdradzić, ile wynosi jego pensja. – Nie chcę rozmawiać o pieniądzach. Jest to minimalne wynagrodzenie – stwierdził jedynie.
Radni o nowej spółce dowiadują się od nas
Choć nowa miejska spółka działa już od prawie pięciu miesięcy, to o jej istnieniu nie wiedzieli nawet radni z Komisji Gospodarki Komunalnej, która zajmuje się m.in. sprawami związanymi z utrzymaniem miasta. Zaskoczenia nie ukrywał nawet jej przewodniczący radny Leszek Daniewski (klub prezydencki, KO). – Komisja nie była informowana o powołaniu tej spółki, nie nawiązano też z nami żadnego kontaktu – przyznaje.
O powołaniu nowej spółki nie wiedział także inny członek Komisji Gospodarki Komunalnej radny Tomasz Gontarz z opozycyjnego PiS.
– Pierwsze słyszę. Nikt z przedstawicieli prezydenta ani spółek miejskich nie poinformował mnie o tym zamiarze – mówi. Gdy później zapoznał się z umową spółki, dodał: – Patrząc na przedmiot jej działalności to pokrywa się on w znacznej części z zadaniami, które już realizują LPGK oraz MKK. Nie znam żadnego merytorycznego uzasadnienia, dlaczego konieczne było powołanie kolejnego podmiotu przez te dwie spółki.
Przypominając, że zadłużenie miasta sięga prawie 2,8 mld zł, ocenił, że tworzenie kolejnych miejskich spółek wygląda „co najmniej niegospodarnie”. – Trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z oderwanym od rzeczywistości administracyjnym „Bizancjum”. Chyba że rzeczywistym celem jest tworzenie nowych stanowisk pracy – być może z myślą o radnych z klubu Krzysztofa Żuka. Część z nich pracuje już przecież w LPGK i MKK – dodał.
Co ma miasto?
W ratuszowym portfolio spółek komunalnych (100 proc. własność gminy) są: Lubelskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, Lubelskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej, Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji „Bystrzyca”, Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji oraz Towarzystwo Budownictwa Społecznego „Nowy Dom”.
Miasto ma również udziały i akcje w innych podmiotach: MKS Lublin, Motor Lublin, Port Lotniczy Lublin i Targi Lublin.



