7 minut czytania • 16.03.2026 11:04
Park Nadrzeczny z opóźnieniem, bez miejsc grillowych i przystani kajakowej
Udostępnij
Najpierw były ambitne plany zagospodarowania Bystrzycy na całym odcinku rzeki w mieście. Potem Ratusz pochwalił się koncepcją Parku Nadrzecznego między Wrotkowem a Zemborzycami. Ostatecznie realizowana będzie tylko jego niewielka część, ale nie tak szybko, jak zapowiadano.
Dokumentację projektową opracowuje spółka Architekci i Budownictwo z Białegostoku. Dostatnie za to 593 290 zł. Umowę podpisano jesienią 2024 r., a na opracowanie projekt architektoniczno-budowlanego wykonawca dostał dwa lata. Kompletna dokumentacja, wraz z pozwoleniem na budowę, miała być gotowa do końca stycznia br. Tak się nie stało, ale Ratusz zapewnia, że wszystko jest na dobrej drodze.
– W ramach dotychczasowych prac wykonawca opracował projekt zagospodarowania terenu oraz projekt architektoniczno-budowlany. Dokumenty właśnie zostały zatwierdzone – informuje Monika Głazik z biura prasowego w Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin. Teraz projektanci powinni wystąpić o pozwolenie na budowę. Po jego uzyskaniu w ciągu 4 miesięcy powinni dostarczyć komplet dokumentów.
Równolegle trwają starania o uzyskanie pozwolenia wodnoprawnego, bez którego prace ruszyć nie mogą. Ratusz będzie też musiał zawrzeć umowę z Państwowym Gospodarstwem Wodnym Wody Polskie na użytkowanie nieruchomości m.in. pod planowaną kładkę. Do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska zgłoszono już zamiar prowadzenia działań dotyczących wód. Część prac ma być realizowana na terenie Czerniejowskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu.
Chcemy dziczy nie betonu
W połowie lipca urzędnicy przedstawili wstępną koncepcję okrojonego projektu Parku Nadrzecznego. Zakładała m.in.: budowę kładki, alejek i dróg rowerowych, którymi z osiedla przy ul. Medalionów będzie można zjechać nad Bystrzycę, podestu nadbrzeżnego, trawiastej plaży osiedlowej (chodzi o zbocze górki oddalonej o kilkanaście metrów od rzeki), wybiegu dla psów, dwóch boisk (do piłki nożnej i siatkówki), siłowni plenerowej, placu zabaw i miejsc parkingowych. Na spotkaniu z mieszkańcami osiedla projektanci i wiceprezydent Tomasz Fulara usłyszeli m.in. prośby o to, by zachować dzikość i ograniczyć ilość betonu. Pojawiły się też obawy o to, że stanie się miejscem do imprezowania nie tylko dla osób z najbliższej okolicy.
– Czekamy nie tylko na te krytyczne głosy, ale także na opinie co zostawić, co się Państwu podoba – zaapelował Fulara na zakończenie spotkania.
Na składanie uwag do przedstawionego wówczas projektu urzędnicy dali tylko dwa tygodnie. Mimo że były to wakacje, wpłynęło ich aż 74. Ratusz uwzględnił w całości 20 uwag, 34 tylko częściowo, a pozostałe odrzucił. Patrząc na to, co uwzględniono, a czego nie, trudno nie odnieść wrażenia, że zmiany w projekcie będą kosmetyczne.
Najwięcej głosów dotyczyło zachowania obecnego dzikiego charakteru tego terenu i ochrony istniejących drzew. – Projekt uwzględnia lokalne wartości przyrodnicze i krajobrazowe. Projektowane powierzchnie utwardzone również są ograniczone do niezbędnego minimum, stosowane zostaną również nawierzchnie przepuszczalne – zapewniają urzędnicy. Dodają, że „w ramach projektu nie planuje się masowej wycinki drzew”.
Na wniosek mieszkańców urzędnicy zgodzili się przesunąć toalety dalej od bloków przy ul. Medalionów 10 i 16 – ostateczne mają się znaleźć w połowie zejścia z górki pomiędzy Medalionów 8 i 10. Zgodzili się też zostawić dzieciom górkę saneczkową i zrezygnować z części piłkochwytów. Zdaniem ludzi takie ogrodzenie nie tylko nie jest potrzebne, ale też źle wygląda. Przesunięto także wybieg dla psów spod planowanej kładki w kierunku tej już istniejącej.
W projekcie pojawiły się też zmiany, o które nikt nie prosił. Zniknęła jedna z alejek przewidzianych w lasku, drewniany ring do biegania dla dzieci i druga siłownia. Pojawiło się za to boisko do koszykówki 3×3, a boisko do siatkówki plażowej będzie jednak trawiaste.
– Wprowadzenie tych korekt wymagało aktualizacji dokumentacji, co wpłynęło na wydłużenie czasu jej opracowania – tłumaczy Monika Głazik.
Sporo uwag nie zostało uwzględnionych. W trakcie konsultacji mieszkańcy prosili o:
- progi zwalniające na drodze za blokami,
- miejsca grillowe,
- zjeżdżalnię terenową,
- miejsce na lodowisko,
- przystań kajakową.
Mieszkańcy dopytywali też o zapowiadany amfiteatr w dawnym młynie i domagali się tężni solankowej. Część prosiła też o likwidację miejsce parkingowych pod ich oknami. Na to urzędnicy się nie zgodzili. Z pełną listą uwag można się zapoznać tutaj.

Ile będą kosztować prace? Wciąż nie wiadomo – kosztorys inwestorski jest ostatnim etapem prac. Miasto nie ma też jeszcze pomysłu skąd wziąć pieniądze. – Monitorujemy różne możliwości pozyskania dofinansowania ze środków zewnętrznych na realizację tego przedsięwzięcia – informuje biuro prasowe Ratusza.
W Wieloletniej Prognozie Finansowej miasta Lublin na budowę Parku Nadrzecznego oraz budowę kładki pieszej przewidziano 7,6 mln zł. Ma się to wydarzyć do 2028 roku, a w tym roku planowane jest wyłącznie wynagrodzenie dla architektów za przygotowanie dokumentacji projektowej.
Przypomnijmy, że Park Nadrzeczny wpisano do aplikacji Europejskiej Stolicy Kultury 2029. Całość prac wyceniono wówczas na 15 mln euro, a naturalistyczny Park Nadrzeczny miał być jednym z czterech kluczowych elementów Zielonej Sieci. Pozostałe to Park Bronowice (prace trwają), Błonia pod Zamkiem (prace trwają) i rewitalizacja terenów zielonych dzielnicy Tatary. Zielona Sieć ma być „miejscem działań kulturowych i edukacyjnych”. W Parku Nadrzecznym odbywać się mają Zielone Klasy, „gdzie każda szkoła i każde przedszkole będzie mogło przeprowadzić zajęcia dotyczące kwestii ekologicznych i artystycznych”. Zapisano tam też działania takie jak: Leśne przedszkola, Rezerwat Dzikich Dzieci, Landart miejski, Mobilne Centrum Apiterapii, Slow Food Festival. Inwestycja miała być sfinansowana ze środków KPO.
Od śmiałych planów do skromnego projektu
O potrzebie zagospodarowania doliny Bystrzycy mówi się od blisko dekady. Początkowo plany urzędników były bardzo ambitne. W 2017 roku Ratusz poddał konsultacjom społecznym dokument, który obejmował odcinek rzeki od Zalewu Zemborzyckiego aż do oczyszczalni ścieków w Hajdowie. Nad Zalewem po stronie Dąbrowy miało się znaleźć Lubelskie Centrum Edukacji Ekologicznej i Turystyki Przyrodniczej, a po stronie Mariny Lubelskie Centrum Żeglarstwa. Naprzeciwko aktualnego stadionu żużlowego przewidywano Park Rusałka, a przy Młynie Krauzego pole kamperowe. Żaden z tych planów nie został zrealizowany. To co się udało to utworzenie Parku przy ul. Zawilcowej (w trakcie konsultacji miasto posiadało już projekt i finansowanie), rewitalizacja Parku Ludowego oraz budowa trasy zielonej pomiędzy ul. Diamentową a ul. Cukrowniczą.

W 2019 roku miasto zleciło „Koncepcję zagospodarowania doliny Bystrzycy od ul. Żeglarskiej do wiaduktu kolejowego przy ul. Janowskiej”. Tego zadania podjął się lubelski architekt Michał Fronk. Obok obecnej trasy pieszo-rowerowej wzdłuż Bystrzycy miała się pojawić druga – od strony ul. Janowskiej. W projekcie były też miejsca na punkty gastronomiczne, a na łąkach ścieżki spacerowe na drewnianych podestach. Wszystkie kładki nad Bystrzycą miały być zastąpione przez nowe – łączące funkcje wypoczynkowe i widokowe.



Pod koniec 2019 roku miasto pochwaliło się ambitnym projektem i na cztery lata schowało go do szuflady. Gdy latem 2024 roku wreszcie go wyjęło, nie było już mowy o zagospodarowaniu doliny rzeki od Zalewu do Janowskiej (blisko 3 km), ale jedynie jednej jego części – przy osiedlu Łąkowa (ul. Medalionów).
Gdy Ratusz zdecydował o jedynie fragmentarycznej realizacji pierwotnej koncepcji, jej autor nawet w przetargu nie wystartował. – Nie składałem oferty, bo było na to za mało czasu, a budżet zamawiającego nie pozwalał tego zrobić jakościowo, w wymaganym terminie – tłumaczył nam wówczas Michał Fronk. Dodał, że na terenie przy blokach na ul. Medalionów zaproponował tylko kilka nowych elementów. Zupełnie inaczej niż urzędnicy, którzy na tym terenie postanowili skupić wiele sportowych i rekreacyjnych atrakcji.

Architekci & Budownictwo to pracownia architektoniczna, założona w 1997 roku w Białymstoku przez Adama Kłoskowskiego. Na swoim koncie ma domy jednorodzinne, obiekty przemysłowe i drogi publiczne. W 2019 roku, po połączeniu z Instytutem Doradztwa Inwestycyjnego Roberta Żylińskiego, przyjęła obecną nazwę. Spółka chwali się żłobkami, portami, inkubatorem przedsiębiorczości, a nawet mostami. Odpowiada za projekty tężni solankowej w Parku Kulturowym Korycin-Milewszczyzna, wieży widokowej w Rajgrodzie czy targowiska w Orzyszu.

