Wesprzyj Kontakt

11 minuty czytania  •  16.05.2024

Palikot chce wrócić do Czarciej Łapy. Chociaż wciąż nie rozliczył się za poprzedni najem

Udostępnij

To jeden z najdroższych lokali w mieście, ale Janusz Palikot zapewnia, że znajdzie na to pieniądze. – Mamy też prywatne finansowanie na dokończenie inwestycji – słyszymy w Alembik Lublin. W przetargu na miejski lokal nie wystartował żaden inny przedsiębiorca. Czynsz za restaurację Czarcia Łapa to ok 58 tys. zł miesięcznie.

Były tylko dwie oferty, obie od spółek powiązanych z Januszem Palikotem. 100 zł za mkw. chce miesięcznie płacić Alembik Lublin, a 140 zł Kraft Alkohole. W obu spółkach prezesem jest Przemysław Bobrowicz, prawa ręka budowniczego „lifestylowego holdingu alkoholowego” na glinianych nogach.

Jeszcze nie zapłacili za poprzedni najem

– Jutro oferty trafią do naszego prawnika, który wyda w tej sprawie opinię prawną – usłyszeliśmy podczas poniedziałkowego otwarcia ofert w siedzibie Lubelskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. To miejska spółka, która m.in. zarządza nieruchomościami należącymi do miasta. Już raz wynajęła Czarcią Palikotowi (konkretnie spółce Alembik Lublin), ale gdy jesienią zeszłego roku najemca przestał płacić, odebrała mu lokal. Do dziś Alembik Lublin nie uregulował czynszowych zaległości. Ale – jak zapewnia Przemysław Bobrowicz – ureguluje.

– Zaległości zostały wpisane do układu, który został zaakceptowany w piątek przez większość wierzycieli Alembik Lublin – tłumaczy szef wielu spółek należących do Palikota.

Nikt więcej oferty na Czarcią Łapę nie złożył, choć byli też inni przedsiębiorcy, którzy oglądali lokal. A na to czasu było sporo – LPGK przetarg ogłosiło w połowie kwietnia, z wysoką – jak na lubelskie warunki – ceną wywoławczą: 100 zł/mkw. miesięcznie (plus VAT). Całkowita powierzchnia to 473 mkw. (253 mkw. na parterze i 220 mkw. na poziomie -1). Od nowego najemcy oprócz regularnych, comiesięcznych przelewów na konto, miejska spółka wymaga wpłacenia kaucji w wysokości trzech czynszów. Jest też zastrzeżenie, że oferent musi złożyć pisemne oświadczenie, że nie jest dłużnikiem LPGK, nie zalega z płatnościami publicznoprawnymi (PiT, CIT, VAT), od nieruchomości i ZUS. Musi też na własny koszt wykonać maskownicę instalacji na podwórku kamienicy Rynek 19. To wentylatory, klimatyzatory, rury wyprowadzające powietrze na dach, jakie zamontowała tu firma Palikota. Koszt samych urządzeń i ich instalacji miał zamknąć się kwotą 1,1 mln zł. Finansowego zadośćuczynienia (za hałas) oczekiwali także mieszkańcy budynku, ale musieli obejść się smakiem.

– Sprawa została doprowadzona do końca z Miejskim Konserwatorem Zabytków, który zatwierdził projekt maskownicy – słyszymy od pracownika LPGK, gdy pokazuje nam zalety najdroższego miejskiego lokalu do wynajęcia. Pytany o poziom generowanego przez urządzenia hałasu stwierdza: – Gdy chodzi na ful, to jest w granicach normy.

Lokal przygotowany na 14 tysięcy czajników

O tych piwnicach krążą miejskie legendy. O tym, jak daleko się ciągną, czy o tym, ile Janusz Palikot włożył w nie pieniędzy. W listopadzie, gdy miasto zabierało mu lokal za zaległości czynszowe (Czarcia Łapa kosztowała go wówczas 70 tys. zł miesięcznie samego czynszu), przedsiębiorca nie ukrywał, że będzie próbował tu wrócić.  – Liczymy na kolejny przetarg, żeby odzyskać nakłady inwestycyjne. Łączna ich wielkość to prawie 8 mln, z czego już prawie 6 mln zostało wydane i rozliczone – mówił nam wówczas Palikot.

Czarcia Łapa została całkowicie wyremontowana i odnowiona – na każdym poziomie i elemencie technicznym. Nakłady poniesione w lokalu to ponad 3 000 000 zł, nie mówiąc o kosztach wyposażenia – precyzuje Przemysław Bobrowicz, prezes spółek, które wystartowały w przetargu.

Za każdym razem, gdy pytaliśmy o lokal po Czarciej Łapie, miejska spółka robiła wszystko, by nam tych informacji nie udzielić. Prezesowi Lubelskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej Grzegorzowi Siemińskiemu (powołany na to stanowisko w 2015 w atmosferze skandalu) odpowiadanie na pytania zajmowało całe tygodnie. Bywało też, że nie odpowiadał wcale, uznając, że „nie jest to informacja publiczna”.

Dlatego by wejść do Czarciej Łapy podaliśmy się za przedsiębiorców zainteresowanych wynajęciem lokalu. Umówiliśmy się na ostatni dzień przed ostatecznym terminem na złożenie ofert na wynajem pomieszczeń po kultowej lubelskiej restauracji.

Do lokalu są cztery wejścia – od Grodzkiej i od Rynku. Nad drzwiami ze ścian wystają kable – do kamer monitoringu. W środku gustowne tynki, drewniane parapety, nowy parkiet. Na suficie klimatyzatory, na podłodze pozostałości po zamontowanym tu jeszcze nie tam dawno alembiku – urządzeniu do destylacji wysokoprocentowego alkoholu. Dwie kuchnie – w tym jedna otwarta, na ścianach drogie grzejniki na zamówienie pomalowane na miedziany kolor. Wszystkie sprzęty („marek premium„) zostały wymontowane, podobnie jak instalacje.

– Technicznie ten lokal przygotowany jest świetnie, nie ma takiego drugiego. Jednocześnie można by podłączyć tu 14 tysięcy czajników elektrycznych. A wentylacja mechaniczna schodzi aż do najniższego poziomu – słyszymy od naszego przewodnika.

Prowizoryczna scena w rogu największej sali skrywa wejście w dół, ale zejść do piwnic jest więcej. Na poziomie -1 w niektórych pomieszczeniach nowe metalowe kraty – był to wymóg Krajowej Administracji Skarbowej, która przyznaje akcyzę na produkowany na miejscu alkohol. Jest też chłodnia i pomieszczenie, w którym miała być przepompownia kanalizacji („urządzenie przyjechało, ale było niezapłacone, więc pojechało z powrotem” – dodaje przewodnik). Na podłodze nowe lastryko, na ścianach ręcznie czyszczone cegły.

Poziom -2 to pomieszczenia przygotowane do składowania beczek. Miała je tu transportować winda zamontowana w starym szybie kominowym. Korytarzami dochodzimy aż pod ul. Bramową. Kiedyś można było dojść tędy do piwnic kamienicy przy Rynku 2.

Miliony w remont, miliony w sprzęt, by koncept był rentowny

Palikot nie oszczędzał. Czarcia Łapa miała być lokalem sztandarowym, pierwszym z sieci alkotek (małych destylarni kratowych alkoholi), które miały powstać w „centrach dziesięciu dużych miast”. Lokal wynajął od miejskiej spółki wiosną 2021 r., licytując wówczas stawkę czynszu za mkw. do poziomu 100 zł (cena wywoławcza to 50 zł) i rozpoczął trwający w nieskończoność remont. Było kilka dat wielkiego otwarcia , podobnie jak powodów, dlaczego wciąż wystartować się nie udało.

 W 2021 przedsiębiorca tłumaczy się wybuchem pandemii i zaprasza gości na styczeń 2022. Ale wtedy znów kończy się na obietnicach, a w lokalu przy Bramowej dzieje się coraz mniej. Inwestorzy, którzy z nadzieją na dobry zysk (od 14,5 do 20 proc.), kupili akcje Alembiku, słyszą teraz o wiośnie 2023. Taka data pada w prospekcie „Model inwestycyjny Alembik Lublin”. Wizualizacje wnętrz i znane nazwiska w branży gastronomicznej mają zachęcić do zainwestowania w ten biznes kolejnych oszczędności. Palikot kusi ogromnymi zyskami: w pierwszym roku działalności Czarcia ma zarobić 2 mln zł, w kolejnym – ponad 3 mln.

Model-Inwestycyjny-Alembik-Lublin-Sp-zo.o.-1

W rzeczywistości alkoteka-restauracja-piekarnia nigdy nie rusza, a jesienią ub.r. lokal wraca do miasta. Jeśli teraz LPGK zdecyduje się znów podpisać umowę z Alembik Lublin, to najemca będzie płacić niższy czynsz niż ostatnio – nie 70 tys. zł miesięcznie, a ok. 58 tys. zł brutto. Prezes Bobrowicz zapewnia, że spółkę na to stać.

Zdecydowanie tak – odpowiada na pytanie o to, czy przy tam wysokim czynszu będzie to rentowny biznes. – Czarcia Łapa to nie tylko restauracja, ale i produkcja oraz sprzedaż alkoholu, a także piekarnia oraz delikatesy. Każdy z tych punktów to dodatkowe źródło przychodu poza działalnością czysto gastronomiczną. Chcemy też, żeby sam koncept restauracyjny był prosty, komfortowy i współgrał z serwowanymi przez nas alkoholami. Do tego dojdzie jeszcze cała warstwa kulturalna działania lokalu, włącznie z kameralnymi koncertami.

Pytany o datę otwarcia Bobrowicz nie podaje żadnej. – Tak naprawdę organizujemy się teraz na nowo. Konkurs był na otwartych zasadach i nie mieliśmy żadnej pewności, że wygramy – tłumaczy. – Zakładaliśmy każdy scenariusz, w tym działanie w innej lokalizacji, bo gros sprzętu mamy kupione (alembiki, wyposażenie kuchni). Uprościliśmy koncept i mamy prywatne finansowanie na dokończenie inwestycji. Sprawdzamy też możliwości finansowania europejskiego dla biznesów takich jak nasz. Powinniśmy otworzyć swoje drzwi dla gości jeszcze w tym roku i nie będziemy zwlekać, bo nas na to nie stać, ale z deklaracją terminu wstrzymam się chociażby do momentu podpisania umowy z miastem, bo na razie to tylko informacja od państwa, że lokal faktycznie wraca w nasze ręce. 

Synowie sędziego w spółce Palikota

Siedziba Alembik Lublin to – podobnie jak wielu innych spółek Janusza Palikota – Archidiakońska 9. To kamienica na lubelskim Starym Mieście, w której były polityk mieszka z rodziną. Na nieruchomości ciąży hipoteka w wysokości 39 mln 250 tys. zł na rzecz poznańskiej spółki Specinvest. W księdze wieczystej jest wzmianka o przedwstępnej umowie sprzedaży – zawartej w połowie zeszłego roku.

Skoro jesteśmy przy nieruchomościach – Palikot był też właścicielem innej staromiejskiej kamienicy – Domu Złotnika przy ul. Złotej 4, ale stracił ją za długi i od marca nieruchomość ma nowych właścicieli. Fima pożyczkowa (CK Money) jest też już właścicielem willi w Męćmierzu, którą przedsiębiorca kupił w czasie, gdy jego alkoholowe imperium wyraźnie chyliło się ku upadkowi. Nadal należy do niego:

  • zabytkowy kościół przy czeskiej granicy (poprzez spółkę Kresy), który Palikotowie próbują sprzedać za 800 tys. zł.
  • browar w Tenczynku (poprzez Manufakturę Piwa Wódki i Wina) – tu zabezpieczenie na hipotece nieruchomości udało się wpisać Tauronowi – na kwotę ponad 800 tys. zł i biuru podróży Blue Sky Travel (prawie 504 tys. zł).
  • posiadłość w Dzierwanach na Suwalszczyźnie (poprzez spółkę Dzierwany) – hipoteka 6,2 mln na rzecz CK Money.

Wróćmy do założonej wiosną 2020 roku spółki Alembik Lublin. Pierwotnie jej udziałowcami byli Alembik Polska i Tomasz Czechowski (dziś właścicielem mniejszościowego pakietu udziałów jest Łukasz Piłasiewicz – drugi obok Bobrowicza bliski współpracownik Palikota z czasów gdy ten robił karierę polityczną).

Spółka-matka Alembik Polska w 2020 roku przeprowadziła emisję akcji. Ponad 1000 osób zainwestowało 4,2 mln zł. We wrześniu kolejnego roku udało się pozyskać dodatkowe 4,5 mln zł na dalsze inwestycje, m.in. Czarcią Łapę.

Na liście akcjonariuszy, którzy wpłacili pieniądze w ramach pierwszej zbiórki, są w sumie 1134 nazwiska, co oznacza, że każda osoba wpłaciła średnio około 3,7 tys. zł. To m.in. muzyk Mateusz Pospieszalski czy aktorzy Katarzyna Warnke i Piotr Stramowski. Ale większość stanowią drobni inwestorzy, mieszkańcy naszego województwa i innych regionów Polski.

Finanse spółki od samego początku były pod kreską, i to głęboką. Strata netto Alembiku Lublin w 2022 to aż 2 mln 142 tys. zł, a rok wcześniej 1 mln 73 tys. zł. Same wynagrodzenia pochłonęły 374 tys. zł (rok wcześniej było to 86 tys. zł), a zatrudnione były dwie osoby. W Alembik Lublin przez długi czas funkcję prokurentów pełnili byli dwaj synowie sędziego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie – 39-letni Adam Czaja i 30-letni Michał Czaja. Ich nazwiska nadal widnieją w rejestrach KRS, ale – jak mówi nam jeden z nich – już rok temu obaj złożyli rezygnacje ze stanowisk. – Formalnie pełniliśmy funkcję prokurentów, ale nigdy nie pobieraliśmy z tego tytułu wynagrodzenia – dodaje.

To była wieloletnia znajomość. Gdy kilka lat temu Czajowie prowadzili sklep i bar z winem na ul. Przechodniej w Lublinie (dziś w tym miejscu jest pizzeria), Janusz Palikot był tam częstym gościem. W lutym 2020 odbywały się tam też pierwsze spotkania dla osób zainteresowanych zainwestowaniem w alkoholowe biznesy byłego polityka (Beczki Palikota), a adres Manifestu Wino (ul. Przechodnia 4) przez jakiś czas był też adresem spółki Alembik Lublin.

Imperium na glinianych nogach

W sądach, nie tylko lubelskich, toczy się wiele spraw dotyczących roszczeń wobec spółek należących do „lifestylowego holdingu alkoholowego”. Zwrotu pożyczek, ale też zaległych zapłat czy pensji domagają się osoby prywatne i firmy. Skala roszczeń jest ogromna, bo Palikot szukał finansowania nie tylko wśród tych, którzy dysponowali dużymi pieniędzmi, ale także tych, którzy mogli powierzyć mu niewielkie kwoty.

Sumę długów z „pożyczek społecznościowych” swego czasu podliczył Bankier.pl.

  • Grupa kapitałowa Manufaktura Piwa Wódki i Wina: 1639 wierzycieli na kwotę 254,4 mln zł.
  • Tenczynek Dystrybucja: 2300 wierzycieli spółki oczekuje w sumie 84,4 mln zł.
  • Tenczynek Bezalkoholowe: 1112 osób pożyczyło 4,176 mln zł.
  • Alembik Polska: 8,685 mln zł od 2223 osób w ramach dwóch zbiórek.
  • Tenczyńska Okovita: 8,61 mln zł pozyskane w dwóch rundach od 2316 osób
  • Tokenizacja Beczek Palikota prowadzona przez krakowski start-up Mozaiko. Projekt zebrał od inwestorów 7,2 mln zł.
  • Razem daje to 367 mln 471 tys. zł

W tym zestawieniu nie ma dwóch ostatnich crowdfundingów pożyczkowych: na Tenczyński Gin (opisywaliśmy to w grudniu: Nabici w beczki, nabici w gin. Jak Janusz Palikot pozyskał 10 tysięcy inwestorów) i „Skarbca Palikota”. Do tej ostatniej zbiórki zastrzeżenia miał UOKiK i Rzecznik Finansowy, ale dopiero wówczas, gdy ludzie zdążyli wpłacić łącznie 2 mln zł (taką kwotą chwalił się sam Palikot).

W kolejnych spółkach holdingu wierzyciele zgadzają się na postępowania układowe, ale jak dotąd nie zgadzają się na to sądy (sąd w Lublinie odrzucił wnioski o otwarcie postępowania układowego dla Tenczynka Dystrybucji, a sąd w Krakowie dla Manufaktury Piwa Wódki i Wina). Akta postępowania przed krakowskim sądem odsłaniają też zadziwiające finansowe powiązania alkoholowego holdingu i osób prywatnych. Ze „Spisu podmiotów zobowiązanych” wynika, że różne spółki zarejestrowane w kamienicy na lubelskim Starym Mieście w Lublinie pożyczyły od MPWiW kilkadziesiąt milionów złotych. Najwyższe kwoty widnieją przy spółce Kresy (4 mln 483 tys. zł) i jednoosobowej działalności gospodarczej – JP Janusz Palikot (9 mln 553 tys. zł). Termin spłaty obu pożyczek upływa z końcem 2024 roku.

Jak już pisaliśmyprokuratorskie śledztwo zostało wszczęte w czerwcu 2023 r. Początkowo prowadziła je Prokuratura Okręgowa w Warszawie, ale przejęli je śledczy z Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. Pokrzywdzonych z różnych miast przesłuchują też agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Chodzi o czyn z art. 286 § 1 kk, czyli oszustwo.

Palikot traci też wspólników. Po cichu znika Tomasz Czechowski, szeroko komentowanym wpisem na Facebooku żegna się Kuba Wojewódzki. Problemy finansowe swoich firm przedsiębiorca tłumaczy dziś „polityczną nagonką instytucji sterowanych przez PiS”, co zamierza udowodnić przed sądem. Na salach sądowych spotyka się także z Jankiem Śpiewakiem, którego pozwał o zniesławienie i naruszenie dóbr czy z Oswaldem Rostockim, który udowodnił przed sądem I instancji, że został przez Palikota pomówiony i znieważony. Na połowę czerwca Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia wyznaczył termin rozprawy karnej przeciwko Januszowi Palikotowi, Kubie Wojewódzkiemu i Tomaszowi Czechowskiemu za promowanie mocnego alkoholu w social mediach.

Na zdjęciu głównym: Janusz Palikot z Tomaszem Czechowskim w Czarciej Łapie w sierpniu 2021. „Otwieramy w listopadzie!” – zapowiadał wówczas. Fot. Facebook Janusza Palikota

Współpraca: Krzysztof Kowalik

7 odpowiedzi na “Palikot chce wrócić do Czarciej Łapy. Chociaż wciąż nie rozliczył się za poprzedni najem”

  1. kronikidewelorozwoju pisze:

    Hahaha, Paliklaun się dobrze bawi, korzystając ze statusu, jaki zapewnił mu bulandyjski kapitalizm.
    Założę się, że ma wystarczająco dużo środków zachomikowanych poza zasięgiem komorników, żeby urządzać kolejne happeningi do końca życia i o jeden dzień dłużej.
    Ma wyjebongo na klub dziadogrodzkich dewelo-buraczków, których styl działania niewiele różni sie od geszeftów typu handel używanymi samochodami, magicznymi odkurzaczami, cinkciarstwo czy innego podobnego typu straganiarstwo z tą różnicą, że dewelo-buraczki dzięki swojemu kretowi w rathausie mogą kroić leszczy na znacznie większe kwoty.
    A że lemingoza, która „zainwestowała” w schematy Paliklauna, została z ręką w nocniku, to należy wręcz zaliczyć na plus – podatek od lumpen-chciwości jest jednym z najlepszych narzędzi edukacji w temacie komu służy kapitalizm.

  2. witek1 pisze:

    dramat mając długi wobec mieszkańców Lublina startuje do następnęgo przetargu przecież bym go nie dopuścił i jeszcze Prezes który dopuścił że Palikot tyle miesięcy nie płacił za wynajem

  3. Skandal! pisze:

    Zaraz zaraz. Dopuszczają do przetargu dłużnika przez którego ten przetarg jest ponownie rozpisywany? I biorą na serio ponowne podpisane z nim umowy, choć nie ma żądnych przesłanek aby wierzyć w jego wiarygodność? Halo prokuratura? Kilku urzędników powinno pożegnać się z pracą w trybie natychmiastowym.

  4. Tomasz pisze:

    Ten człowiek powinien już dawno siedzieć za wyłudzenia.

  5. kronikidewelorozwoju pisze:

    @Tomasz
    Primo – w kapitalizmie „siedzą” głównie ci, którzy podwędzili cokolwiek kapitalistom, albo zostali złapani na posiadaniu „substancji”, głównie zielska (ten przejaw totalitaryzmu notabene Paliklaun zdołał przynajmniej naświetlić).
    Secundo – zarzuty 'wyłudzenia’ rzucane ad hoc to poważny kaliber. Na szczęście dla waści Paliklaun raczej nie wygląda mi na człeka mściwego gotowego ścigać szaraczków za takie oskarżenia. Natomiast zalecałbym ostrożność w szafowaniu tego typu insynuacjami w stosunku np. do Dewelo-Duce, albo któregoś z dewelo-buraczków (np. że dewelo-buraczek X „wyłudził” 50 mln z kasy miasta na wyposażenie jego „inwestycji” w kanalizę burzową, albo że wysokiej rangi „urzędnik samorządowy”, zmieniając plan zagospodarowania, podwyższył wartość rynkową „banku ziemi” dewelo-buraczka 10-krotnie)

  6. JKM pisze:

    Ten człowiek nie ma za grosz honoru. Jestem jednym z byłych pracowników, któremu zalega wynagrodzenia za okres lipca i sierpnia 2023. Do tej pory nie wypłacił zaległości wobec wielu pracowników. PIP nakładał tak symboliczne kary, że szkoda było czasu na zgłoszenia. Sąd pracy rozpatruje pozwy po dziś dzień, bezskutecznie. To pokazuje jak to państwo jest z dykty. Jeden z pracowników z mojego działu miał ostatnio sprawę, spotkał się z sędziną i prawniczką od Janusza. Padło pytanie – dlaczego tak szybko zwolnił się z winy pracodawcy, odpowiedział, że nie miał za co żyć. Janusz bezkarnie śmieje się wszystkim w twarz. Pracowaliśmy w projekcie Tenczynek Świeże, otwieraliśmy ponad 20 sklepów w PL. W okresie za który nam nie zapłaciliśmy, zwijaliśmy te sklepy. Można by książkę napisać o długach jakie spółka ma wobec kontrahentów i pracowników, a także o tym jak działały te sklepy…

  7. Paliwo 5.19 pisze:

    Pytanie – czy potencjalny najemca złożył oświadczenie, o którym mowa w artykule? Jeżeli tak – już poświadczył nieprawdę i na to są paragrafy. Rozumiem, że komisja oceny ofert nie ma wiedzy co do długu Alembiku i rżnie głupa, odsyłając ofertę prawnikowi?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *