3 minuty czytania • 09.03.2026 14:17
„OZE-sroze” na dachu Czarnka. Kandydat PiS na premiera będzie zdejmować panele
Udostępnij
Krytyka odnawialnych źródeł energii obróciła się przeciwko Przemysławowi Czarnkowi. Po jego sobotnim wystąpieniu w roli kandydata PiS na przyszłego premiera rządu szybko okazało się, że on sam korzysta z paneli fotowoltaicznych. Dziś zapowiedział, że je zdemontuje.
Wąska uliczka w Natalinie, niedaleko granic Lublina. Po obu stronach nowoczesne podmiejskie rezydencje. W jednej z nich mieszka jeden z najważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości i lider tej partii w regionie. W sobotę, kiedy stało się jasne, na kogo stawia Jarosław Kaczyński, nazwisko Czarnka przebijało się w najważniejszych wiadomościach.
„OZE-sroze” w teorii i w praktyce
Ale nie tylko nazwisko, ale przede wszystkim to, co lubelski polityk mówił w godzinnym przemówieniu w Krakowie, przedstawiając swoją wizję państwa i polityki. Nie zabrakło w nim mocnych słów i dosadnych porównań, a ostrze krytyki – co było oczywistą oczywistością – skierowane było w koalicję rządzącą z premierem Donaldem Tuskiem na czele. Furorę zrobił fragment poświęcony polityce energetycznej hipotetycznego wciąż rządu pod przywództwem Czarnka, który jasno opowiedział się za tradycyjnym modelem węglowym.
– Nie mamy żadnego miksu energetycznego, żadnego Zielonego Ładu, żadnych OZE, sroze dofinansowanych. My mamy nasz miks węglowy, bo my mamy nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich, my mamy nasz węgiel – mówił kandydat.
Tyle że już w niedzielę okazało się, że to, co mówi kandydat Czarnek na temat OZE, mija się z tym, co obywatel Czarnek ma na dachu swojego domu w Natalinie. Bo tam do produkcji energii elektrycznej wykorzystywana jest instalacja fotowoltaiczna, a panele pokrywają kilka połaci kopertowego dachu – jest ich w sumie czternaście. Są one dobrze widoczne na mapach geodezyjnych czy w popularnym serwisie Google Street Maps. Można je także zobaczyć na niektórych kadrach politycznego programu TV Republiki „Miłosz Kłeczek w ruchu„. Grudniowy odcinek był kręcony w przestronnym ogrodzie byłego ministra edukacji w Natalinie. Obaj panowie podczas rozmowy z zapałem grabią liście, a w tle widać dom i zamocowane na dachu panele.
Hipokryzję Czarnkowi wytknął w niedzielnym programie „Kawa na ławę” w TVN24 Krzysztof Hetman, lider lubelskiego PSL. – Czarnek ma na swoim domu instalację fotowoltaiczną. Mam nadzieję, że po wczorajszym wystąpieniu będzie konsekwentny i w tej chwili siedzi na dachu i rozmontowuje instalację – mówił Hetman, pokazując w telefonie satelitarne zdjęcie domu Czarnka.

Dylemat Czarnka: Zapali się, czy się nie zapali
– Czy to prawda, że ma pan na swoim dachu zainstalowane „oze-sroze”? – zapytał posła w poniedziałek w porannym programie w Radiu ZET prowadzący Bogdan Rymanowski.
– Tak. Mówiłem o tym wyraźnie wielokrotnie i bazowałem też na swoim doświadczeniu. Nie wiem, co tam koledzy z PSL odkryli ciekawego – stwierdził Czarnek. – Fotowoltaikę zamontowałem chyba 5 lat temu, kiedy w naszej gminie był program z dofinansowaniem. Zapłaciłem za to 8 100 złotych, płacąc za energię wówczas jakieś 2 000-2 500 złotych rocznie. Po zamontowaniu fotowoltaiki płaciłem za energię 1 000-1 200 złotych rocznie – podliczył Czarnek. A zaraz potem zastanawiał się głośno: – I tak codziennie myślę o tym, czy na tym dachu mi się ta fotowoltaika nie zapali i co się stanie, jak to się zepsuje.
A na koniec dodał: – Będę demontował te panele z dachu w pewnej perspektywie dlatego, że one w ogóle nie byłyby potrzebne, gdyby energia w Polsce bazowała na tym, co mamy.


