Wesprzyj Kontakt

7 minut czytania  •  11.07.2026 13:40

Operacja „Czysty Zalew” koszmarnie droga. A nikt nie chce dać pieniędzy

Operacja „Czysty Zalew” koszmarnie droga. A nikt nie chce dać pieniędzy
Zalew Zemborzycki (Fot. Krzysztof Kowalik)

Udostępnij

Teoretycznie wielki plan oczyszczenia Zalewu Zemborzyckiego jest aktualny. W praktyce opracowana koncepcja zakłada tak olbrzymie koszty, że Wody Polskie zamówiły kolejną.

Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.

Za brudną wodę, śnięte ryby na brzegu, czy letnie wykwity sinic nie można winić ani prezydenta miasta ani marszałka województwa. Zalew Zemborzycki jest własnością powołanej w 2018 roku spółki Wody Polskie. Oczyszczenie „lubelskiego morza” z miejsca stało się jednym z ważniejszych lokalnych projektów państwowej instytucji. Plany były ambitne, ale tempo ich realizacji wyjątkowo się ślimaczy.

Prezesa plan na zalew

W 2020 roku przyjeżdża do Lublina ówczesny prezes Wód Polskich Przemysław Daca. Staje na brzegu zbiornika, pracownicy Wód Polskich na sztaludze rozstawiają dużą planszę z graficznym planem prac. – W ubiegłym tygodniu w reżimie covidowskim podpisaliśmy umowy na dwa projekty. Pierwszy dotyczy wykonania projektu pogłębienia naszego zalewu. Zakłada on dwie koncepcje. Jedną w mniejszym zakresie, drugą z ewentualnym spuszczeniem wody. Obie będą poddane konsultacjom społecznym. Te ruszą już we wrześniu. Wykonana zostanie też ocena oddziaływania na środowisko. One będą decydowały, który z tych wariantów wybierzemymówi Daca. I rzuca datami. Prace związane z pogłębieniem zbiornika mają się rozpocząć w 2022 r., potrwają trzy lata i w 2025 r. zalew ma być czysty.

Tu trzeba przyznać, że operacja „czysty zalew” jest szalenie skomplikowana. Rozważane były różne warianty przeprowadzenia koniecznych prac, które nie ograniczają się do wybrania z dna zbiornika grubych pokładów torfu. Kłopot z tym, że wpadająca do zalewu Bystrzyca niesie ze sobą zanieczyszczenia. To m.in. spływające z pól nawozy – fosforany, które w zbiorniku stałym mają idealny klimat do zakwitania sinic. Dlatego Wody Polskie założyły, że trzeba spuścić część wody, wyremontować tamę, a przed zalewem zbudować nowy zbiornik, w którym (na to metody też są różne) zatrzymywane mają być nieczystości niesione wodą.

Planowane zadania to:

  • Przebudowa zapory czołowej na długości 573 m wraz z jazem w km 32+900 rzeki Bystrzyca oraz budową spustu dennego i przepławki dla ryb.
  • Budowa Centrum Edukacyjno–Operacyjnego Wód Polskich „Lublin – Zemborzyce”.
  • Budowa zbiornika wstępnego o powierzchni około 35 ha wraz z jazem i przepławką dla ryb.
  • Odbudowa przepompowni P-2 wraz ze zbiornikiem wyrównawczym, zlokalizowanym przy ogroblowaniu wstecznym lewym zbiornika głównego.
  • Odbudowa ogroblowania wstecznego lewego na długości 1,920 km wraz z ogroblowaniem wstecznym prawego brzegu rzeki Bystrzyca na długości 3,660 km.
  • Pogłębienie czaszy zbiornika głównego Zalewu Zemborzyckiego na powierzchni 280 ha.

Nic z tej listy nie jest ani proste, ani tanie.

Zalew Zemborzycki (Fot. Krzysztof Kowalik)
Zalew Zemborzycki (Fot. Krzysztof Kowalik)

Radni piszą do ministra

W ubiegłym roku zalew obchodził 50. urodziny. Wielkiego świętowania nie było. Urząd Miasta na swoim profilu facebookowym napisał dwa zdania: – Dziś dzień witamy znad Zalewu Zemborzyckiego. Równo 50 lat temu zalew został otwarty dla mieszkańców. Na koniec emotikon serduszka.

We wrześniu 2025 r. Rada Miasta Lublin jednogłośnie przyjmuje stanowisko do ministra infrastruktury i prezesa Wód Polskich, w którym zwraca się do resortu w rewitalizacji zbiornika. – Zalew Zemborzycki to obiekt o strategicznym znaczeniu dla naszego miasta i regionu. Zaprojektowany został z myślą o ochronie przeciwpowodziowej, ale pełni on także istotną funkcję ekologiczną jako siedlisko licznych gatunków zwierząt, w tym chronionych (m.in. żółwia błotnego, kumaka nizinnego czy błotniaka stawowego), a dla lublinian jest od początku nieocenionym miejscem wypoczynku, uprawiania sportów wodnych i wędkarstwa. Niestety, w ciągu ponad 50 lat istnienia doszło do znacznego wypłycenia zbiornika oraz do coraz częstszych sinicowych zakwitów wody, zagrażających ekosystemowi i funkcji rekreacyjno-sportowej Zalewu.

Teraz o zalew pyta w interpelacji poseł PiS Michał Moskal. Na odpowiedź przyszło czekać dwa miesiące, odpisał wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka.

Jest za drogo, a dofinansowania nie będzie

Wiceminister zapewnia, że rewitalizacja Zalewu Zembrzyckiego to nadal jest dla resortu zadanie priorytetowe, a sam zbiornik jest „strategiczny” – ujęty w tak ważnych dokumentach, jak „Plany zarządzania ryzykiem powodziowym dla obszaru dorzecza Wisły”, „Plan przeciwdziałania skutkom suszy” czy „Program przeciwdziałania niedoborom wody”. Jednak jego oczyszczenie to bardzo skomplikowany ciąg inwestycji, na które nie udało się na nie zdobyć pieniędzy z UE za pośrednictwem Urzędu Marszałkowskiego. Zdanie nie dostało też środków z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Nie ma też na tę operację pieniędzy z unijnego programu Infrastruktura, Klimat, Środowisko, którym zarządza Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

Mimo to pewne prace się toczą. Wody Polskie zaczęły się starać o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla obiektu oznaczonego numerem 3 – zbiornika wstępnego o powierzchni około 35 ha wraz z jazem i przepławką dla ryb. Tyle że w lutym ub. r. postępowanie to zostało zawieszone.

Powodem zawieszenia postępowania była konieczność ograniczenia bardzo wysokich kosztów wykonania zbiornika wstępnego (ok. 166 mln zł), poprzez opracowanie dodatkowych, mniej kosztochłonnych, wariantów jego realizacji, z jednoczesnym zachowaniem optymalnych parametrów fizyko-chemicznych i technicznych Zalewu Zemborzyckiego. W tym celu został opracowany wspominany już koreferat, który przewiduje możliwość przygotowania części wlotowej istniejącego (głównego) zbiornika do pełnienia przez niego funkcji „zbiornika wstępnego” (buforu) jako odstojnika osadów wleczonych przez rzekę i strefy strącania w procesie saltacji cząstek i nutrientów, bez potrzeby zajmowania na tym zbiorniku nowych terenów – informuje wiceminister.

Koreferat został przez Wody Polskie odebrany w grudniu 2025 r., ale decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach jest uzależnione od aktualizacji raportu oceny oddziaływania na środowisko wydawanym przez prezydenta Lublina. Aby do tego doszło, trzeba zdobyć szereg opinii, uzgodnień i przeprowadzić konsultacje społeczne. Do tego jeszcze daleka droga. Wody Polskie dopiero przygotowują się do ogłoszenia przetargu, w którym wyłoniona zostanie firma, która zaktualizuje koncepcję programowo-przestrzenną na podstawie koreferatu.

Zalew Zemborzycki – ile to będzie kosztować

Dokumentacja projektowa (wraz z wykupami gruntów)

  • Wartość: 11,2 mln zł
  • Termin realizacji: IV kw. 2018 – IV kw. 2024

Aktualizacja i dostosowanie map sytuacyjno-wysokościowych wraz z niezbędną dokumentacją do obowiązującego układu wysokościowego dla zadania inwestycyjnego pn. „Rewitalizacja i przebudowa Zalewu Zemborzyckiego”

  • Wartość: 100 tys. zł
  • Termin realizacji: IV kw. 2024

Wyłonienie inwestora zastępczego wraz z robotami przygotowawczymi dla budowy Centrum Edukacyjno–Operacyjnego Wód Polskich „Lublin – Zemborzyce”

  • Wartość: 550 tys. zł
  • Termin realizacji: IV kw. 2025 – II kw. 2028

Dokumentacja projektowa (dokończenie)

  • Wartość: 1,5 mln zł
  • Termin realizacji: IV kw. 2027

Przebudowa zapory czołowej na długości 573 m wraz z jazem w km 32+900 rzeki Bystrzyca oraz budową spustu dennego i przepławki dla ryb

  • Wartość: 23,2 mln zł
  • Termin realizacji: II kw. 2028 – II kw. 2029

Budowa Centrum Edukacyjno–Operacyjnego Wód Polskich „Lublin – Zemborzyce”

  • Wartość: 29,1 mln zł
  • Termin realizacji: III kw. 2026 – IV kw. 2028

Utworzenie strefy buforowej w części wlotowej zbiornika głównego Zalewu Zemborzyckiego

  • Wartość: 26 mln zł
  • Termin realizacji: II kw. 2028 – IV kw. 2030

Odbudowa Przepompowni P-2 wraz ze zbiornikiem wyrównawczym, zlokalizowanym przy ogroblowaniu wstecznym lewym zbiornika głównego

  • Wartość: 10,9 mln zł
  • Termin realizacji: II kw. 2028 – II kw. 2029

Odbudowa ogroblowania wstecznego lewego na długości 1,920 km wraz z ogroblowaniem wstecznym prawego brzegu rzeki Bystrzyca na długości 3,660 km

  • Wartość: 7,8 mln zł
  • Termin realizacji: I kw. 2028 – II kw. 2029

Pogłębienie czaszy zbiornika głównego Zalewu Zemborzyckiego na powierzchni 280 ha.

  • Wartość: 389,5 mln zł
  • Termin realizacji: II kw. 2028 – IV kw. 2030

Centrum – raczej urząd niż nauka

Znajdujące się na liście planowanych inwestycji Centrum Edukacyjno–Operacyjne to rzeczywistości nowa siedziba Wód Polskich z niewielką częścią edukacyjną. – To miejsce to tak naprawdę centrum sterownicze tamy, małej elektrowni wodnej. Będzie tam też zaplecze techniczne i socjalne. Chcemy tam też przenieść, z Felina, Nadzór Wodny i nasze biura z ul. Leszka Czarnego na LSM. Obecnie wszystkie pomieszczenia wynajmujemy i za dwa-trzy lata kończy nam się umowa. Jeżeli udałoby się nam wybudować nowe centrum, to moglibyśmy się przenieść do własnego obiektumówił nam Marcin Troć, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Lublinie.

Nie wiadomo jednak kiedy to centrum (w okolicy skrzyżowania ulicy Romera i Żeglarskiej) powstanie. Fizycznie budowa się jeszcze nie rozpoczęła , choć formalne już trwa, bo powstał dziennik budowy. Był to strategiczny ruch Wód Polskich. Gdyby dziennika nie było, wygasłoby pozwolenie na budowę.

Przetarg na prace budowlane został ogłoszony w zeszłym roku, a w styczniu miało miejsce otwarcie złożonych w postępowaniu ofert. Wpłynęło siedem. Najniższa to propozycja spółki Baudziedzic – 24 486 975 zł przy czym Wody Polskie mają do wydania na ten cel 31 467 534 zł. Jednak żadna umowa z wykonawcą nie została podpisana.

I jeszcze jedna informacja. Wiceminister Arkadiusz Marchewka otwarcie przyznaje, że do czasu rozpoczęcia realizacji przebudowy i rewitalizacji Zalewu Zemborzyskiego nie są planowane żadne działania w celu redukcji zakwitu sinic.

15 komentarzy

  • tun pisze:

    „Za brudną wodę, śnięte ryby na brzegu, czy letnie wykwity sinic nie można winić ani prezydenta miasta ani marszałka województwa. Zalew Zemborzycki jest własnością powołanej w 2018 roku spółki Wody Polskie”
    _
    Dobra, a co zrobił Ratusz do 2018 roku?
    Tu gdzie jestem nad Bałtykiem to żadnych sinic nie ma, można się cieszyć przebywaniem w strefie, gdzie żadne zetpei nie istnieje, po prostu mnóstwo lasów.
    Ironią losu jest, że tu gdzie jestem, jest dużo bardziej zielony deptak niż w Lublinie. Nie ma żadnych zasŕ anych flag i bilbordów na każdym skrzyżowaniu, zamiast nich są różowe pelargonie na latarniach. Podobnie Gdynia, gdzie również z trudem szukać betonoz, nie jak a la Abramowicka, Poligonowa i wiele innych ulic, gdzie zamiast roślinności jest sama trawka, często koszona.
    Gdyby tu byli urzędnicy Lublina to by dawno osuszono morze, wybetonowano plażę, postawiono na morzu parking wielopoziomowy i kilka bloków z „widokiem na wodę”. Zostałyby tylko te rachityczne bonsai w donicach i napis „Zielony Lublin – dbamy o naturę”.
    Ale niestety tutaj też istnieje ten tragiczny system naliczania opłat za śmieci od zużycia wody.
    Rozwój, inwestycje, nowe miejsca pracy – klasyczna gadka. Morze? Za dużo piachu, za mało zysku. Lepiej wyharatać drzewa, zbetonować plażę i postawić kurniki z widokiem na Bałtyk za 800 tys. od kawalerki. Tak by to wyglądało, gdyby Dewelo-Duce był burmistrzem tego miasta nad morzem. Tu smog w zasadzie nie istnieje, bo ciągle wieje od Bałtyku. Nawet sporo ludzi przyjeżdża komunikacją publiczną. A melexy jeżdżą częściej niż po Lublinie siedemnastka.

  • może osuszyć w ramach dekomunizacji? pisze:

    „W ubiegłym roku zalew obchodził 50. urodziny. Wielkiego świętowania nie było.”
    ————-
    Neolib, jeśli już nie zniszczy dorobku poprzedniego „totalitarnego” systemu, to z całą pewnością nie będzie robić obchodów upamiętniających ten dorobek.
    Pieniądze na rewitalizację się raczej „nie znajdą”, bo nad Zalewem wypoczywa jeno „plebs”.
    P0dejmowane już były częściowej prywatyzacji nabrzeża, ale spaliły na panewce.
    PS. Ciekawe, co by było teraz w tym miejscu, gdyby nie ten komunista Gierek…

  • Ndmdn pisze:

    „Za brudną wodę, śnięte ryby na brzegu, czy letnie wykwity sinic nie można winić ani prezydenta miasta ani marszałka województwa. Zalew Zemborzycki jest własnością powołanej w 2018 roku spółki Wody Polskie”
    ____
    A co przepraszam bardzo robił Ratusz do 2018 roku?
    Tu gdzie jestem nad Bałtykiem to żadnych sinic nie ma, woda po horyzont, można się jeszcze cieszyć przebywaniem w miejscu, gdzie żadne ZPI nie istnieje, wszędzie mnóstwo lasów.
    Ironią losu jest, że tu gdzie jestem, jest dużo bardziej zielony deptak niż w Lublinie. Nie ma żadnych flag i billboardów na każdym skrzyżowaniu, zamiast nich są różowe pelargonie na latarniach. Podobnie Gdynia, gdzie również z trudem szukać betonoz, nie jak a la Abramowicka, Poligonowa i wiele innych w Lublinie, gdzie zamiast roślinności jest sama trawka, często koszona, sprzętem marki Stihl.
    Gdyby tu byli urzędnicy Lublina to by dawno osuszono morze, wybetonowano plażę, postawiono na morzu parking wielopoziomowy i kilka bloków z widokiem na wodę. Zostałyby tylko rachityczne bonsai w donicach i napis „Zielony Lublin – dbamy o naturę” na @Miasto Lublin.
    Ale niestety tutaj też istnieje ten system naliczania opłat za śmieci od zużycia wody.
    Morze? Lublin by walił sól przy samym morzu, dużo piachu (ble), za mało zysku…
    Lepiej wyharatać drzewa, zbetonować plażę i postawić kloce z widokiem na Bałtyk za 800 tysięcy od kawalerki. Tak by to po prostu wyglądało, gdyby Dewelo-Duce był burmistrzem tego miasta. Tu smog w zasadzie nie istnieje, bo ciągle wieje od Bałtyku. Nawet sporo ludzi przyjeżdża komunikacją publiczną z Lęborka. A melexy jeżdżą częściej niż po Lublinie siedemnastka. Wszędzie dobrze byle nie w Lublinie..

  • jdmd pisze:

    Pamiętam jeszcze jak nad zalew kursowała linia sezonowa „D” około 2008/2009 roku z Okopowej na Dąbrowę. Była też linia specjalna na Marinę. Ludzi było w chy i.
    Później narobili praw jazdy i zaczęli się pchać na Firleje, a coraz brudniejszy zalew omijać. Przystanek komunikacji miejskiej na Nałkowskich był bliżej zalewu niż obecnie..

  • Lubelak pisze:

    Im bliżej wyborów, tym bliżej „wielka rewitalizacja zalewu”. Szkoda tylko, że po wyborach równie szybko znika, jak się pojawiła. A syfiasta woda jak cuchnęła tak cuchnie…

  • za neolibu utworzenie Zalewu byłoby "niewykonalne" pisze:

    Kuźwa, biurwom, które nic nie robią oprócz kreślenia śmiałych planów, zamarzył się nowy biurwowiec za 29 mln (w praktyce pewno za 50) położony tak, żeby w czasie „pracy” można było cieszyć oko okolicznościami przyrody, wciągnąć lanczyk w „tymczasowym kontenerze” Gruzina, a może nawet sobie połowić ryby czy pokajakować?
    Jest jednak 1 zasadnicza różnica w tym planie, która odróżnia go na korzyść wobec stanowiących mniej więcej równowartość (tj. wraz z pogłębieniem Zalewu) kosztów budowy dworca miernopolitalnego zrealizowanego przez Szastacza z Jakubowic mieszkającego kątem u Ciotki z Lublina – tj. to, że ten plan ma być finansowany ze środków budżetu centralnego, a nie z chwilówek zaciąganych przez ZadłuŻukogród.
    Ba! Obstawiam, że zwykła pogłębienie bez spuszczenia wody można by zrobić za ułamek ww. kwoty – przecież to jest praktyka stosowana na co dzień na różnych szlakach wodnych przez pogłębiarki.
    No i jest jeszcze druga różnica – rewitalizacja Zalewu przyniosłaby być może jakieś korzyści dla „plebsu”, podczas gdy Dziadopolitalny przynosi jedynie anty-korzyści.

  • Xeomora is a Layer 1 crypto project built around VPoRAM and memory-hard mining: https://xeomora.org/en/

  • jend pisze:

    Fajnie się wraca przez Gdynię Główną i zza pociągu oglądać miasto, gdzie autobusy nie jeżdżą co godzinę….

  • zalew jest pozostawiony dla plebsu pisze:

    Dawno temu (16 lat temu – patrz kejs Kawy) dziadogrodzkiej oligarchii, wówczas jeszcze na dorobku, marzyły się prywatne mariny nad Zalewem.
    Ale czasy się zmieniły. Portfele oligarchii spuchły, a otwarty w 2012 aeroP0rt pozwolił na to, żeby w 2 godziny znaleźć się na prywatnej marinie położonej nie nad jakimś zamulonym zalewem pełnym plebsu, ale w topowych lokalizacjach na rivierze śródziemnomorskiej, czy nad krystalicznie czystymi jeziorami typu Como.
    ————————-
    Dla przypomnienia z historii r0zw0ju:
    „Szkoda, że projekt nie wszedł w fazę realizacji. To potrzebna inwestycja i będziemy chcieli ją zrealizować. Może uda się przejąć od FLCŻ opracowaną dokumentację techniczną niewybudowanego centrum żeglarskiego nad zalewem – stwierdza prezydent Żuk.

    Sfinansowanie budowy mają teraz wziąć na siebie miasto oraz MOSiR. – Chcemy na ten cel pozyskać fundusze z Unii Europejskiej: z Regionalnego Programu Operacyjnego lub Polski Wschodniej – dodaje Żuk.

    Nie wiadomo ile miałaby kosztować, tym razem „ratuszowa”, marina, ale ma być gotowa do 2016 roku.”

  • hkvgn pisze:

    Wysiadłem na stacji Żukoland Główny i ludzie się zlecieli na bolto-wozy. Więcej ludzi czeka na bolto-wozy niż na autobus.
    _
    Normalne tutaj.
    Dlatego po wakacjach robimy referendum

  • djmd pisze:

    „Dziadopolitalny przynosi jedynie anty-korzyści.”
    _
    @kdr
    Ale nawet żadnego normalnego sklepu tam nie ma. W wielu miastach na dworcu kupisz se jakąś zapiekankę, frytki, kwitnie jakaś gastronomia, tu nie. Tu ludzie mają tylko patrzeć i zachwycać się budynkiem. Tak to już niestety jest w patogrodzie. Albo stoisz na tych peronach autobusowych i się czujesz jakbyś Łebę ze sobą przywiózł bo cały czas tam pi#%@i.
    Takim samym dziadostwem jest PKP Intersiti, gdzie z Żukogrodu NIE ma połączenia na Hel czy nawet do Ustki, Łeby. Zawsze musisz na tej całej Warszawie Wschodniej się przesiadać. Do Zakopanego też nie ma bezpośredniego pociągu. Łazisz po tych schodach z walizami na tych wszystkich dworcach, bo w ostatniej chwili potrafią się zmieniać odjazdy z poszczególnych peronów. 2026 rok a ludzie muszą stać w pociągach bo pekape nie pomyślało, że ludzie będą się pchać z Gdańska do Warszawy tłumnie, bo trwa sezon urlopowy. Tory Lębork-Łeba znając nasze pekape to będą robić latami jak pekape przebudowywało wiadukt, bodaj na Diamentowej.

  • styropian postawił na motoryzację indywidualną pisze:

    Pekape zaorane przez styropian nigdy nie osiągnie już takiego poziomu rozbudowania siatki połączeń i poziomu popularności jak ten z komuny.
    Po 35 latach rządów neolibu nadal nie ma tak szybkiego pociągu z Dziadogrodu do Stolicy, jaki był w latach 1980-tych (90 min).
    Nie ma też kuszetek nad Bałtyk, dzięki którym można było zyskać 2 dni wypoczynku (pamiętam, że były nawet kuszetki do Krakowa).
    Większość kasy styropian planuje wyszastać na KDP, czyli na transport dedykowany Ludziom z Wypchanymi Portfelami.
    O pekaesach nawet już nie ma co wspominać, a są one nadal zaorywane (te lokalne zwłaszcza) przez takie inicjatywy jak Miernopolitalny.

  • ythytyt pisze:

    Tak i wczoraj jeszcze na dodatek był dość nieuprzejmy kanar w pociągu z Bydgoszczy Głównej do Żukogrodu. Jakiś gościu (chyba bardzo rzadko jeździ pociągiem) nie wiedział, czy wsiadł do właściwego pociągu, ten go instruował, pokazując mu numer pociągu na drzwiach, ale dosyć aroganckim tonem i podkreślając „nie ma czasu”, na koniec rzucając na ochodne takie „czy ta odpowiedź Pana sfatysfakcjonuje?”. Nikt nie będzie normalny latać specjalnie do wagonu, gdzie siedzi konduktor pociągu. Gdzie jakieś udogodnienia dla osób starszych, że trzeba często trzy wysokie schodki pokonywać, aby wejść do pociągu pekape? Bardzo mało też jest zniżek, gdy ktoś ma określony stopień niepełnosprawności.
    Pociąg do Warszawy jak ci s pi er do l i, to następny jest za godzinę, a ostatni z Warszawy chyba nadal przed 20:00, ja chyba wracałem już ostatnim.
    _
    Gdzie my k**a żyjemy, że w 2026 roku trzeba po schodach znosić walizki z peronu do peronu, Dlatego ja lubię Kraków Główny, bo tam chyba na każdym peronie możesz zjechać windą na dół. Ale na Warszawie Wschodniej już niestety tak nie ma.

  • Lubilinowaty pisze:

    Zalew zemborzycki to najbrzydszy zbiornik na Lubelszczyznie. Twór jakim są Wody Polskie, stworzone chyba tylko po partyjne stołki powinien zniknąć. Wojewoda i zarzad miasta Lublin powinni się wstydzić.

  • Dziękuję za ten artykuł. Sama zastanawiałam się, dlaczego prace przy Zalewie tak długo stoją w miejscu. Jestem ciekawa, czy znajdą się w końcu fundusze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *