Wesprzyj Kontakt

5 minuty czytania  •  18.05.2024

Obiekt tymczasowy, restauracja całoroczna. Kontenerowiec znad zalewu szykuje się na gości

Udostępnij

Formalnie to wciąż obiekt tymczasowy, ale właściciel stara się o pozwolenie na budowę. Choć z jego uzyskaniem na razie ma spore problemy, bo Ratusz braki i nieprawidłowości w projekcie rozpisał na siedem stron. – Nie widzę powodów, żeby urząd nie wydał mi zgody – ocenia właściciel restauracji „Chisza nad Zalewem„.

Kuszenie przyszłych klientów i pobudzanie zainteresowania nową restauracją nad Zalewem Zemborzyckim zaczęło się na dobre w kwietniu.

Czy wiesz, że znajdujemy się na wysokości ośmiu metrów? To prawie tyle, co te drzewa. Znajdujemy się na naszym najwyższym tarasie widokowym, o powierzchni 150 metrów – mówi na filmiku opublikowanym na fanpage „Chisza nad Zalewem” manager restauracji i jednocześnie syn właściciela znanej i dobrze ocenianej (4,3 na Google) szaszłykarni przy ul. Świętoduskiej Krzysztofa Grigoryana.

Na innym filmie podkreśla, że w lokalu pełno jest zieleni, w tym m.in. naturalny mech obrastający filary. Nad zalewem goście będą karmieni podobnie jak w centrum. – Będzie to kuchnia kaukaska – zapowiada właściciel, który w biznesie gastronomicznym – jak sam przyznaje – jest dopiero od 5 lat.

Kiedy oficjalne otwarcie? – Bliżej końca maja będziemy znali konkretną datę. Ale będzie to w czerwcu – zapewnia Grigoryan.

Jeszcze w kwietniu w środku i wokół restauracji trwały prace wykończeniowe. Górna sala może pomieścić do 60 osób. Fot. Krzysztof Wiejak
https://www.facebook.com/reel/1402007710314300

Tymczasowo, a może całorocznie

Rozmachu inwestorowi odmówić nie sposób. Z pierwotnego baru, za który miał służyć 15-metrowy pawilon gastronomiczny z równie niewielkim (20 mkw.) ogródkiem (taka była początkowa umowa z właścicielem terenu Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji Bystrzyca w Lublinie), do zielonej przystani na łące nad zalewem dopłynął całkiem spory kontenerowiec złożony z 12 elementów. Wkrótce przeistoczył się w pokaźną, piętrową konstrukcję o powierzchni 280 mkw. Grygoryan, gdy rozmawialiśmy z nim jeszcze kilka miesięcy temu, gdy przechadzających się nad zalewem w oczy kłuła głównie siermiężna blacha kontenerów, przestrzegał, by nie oceniać pracy przed końcem. A dziś – z nieukrywaną dumą – podkreśla, że dzieło końcowe jest jego pomysłem. – Ja byłem projektantem – zaznacza.

To, co powstało i za chwilę się otworzy, ani na pierwszy, ani na drugi, piąty czy nawet dziesiąty rzut oka nie wygląda na obiekt tymczasowy. Tymczasem taki właśnie jest. Przynajmniej z formalnego punktu widzenia. Jednak solidna betonowa opaska wokół restauracji, sala na 60 osób na pietrze, bar i profesjonalna kuchnia na parterze, docieplenie i zagospodarowane otoczenie świadczą raczej o tym, że obiekt będzie wykorzystywany stale, całorocznie, a nie sezonowo.

Być może po głowie mi chodziło, że może – jak się uda – to może będzie obiekt całoroczny, ale założenie było takie, że stawiamy obiekt tymczasowy, nie omijając żadnych przepisów – przekonuje Krzysztof Grigoryan.

Tymczasem zgodnie z przepisami obiekt tymczasowy po 180 dniach powinien być rozebrany lub przeniesiony w inne miejsce. Joanna Stryczewska z biura prasowego Urzędu Miasta tak wyjaśnia ten budowlany fenomen: – Inwestor skorzystał z zapisów ustawy Prawo budowlane i przed upływem 180 dni od dnia rozpoczęcia budowy określonego w zgłoszeniu złożył wniosek o wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę. W związku z tym może powstrzymać się od rozbiórki lub przeniesienia w inne miejsce tymczasowego obiektu budowlanego do czasu zakończenia postępowania w przedmiocie pozwolenia na budowę.

Długa litania z urzędu

To postępowanie wciąż trwa – Grigoryan w listopadzie zeszłego roku, a więc przed upływem 180 dni, wystąpił do Ratusza z wnioskiem o pozwolenie na budowę. W tej sprawie nie została jeszcze wydana decyzja administracyjna. W grudniu Urząd Miasta wezwał inwestora – formalnie jest to firma Grigoryan Krzysztof P.H.U.P. GRIG – do usunięcia braków i nieprawidłowości w dokumentacji. Uwag urzędnicy wydziału Budownictwa Urbanistyki i Architektury mieli naprawdę dużo – rozpisali je na siedmiu stronach. Wskazują, że we wniosku brak połączenie z drogą publiczną dla celów przeciwpożarowych, nie wskazano jak zabezpieczona będzie skarpa znajdująca się z tyłu budynku czy nie opisano zapewnienia dostępności dla osób z niepełnosprawnością do toalet i górnej kondygnacji. Dodatkowo w dokumentacji brakuje taż uzgodnienia z sanepidem czy nawet zgody gminy Lublin na wykonanie robót budowlanych.

Urząd dał Grigoryanowi maksymalnie 3 miesiące na uzupełnienie wniosku i usunięcie wskazanych nieprawidłowości. Ale do tej pory to się nie stało. – Na ten moment inwestor nie uzupełnił dokumentacji załączonej do wniosku o pozwolenie na budowę, termin na uzupełnienia został przedłużony na jego prośbę do początku lipca – wyjaśnia Joanna Stryczewska z UM Lublin.

Jak trzeba, to przeniesiemy

Sam Grigoryan do licznych zastrzeżeń urzędu podchodzi spokojnie: – Gdybym działał nieprzepisowo, budowy na pewno bym nie prowadził. Budynek powstał w ramach zgłoszenia tymczasowego, a co do uwag i zastrzeżeń to oczywiście pracujemy nad tym, by wniosek uzupełnić. Uważam, że jeśli działałem według przepisów, bo zbadaliśmy ten temat, to dlaczego urzędnicy mają nie wydać pozwolenia? A oceniam, że te zastrzeżenia urzędu są do spełnienia. Nie zakładam, że ktoś powie mi nie, bo po prostu nie chce – mówi w rozmowie z naszym portalem.

Jak w tym kontekście wygląda termin otwarcia, skoro nie macie jeszcze pozwolenia na budowę? – pytamy właściciela.

Mamy zgłoszenie na ten obiekt jako tymczasowy i ono daje nam możliwość rozpoczęcia działalności – odpowiada.

A zakładając najgorszy dla pana scenariusz, że nie dostanie pan pozwolenia, to trudno będzie rozebrać lub przenieść ten obiekt w inne miejsce.

Jest on całkowicie rozbieralny. 

Niech pan nie żartuje.

Nie żartuję, to jest 12 kontenerów, ściągam elewację i wszystko rozbieram. Kontenery przyjechały już uzbrojone, w środku było wszystko (prezes na dowód pokazuje zdjęcia z zamontowanymi grzejnikami, instalacjami itp. – red.). W ciągu miesiąca jestem w stanie to rozebrać i przenieść. Będzie oczywiście ubytek, około 10 proc., głównie w miejscu spoin kontenerów, ale jest to całkowicie rozbieralne i z takim zamysłem to było zrobione. To mojego pomysłu prototypowy projekt i nam się udało – kończy Grigoryan.

Ci, którzy już sobie ostrzą zęby na nową restaurację nad zalewem, na razie mogą podziwiać z zewnątrz jego logo. Jest dobrze widoczne, bo ma 3 metry wysokości.

Współpraca: Krzysztof Kowalik

Na zdjęciu: Chisza nad Zlewem, jako obiekt tymczasowy, chce zaprosić pierwszych gości już w czerwcu. Fot. FB

Journalismfund
Ten artykuł został wsparty przez program grantowy „Media lokalne na rzecz demokracji” Journalismfund Europe

4 odpowiedzi na “Obiekt tymczasowy, restauracja całoroczna. Kontenerowiec znad zalewu szykuje się na gości”

  1. kronikidewelorozwoju pisze:

    Cfaniak jest tak samo „przygotowany” do przeniesienia budy, jak „przygotowany” był do jej otwarcia na tylko 180 dni (zgodnie z 1-szą „wersją” tej konfabulacji).
    Nie mam wątpliwości, że buda zostanie zalegalizowana. W CfaniaK0grodzie wszystko idzie załatwić, P0trzeba tylko dobrze żyć z dewelo-bandą, a w ostateczności zawsze można dopuścić do spółki Tegiego Łba. (Na 99% już przed zwiezieniem kontenerów karczmarz dostał zielone światło, no chyba że swój geszeft-plan oparł na zwyczajach obowiązujących na Kaukazie, albo że przytulił tyle kapuchy z Tarczy lub skądinąd, że ma wyjebongo).
    Mam natomiast wątpliwości, jakim cudem ten przybytek ma zarobić na siebie podczas 3 m-cy sezonu w miejscu odwiedzanym przez ten ktrótki czas głównie przez ludzi z cienkimi portfelami. Ale to oczywiście nie moja sprawencja + może chodzi tu nie o zarabianie, a o jakieś „wyższe” cele.
    Szkoda tylko, że przy tej okazji „plebsiaki” zostaną wyrugowane z miejsca, w którym (z tego co wyczytałem w opiniach innych) lubiły sobie urządzać pikniki bez potrzeby nabijania kabzy geszefciarzom fastfudowym.

  2. Lublinianin pisze:

    Sam obiekt nie wygląda źle, natomiast patologia że urzędasy wydały pozwolenie na ogrodzenie i w ten sposób przestrzeń wokół Zalewu jest z roku na rok coraz bardziej zdegradowana jakimiś obleśnymi płotami.

  3. Uma pisze:

    Jak można wygradzać kolejne wolne przestrzenie, na których wypoczywają lublinianie?! W okolicy i tak już pogrodzone wszystko jak na pastwisku dla bydła. A temu cwaniakowi od chiszy nie dawać pozwolenia. Miał być obiekt tymczasowy a nie budynek zajmujący fajną trawiasta przestrzeń.

  4. Paulina pisze:

    Bardzo fajnie, że będzie kolejna restauracja. Narazie monopol po tej stronie ma Może z bardzo średnim jedzeniem i dość wysokimi cenami. Obiekt wygląda bardzo ładnie, będzie gdzie posiedzieć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *