Wesprzyj Kontakt

7 minuty czytania  •  02.05.2023

Obciąć pensje i odwołać zarząd! Mieszkańcy Spółdzielni Mieszkaniowej Czuby mają dość

Udostępnij

Jak zmniejszyć czynsz o 250 zł? Obniżyć wynagrodzenia członkom organów SM – proponują mieszkańcy jednej z największych spółdzielni mieszkaniowych w Lublinie. Chcą też odwołania obecnych prezesów i kilku innych rewolucyjnych zmian.

1,5 miliona zł oszczędności

W środę na Czubach rozpoczęły się zebrania w ramach walnego zgromadzenia spółdzielni. Będą trwać do połowy czerwca. Wśród projektów uchwał znalazła się propozycja radykalnego obniżenia wynagrodzenia członków rady nadzorczej (RN) i rad przedstawicieli nieruchomości osiedli (RPNO). Do poparcia projektu jego autorzy namawiają m.in. na facebookowej grupie „Ruch Mieszkańców Niezadowolonych (SM Czuby)”.

Przekonują, że pozwoliłoby to zmniejszyć roczne koszty funkcjonowania spółdzielni o ponad 1,5 miliona złotych. W efekcie czynsze miałyby się zmniejszyć średnio o 250 zł.

Zbigniew Schneider jest prezesem stowarzyszenia Ruch Obrony Praw Mieszkańców (ROPM), prawnikiem i pełnomocnikiem procesowym w ponad 150 sprawach sądowych wytoczonych przez mieszkańców swojej spółdzielni. Na te wyliczenia patrzy sceptycznie.

– Nawet jeśli ta kwota wyliczona jest prawidłowo, a mam co do tego wątpliwości, to obniżka czynszu wyniosłaby najwyżej około 10 zł miesięcznie – prostuje Schneider. Jego zdaniem znacznie poważniejszy jest problem z wynagrodzeniami zarządu. – Tu dopiero można zrobić cięcia. Trzy osoby miesięcznie zarabiają po 20-30 tysięcy złotych (wszyscy członkowie zarządu to emeryci: Burski ma 77 lat, Ziółek 74 lata, Zielińska 64 lata). Oprócz tego prawie co kwartał biorą premie, których uzasadnienie bywa kuriozalne. Na przykład za to, że rozpatrywali wnioski od mieszkańców. Czyli za wykonywanie swoich obowiązków.

Dożywotni zarząd i „trupy w szafie”

Członkowie spółdzielni skierowali na walne zgromadzenie kilka projektów uchwał dotyczących zarządu. Chcą zmniejszenia wynagrodzeń, wprowadzenia kadencyjności, zmiany zasad wyboru, a także odwołania prezesa i pozostałych członków.

– Panujący teraz „dożywotni zarząd” pilnuje tylko, żeby nikt nie otworzył tych wszystkich „szaf z trupami”, których się tyle przez lata namnożyło. Prezes Ryszard Burski i jego zarząd zoligarchizowali spółdzielnię. Uzależnili od siebie finansowo wiele osób, np. pracowników. Dzięki temu zarząd stał się nietykalny, co prowadzi do patologii – mówi Zbigniew Schneider.

Prawnik przyznaje, że marzy o zmianach systemowych. – Samo odwołanie zarządu nic nie zmieni. Najważniejsze są zmiany organizacyjne zabezpieczone zapisami w statucie spółdzielni – tłumaczy.

– Mieszkańcy proponują, żeby rada nadzorcza wybierała członków zarządu, w tym prezesa, na dwuletnią kadencję. Kandydaci musieliby się legitymować doświadczeniem w zarządzaniu, a członkiem zarządu nie mógłby zostać nikt, komu w okresie ostatnich sześciu lat walne zgromadzenie nie udzieliło absolutorium – wyjaśnia. Członków zarządu nadal odwoływałyby rada nadzorcza i walne zgromadzenie, ale dodatkowo taki wniosek do RN mogłaby złożyć grupa co najmniej 5 proc. członków spółdzielni.

Prezes na środkach unijnych „się nie zna”

Projekt mieszkańców reguluje też kwestię wynagrodzeń. Z członkami zarządu miałby być zawierany kontrakt menedżerski lub umowa o pracę. Pensje nie mogłyby przekraczać trzykrotności najniższej krajowej. A premie byłyby uzależnione od skuteczności w zmniejszaniu kosztów funkcjonowania spółdzielni, wysokości przychodów i wielkości środków zewnętrznych pozyskanych na inwestycje.

– Niektórzy pytają: kto przyjdzie za takie pieniądze? Niech przyjdą doświadczeni menedżerowie, znacznie obniżą koszty w spółdzielni, a wtedy znajdą się pieniądze na podwyżki dla nich – nie ma wątpliwości Schneider. – Przy obecnym zarządzie przez 20 lat do spółdzielni nie trafił ani grosz ze środków krajowych, ani jeden eurocent z Unii Europejskiej. A kiedy zorganizowaliśmy spotkanie z fundacją pomagającą w pozyskiwaniu takich środków, prezes Burski powiedział, że się na tym nie zna i w trakcie rozmowy wyszedł.

Grupa na Facebooku i stowarzyszenie

Konflikt w SM Czuby trwa od dawna. Spółdzielnia uchodzi za jedną z najdroższych w Lublinie, wielu mieszkańców zarzuca zarządowi niegospodarność i autorytaryzm.

Grupa na Facebooku „Ruch Mieszkańców Niezadowolonych” powstała w 2018 roku, kiedy w SM Czuby odbywały się wybory do rady nadzorczej. Z czasem przyłączali się do niej kolejni mieszkańcy, co nie uszło uwadze władz spółdzielni. „Głównie za pośrednictwem internetu grupa rozpowszechnia nieprawdziwe informacje, propaguje wrogie hasła i tworzy negatywną atmosferę wśród mieszkańców” – ostrzegała spółdzielnia na swojej stronie internetowej w grudniu 2018 r.

Stowarzyszenie Ruch Obrony Praw Mieszkańców, którego prezesem jest Zbigniew Schneider, powstało w czerwcu 2022 r., żeby „bronić mieszkańców SM Czuby przed butą i arogancją zarządu spółdzielni”.

Prześladują mieszkańców, czy ich bronią?

– Zarząd walczy z „niepokornymi” nie szczędząc pieniędzy. Dotyczy to zwłaszcza mieszkańców ulicy Watykańskiej – mówi Schneider. 14 marca do skrzynek pocztowych w całej spółdzielni trafiło pismo na temat mieszkańców bloków na Watykańskiej. Zarząd informował, że lokatorzy próbują wywrzeć presję, by ocieplenie trzech budynków jednej z nieruchomości pod tym adresem przeprowadzić na koszt całej spółdzielni (choć inne remonty były finansowane ze środków poszczególnych nieruchomości).

– Wtedy postawiła się Elżbieta Szabała, przewodnicząca Rady Przedstawicieli Nieruchomości Osiedla Błonie i członek rady nadzorczej. Na posiedzeniu 11 kwietnia złożyła projekt pisma wyjaśniający sytuację i zobowiązujący zarząd do przekazania prawdziwych informacji (treść pisma można znaleźć na stronie Ruchu Obrony Praw Mieszkańców – red.). Wniosek pani Szabały został jednak odrzucony. Co ciekawe, jedna z pań głosujących przeciw tłumaczyła, że to ze względu na koszty wysyłki. Tymczasem mieszkańcy, którzy dostali do skrzynek to szkalujące pismo, dają wiarę kalumniom i powtarzają te bzdury. Dlatego wysłaliśmy do członków zarządu wezwanie do zaprzestania naruszeń dóbr osobistych członków naszego stowarzyszenia – opowiada prezes stowarzyszenia.

Walne podzielone. Na 21 części

Walne zgromadzenie członków SM Czuby zostało podzielone na 21 części – będzie trwać od 26 kwietnia do 14 czerwca. Na terenie spółdzielni w 11 tys. lokali mieszka 30 tys. osób, uprawnionych do udziału w walnym jest 12 964.

Zigniew Schneider ma jednak zastrzeżenia do formy informowania mieszkańców. – Dla wielu osób zawiadomienia są zbyt wysoko powieszone, napisane malusieńką czcionką. Ludzie nie mogą tego przeczytać, stąd wielu nie wie, że jest walne. Nie wszyscy korzystają z internetu – przypomina.

Wszystkie zebrania odbywają się w Domu Akcji Katolickiej na ul. Jana Pawła II 11. – Dla wielu osób to za daleko. W dodatku przez pandemię walnego zgromadzenia nie było od czterech lat, więc do przegłosowania jest wyjątkowo dużo uchwał: sprawozdania finansowe i organów spółdzielni za każdy rok, absolutorium dla zarządu… To długo trwa, a jeszcze trzeba wrócić do domu – przekonuje prawnik.

Na grupie „niezadowolonych” zaczynają się pojawiać posty relacjonujące pierwsze zebrania. Największą rozpacz budzi nieobecność sąsiadów.

Wiceprezes SM Czuby: Nie ma żadnego konfliktu

– To nie jest żaden konflikt. Ze strony zarządu nie ma złej woli – przekonuje Bożena Zielińska, zastępczyni prezesa spółdzielni ds. eksploatacyjnych. –  Konflikt wymyśla pan Schneider, który reprezentuje niektórych mieszkańców przed sądem, a tak naprawdę działa na ich niekorzyść. Myślę, że próbuje zaistnieć albo na siłę szuka usprawiedliwienia swoich działań.

Pytana o innych mieszkańców, którzy wytaczają spółdzielni sprawy w sądzie, Zielińska stwierdza: – Nie wiem jacy mieszkańcy. Ilu ich jest, kto tam naprawdę działa. Najbardziej widoczni są ci, których reprezentuje pan Schneider. Ale to on mówi najwięcej, najczęściej przekręcając fakty.

Sprawę korespondencji ws. Watykańskiej tłumaczy tak: – To rana nadzorcza zobowiązała nas do wysłania mieszkańcom pisma informującego o całej sytuacji. To nie było jątrzenie, ale przedstawienie stanu faktycznego – przekonuje. – Odpis na fundusz remontowy w budynkach Watykańska 6, 8, 10 do 2021 r. wynosił 60 gr/mkw. Ale za każdym razem, kiedy rada osiedla i rada nadzorcza podejmowały decyzję o jego zwiększeniu, dochodziło do awantur i protestów. Odwlekając sprawę gromadzenia środków działają na swoją niekorzyść. To ostatnie trzy budynki nieocieplone na Rucie, ale to sami mieszkańcy muszą ponieść koszt remontu. Takie są przepisy ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.

Ta sprawa trafiła już do sądu. – Mieszkańcy nic nie zyskają w procesie sądowym, ponieważ sprawa przedłuża się o kolejne lata, ceny rosną, a każdy wyrok będzie dotyczył środków finansowych należących tylko do tej nieruchomości i jej współwłaścicieli – przekonuje wiceprezeska.

Która spółdzielnia jest najdroższa

„Niezadowoleni” narzekają na wysokie czynsze i opłaty. Podkreślają, że SM Czuby uchodzi za najdroższą spółdzielnię w mieście.

– To nie jest prawda – zaprzecza Zielińska. – Porównując z innymi spółdzielniami opłaty w naszej spółdzielni nie są najwyższe. Oczywiście, w ostatnim czasie wszystko podrożało, szczególnie koszty ciepła. Ale to są koszty niezależne od spółdzielni i nie podlegają negocjacjom.

Co z pozyskiwaniem środków zewnętrznych? – Nie ma takich programów, z których mogłaby skorzystać nasza spółdzielnia – przekonuje przedstawicielka zarządu. – Owszem, jest rządowy program wsparcia remontu „wielkiej płyty”, ale to też nam nie przysługuje. Z programu można skorzystać remontując budynki oparte na konstrukcji ścian warstwowych, a my mamy płyty SEG.

Dlaczego wszystkie zebrania w ramach walnego zgromadzenia odbywają się w jednym miejscu? Niektórzy rzeczywiście mogą mieć problem, żeby dojechać na Jana Pawła. Bożena Zielińska zgadza się z tym, ale nie widzi innej możliwości. – Nie mamy innego lokalu. Sali kinowej już nie ma, szkoły już nie udostępniają swoich pomieszczeń. Ta lokalizacja jest położona najbardziej w centrum, dostępna. Od lat walne odbywają się w Domu Akcji Katolickiej – stwierdza.

Ten sam prezes od 20 lat

Ryszard Burski (rocznik ’46) na fotelu prezesa zasiada od momentu powstania spółdzileni (styczeń 2002*). Zastępca prezesa i główny księgowy Adam Ziółek zajmuje swoje stanowisko od 2008 r. Bożena Zielińska jest zastępczynią prezesa ds. eksloatacyjnych od 2011 r.

Rada nadzorcza jest wybierana na trzy lata spośród członków spółdzielni przez walne zgromadzenie. Liczy 21 członków. Do najważniejszych jej zadań należy uchwalanie planów gospodarczych i programów działalności społecznej i kulturalnej, podejmowanie uchwał w sprawie nabycia i obciążenia nieruchomości, rozpatrywanie skarg na zarząd.

Rada przedstawicieli nieruchomości osiedla składa się z przedstawicieli członków spółdzielni posiadających tytuł prawny do lokalu na terenie danego osiedla. Zajmuje się sprawami osiedla i realizuje potrzeby jego mieszkańców, współpracując przy tym z zarządem i RN spółdzielni, administracją osiedla. Kadencja RPNO trwa 3 lata.


Zebrania w ramach walnego zgromadzenia na Czubach odbywają się od 26 kwietnia do 14 czerwca w Domu Akcji Katolickiej na ul. Jana Pawła II 11. Szczegółowy harmonogram oraz inne materiały, jak projekty uchwał czy pełnomocnictwo do udziału w głosowaniu, można znaleźć na stronie internetowej spółdzielni.


* 2002 rok to data wpisu Spółdzielni Mieszkaniowej Czuby do rejestru przedsiębiorców. Natomiast początki spółdzielni sięgają 1979 roku, a prezes Ryszrad Burski swoją funkcję sprawuje od 1998 r. (za KRS oraz stroną internetową SM Czuby).

fot. Paweł Buczkowski

Jedna odpowiedź do “Obciąć pensje i odwołać zarząd! Mieszkańcy Spółdzielni Mieszkaniowej Czuby mają dość”

  1. Mieszkaniec SM pisze:

    Bardzo dobry artykuł, może teraz kolejne spółdzielnie np. LSM, RSM Motor, Kolejarz, Czechów itp…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły

2 minuty czytania

02.06.2023

Potańcówki w Noc Kultury 2023 na parkingu Ratusza nie będzie. Prezydent nagle cofnął zgodę

Zamiast samochodów – roztańczony parkiet. Tak miało być podczas 17.…

3 minuty czytania

02.06.2023

Rzemieślnicy wołają o pomoc. „Wypracowuję co najwyżej minimalną krajową”

Wysokie opłaty dobijają małe biznesy. Rzemieślnicy apelują o pomoc. Z…

2 minuty czytania

31.05.2023

„Wielki Brat” patrzy. Gdzie są kamery monitoringu w Lublinie (aktualizacja 2023)

Ratusz udostępnia on-line podgląd z monitoringu sześciu miejskich kamer. To…

14 minuty czytania

31.05.2023

„Dochodzimy do ściany”, czyli co może menedżer Śródmieścia

Mogę tylko prosić, nie mogę nikomu niczego nakazać – mówi Łukasz…

< 1 minuty czytania

23.05.2023

Naprawiają deptak. Wiele miesięcy od zgłoszenia

Z półrocznym opóźnieniem rozpoczęły się naprawy wybrakowanych spoin na deptaku.…

3 minuty czytania

23.05.2023

Dziennik budowy: Pomnik Kaczyńskiego jeszcze nie dojechał (zobacz plany)

Po geodetach, którzy w minionym tygodniu wyznaczyli fundament pod przyszły…

5 minuty czytania

21.05.2023

Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej im. Nałkowskich odwołany. „Pogrążył go dział techniczny”

Członkowie SM im. W.Z. Nałkowskich odwołali prezesa spółdzielni. Poszło o „sprawy techniczne”. Jak…

2 minuty czytania

19.05.2023

IPN na górkach czechowskich. Coraz więcej ludzkich szczątków (zdjęcia)

O kolejny tydzień przedłużą się prace prowadzone przez Biuro Poszukiwań…