4 minuty czytania • 30.03.2026 13:49
O jedną spalarnię śmieci mniej. Spółka miliardera rezygnuje z inwestycji
Udostępnij
W wyścigu zostało już tylko dwóch inwestorów. Kontrolowane przez Zbigniewa Jakubasa Centrum Nowych Technologii wycofuje się z planów budowy instalacji termicznego przekształcania odpadów przy ul. Tyszowieckiej.
Dziękujemy, że nas czytacie, wspieracie, wierzycie w sens tego, co robimy. Nie robimy tego dla nagród. Nagrody to zaszczyt, ale też ogromne zobowiązanie.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
możesz przekazać nam 1,5% podatku: KRS 0000428743, cel szczegółowy: Jawny Lublin
– Pomimo przekonania organów spółki, iż decyzja Samorządowego Kolegium Odwoławczego uchylająca wydaną decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla EEC Zadębie nie jest prawidłowa, nie zaskarżyliśmy jej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego – informuje Jacek Taźbirek, prezes Centrum Nowych Technologii (CNT).
CNT to jedna z szeregu spółek, za którymi stoi Zbigniew Jakubas, właściciel piłkarskiego klubu Motor Lublin i jeden z najbogatszych Polaków, którego majątek jest szacowany na ok. 6 mld zł. Przy ul. Tyszowieckiej Jakubas planował wybudować Eko Elektrociepłownię Zadębie. Rocznie instalacja miała spalać 40 tys. ton śmieci.
Ale chętnych do robienia biznesu na śmieciach w Lublinie jest więcej. W tej samej okolicy spalarnie odpadów chcą budować jeszcze dwie inne spółki (piszemy o tym dalej). Gdyby wszystkie zrealizowały swoje plany to wszystkie trzy łącznie mogłyby przetwarzać 270 tys. ton śmieci. To prawie dwa razy tyle, ile produkują mieszkańcy Lublina (142,2 tys. ton).
SKO: To nie tak, że co nie jest zabronione to jest dozwolone
Jednym z etapów procedury jest uzyskanie przez inwestora decyzji środowiskowej. Taki dokument prezydent Lublina Krzysztof Żuk spółce Jakubasa wydał jesienią 2025 roku. Decyzja natychmiast została zaskarżona do Samorządowego Kolegium Odwoławczego przez Fundację Dla Przyrody (z Lublina), Stowarzyszenie Ekologiczny Lublin oraz Towarzystwo na rzecz Ziemi (Oświęcim).
SKO stanęło po stronie przeciwników budowy w mieście spalarni i decyzję Żuka uchyliło w całości. Zaważyła jedna ważna kwestia. – Kolegium stwierdza, że wbrew zapewnieniom organu pierwszej instancji, lokalizacja przedsięwzięcia jest niezgodna z ustaleniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, dlatego zaskarżoną decyzję Kolegium uchyla i odmawia określenia środowiskowych uwarunkowań dla przedsięwzięcia polegającego na budowie elektrociepłowni Zadębie w Lublinie (…) – czytamy w orzeczeniu SKO.
SKO uznało, że strategiczna jest w tym przypadku uchwała Rady Miasta z 2005 roku. Zgodnie z jej zapisami działka, na której CNT chce budować zakład to tereny „aktywności gospodarczej obejmujące obszary zgrupowań przemysłowo-składowych”. Przy czym w tej strefie radni wykluczyli działalność „zakładów produkcyjnych o uciążliwości wykraczającej poza granice własności oraz powodujących degradację środowiska naturalnego”.
SKO zauważyło też, że termiczne przetwarzanie odpadów jest tak specyficzną działalnością, że w miejskiej uchwale musi być wpisana literalnie. – W takiej sytuacji nie można zastosować zasady, że co nie jest zabronione to jest dozwolone – stwierdził skład orzekający w składzie Krzysztof Adamski, Anna Choryngiewicz, Andrzej Szewczyk.
CNT: Strategia spółki została zrewidowana negatywnie
Centrum Nowych Technologii mogło zaskarżyć to orzeczenie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Na ten krok spółka się jednak nie zdecydowała. I wycofuje się z wyścigu o to, kto pierwszy wybuduje w Lublinie spalarnię śmieci.
– W oparciu o doświadczenia w procedowaniu projektu EEC Zadębie strategia spółki sytuująca Lublin jako miejsce kolejnych inwestycji została zrewidowana negatywnie w tym również w zakresie dotyczącym budowy i uruchomienia Instalacji Termicznego Przekształcania Odpadów Komunalnych – stwierdza prezes Taźbirek.
Przewodniczący Zarządu Dzielnicy Hajdów-Zadębie Jacek Skiba o zmianie strategii CNT dowiedział się od nas. – Bardzo się cieszę z takiej decyzji. Kosztowało nas to wszystko dużo czasu i dużo pieniędzy, jakie zebraliśmy z darowizn na walkę w Samorządowym Kolegium Odwoławczym – mówi. I przyznaje, że był gotowy na dalszą walkę z inwestorem przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym. Przeciwnicy budowy spalarni są przekonani, że mają w ręku bardzo mocne argumenty.
Chodzi o wydarzenia sprzed dekady. W tej samej okolicy, gdzie dziś chciało budować CNT, norweska spółka Tergo Power zamierzała uruchomić elektrociepłownię zasilaną słomą. Wówczas także były protesty, a inwestor ostatecznie porzucił plany po przegranej w sądzie administracyjnym w 2017 roku.
– Elektrociepłownia miała powstać 300 metrów od osiedla socjalnego przy ul. Grygowej gdzie działa Centrum Aktywności Środowiskowej dla dzieci. Sąd uznał wówczas, że źródło emisji zanieczyszczeń, czyli komin, znajdowałby się za blisko osiedla. Tymczasem CNT zamierzało postawić swoją „elektrociepłownię na śmieci” zaledwie 400 metrów dalej. Gdyby CNT skierowałoby sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, przywołalibyśmy wyrok z 2017 roku – mówi Skiba.
W grze zostało dwóch
Ze swoich planów nie rezygnuje dwóch innych inwestorów. To Eko Energia Lublin (z Grupy Kom-Eko), która chce uruchomić zakład przy ulicy Metalurgicznej. Oraz Megatem EC (prywatna spółka, która zarządza miejską elektrociepłownią), która taki zakład widzi na terenie dawnej Fabryki Samochodów Ciężarowych – tuż swoich obok obiektów przy ul. Frezerów.
Ta pierwsza spółka otrzymała decyzję środowiskową i obroniła ją w SKO. Jednak jesienią 2025 r. WSA uznał, że Kolegium popełniło błąd i uchyliło wydane orzeczenie. Poszło o 43-metrowy komin spalarni, który łącznie z 34 metrami wysokości hal byłby za wysoki i tym samym niezgodny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Jak już pisaliśmy, Eko Energia Lublin wystosowała skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Z kolei Megatem EC jest na etapie kompletowania dokumentacji i ekspertyz potrzebnych do ubiegania się o wydanie decyzji środowuskowej.

