Udostępnij
– Stadion żużlowy wybudujemy – zapewniał Krzysztof Żuk jeszcze rok temu, tuż przed wyborami samorządowymi. Takie obietnice prezydent Lublina składał przez sześć lat. Dziś, bez rozgłosu, plany budowy hali sportowej nad Bystrzycą zostały ostatecznie pogrzebane.
Uchwała dotycząca zmiany wieloletniej prognozy finansowej Lublina, z której wykreślono 307 mln zł na „wielofunkcyjny obiekt z funkcją stadionu żużlowego” w okolicach ul. Krochmalnej, przeszedł na majowej sesji Rady Miasta bez ani jednego głosu w dyskusji. Nawet radni z opozycyjnego klubu PiS, którzy mogliby przy okazji rozliczyć prezydenta z niespełnionej obietnicy, wybrali milczenie. Cały punkt, z przegłosowaniem uchwały włącznie, zajął raptem minutę. „Za” było 18. radnych z klubu prezydenta, a „10” z PiS wstrzymało się od głosu.
I tak, po sześciu latach od pierwszej obietnicy prezydenta Żuka danej fanom czarnego sportu, zakończył się temat budowy nowej hali sportowej. I na razie nie widać żadnych zakusów, by do sprawy kiedyś powrócić.
Radny PO usatysfakcjonowany, kibice zawiedzeni
O stadionie dyskutowano, ale na poprzedzającym sesję posiedzeniu Komisji Sportu Rady Miasta. Tu jednak też nie było ani wielkich emocji, ani tarć między koalicją PO-Wspólny Lublin a opozycją z PiS. Nawet Leszek Daniewski, radny było nie było prezydenckiego klubu, nie krył satysfakcji z powrotu do planu przebudowy starego obiektu. Wyrwało mu się nawet, że ktoś w końcu poszedł po rozum do głowy.
– Nie chcę powiedzieć, że się cieszę z tej sytuacji, że definitywnie odchodzimy od stadionu, ale mam osobistą satysfakcję, że od lat – co najmniej jeszcze za prezydenta Adama Wasilewskiego (rządził Lublinem w latach 2006-2010 – red.), uważałem, że remont trzeba przeprowadzić stadionu tamtego (przy Al. Zygmuntowskich – red.), a nie pchać się w nowe rozwiązanie – mówił Daniewski. – I dzisiaj byśmy mieli ładny stadionik kompaktowy – dodał.
Radny klubu Żuka zdobył się nawet na większą szczerość. Zapowiedzi, że nowy stadion co dwa tygodnie będzie przechodził metamorfozę dostosowując się do innej dyscypliny sportu, to jego zdaniem „ściemnianie”. Bo przypomnijmy, że „hala wielofunkcyjna” na terenach po Lubelskim Klubie Jeździeckim miała gościć żużel, różne gry zespołowe a nawet jeździectwo.
Radni nie palili się do krytyki prezydenta, ale zabrali się za nią kibice zrzeszeni w stowarzyszeniu „Speedway Euphoria”. Nie po raz pierwszy zresztą, bo już wcześniej nie raz wysyłali pod jego adresem sygnały zniecierpliwienia opóźniającą się inwestycją. 2 czerwca, gdy już było wiadomo, że z wielofunkcyjnej hali nici, napisali do Krzysztofa Żuka list, a w nim o „narastającym poczuciu frustracji” z powodu niedotrzymywania obietnic.
„Już trudno zliczyć, jak dużo było zapowiedzi i obietnic odnośnie nowego obiektu z przeznaczeniem dla sportu żużlowego” – punktują. Wracają też do sprawy zerwania przez miasto umowy z konsorcjum firm projektujących stadion przy Krochmalnej, co oceniają jako „bardzo duży zawód„. – „Jednocześnie poza informacją o powrocie do koncepcji modernizacji stadionu przy Al. Zygmuntowskich, nadal lubelski ratusz jest bardzo oszczędny w informowaniu mieszkańców odnośnie planów dla stadionu żużlowego w Lublinie. Przez tak słabą politykę informacyjną w temacie stadionu trudno nie odnieść wrażenia, że kibice żużla w Lublinie są ignorowani” – piszą sympatycy tego sportu do prezydenta.
I apelują o kompleksową modernizację stadionu przy Z5 w taki sposób, by nie było to „pudrowanie trupa„, przy okazji wyliczając 10 mankamentów „nieboszczyka znad Bystrzycy”. – Stadion stanowi powód wstydu dla kibiców i mieszkańców miasta. Nie przystoi, aby aktualny Mistrz Polski (trzykrotny zresztą – red.) musiał rywalizować na tak archaicznym obiekcie – piszą fani lubelskiej drużyny.
Krótszy tor i zadaszenie

Tyle że na szybką poprawę komfortu kibicowania nie mają co liczyć. W tym roku nie ma realnych szans na rozpoczęcie gruntownej modernizacji. Powody są dwa – pierwszy to pieniądze. Po wykreśleniu z wieloletniej Prognozy Finansowej miasta 307 mln na nowy obiekt, na ten rok na Z5 przeznaczono jedynie 3 mln zł na opracowanie dokumentacji projektowej przebudowy stadionu przy Al. Zygmuntowskich w celu dostosowania do wymogów ekstraligi żużlowej.
Drugi powód, że w tym roku niewiele się wydarzy przy modernizacji, to czas, potrzebny m.in. na ogłoszenie i rozstrzygnięcie przetargu, a potem opracowanie dokumentacji. Wiceprezydent Tomasz Fulara (Wspólny Lublin), odpowiedzialny za sprawy inwestycji i rozwoju, zapowiada w tej sprawie pośpiech.
– W przyszłym tygodniu chcielibyśmy już rozpocząć procedurę zgodnie z prawem zamówień publicznych i zaprosić naszych kooperantów do tego, żeby określić te parametry. I chcielibyśmy jak najszybciej przystąpić do ogłoszenia postępowania w trybie ewentualnie „zaprojektuj i wybuduj”. Z tych rzeczy, które przewidujemy i są dla nas istotne, to chcielibyśmy po pierwsze powiększyć pojemność stadionu, po drugie zadaszyć. I jesteśmy w kontakcie z ligą i klubem w zakresie ewentualnie skrócenia toru – zapowiedział w tym tygodniu.
Tor przy Z5 jest rzeczywiście najdłuższy ze wszystkich ekstraligowych obiektów i ma aż 382 m, podczas gdy najkrótszy jest w Toruniu na Motoarenie i ma jednie 318 m, ale za to ma trybuny na 15,5 tys. kibiców, czyli prawie dwa razy więcej niż Lublin.
Długość torów na obiektach PGE Ekstraligi:
- Częstochowa – 373 m
- Gorzów – 329 m
- Grudziądz – 355 m
- Lublin – 382 m
- Toruń – 318 m
- Wrocław – 352 m
- Zielona Góra – 334m
- Rybnik – 359 m
- (źródło redbull.com)
W kolejnych latach na modernizację stadionu Ratusz będzie przeznaczał po 20 mln rocznie, co oznacza, że do 2029 roku, kiedy zapowiadane jest zakończenie prac, wyda na ten cel 80 mln zł. Za remont ma być odpowiedzialny MOSiR Bystrzyca, formalny zarządca obiektu.
Na zdjęciu: Wrzesień 2019 roku. Prezydent Krzysztof Żuk pochyla się nad planami nowego stadionu żużlowego. Z tyłu z lewej Wojciech Ryżyński, architekt, szef konsorcjum firm, które miało przygotować dokumentację i kosztorys hali. W tym roku miasto ostatecznie zerwało umowę. Fot. FB/Krzysztof Żuk

