Udostępnij
Nowa Lewica składa zawiadomienie do prokuratury w sprawie faktycznego miejsca zamieszkania pięciu miejskich radnych z klubu prezydenta Krzysztofa Żuka. Działacze tłumaczą, że chcą jednoznacznego wyjaśnienia sprawy. Radne piszą o „wymierzonej w nas nagonce”.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Czytelników. Nie czekaj, wspieraj.
nr konta: 71 1090 2590 0000 0001 4947 2615
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
paypal: kontakt@fundacjawolnosci.org
Sprawą zajmie się Prokuratura Rejonowa w Lublinie, do której Nowa Lewica skierowała zawiadomienie.
– Występujemy dziś w podwójnej roli: jako partia Nowa Lewica, a także jako część Komitetu Wyborczego Wyborców Krzysztof Żuk, z którego startowali nasi kandydaci, w tym również ja – mówi Wiktor Sawicki, wiceprzewodniczący lubelskich struktur partii.
Jak tłumaczy, celem jest uczciwe zachowanie wobec wyborców, którzy „zaufali komitetowi prezydenta” w wyborach w 2024 roku. – Wszyscy ci wyborcy oczekiwali, że kandydaci będą przejrzyści i jawni w swoich działaniach, że będą najlepsi z najlepszych. Chcemy być uczciwi. I mimo, że jesteśmy częścią koalicji rządzącej, nie możemy godzić się na to, by współpraca polegała na przymykaniu oka na jakiekolwiek wątpliwości dotyczące przestrzegania litery prawa – dodaje Sawicki.
Nowa Lewica chce tylko pomóc
Chodzi o pięć członkiń Rady Miasta Lublin z klubu prezydenta Krzysztofa Żuka (PO): Martę Gutkowską, Kamilę Florek, Monikę Kwiatkowską (wszystkie Wspólny Lublin), Annę Ryfkę (Platforma Obywatelska) oraz Magdalenę Szczygieł-Mitrus (Polska 2050). W zeszłym roku ujawniliśmy, że radne na stałe nie mieszkają na terenie gminy Lublin. Tymczasem jest to warunek konieczny do kandydowania w wyborach samorządowych i sprawowania mandatu. Zgodnie z przepisami, radne powinny więc swoje mandaty stracić.
W listopadzie ub.r Rada Miasta – głosami klubu prezydenta – nie wygasiła mandatów swoim klubowym koleżankom. Później sprawę badał wojewoda lubelski Krzysztof Komorski (PO), ale on również „nie znalazł podstaw do wygaszenia mandatów którejkolwiek z tych osób”.
Dlatego Nowa Lewica kieruje sprawę do prokuratury. Tłumaczy, że skoro ani przewodniczący Rady Miasta Jarosław Pakuła (PO), ani wojewoda nie mają narzędzi prawnych, by zareagować, to składając zawiadomienie „wyciągają do nich rękę”.
Jakie to ma znaczenie? Ogromne. Każda osoba, która chce wystartować w wyborach samorządowych, podpisuje deklarację o miejscu zamieszkania (czyli czy mieszka na terenie gminy, do władz której kandyduje). Nie jest jednak obarczone żadną odpowiedzialnością karną. Inaczej będzie gdy radne zostaną przesłuchane w prokuraturze. Tam mijanie się z prawdą grozi poważnymi prawnymi sankcjami.
Nowa Lewica liczy na to, że śledczy przesłuchają zarówno radne „zamieszane w możliwość popełnienia przestępstwa”, jak i wskazanych w ich zawiadomieniu świadków. – Zgodzili się zeznawać w tej sprawie – mówi Sawicki. – Chcemy, żeby ta sprawa została ostatecznie i do końca wyjaśniona – dodaje.
Lider Nowej Lewicy w Lublinie Piotr Zawrotniak zdradza, że jednym z tych świadków jest Krzysztof Wiejak – dziennikarz Jawnego Lublina, który rok temu ujawnił prawdziwe miejsca stałego zamieszkania piątki radnych z prezydenckiego klubu.
W zawiadomieniu Zawrotniak i Sawicki wnioskują m.in. o:
- Zabezpieczenie danych z urządzeń GSM (telefonów komórkowych, systemów lokalizacji pojazdów) użytkowanych przez ww. radne i dopuszczenie ich jako dowód w ramach niniejszego postępowania, celem potwierdzenia, gdzie najczęściej przebywają (logowania do stacji bazowych BTS)
- Zabezpieczenie i dołączenie do akt niniejszego postępowania dokumentacji dotyczącej opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi w rzekomo zajmowanych lokalach wskazywanych jako miejsce zamieszkania przez radne oraz w ustalonych jako miejsce faktycznego przebywania przez dziennikarzy Jawnego Lublina celem weryfikacji liczby osób zamieszkujących dane lokale z faktycznymi danymi i z miejscem zameldowania/zamieszkania radnych
- Zabezpieczenie i dołączenie do akt niniejszego postępowania dokumentów kadrowych (np. formularzy PIT-11, oświadczeń podatkowych) składanych przez radne zatrudnione na umowę o pracę – w szczególności dokumentów wskazujących miejsce zamieszkania do celów podatkowych. Dokumenty te mogą ujawnić rozbieżności w podawanych danych i stanowić podstawę do oceny pod kątem art. 56 § 1 Kodeksu karnego skarbowego.
Kto skorzystałby najbardziej
Lewicowi kandydaci startowali z list KWW Krzysztofa Żuka początkowo – na etapie układania list – zajmowali wysokie pozycje. Jednak po interwencji europosłanki Marty Wcisło (PO), która domagała się lepszych miejsc dla kandydatów Koalicji Obywatelskiej, przedstawiciele Lewicy spadli niżej i ostatnie nie zdobyli ani jednego mandatu.
Gdy mandaty pięciu radnych zostały wygaszone to zgodnie z przepisami ich miejsca w Radzie Miasta zajęliby kandydaci Nowej Lewicy:
- Krzysztof Żelazowski – za Kamilę Florek,
- Dariusz Sadowski – za Monikę Kwiatkowską,
- Wiktor Sawicki – za Magdalenę Szczygieł-Mitrus,
- Grzegorz Lubaś – za Martę Gutkowską.
Annę Ryfkę miałby zastąpić Zbigniew Targoński (spoza Lewicy).
Sawicki zapewnia jednak, że zdobycie mandatów nie jest celem. – Najbardziej satysfakcjonującym dla nas wynikiem będzie to, że sprawa zostanie do końca wyjaśniona – mówi.
Radne się bronią
17 minut po zakończeniu konferencji Nowej Lewicy Marta Gutkowska, Kamila Florek, Monika Kwiatkowska, Anna Ryfka i Magdalena Szczygieł-Mitrus wydały wspólne oświadczenie.
„Stanowczo protestujemy przeciwko wymierzonej w nas nagonce, której celem jest zdyskredytowanie nas w oczach Mieszkańców i Mieszkanek Lublina – naszych wyborców. W kontekście zawiadomienia złożonego dziś przez przedstawiciela Nowej Lewicy jest to tym bardziej oburzające, że cynicznie wykorzystuje on hasła ‘praworządności’ dla osiągnięcia własnych celów politycznych i medialnej promocji swojej osoby. Pomówienia, które na nas rzuca, uderzają nie tylko w nas – osoby publiczne – ale także w nasze dzieci i rodziny. A na to nie pozwolimy.”
Radne „kolejny raz stanowczo podkreślają”, że „mieszkają w Lublinie”, tu znajduje się ich „centrum codziennego życia”. – Tu płacimy podatki, pracujemy, tu do szkół chodzą nasze dzieci – tłumaczą. – Tę kwestię szczegółowo weryfikował już wojewoda lubelski, który nie dopatrzył się naruszenia przez nas prawa.
Działania Nowej Lewicy radne odczytują jako „próbę medialnego zaznaczenia obecności w przestrzeni publicznej przez nowo wybranego przewodniczącego” lubelskich struktur partii. – Nawet w polityce są jednak jakieś granice przyzwoitości. Dlatego życzymy Panu Przewodniczącemu, by potrafił dostrzec tematy nie tylko ‘nośne medialnie i korzystne politycznie”, ale też naprawdę ważne dla Lublina i jego mieszkańców. Zapewniamy z własnego doświadczenia, że mieszkańcy Lublina potrafią docenić zaangażowanie i dobrze wykonaną pracę na rzecz miasta.”
Posłowie chcą zmian
Tymczasem posłowie z sejmowej Komisji ds. Petycji zajęli się propozycją dotyczącą radnych mieszkających poza terenem samorządu.
„Gdyby radny składał oświadczenie z pouczeniem o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych oświadczeń (art. 233 Kodeksu karnego), że stale zamieszkuje na terenie działania danej rady, a byłoby to niezgodne ze stanem faktycznym, wówczas złożyłby fałszywe oświadczenie zagrożone karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Ta niewielka zmiana zlikwidowałaby korupcję polityczną, która jest obecna w samorządzie” – czytamy w petycji skierowanej do Sejmu.
W 11-stronicowej ekspertyzie Biuro Analiz Sejmowych tłumaczy, że definicja stałego miejsca zamieszkania oznacza „zamieszkanie w określonej miejscowości pod oznaczonym adresem z zamiarem stałego pobytu”. Dodaje jednak, że sprawa jest złożona i wymaga uwzględnienia m.in. „długości przebywania poza obszarem działania rady”.
Biuro Analiz Sejmowych przyznaje, że samorządy nie mają dziś narzędzi, które pozwalałyby rzetelnie ustalić, czy radny faktycznie mieszka na terenie, który reprezentuje. A w podsumowaniu analizy czytamy: „Propozycja autora petycji koresponduje z postulatami formułowanymi w literaturze, w której wskazuje się na brak odpowiednich mechanizmów weryfikacji miejsca zamieszkania radnych. Postulat przedstawiony w petycji stanowi jedną z możliwych odpowiedzi na ten problem. Konieczność znalezienia skutecznego rozwiązania jest szczególnie istotna ze względu na konsekwencje stwierdzenia braku prawa wybieralności, jaką jest wygaśnięcie mandatu radnego.”
Na tej podstawie sejmowa komisja poparła pomysł autora petycji i skierowała do premiera dezyderat o rozważenie zmian w prawie.
Na zdjęciu: Piotr Zawrotniak, przewodniczący Nowej Lewicy w Lublinie (Fot. Sławomir Skomra)



