7 minut czytania • 31.05.2025 14:28
Nowa Honorowa Obywatelka Lublina – Hanna Krall. „Literatura jest pamiętaniem i przestrogą”
Udostępnij
– Zagazowani, rozstrzelani, sponiewierani i poniżeni, jesteście dzisiaj ze mną na zamkowych salonach – mówiła Hanna Krall odbierając tytuł Honorowej Obywatelki Lublina. Wybitna polska reporterka zwróciła się do bohaterów swojej książki – dawnych mieszkańców kamienicy przy ul. Złotej 2. Reportaż „Wyjątkowa długa linia” wkrótce doczeka się filmowej adaptacji. Scenariusz jest już gotowy, reżyserem będzie Jan Jakub Kolski.
Mariusz Szczygieł, reporter, pisarz, laureat Nagrody Literackiej Nike: – Po pierwsze Hanna Krall to najmądrzejsza osobą, jaką poznałem w życiu. Po drugie najlepiej pisze ze wszystkich osób, które znam. Nie używa niepotrzebnych słów. Pisze bardzo oszczędnie, czym zmusza do zastanawiania się. Właściwie dzisiaj doszła do formy prozy poetyckiej. To reporterka, która wspięła się na poziom poetki.
Tomasz Pietrasiewicz, dyrektor Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN: – Twórczość Hanny Krall nie ma charakteru mocnego, bezpośredniego uderzenia. Ma wymiar bardziej subtelny. Ale dotyka Zagłady, tego, co się stało w Lublinie ze społecznością żydowską. Ona sama jest dziewczynką ocaloną z Zagłady.
Prof. Jacek Leociak, literaturoznawca: Uczy nas, że nie sposób zapisać wszystkiego. Że ważny jest szczegół. W którą stronę szli? Co mieli ze sobą? Świat Zagłady jest u niej zawsze światem pojedynczych, konkretnych ludzi, ich własnych imion i nazwisk.
Krzysztof Żuk, prezydent Lublina: Pisze o historii, pisze o pamięci. O tych, których już nie ma. O miastach, które Holokaust zmienił całkowicie. Lublin stracił ponad 30 proc. swoich mieszkańców, zamordowanych przez hitlerowców. Pisze o nich w sposób niesłychanie życzliwy, niesłychanie spokojny.
W piątek, 30 maja 2025 r., Hanna Krall otrzymała tytuł Honorowego Obywatela Miasta Lublin. I egzemplarz nr 1 wydanego specjalnie na te okazję swojego reportażu „Wyjątkowo długa linia”. Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN wydrukował 300 egzemplarzy. Unikatowe kolekcjonerskie wydanie dostali goście uroczystości na lubelskim zamku. Okładka książki nawiązuje do debiutanckiego tomiku poezji Józefa Czechowicza „Kamień” z 1927 roku. Nie bez powodu – tytuł reportażu Krall „Wyjątkowo długa linia” to słowa, jakie miały paść w ostatniej rozmowie Czechowicza z Franciszką Arsztajnową. Ona już wówczas mieszkała w Warszawie, on w pierwszych dniach wojny postanowił wrócić do Lublina. Kilka dni póżniej zginął podczas bombardowania miasta. Mimo „wyjątkowo długiej linii życia” na swojej dłoni.


Jesteście dzisiaj ze mną na zamkowych salonach
Odbierając nagrodę Hanna Krall zwróciła się do bohaterów swojej książki, mieszkańców kamienicy przy ul. Złotej 2.
– Szanowna pani Franciszko Arsztajnowo, obie wiemy, że to pani powinna tutaj stać. W tej swojej uroczystej czarnej sukni i z orderem na piersi, który pan marszałek osobiście pani przypiął, zresztą w Lublinie. Meirze Reichgold, ajencie asekuracji. Ryfciu Winograd z małżonkiem, subiekcie bez zajęcia. A także inni mieszkańcy Złotej 2. I pani Apolonio, Sprawiedliwej wśród Narodów, z pobliskiego Kocka. Dzięki wam tutaj jestem, bo pisałam o was. Ale i wy ze mną teraz jesteście dzięki książce, o której mówi się non-fiction. Bo bez fikcji jest, o niezmyślonym świecie opowiada – mówiła pisarka. – Zagazowani, rozstrzelani, sponiewierani i poniżeni jesteście dzisiaj na zamkowych salonach. Nagradzani honorowym obywatelstwem razem ze mną, więc może literatura ma jakiś sens. Skoro jest pamiętaniem. Skoro jest przestrogą, której zreszta nikt nie traktuje poważnie…. Mielibyśmy dać sobie spokój z pisaniem? Jak uczą nas bohaterowie naszych książek – swoje trzeba robić do końca.
Tomasz Pietrasiewicz, inicjator przyznania wybitnej reporterce tego tytułu, zapytał ją o „impuls wyzwalający” do napisania tej książki.
– Powinnam powiedzieć, że wspomnienie, ale tak nie jest. Miała 4 lata gdy tu mieszkałam, nic nie pamiętam – nie ukrywa Hanna Krall. Przyznała, że z rodzinnych opowieści ze Złotej 2 szczególnie utkwiła jej w pamięci jedna – o aktorce, która zabiła się z miłości, na cmentarzu. Nie wierzyła, że jest prawdziwa do czasu, gdy usłyszała ją ponownie od Andrzeja Titkowa. Rodzina reżysera również przed laty mieszkała na Złotej. – „Zastrzeliła się na grobie”. Te cztery słowa były tym impulsem.
W rozmowie z Mariuszem Szczygłem, tuż po odebraniu tytułu, przyznała, że to „najlepiej dokumentowana jej książka”. – Kilka lat jeździłam do Lublina. I tu zdarzały się cuda.
Takich „cudów” pisarka wynotowała kilka. – Teatr NN przepisał całą księgę meldunkową Złotej 2. Zaczęłam się przyglądać tym nazwiskom i zrobiłam dwie listy. Jedną dałam historykowi Robertowi Kawałkowi, drugą – ludzi, który mogą jeszcze żyć – Wojtkowi Tochmanowi (prowadził wówczas Fundację Itaka – red.). Kuwałek znalazł Rywcię Winograd i jej męża na liście podań o Auswais, co oznaczało, że będzie można prześledzić ich losy. A na liście, którą dałam Wojtkowi, była moja dobra koleżanka ze studiów, pod innym nazwiskiem.





Minimum słów, maksimum szczegółów
Prof. Leociak w swojej laudacji mówił o tym, że Hanna Krall jest wierna zasadzie: minimum słów, maksimum szczegółów. Podkreślał, że w jej opowieściach toczy się gra między faktem, pamięcią i wyobraźnią. – Ta gra podporządkowana jest dyscyplinie formatu, która nie dusi emocji, ale trzyma te emocje na wodzy – mówił. I przywołał cytat z reporterki, który powiesił na korkowej tablicy nad swoim biurkiem: – Nie dałoby się pisać z pękniętym sercem.
– Bez szczegółów znaczących nie ma żadnego porządnego reportażu – przyznała chwilę późnej reporterka w rozmowie z Mariuszem Szczygłem. Zapytana o to, z czego wynika oszczędność słowa, stwierdziła: – To potrzeba organizmu. Trzeba czytać powoli, uważnie, każdą kropkę, każdy wielokropek.
Nie zgodziła się z tym, że jej sposób na „zapisywanie świata” to coraz bardziej „proza poetycka”. – Coś podobnego! To jest reportaż. Zmienia się forma, zmierza do coraz większej powściągliwości. Mój najlepszy reportaż liczy półtorej strony.
Pytana o to, czym jest dla niej literatura, żachnęła się. – No panie Mariuszu… Kreacja budzi mój szacunek, a nie zadrość. Literatura faktu jest moim życiem.



Jest książka, będzie film. Wyreżyseruje Jan Klub Kolski
XVI-wieczna kamienica przy Złotej 2, gdzie dziś mieści się popularny pub, w drugim roku wojny zamieszkuje 141 lokatorów – 138 Żydów i 3 chrześcijan. Reportażystka skrupulatnie wylicza ich nazwiska i zawody. Są lekarze, malarze, handlarze. Jest stolarz, szczotkarz, krawiec, furman. Jest ekspedientka, służąca, modystka. Po wojnie z tej listy w kamienicy nadal mieszka tylko dozorczyni – Michalina Sz. z rodziną. Nowi lokatorzy w księdze meldunkowej mają zapisane wyznanie rzymskokatolickie.
– Mamy nadzieje nakręcić opowieść o kamienicy przy ul. Złotej. Scenariusz jest już zatwierdzony. Takiego filmu, o społeczności żydowskiej, ale również polskiej, mieszkającej obok czy mieszającej się w kamieniach Starego Miasta, jeszcze nie było – zapowiada prezydent Krzysztof Żuk.
Film nakręci Jan Jakub Kolski, która na swoim koncie ma już filmową adaptację reportażu Hanny Krall – „Daleko od okna” z 2000 r. Producentem będzie Apple Film („Pokłosie”, „Przedwiośnie”).
– Dostałem od pani Hani przesyłkę, liczącą 1400 stron. Taki tom, który się nazywa „Fantom bólu”. Z dedykacją: „Proszę nie czytać wszystkiego, zatrzymać się przy tym, czy przy tamtym. Na pewno wyjdzie nam z tego jakiś film” – powiedział reżyser reporterce Radia Lublin. – Idąc śladem tego opowiadania wspólnie napisaliśmy w ciągu prawie roku scenariusz. Nazywa się „Artefakty”.
Hanna Krall urodziła się 20 maja 1935 r. w Warszawie. Jej rodzice zginęli na Majdanku. Pięcioletnia Hania została wykradziona z transportu do obozu. Przeżyła dzięki pomocy polskich rodzin, które ukrywały ją m.in. w Rykach i na Mazowszu. Po wojnie trafiła do sierocińca dla dzieci żydowskich w Otwocku. Ukończyła wydział dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Debiutowała w 1957 roku na łamach „Życia Warszawy”. Przez lata związana z tygodnikiem „Polityka”. Międzynarodową sławę przyniósł jej wydany w 1977 r. wywiad z Markiem Edelmanem „Zdążyć przed Panem Bogiem”. Książka jest szkolną lekturą, a Krall najczęściej przekładaną na inne języki polską reporterką. Niedawno świętowała swoje 90. urodziny.
Na zdjęciu głównym: Nadanie tytułu Honorowego Obywatela Miasta Lublin Hannie Krall. Fot. Brama Grodzka – Teatr NN


Dodaj komentarz