Wesprzyj Kontakt

5 minut czytania  •  30.09.2024 16:04

Nieradka idzie w miasto, czyli czy powiększać Strefę Płatnego Parkowania w Lublinie

Nieradka idzie w miasto, czyli czy powiększać Strefę Płatnego Parkowania w Lublinie

Udostępnij

Na chodnik przy ul. Świętoduskiej wjeżdża biały mercedes na zagranicznych numerach. Do kobiety za kierownicą podchodzi mężczyzna. Prosi o odjechanie. – Jest pan jakimś szeryfem? – pyta ona. Po krótkiej wymianie zdań odjeżdża i staje na jezdni.

Mercedes bezceremonialnie wjechał na chodnik i gdyby tam zaparkował, to dla właściciela auta byłoby to bardziej opłacalne niż zostawienie auta w wyznaczonym miejscu Strefy Płatnego Parkowania bez płacenia za postój. Dzieje się tak, bo od lat w Polsce nie zmieniono wysokości mandatu za pozostawienie samochodu na chodniku.

reklama JL newsletter 844x275 1
10.2023 wsparcie 844 x 490 px 260 x 260

Od dekad grozi za to kara w wysokości 100 złotych mandatu, a jeżeli ktoś nie zapłaci za postój w SPP w Lublinie, musi liczyć się z zapłatą 200 złotych. A są miasta, w których jest jeszcze drożej.

IMG 20240930 122608

Przepisy do zmiany

Właśnie z takimi zasadami walczy aktywista Szymon Nieradka, twórca Miejskiej Agendy Parkingowej. To społeczna próba ucywilizowania zasad i zwyczajów parkowania. Nieradka punktuje m.in. to, że za zostawienie samochodu na chodniku grozi taka sama kara finansowa jak w 2003 roku.

Za sprawą działań aktywisty temat podjął Rzecznik Praw Obywatelskich i posłowie. „Choć z ustawowej definicji  „drogi dla pieszych” wynika, że jedną z jej funkcji  jest możliwość zatrzymania lub postoju na niej pojazdów, to jednak jej głównym przeznaczeniem jest ruch pieszych. Nie powinien on być utrudniany przez parkujące na tej drodze pojazdy – tamowanie lub utrudnianie ruchu na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, stanowi wykroczenie z art. 90 § 1 Kodeksu wykroczeń.  Pełna realizacja podstawowego celu, któremu ma służyć droga dla pieszych, powinna być zagwarantowana przez działania władz (w tym prawotwórcze) i nie może doznawać uszczerbku kosztem innych jej funkcji” – to fragment wystąpienia RPO, a w odpowiedzi na takie głosy MSWiA uznaje za zasadne podniesienie wysokości kary finansowej.

To już jest taki etap, że cierpią na tym wszyscy z kierowcami łącznie. Jestem przekonany, że w tej kadencji Sejmu coś się zmieni. Trudno nazwać podwyżką stawki mandatów z 2003 roku. Nazwałby,m to najwyżej waloryzacją – mówi aktywista.

Mandat co 18 godzin

Mieszkający w Szczecinie Nieradka przyjechał do Lublina, aby przejść się ulicami w centrum i porozmawiać o „parkingowych grzechach”.

W Lublinie jest mniej strażników miejskich niż w Łodzi, a skuteczność taka sama. Wyciskacie z tych 100 strażników tyle samo, co Łódź wyciska z 300. Co 18 godzin w Lublinie ktoś jest karany mandatem za parkowanie, a tych nakładanych jest 90 procent – mówi aktywista.

Ze sprawozdania Straży Miejskiej za 2023 r. wynika, że nałożono 97 mandatów karnych (na kwotę 77600 zł) za parkowanie na miejscu dla osób z niepełnosprawnościami i odholowano 44 pojazdy. Łącznie wszystkich odholowań było 842.

W 2023 roku ujawniono 1300 wykroczeń związanych z uszkadzaniem i niszczeniem roślinności. Nałożono 1164 mandaty karne na kwotę 231850 zł na kierowców pozostawiających swoje pojazdy na trawnikach oraz pouczono 136 sprawców wykroczenia. Dla porównania w roku 2022 ujawniono 1469 wykroczeń, przy czym nałożono 1318 mandatów karnych na kwotę 221150 zł oraz pouczono 151 sprawców wykroczenia” – czytamy w raporcie SM.

Strażnicy chwalą się także akcją informacyjną, czyli umieszczaniem za wycieraczkami aut ulotek przypominających np. o obowiązku pozostawiania 1,5 metra przejścia dla pieszych w przypadku parkowania pojazdu na chodniku.

Radna chce większej strefy

Co do samego parkowania, to lubelska SM wszystkich mandatów wystawia na sumę 1,7 mln zł rocznie. Tyle samo, ile wynoszą opłaty dodatkowe nałożone na kierowców zostawiających auta w SPP.

Co jakiś czas w Lublinie pojawia się pomysł poszerzania SPP. W ubiegłym roku o takie rozwiązanie Ratusz zapytał mieszkańców dzielnicy Rury i finalnie projekt upadł.

Ostatnio jednak miejska radna Anna Ryfka (klub prezydenta Krzysztofa Żuka) wnioskowała o to, aby strefa objęła obszar od Alei Racławickich do ul. Głębokiej. Urząd Miasta jednak nie widzi takiej możliwości. Chodzi o kwestie bezpieczeństwa – wyznaczenie dodatkowych miejsc parkingowych, zdaniem Ratusza, nie było by korzystne dla bezpieczeństwa ruchu drogowego w tym rejonie.

Wasza strefa jest bardzo mała. Ma 2740 miejsc, a w Szczecinie, mieście podobnej wielkości jest 12 tysięcy. Warszawa w tym momencie ma niemal jedną czwartą powierzchni miasta w strefie. Pytanie jest inne: jeżeli strefa parkowania u was rozwiązuje jakiś problem, to należy ja rozszerzać. Jeżeli nie rozwiązuje, to wydaje mi się, że należy się zastanowić nad tym, czemu ona nie działa i co można zrobić lepiej – mówi aktywista.

I ocenia, że lubelska SPP ma poważny problem. To jest brak rotacji samochodów. Choć kiedy pytaliśmy o tę sprawę Urząd Miasta, ten zapewniał, że z wymiany parkujących w SPP aut jest zadowolony.

Jeżeli strefa jest zapełniona powyżej 80 procent, to znaczy że nie ma rotacji. Bo ta jest, kiedy wjeżdżasz i masz gdzie stanąć. A chodząc teraz nie widać wolnych miejsc. Można też sprawdzić, ile jest sprzedanych abonamentów długoterminowych – dla mieszkańców czy niepełnosprawnych. W Lublinie samych abonamentów na mieszkańca do 50 proc. miejsc w strefie – wylicza Nieradka i wylicza, że ok. 80 procent SPP to miejsca abonamentowe, z których kierowcom nie opłaca się ruszać, bo ktoś może zająć ich parking. – Trudno zatem tu mówić o rotacji – kwituje aktywista.

Na zdjęciu: Szymon Nieradka (Fot. sko)

https://jawnylublin.pl/zagadka-butelkowego-seata-bedzie-tak-stal-do-listopada/
https://jawnylublin.pl/mpk-lublin-w-strefie-platnego-parkowania-na-stole-lezy-kilka-milionow-zlotych/