Wesprzyj Kontakt

9 minut czytania  •  20.04.2026 11:57

„Nie jestem osobą przypadkową. Żyję sztuką i kulturą” Jak się zmieni Galeria Labirynt

„Nie jestem osobą przypadkową. Żyję sztuką i kulturą” Jak się zmieni Galeria Labirynt
Barbara Sawicka, dyrektorka Galerii Labirynt. Fotomontaż/ Fot. Diana Kołczewska

Udostępnij

Nie odcinam się zupełnie od tego, co stworzyli poprzednicy, bo nie o to chodzi – mówi Barbara Sawicka, nowa dyrektorka Galerii Labirynt w Lublinie. – Mam podejście menadżerskie. Mój program opiera się na koncepcji zarządzania i na wizji galerii jako miejsca.

Jakie widzisz najważniejsze wyzwania dla siebie?

W tym momencie tym najważniejszym, wymagającym najwięcej pracy i uwagi, jest zadbanie o otoczenie galerii. To zadanie czasochłonne, wymagające przeprowadzenia audytu i dużych środków finansowych. Budynek Galerii wymaga pilnej modernizacji. W tym momencie jest bezpieczny, ale kolejne lata mogą to zmienić. Jestem po pierwszym spotkaniu z prezydentem, który też oczekuje wyników audytu, żeby móc przymierzyć się do tego tematu. Potrzebujemy remontu, nie chcemy się nigdzie przenosić.

A kiedy ten audyt nastąpi?

W kwietniu więc na początku maja powinniśmy znać wyniki. Otoczenie, czyli cały teren zielony wokół, jest mocno zaniedbane i dosyć przypadkowe, jeżeli chodzi o organizację przestrzeni. Chciałabym także współpracować z miastem, z Wydziałem Zieleni i Gospodarki Komunalnej, żeby ten teren uporządkować, trochę go „odchaszczyć”. Ten obszar jest przepiękny, zielony i duży, jednak obecnie odstrasza.

Była tam łąka kwietna, jest kawałek parkingu, ludzie przychodzą tu na spacery z psami. Czy ten teren będzie nadal ogólnodostępny?

Tak, natomiast na pewno nie będzie wyglądał tak, jak wygląda teraz. Nie chcemy zamykać tego terenu, raczej chcemy do niego zaprosić. Rozumiem, że jest to nieliczne miejsce zielone na spacery z psem, ale może warto także móc rozłożyć koc i posiedzieć chwilę w miłym, przyjaznym otoczeniu. Parking też wymaga uporządkowania. Chcę wyłączyć przestrzeń przed galerią z parkingu ogólnego użytku, ponieważ jeżeli chcemy wyjść na ten teren zielony, musimy zapewnić bezpieczeństwo. Być może wprowadzimy kilka miejsc abonamentowych, to kwestia pod dyskusję. Na pewno wymaga to sformalizowania.

W tej przestrzeni znajdują się także szczątki lubelskiego baobabu. To taka niekończąca się historia. Są głosy, że jest dobrze, jak jest, gdy rozkłada się naturalnie. Inni woleliby jakoś to drzewo upamiętnić.

Nie da się zaspokoić oczekiwań wszystkich. Galeria dysponuje projektem i dokumentacją techniczną budowy rzeźby Mirosława Bałki „Drzewo pamięci” z 2019 roku. Wtedy nie udało się zapewnić środków finansowych na realizację tej koncepcji. W tym roku pojawiła się szansa na realne działania. Nie chcę jednak mówić o konkretach, bo temat dla mnie jako pełniącej obowiązki dyrektora, jest nowy. Ze swojej strony na pewno dołożę wszelkich starań, żeby z tej szansy skorzystać. Baobab był i jest symbolem dla naszego miasta. (130-letnia topola czarna została wycięta z Placu Litewskiego w 2017 roku, na nigdy nie zrealizowany projekt artystyczny i techniczny wydano 150 tys. zł – 100 z dotacji MKiDN i 50 tys. zł z budżetu miasta – przyp. red.)

A jakie jest twoje zdanie na ten temat? Kiedy powstawały koncepcje stworzenia czegoś z tego drzewa, odbyła się w Labiryncie akcja zbierania wspomnień. Czy one jeszcze gdzieś są?

Rozmawialiśmy o tym ostatnio z pracownikami galerii. Gdzieś ta dokumentacja tutaj jest. Zastanawiałam się nad tym, czy w końcu ta kapsuła została zakopana, czy nie, nie mogliśmy sobie tego dokładnie przypomnieć. Co ja o tym sądzę? To naturalne i wspaniałe, kiedy natura działa po swojemu, a my możemy postrzegać ten proces jako formę landartu. Tylko to, co czas zrobił z drzewem przed Galerią, w centrum miasta, na terenie wspólnym, trochę wymyka się spod kontroli. Jest nieestetyczne i zagraża bezpieczeństwu. Jeżeli jest koncepcja i możliwość stworzenia z tych szczątków dzieła sztuki, to ja jestem za.

Wracając do wyzwań: w konkursie była mowa o kompetencjach w zakresie mediacji, ponieważ sytuacja w Labiryncie jest napięta. Dużym problemem są też zarobki. Masz na to jakiś pomysł?

Tak, mam. Kompetencje związane z mediacjami, rozwiązywaniem konfliktów i motywowaniem pracowników, również finansowym, są przedmiotem rozmów zarówno na poziomie urzędu, jak i instytucji. Ostatnie podwyżki w budżetówce od stycznia poprawiły sytuację materialną i wynagrodzenia pracowników. Oczywiście nie jest to ideał. Będziemy pracować nad tym, żeby te wynagrodzenia były wyższe i przede wszystkim adekwatne do wykonywanej pracy.

Galeria Labirynt tworzy także duże projekty, które mocno angażują.

Zgadza się. W ubiegłym roku, oprócz wystaw na miejscu, Galeria zrealizowała potężny projekt w Kijowie we współpracy z Instytutem Adama Mickiewicza. To wymagało pracy, zaangażowania i dużych kompetencji zespołu. Czas, kiedy pracownicy rozliczali wiele projektów pod koniec roku, był dla nich okresem przełomowym. Zmiany na stanowisku dyrektora, rezygnacja Waldemara Tatarczuka – to był trudny moment. Pojawiłam się w zespole jako osoba zupełnie nowa, nie znaliśmy się. Wsparłam osoby pracujące w procesie zakończenia, rozliczania i sprawozdawczości z projektów i myślę, że wyszliśmy z tego obronną ręką.

Jakie główne potrzeby ci się pokazały? Poza lepszą płacą, bo to oczywiste.

Potrzeby związane z zadbaniem o organizację miejsca pracy, poprawieniem jej warunków i bezpieczeństwa. Niby błaha rzecz, a wpływa na codzienny komfort. Reagowałam na bieżące problemy i zaczęłam podejmować decyzje, które wcześniej były trudne do podjęcia lub nie miał kto ich podjąć.

Dlaczego?

Nie wiem. Może dlatego, że to był czas bez lidera w zespole? Szybko zareagowałam też na potrzebę przeprowadzenia szkolenia antymobbingowego. Opracowałam politykę antymobbingową, której w tej instytucji niestety nie było, pomimo że jest ona wymaganym dokumentem. To działanie ma zapobiegać mobbingowi, dyskryminacji i innym nadużyciom w pracy. Wydawałoby się, że Galeria Labirynt, jako instytucja otwarta i inkluzywna ma tę kwestię uregulowaną. Mimo to dochodziło do sytuacji, które znamy chociażby z „labiryntowej” publikacji „Nie tylko Queer. Galeria Labirynt 2010-2025”, które w mojej ocenie budzą wątpliwości.

Twoi poprzednicy Andrzej Mroczek i Waldemar Tatarczuk mieli długie, mocno autorskie kadencje, z wyrazistymi wizjami kuratorskimi i artystycznymi. Z naszej rozmowy widzę, że ty masz podejście bardziej menadżerskie.

Zgadza się, mam podejście menadżerskie. Mój program opiera się na koncepcji zarządzania i na wizji galerii jako miejsca. Nie wymieniam tam ani jednego nazwiska kuratora czy artysty, nie wymieniam projektów napisanych pod kogoś. Skupiam się na pracy menadżerskiej, nie pomijając strony artystycznej, która jest najważniejsza. Jednak bez zadbania o infrastrukturę i pewną strukturę nie będziemy w stanie rozwijać instytucji artystycznie. Proponuję pracę z różnymi kuratorami. Chcę obserwować trendy, kierunki.

Co masz na myśli?

Galeria sztuki współczesnej powinna prezentować różnorodny program, nie tylko jedną wizję, nie tracąc na wypracowanej przez lata jakości. Wszyscy w Galerii jesteśmy na to uważni. Kadra jest wspaniała, to osoby z wieloletnim stażem, które identyfikują się z instytucją i dobrze znają środowisko. Podejmując współpracę z kuratorami, będziemy dyskutować, w którym kierunku iść. Otwieramy się też na współpracę z Wydziałem Artystycznym, bo brakuje nam młodych odbiorców. W ogóle brakuje odbiorców na co dzień – wernisaż to wydarzenie, które skupia ludzi, ale poza tym odwiedzających jest nie wielu.

Zostan patronem 844 x 275
Zostan patronem 500 x 500 px 1

Jak chcesz temu zaradzić?

Chcę zaprosić studentów różnych kierunków, dla których kontakt ze sztuką może być inspiracją do pracy, na przykład przy projektowaniu usług. To wszystko jest ze sobą powiązane. Sama prowadzę zajęcia na uczelni i gdy pytam studentów o znajomość filmów czy spektakli, często ich nie znają. Zastanawiam się, jak można studiować kierunki artystyczne, medialne, kreatywne nie znając choćby twórczości Krystiana Lupy? Galeria powinna pełnić funkcję edukacyjną. Współczesna galeria musi też być miejscem z kawiarnią, księgarnią, terenem zielonym wokół..

Zwróciłaś uwagę na kapitał ludzki, jednak działu edukacji już nie ma. Czy planujesz utworzyć go na nowo?

Jest to konieczne. Program edukacyjny powinien być realizowany również niezależnie od programu wystawienniczego. Nie chodzi tylko o edukację najmłodszych, choć na nich dział był wcześniej skoncentrowany. Chcę też poszerzyć działalność galerii o edukację filmową, projekcje związane ze sztuką, kino eksperymentalne i dokumentalne, bo to jest przestrzeń w Lublinie nie do końca zaopiekowana.

Jesteś mocno związana z kinem. Czy w Labiryncie sala kinowa jest gotowa do użytku?

Niestety nie jest. W styczniu złożyłam projekt do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej na pierwszy etap modernizacji tej sali. Chciałabym, żeby był tu profesjonalny sprzęt, ale to proces na kilka lat. Pierwszy etap to renowacja foteli, przygotowanie przestrzeni i ekran. Nasz wniosek jest w trakcie weryfikacji. Nie chcę jednak zupełnie zmieniać charakteru tej sali, zależy mi, by była wielofunkcyjna. To jedyna sala w Lublinie z mobilną widownią o tej wielkości i wysokości. Jest idealna na koncerty, działania performatywne, wystawy czy spektakle teatru tańca. Trudno byłoby ją przeznaczyć wyłącznie na działalność repertuarową. Chyba że mielibyśmy osobną salę, jak w warszawskim MSN-ie, gdzie funkcjonuje wspaniałe Kinomuzeum.

Rozstajesz się z programem filmowym w Centrum Kultury?

Tak, złożyłam wypowiedzenie. Wraz z wygranym konkursem podjęłam decyzję o odejściu z Centrum Kultury.

Za Waldemara Tatarczuka Labirynt zbudował renomę galerii bardzo zaangażowanej społecznie, m.in. w prawa mniejszości. Czy planujesz to utrzymać?

Chcę utrzymać Bibliotekę Azyl. To miejsce pozostanie w Galerii Plaza przy ul. Lipowej 13 i będzie służyć społeczności LGBTQ+. Są tam organizowane spotkania i wystawy, a zasoby biblioteki są stale powiększane. Jestem po dobrej rozmowie z zespołem, który tam pracuje i chcemy rozwijać tę działalność.

A od czegoś się odcinasz?

Nie odcinam się zupełnie od tego, co stworzyli poprzednicy, bo nie o to chodzi. Przez pierwsze pół roku realizujemy dwie wystawy z cyklu „Praktyki sztuki w czasie wojny”. Projekt ten zainicjował Waldemar, ja zdecydowałam, że będziemy go kontynuować. Nie możemy udawać, że wraz z odejściem dyrektora ze stanowiska temat wojny w Ukrainie przestaje istnieć. To, że bywa on dla nas niewygodny, nie oznacza, że mamy przestać o nim mówić. On nadal jest aktualny i istotny.

Czy masz jakieś swoje pomysły na wystawy, współprace?

Jestem żywo zainteresowana tkaniną, więc będziemy szukać możliwości organizacji wystawy wokół tego medium. Nawiązaliśmy też współpracę z Magdą Franczak, która realizuje swój projekt stypendialny – jego część odbędzie się w galerii na Starym Mieście. To miejsce z dużym potencjałem i historią, ale obecnie niewykorzystane. Widzę tam właśnie projekty procesualne, szczególnie dla artystek. To dobra przestrzeń do pracy z kameralną grupą. O tej pracy rozmawiam z Anią Nawrot (wieloletnia kierowniczka Galerii Białej). W najbliższym czasie pokażemy tam dwie wystawy w ramach Wschodniego Festiwalu Fotografii, ponieważ jako Galeria Labirynt włączamy się w to wydarzenie.

Jestem otwarta na rozmaite współprace. Mam nadzieję spotkać się z moimi dwiema kontrkandydatkami (Magdalena Linkowska i Magdalena Ujma – przyp. red.). Chętnie poznam ich pomysły. I być może, jeśli znajdziemy wspólny język, uda się je zrealizować. Chcę także rozwijać relacje z obszarem przemysłów kreatywnych. Drugich „Tytoni” tu nie zrobimy, ale chcę połączyć siły.

A jak widziałabyś rolę Labiryntu w kontekście Europejskiej Stolicy Kultury 2029?

Planuję spotkanie z dyrektorem ESK, by o tym porozmawiać. Chciałabym, aby galeria uczestniczyła w programie nie tylko poprzez wystawy. Nie wyobrażam sobie, by zabrakło w tym czasie ekspozycji dużych i znaczących w skali Europy. Chciałabym jednak, aby galeria podjęła też pracę związaną z rozwojem kadr kultury, żeby była pewnego rodzaju hubem kompetencyjnym. Moglibyśmy rozwijać programy kształcące kadry, sieciując się z innymi podobnymi inicjatywami. Same studia to za mało, by mieć kompetencje potrzebne dziś w pracy w kulturze.

Jak sądzisz, co zadecydowało o twojej wygranej?

Moja obecność na stanowisku dyrektora wynika prawdopodobnie z moich kompetencji zarządczych: komunikacji z zespołem, budowania relacji i rozwiązywania konfliktów. To nie znaczy, że kwestie artystyczne są drugorzędne, absolutnie nie. Trudno jest łączyć bycie dyrektorem i kuratorem jednocześnie, o czym po piętnastu latach głośno mówił Waldemar. To dwa różne obszary. Może warto pracować nad zmianą modelu na taki, gdzie potrzebne jest sprawne zarządzanie instytucją plus dobry program, niekoniecznie w jednej funkcji. Nie jestem osobą przypadkową, żyję sztuką i kulturą, w tym obszarze pracuję z sukcesami od dwudziestu lat, tak spędzam wolny czas, mam kompetencje, by poprowadzić tę instytucję i ten zespół.

Barbara Sawicka – filmoznawczyni (UMCS), kierowniczka produkcji (PWSFTviT) oraz specjalistka PR (WSPiA). Producentka teatralna z doświadczeniem w Lublinie, Warszawie, Opolu i Bielsku-Białej. Była producentką międzynarodowego festiwalu teatralnego, realizowała liczne projekty interdyscyplinarne, koordynowała imprezy masowe, w tym pokazy lotnicze. Specjalizuje się w pozyskiwaniu środków na projekty miękkie i inwestycyjne. Przed objęciem funkcji dyrektorki Galerii Labirynt prowadziła kino w Centrum Kultury w Lublinie, odpowiadając za program merytoryczny, współpracę z dystrybutorami oraz organizację wydarzeń z twórcami i partnerami z sektora NGO. Nauczycielka akademicka na UMCS (kierunek Produkcja medialna), redaktorka naczelna Lubelskiego Informatora Kulturalnego ZOOM oraz koordynatorka I edycji Inkubatora Lubelskiej Dzielnicy Kreatywnej.

W konkursie na dyrektora Galerii Labirynt głosy rozłożyły się następująco:

  1. Małgorzata Bojarska-Waszczuk (artystka, była dyrektorka galerii BWA w Olsztynie): 0 głosów
  2. Krystian Kamiński (językoznawca, edukator, wieloletni pracownik działu edukacji Galerii Labirynt): 0 głosów
  3. Magdalena Linkowska (kuratorka, historyczka sztuki, również w przeszłości związana z Labiryntem): 1 głos
  4. Barbara Sawicka: 5 głosów
  5. Magdalena Ujma (krytyczka i historyczka sztuki, kuratorka wystaw sztuki współczesnej): 3 głosy

W komisji konkursowej zasiadali:

Magdalena Zaręba-Opalińska – Dyrektorka Wydziału Kultury Urzędu Miasta Lublin (przedstawiciel organizatora) – Przewodnicząca Komisji;
Agnieszka Barańska-Szamryk – Zastępca Dyrektora ds. miejskich instytucji kultury i mecenatu kultury w Wydziale Kultury (przedstawiciel organizatora) – członek komisji;
Mateusz Wawruch – Wydział Kultury (przedstawiciel organizatora) – członek komisji;
Donata Jaworska – Dyrektor Departamentu Narodowych Instytucji Kultury (przedstawiciel Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego) – członek komisji;
Dorota Seweryn-Puchalska – historyk sztuki, kierowniczka Oddziału Kamienica Celejowska Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym (przedstawiciel Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego) – członek komisji;
Wojciech Mendzelewski – Prezes Okręgu Lubelskiego Związku Polskich Artystów Plastyków (przedstawiciel stowarzyszenia zawodowego lub twórczego właściwego ze względu na zakres działania instytucji kultury) – członek komisji;
Filip Kijowski – przedstawiciel Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej (przedstawiciel stowarzyszenia zawodowego lub twórczego właściwego ze względu na zakres działania instytucji kultury) – członek komisji;
Florentyna Nastaj – przedstawicielka Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza (przedstawiciel zakładowej organizacji związkowej) – członek komisji;
Diana Kołczewska – przedstawicielka Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza (przedstawiciel zakładowej organizacji związkowej) – członek komisji.