3 minuty czytania • 13.05.2025 18:52
NFZ mówi „nie” nowej kardiochirurgii w Lublinie. Ale dyrektor szpitala planów nie zmienia
Udostępnij
35 mln zł w ubiegłym roku wydał lubelski NFZ na leczenie kardiochirurgiczne pacjentów w innych województwach. To dla marszałka Jarosława Stawiarskiego (PiS) znak, że są pieniądze na oddział w szpitalu przy al. Kraśnickiej. Ale fundusz nie chce go zakontraktować, a Ministerstwo Zdrowia odmawia pomocy.
– Nie wiem, kto to blokuje, ale się dowiemy. Zdrowie nie ma barw politycznych. Musimy zadbać o to, żeby nasi pacjenci nie musieli migrować, jeździć po całej Polsce – tak Zofia Woźnica (PO), radna sejmiku województwa, skomentowała list z Ministerstwa Zdrowia, który na poniedziałkowej sesji odczytał marszałek Jarosław Stawiarski (PiS).
Resort zdrowia odpowiada marszałkowi, że nie wesprze starań o utworzenie oddziału kardiochirurgicznego w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym przy al. Kraśnickiej w Lublinie. A konkretnie – Ministerstwo Zdrowia nie będzie naciskało na Narodowy Fundusz Zdrowia, by zakontraktował nową cześć placówki.
Ministerstwo argumentuje, że w województwie lubelskim kardiochirurgia jest w szpitalu w Zamościu i Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 4 przy ul. Jaczewskiego w Lublinie. Dodatkowe dziesięć miejsc, które zgodnie z analizami będą potrzebne, można stworzyć właśnie tam.
Ale Stawiarski ma w ręku mocny argument. 35 mln zł zapłacił w 2024 roku lubelski NFZ za leczenie kardiochirurgiczne leczenie pacjentów z naszego województwa w innych regionach. Dla marszałka to znak, że nowy oddział jest potrzebny. Tym bardziej że są na to pieniądze.
W poniedziałek sejmik, we wtorek demonstracja
Piotr Matej, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie mówi nam, że w jego placówce taki oddział działa od grudnia. Ale kontraktu z NFZ nie ma. – Jest pięciu kardiochirurgów, pielęgniarki, sale, pełne wyposażenie. Zabiegi mamy zaplanowane do końca maja.
We wtorek pod Lubelski Urząd Wojewódzki przyszli pracownicy szpitala. Mieli ze sobą transparenty. „Pacjenci, chcemy was pielęgnować w regionie na europejskim poziomie” – widniało na jednym z nich. Przed budynkiem LUW zebrało się kilkadziesiąt osób.
– Dlaczego to jest tak istotne? Dlatego, że nasz pacjent wędruje do innych ośrodków i środki finansowe, będące w dyspozycji naszego oddziału NFZ, niestety wędrują za pacjentem – mówiła Marzena Siek. I powtarzała: – Po pierwsze pacjent!
Wojewoda Krzysztof Komorski (PO) zadeklarował pomoc. Jaką? – Jestem do dyspozycji wszystkich grup zawodowych, które mają swoje oczekiwania i chcą je artykułować. Zapewniłem manifestujących, że bezzwłocznie przekażemy ich petycję do Ministerstwa Zdrowia – zapowiada. I dodaje, że tutaj potrzeba „mądrych i racjonalnych decyzji” „w kontekście tego, z jak wieloma problemami służba zdrowia boryka się od lat”.
Centrum zabiegowe za 200 milionów
Tu chodzi o pieniądze. Nie tylko te wspomniane 35 mln zł, które NFZ wydał w innych województwach na leczenie kardiochirurgiczne mieszkańców Lubelskiego. Plany dyrektora szpitala są bardziej ambitne. Piotr Matej chce wybudować Wschodnio-Europejskie Centrum Leczenia Naczyń, Serca i Transplantologii. Ma to być zupełnie nowy budynek z salami operacyjnymi, zabiegowymi, laboratorium i pracowniami. – Mamy pozytywną ocenę Ministerstwa Zdrowia co do zasadności przedsięwzięcia, mamy gotowy projekt budowlany i wkrótce będziemy występować do prezydenta miasta o pozwolenie na budowę – wylicza dyrektor Matej.
Ale obietnicy finansowania działalności centrum nie ma. – Tak samo było rok temu z neurochirurgią. Miała być niepotrzebna, a po 11 miesiącach mamy 960 zabiegów i 800 pacjentów. A przecież na neurochirurgię nie trafia się ot tak, z ulicy – argumentuje dyrektor.
Nowa część szpitala ma kosztować 200 mln zł. Pieniądze mają pochodzić z Krajowego Planu Odbudowy i budżetu województwa oraz ze sprzedaży części nieruchomości przy ul. Biernackiego w Lublinie. Chodzi o budynki dawnego szpitala im. Jana Bożego, który w 2022 roku został połączony ze szpitalem przy al. Kraśnickiej.
O przyznanie kontraktu na kardiochirurgię pierwszy wniosek do NFZ szpital złożył jeszcze w sierpniu 2024 roku. Kolejne także spotkały się w odmową. – Mam nadzieję, że teraz Fundusz podejmie decyzję jak najszybciej. Nie możemy jednak tak działać w nieskończoność. Szpital nie jest krezusem i jeszcze dajemy radę, ale nie wiem ile jeszcze – mówi Matej.
Dyrektor Matej to nie tylko osoba kierująca największym szpitalem w regionie. To także jeden z najbardziej zaufanych ludzi marszałka Stawiarskiego. Do tego stopnia, że przez chwilę kierował dwoma szpitali – WSS i Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej – do wyboru nowego dyrektora, tego drugiego. W ubiegłym roku otrzymał największą spośród dyrektorów marszałkowskiej ochrony zdrowia nagrodę roczną (107,9 tys. zł), a głośniej o nim było nie tylko przy okazji „pacjenta Kaczyńskiego”. Także wówczas gdy (w 2022 r.) szpital rozpoczął kolejną rozbudowę, a Matej uczcił ten moment kamienną tablicą z wyrytymi dwoma nazwiskami – swoim i Jarosława Stawiarskiego.



Dodaj komentarz