3 minuty czytania • 01.10.2026 14:32
Myśliwy oskarżony o zabójstwo kolegi. Choć miał lunetę termowizyjną, myślał, że strzela do dzika
Udostępnij
Co najmniej dziesięć lat więzienia, a nawet dożywocie grozi 51-letniemu Dariuszowi L., który w zeszłym roku na polowaniu zastrzelił swojego kolegę. Prokuratura Rejonowa w Lublinie skierowała dziś do Sądu Okręgowego w Lublinie akt oskarżenia. Oddając strzał, myśliwy korzystał z termowizyjnej lunety. Na proces nie czeka w areszcie – wyszedł na wolność po wpłaceniu 100 tys. zł poręczenia majątkowego.
Chcesz prawdy o decyzjach urzędników, a nie wygładzonego PR-u? Wydajemy papierowy „Jawny Lublin”! Dorzuć się: zrzutka.pl/z/drukujemyjawnylublin
O tej tragedii pisaliśmy szerzej tuż po zdarzeniu. Ubiegłoroczne Narodowe Święto Niepodległości (11 listopada) dwaj członkowie Koła Łowieckiego nr 11 „Hubertus” postanowili spędzić w lesie. – Tego dnia w godzinach wczesnowieczornych dwóch myśliwych udało się na polowanie. Zostało formalnie zgłoszone poprzez aplikację – relacjonowała Jolanta Dębiec z Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Kończyli polowanie, gdy zobaczył dziki
68-letni wówczas Andrzej L. i osiemnaście lat młodszy Dariusz L. (obaj noszą to samo nazwisko, ale nie są ze sobą spokrewnieni) na miejsce polowania wybrali łąki w okolicy Milejowa (wieś Milejów-Wieś, powiat łęczyński). Mężczyźni zajęli pozycje w ambonach oddalonych od siebie o 200 metrów.
– Po ok. czterech godzinach bezskutecznego polowania, które w istocie sprowadziło się do oczekiwania na zwierzynę, oraz wobec złych warunków atmosferycznych, bowiem zapadał zmierzch i zaczynał padać deszcz, postanowili zrezygnować z dalszego polowania – relacjonowała prok. Jolanta Dębiec.
Mężczyźni ustalili, że starszy z nich wyjdzie ze swojej ambony i pójdzie w kierunku Dariusza L. Stamtąd mieli wspólnie udać się do zaparkowanego w pobliżu samochodu. Ale 68-latek nigdy nie dotarł na miejsce. – W trakcie, kiedy pokrzywdzony szedł w kierunku ambony Dariusza L., ten strzelił ze swojej broni myśliwskiej dwukrotnie, godząc pokrzywdzonego w klatkę piersiową i w ramię – opisywała przebieg zdarzenia prokuratorka.
Strzały padły z odległości 167 metrów. Broń Dariusza L. była wyposażona w celownik termowizyjny, który umożliwia precyzyjne celowanie w warunkach słabej widoczności. Kiedy mężczyzna zorientował się, że trafił w kolegę, zawiadomił służby. Pogotowie ratunkowe przewiozło poszkodowanego do szpitala powiatowego w Łęcznej, ale życia 68-latka nie udało się uratować. Policjanci zabezpieczyli miejsce zdarzenia, a utrwalili dowody i ślady przestępstwa, w tym broń obu myśliwych, telefony komórkowe, dokumenty i ich odzież.
Z wyjaśnień Dariusza L. wynikało, że zobaczył dziki i „pozostawał w przeświadczeniu”, że oddał dwa strzały w kierunku jednego z nich. Zdaniem biegłych psychiatrów oskarżony w chwili czynu był poczytalny. Nie stwierdzono w jego organizmie alkoholu.
„Obrany cel może być człowiekiem”
Początkowo policja informowała, że 50-latka zatrzymano na podstawie artykułu kodeksu karnego, który mówi o nieumyślnym spowodowaniu śmierci człowieka, za co grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Ale dziś okazało się, że prokurator postawił Dariuszowi L. znacznie poważniejszy zarzut – umyślnego zabójstwa popełnionego z zamiarem ewentualnym. Jest to zbrodnia zagrożona karą pozbawienia wolności od 10 lat do nawet dożywocia.
Jak informuje prokurator Marcin Kozak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie, śledczy zarzucił Dariuszowi L., „że przewidując, iż w istniejących w trakcie oddawania strzału okolicznościach obrany przez niego cel może być człowiekiem i godząc się na to, bez dokładnego osobistego rozpoznania celu, oddał strzał z broni palnej, czym działał w zamiarze ewentualnym pozbawienia życia człowieka”.
Prokuratura podaje dokładną nazwę lunety termowizyjnej, z której korzystał oskarżony. To model HIKMICRO TH50Z 2.0, który według danych producenta zapewnia „doskonały obraz nawet w przypadku bardzo trudnych warunków atmosferycznych”, zapewniając zasięg nawet do 2600 metrów. Wyszukiwarki internetowe podają, że jego cena sięga nawet 12 tys. zł, a luneta należy do segmentu premium i „została zaprojektowana dla wymagających myśliwych i profesjonalistów”.
W toku śledztwa zlecono opinię balistyczną, która uwzględniła wyniki przeprowadzonego eksperymentu procesowego oraz sekcji zwłok pokrzywdzonego. Wykluczono rykoszet, trafienie było bezpośrednie. Pocisk wniknął w ciało pokrzywdzonego z lewej strony, gdy znajdował się on w pozycji wyprostowanej, bocznej w kierunku wystrzelonego pocisku.
Areszt zamieniony na poręczenie majątkowe
Dariusz L. nie przyznał się do zarzuconego mu czynu. Jak dodaje prokurator Kozak, złożył obszerne wyjaśnienia i konsekwentnie podtrzymywał je przez całe postępowanie przygotowawcze. Mężczyzna utrzymuje, że śmierć Andrzeja L. była nieszczęśliwym wypadkiem.
Po zdarzeniu myśliwy został aresztowany. Jednak Sąd Apelacyjny w Lublinie zmienił go na wolnościowe środki zapobiegawcze. Obecnie wobec Dariusza L. stosowane są poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł, dozór policji, zakaz kontaktowania się ze świadkami w sprawie oraz zakaz opuszczania kraju.



Dodaj komentarz