Wesprzyj Kontakt

5 minuty czytania  •  14.12.2021

Mieszkańcy nie przejdą wzdłuż Czerniejówki?

Udostępnij

TTS Development buduje bloki na terenach dawnej drożdżwoni. Firma zaproponowała odkupienie od miasta kilku działek pomiędzy inwestycją a rzeką Czerniejówką. Mieszkańcy obawiają się, że oznacza to koniec spacerów wzdłuż Czerniejówki… i kolejne bloki.

W czwartek radni mają podjąć decyzję o możliwości sprzedaży działek zlokalizowanych przy ul. Garbaskiej, przy samej Czerniejówce. Tereny sąsiadują z rozpoczętą inwestycją firmy TTS Development. Mają tam powstać dwa bloki z garażami podziemnymi. Działki pomiędzy tą inwestycją a rzeką Czerniejówką obecnie należą do miasta. Deweloper chciałby je pozyskać by poprawić otoczenie swojej inwestycji.

Obecnie działki są niezagospodarowane i stanowią nieużytki, ale są chętnie odwiedzane przez okolicznych mieszkańców. Oczekują oni na stworzenie tu promenady – podobnie jak wzdłuż Bystrzycy. Jedna z działek to całkiem spory obszar zielony. – Idealny pod kolejny blok – obawiają się mieszkańcy.

Mieszkańcy okolic ul. Garbarskiej obawiają się czy w dalszym ciągu będą mogli korzystać z przejścia wzdłuż Czerniejówki…
Ale miasto chciałoby sprzedać też całkiem spory obszar zieleni. Mieszkańcy obawiają się, że powstanie tu kolejny blok.
Budowa własnie się rozpoczęła

Przejdziemy wzdłuż Czerniejówki?

Czy po sprzedaży działek deweloperowi mieszkańcy dalej będą mogli spacerować wzdłuż Czerniejówki? Na to pytanie na posiedzeniu Komisji Rozwoju Miasta, Urbanistyki i Ochrony Środowiska odpowiedzi poszukiwali radni.

Piotr Popiel przypomniał, że kilka lat temu, przed powstaniem Hotel Arche była podobna sytuacja. Deweloper chciał kupić miejskie tereny zielone. Wtedy jednak przed radnymi pojawił się inwestor i wytłumaczył, dlaczego potrzebuje miejskiego teren. Jak wówczas tłumaczył: potrzebuje go nie pod zabudowę a pod stworzenie atrakcyjnego, zielonego otoczenia swojej inwestycji. – Dziś jest tam i ścieżka i chodnik i nic się nie zmieniło na gorsze – mówił Popiel.

Radny przypomniał, że przy Garbarskiej opracowywany jest plan miejscowy. Ma wątpliwość, czy sprzedanie działki przed opracowaniem planu ma sensu. Bez planu miejscowego buduje się w oparciu o warunki zabudowy, które można bardzo szybko zmienić. Potencjalnie na zmianę warunków zabudowy mógłby się nie zgodzić prezydent, jednak w Lublinie jest wiele przypadków zaskakujących zmian. Radni opozycji wolą, więc dmuchać na zimne. Urzędnicy tłumaczą, że w opracowywanym miejscowym planie działki, które mają być sprzedane oznaczone są jako zieleń łąkowa. Jest to zbieżne z uchwalonym w 2019 roku studium. Studium musi być jednak uwzględnione w planie miejscowym, ale już nie w warunkach zabudowy. Hipotetycznie, przed uchwaleniem planu miejscowego istnieje więc możliwość zabudowy tego terenu.

Kiedy plan będzie zakończony? Tego urzędnicy nie wiedzą.

Poza wąskimi działkami wzdłuż rzeki, przedmiotem sprzedaży jest też całkiem ustawny teren zielony. Na jego granicy rosną wysokie drzewa, na reszcie terenu jest równy, płaski trawnik. Mieszkańcy obawiają się, że na tym terenie zielonym wyrośnie tu blok.

Prezydenta nie interesuje opinia Rady Dzielnicy

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu finansowemu naszych czytelników

Wspieram

Eugeniusz Bielak zdziwił się, że uchwała nie została zaopiniowana przez Radę Dzielnicy. Ta nie została jednak poproszona o taką opinię. Jak wskazał dyrektor Wydziału Gospodarowania Mieniem Urzędu Miasta Lublin Arkadiusz Nahuluk nie ma przeciwwskazań by rada złożyła opinia sama z siebie. Wskazał za przykład Radę Dzielnicy Tatary, która składa takie opinie z własnej woli. Stanowisko urzędnika jest sprzeczne z kreowanym przez Prezydenta Lublina otwarciem na Rady Dzielnic, podkreślaniem ich roli i partnerskiej współpracy.

Burzliwa dyskusja, urzędnicy nieprzygotowani

Burzliwa dyskusja na komisji trwała bardzo długo. Radna Suchanowska podnosiła, że znów dochodzi do niejasnych sytuacji a radni nie wiedzą co się dzieje. W odpowiedzi na to radny Margul wskazał, że takie sugestie ze strony radnej skończą się kiedyś pozwem o naruszenie dóbr osobistych ze strony urzędników.

Radni zastanawiali się, czy zasadne jest sprzedawanie miejskich działek. Urzędnicy ripostowali, że chwilę wcześniej radni prosili o wpisanie wielu inwestycji do budżetu miasta wskazując, że środki na ten cel będą pozyskane… ze sprzedaży miejskich gruntów.

Radny Margul interesował się też, czy na wartość działki nie będzie miała wpływu kwestia bilansowania terenów przez dewelopera. Chodzi o sytuację, w której deweloper zabudowałby ściśle własną działkę, a potencjalnie kupowaną działkę wykorzystał by spełnić wymagania dot. minimalnej ilości zieleni. Szkopuł w tym, że deweloper ma już pozwolenie na budowę, więc takie rozważania są spóźnione. Warto dodać, że radni wyrażają wyłącznie zgodę na sprzedaż działki – nie mają wpływu na to co na tej działce powstanie, czy na to komu i za ile zostanie sprzedana. O tym decyduje prezydent.

Radny Popiel krótko przypomniał historię tych terenów, do czego wykorzystał miejski geopotral. Radna Suchanowska stwierdziła, że takich prezentacji oczekiwałaby od dyrektorów magistratu, którzy jej zdaniem na komisję przychodzą nie przygotowani i nie przekazują radnym żadnych materiałów.

Trzeba przyznać, że przygotowanie materiałów przez dyrektora Nahuluka wyraźnie kontrastowało z przygotowaniem Miejskiej Architekt Zieleni Hanny Pawlikowskiej. Uchwała referowana przez Pawlikowską zawierała w uzasadnieniu wszystko czego radni chcieli się dowiedzieć, łącznie z dokumentacją zdjęciową. Pawlikowska otrzymała zresztą za to pochwały od radnych.

Przejście będzie zapewnione?

Na zakończenie komisji Fundacja Wolności poprosiła o jasne i klarowne wyjaśnienie jak wygląda sytuacja tego terenu. Dyrektor Arkadiusz Nahuluk sprecyzował, że w tym momencie deweloper ma już wpisaną służebność w księgę wieczystą, a urzędnicy pracują nad wpisaniem prawa przejścia dla Gminy Lublin. Gwarantowałoby to możliwość dalszych spacerów wzdłuż rzeki przez mieszkańców. Choć jak podkreśla na zakończenie dyrektor: możliwe, że przejście nie będzie możliwe przy samej rzece. Nahuluk obiecał także, że jeszcze przed sesją przekaże radnym wszystkie dokumenty. Rozważa też zaproszenie inwestora celem zaprezentowania jego zamiarów.

Nie można było tak od razu?! Radni chcą jednak by uchwała nie była podejmowana do czasu wyjaśnienia wszystkich wątpliwości.

Dziwi pośpiech urzędników. Skoro deweloper chce ładnego otoczenia swojej inwestycji… To jest na to jeszcze dużo czasu. Bloki mają być gotowe do grudnia 2023 roku.


Po publikacji artykułu Prezydent wycofał projekt z najbliższej sesji Rady Miasta. Czekamy na komentarz dewelopera.