6 minuty czytania • 27.08.2025 14:29
Miażdżące wyniki kontroli projektu, który promowały posłanka i radna sejmiku z PiS
Udostępnij
Niezgodne z umową wydatkowanie prawie 3,3 mln zł dotacji i dawanie zleceń powiązanym osobowo i lokalowo podmiotom – Kancelaria Prezesa Rady Ministrów negatywnie oceniła opisywany przez nas projekt „Bezpieczna Kobieta”. Jego twarzami były działaczki PiS z Lubelskiego: Monika Pawłowska i Magdalena Filipek-Sobczak. – Cała sprawa ma podłoże polityczne – przekonuje prezes stowarzyszenia.
Dziękujemy, że nas czytacie, wspieracie, wierzycie w sens tego, co robimy. Nie robimy tego dla nagród. Nagrody to zaszczyt, ale też ogromne zobowiązanie.
zostań patronem: patronite.pl/jawnylublin
szybki przelew: jawnylublin.pl/wplacam
możesz przekazać nam 1,5% podatku: KRS 0000428743, cel szczegółowy: Jawny Lublin
Ta sprawa była gorącym tematem w kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu w 2023 roku. Chodziło o projekt „Bezpieczna Kobieta – program szkoleń dla kobiet z zakresu psychologii, zachowań w sytuacjach kryzysowych, samoobrony, pierwszej pomocy przedmedycznej oraz wyszkolenia strzeleckiego”, organizowany przez Stowarzyszenie Bezpieczna Lubelszczyzna. Jego celem było przeszkolenie w sumie 1440 pań z województwa lubelskiego z zakresu pomocy przedmedycznej, strzelania (kulowego i wirtualnego) i samoobrony. Jak informowaliśmy wówczas, kursy mieli prowadzić m.in. ratownicy medyczni, instruktorzy i trenerzy. Budżet to 3,38 mln zł, a pieniądze dała kancelaria premiera Mateusza Morawieckiego (PiS).
Na plakatach w roli ambasadorek działaczki PiS
Projekt ruszył 5 czerwca 2023, a więc na trzy miesiące przed wyborami parlamentarnymi. Już kilka dni później na ulicach miast i miasteczek województwa pojawiają się billboardy z wizerunkami dwóch pań: ambasadorek projektu. Tak się składa, że obie są znanymi i aktywnymi w swoich okręgach wyborczych działaczkami PiS. Pierwsza to Magdalena Filipek-Sobczak, wówczas radna wojewódzka z klubu Prawa i Sprawiedliwości i jednocześnie dyrektorka Oddziału Regionalnego Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego w Lublinie. Druga to jej partyjna koleżanka posłanka Monika Pawłowska, która niegdyś aktywnie działała w Lewicy (była nawet posłanką, kandydując z jej list wyborczych), ale potem przeszła na stronę Jarosława Kaczyńskiego. Billboardy promujące kampanię „Bezpieczna kobieta” do złudzenia przypominały jednak te wyborcze: duże zdjęcie Pawłowskiej lub Filipek-Sobczak, równie duże nazwisko i funkcja z dopiskiem „Ambasadorka projektu”. Obie panie udzielają się także w mediach (m.in. w publicznej TVP 3 Lublin), są też reklamy w regionalnej prasie.

– Stowarzyszenie jest apolityczne, nie angażujemy się politycznie, nie ma to nic wspólnego z przyznanym dofinansowaniem – mówił nam w lipcy 2023 roku Jędrzej Halerz, ówczesny rzecznik Stowarzyszenia Bezpieczna Lubelszczyzna (SBL), gdy pytaliśmy go o sprawę wyboru obu pań na ambasadorki projektu i wpływ ich członkostwa w PiS na otrzymanie dofinansowania z kancelarii premiera. Gdy zwróciliśmy uwagę, że w regionie są inne rozpoznawalne polityczki, jak np. Marta Wcisło (KO) czy Joanna Mucha (Polska 2050), jednak nie zostały zaproszone do projektu, Halerz odpowiedział: – To była decyzja zarządu. Nie mam wiedzy, czy kontaktowano się z nimi w tej sprawie.
– Jeśli chodzi o same billboardy i banery, zupełnie nie wiedziałam, nawet godząc się na tą funkcję (ambasadorki – red.), że coś takiego będzie, że coś takiego zaplanowano w projekcie – mówiła nam z kolei Magdalena Filipek-Sobczak, dodając przy tym, że nie widziała żadnego billboardu ze swoją podobizną, choć rozmawialiśmy z nią pod koniec lipca, kiedy kampania wizerunkowo-promocyjna trwała w najlepsze.
Kancelaria premiera rozprawia się z projektem
Po zmianie władzy w Polsce, kiedy stery przejęła koalicja 15 października na czele z Koalicją Obywatelską, projektowi „Bezpieczna Kobieta” przyjrzał się w lipcu zeszłego roku Departament Nadzoru i Kontroli Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. W obszernym dokumencie (publikujemy go na końcu tekstu) wytyka Stowarzyszeniu Bezpieczna Lubelszczyzna serię nieprawidłowości przy wydawaniu dotacji. Urzędnicy premiera już na wstępie piszą, że Stowarzyszenie wydatkowało w sposób nieprawidłowy łącznie około 3,3 mln zł, co stanowi blisko 98 proc. otrzymanego wsparcia:
- 2 mln 867 tys. zł niezgodnie z umową dotacji na organizację szkoleń, wynajem sal na potrzeby szkoleń, koordynację, usługi prawne, wynajem biura;
- 430 tys. zł zł z uwagi na nieprawidłowości dotyczące promocji projektu i organizacji konferencji Lubelski Lider Bezpieczeństwa (pisaliśmy o niej tutaj).
– Stowarzyszenie nie wykazało, że osiągnęło główne rezultaty zadania jakimi było przeszkolenie 1440 kobiet i zrealizowanie 1 728 godzin szkoleń w zakresie modułu teoretycznego oraz praktycznego. Wynika to z faktu, że Kontrolowany nie sporządził list obecności uczestniczek zajęć, do czego zobowiązał się w ofercie – piszą urzędnicy z KPRM.
Zastrzeżenia wzbudziła organizacja jednodniowej konferencji, na której przygotowanie i realizację wydano 180 tys. zł. Stowarzyszenie utrzymywało, że weźmie w niej udział 500 osób (na żywo w sali widowiskowej Teatru Muzycznego w Lublinie oraz online). Organizację konferencji za 130 tys. zł zleciło firmie Zoe.Net.CO Jędrzeja Halerza, który – jak podkreślono był wcześniej dyrektorem biura poselskiego Moniki Pawłowskiej. Tymczasem zdaniem kontrolujących Stowarzyszenie nie podało, na jakiej platformie transmitowano wydarzenie oraz nie przedstawiło dowodów, ile faktycznie osób łączyło się online. Poza tym sala konferencyjna mogła pomieścić maksymalnie 300 osób, gdy tymczasem na przerwę kawową, obiad i materiały konferencyjne wydano tyle, jakby fizycznie w wydarzeniu brało udział 500 osób. Tymczasem z przedstawionej przez SBL dokumentacji fotograficznej wynika, że część miejsc była pusta, w szczególności ostatnie rzędy. Gdy pojawiliśmy się wówczas w Teatrze Muzycznym, by wejść na galę, ówczesny prezes Stowarzyszenia Robert Persona odmówił nam, twierdząc, że nie mamy akredytacji. Z kolei posłanka KO Marta Wcisło zorganizowała pikietę, oskarżając działaczki PiS o wydawanie na swoją kampanię publicznych pieniędzy. Doszło też do awantury z organizatorami konferencji.

W wyjaśnieniach do KPRM Stowarzyszenie przekazało, że zaproszenia wysłało do 500. osób. „Jednocześnie wskazało, że nie weryfikowało obecności uczestników na listach obecności, ani nie prowadziło statystyk transmisji online. Kontrolowany zwrócił uwagę, że „wiele mediów” oraz oficjalne jednostki państwowe transmitowało konferencję, w tym np. Wojewoda Lubelski” – czytamy w informacji o wynikach kontroli.
Billboardy jak plakaty wyborcze
Kancelaria premiera zajęła się też politycznym kontekstem całej sprawy. „Podczas realizacji zadania promowani byli politycy jednej z partii politycznych (2 osoby), którzy 15 października 2023 r. kandydowali w wyborach do Sejmu. Całościowy koszt promocji zadania wyniósł 250 400 zł. (…) Kontrolowany nie przedstawiał dokumentów i wyjaśnień w celu szczegółowego określenia, w jakiej części kwota ta służyła promocji osób kandydujących do Sejmu” – napisali kontrolujący.
Jak podkreślili, lokalizacja billboardów z wizerunkami Pawłowskiej i Filipek-Sobczak w znacznej mierze pokrywała się z ich okręgami wyborczymi (pierwsza kandydowała do Sejmu z okręgu chełmskiego, druga z lubelskiego) i swoją strukturą przypominały plakaty wyborcze: znajdował się na nich duży wizerunek oraz wskazanie imienia i nazwiska (czcionka nieproporcjonalnie duża w stosunku do innych napisów). Na dowód kontrolerzy zamieścili w materiałach przykładowy plakat wyborczy Moniki Pawłowskiej nie finansowany z dotacji z KPRP i ten z kampanii „Bezpieczna kobieta”. Jest na nich to samo zdjęcie posłanki.
W wyjaśnieniach Stowarzyszenie podkreślało, że z obiema paniami zawarto umowy na patronat nad projektem, a co do pokrywana się rozmieszczenia billboardów z okręgami wyborczymi, SBL napisał, że stanowczo odcina się od takich twierdzeń i sprzeciwia się wpisywaniu w bieżącą walkę polityczną„.
„Sprawa ma podłoże polityczne”
Zastrzeżeń z kontroli jest znacznie więcej. Jak podkreślono, prawie wszystkie czynności w zakresie realizacji projektu Stowarzyszenie zleciło podmiotom powiązanym z nim personalnie lub lokalowo. Łączna wartość zamówień udzielonych takim podmiotom wyniosła 2 338 200 zł. Na przykład za samą gotowość do świadczenia usług przez prawnika SBL płaciło 8 tys. zł miesięcznie, a za podnajem 15-metrowego lokalu – 3 tys. zł miesięcznie (18 tys. w ciągu całego projektu).
– W odpowiedzi na ustosunkowanie się do zaistniałej sytuacji pragnę poinformować, iż wszystkie dotacje uzyskane przez nasze Stowarzyszenie były spożytkowanie zgodnie z wytycznymi oraz projektem i transparentnie rozliczone – napisał do nas w SMS Tomasz Lebiocki, od czerwca zeszłego roku prezes SBL (w czasie realizacji projektu był wiceprezesem). Wcześniej w rozmowie telefonicznej zaznaczył, że kontrola projektu jeszcze się nie zakończyła (ma trwać do 19 września) i że SBL wniosła zastrzeżenia do jej wyników. A same wnioski nazwał insynuacjami nie popartymi żadnymi dowodami.
– Obecnie sytuacja jest na etapie przedsądowym, będziemy bronić stowarzyszenia jak i naszego dobrego imienia, ponieważ czujemy się w tej sprawie pokrzywdzeni oraz mamy domniemanie, iż cała sprawa ma podłoże polityczne, a wnioski wysnute przeciwko nam nie są popartymi dowodami i czujemy się ofiarami konfliktu politycznego, który dotyka nas jako Stowarzyszenie, które działa od wielu lat na korzyść ludzi z regionu lubelskiego – dodał prezes Lebiocki.
Na pytanie, czy liczy się z tym, że Stowarzyszenie będzie musiało oddać część lub całość dotacji, opowiedział, że nie, bo „projekt został zrealizowany„.
Na zdjęciu: billboardy promujące projekt „Bezpieczna kobieta” z wizerunkami Moniki Pawłowskiej (z lewej) i Magdaleny Filipek-Sobczak do złudzenia przypominały plakaty wyborcze – ocenili kontrolerzy z KPRM.
Fot. Krzysztof Wiejak/Krzysztof Jakubowski
inf_BIP_bezpieczna_kobieta

